W TYM TYGODNIU NA PAZNOKCIACH | SEMILAC VIOLET CREAM NR 127

niedziela, 19 czerwca 2016 / 20 komentarzy / Etykiety:


Już ze Stanów Zjednoczonych chciałabym zaprezentować Wam jeden z ciekawszych kolorów Semilac: Violet Cream,  do którego początkowo miałam dość mieszane uczucia. Obawiałam się, że może okazać się zbyt siny, jednak ładnie komponuje się z jasną skórą. Aktualnie moje paznokcie wołają o pomstę do nieba (co nie stanowi dla mnie większego problemu, bo praca na kuchni ma swoje plusy i minusy) stąd, jest to jeden z ostatnich wpisów o hybrydach.

Czy polecam numer 127? Zdecydowanie tak, choć wymaga trzech warstw. Jakością nie odbiega od innych, jakie miałam okazje stosować.




Przypadnie do gustu głównie fankom pasteli. O samych wrażeniach z podróży i pobytu tutaj postaram się napisać wkrótce. :)




Czytaj dalej »

KONKURS Z EASTGARDEN.EU | WYNIKI

środa, 15 czerwca 2016 / 3 komentarze / Etykiety:

Ostatni czas był na tyle intensywny i zapracowany, że jak wiadomo, przyjemność, jaką jest blog zeszła na dalszy plan. Przepraszam więc za opóźnienie w publikacji wyników, ostatecznie udało mi się przed wylotem dopiąć wszystko na ostatni guzik. Śpieszę więc poinformować, że świetny zestaw naturalnych kosmetyków od eastgarden.eu zgarnia:



Joanna M (mail AsiaM_89@)


Dziękuję wszystkim za udział :)




Czytaj dalej »

TEST | KREMY DO DEPILACJI VEET

wtorek, 14 czerwca 2016 / 28 komentarzy / Etykiety:
krem do depilacji
TEST: KREMY DO DEPILACJI VEET
Lato rozgościło się na dobre, a co za tym idzie z szafy najczęściej wyciągamy krótkie sukienki czy szorty podkreślające nogi. Sama najlepiej czuję się w ubraniach z tej pierwszej kategorii, jednak wszystkie z nas, jak sądzę, łączy jedno. Skóra przede wszystkim musi być gładka, a depilacja ciała możliwie jak najmniej kłopotliwa. Jak więc w moim najnowszym teście sprawdziły się nieznane mi dotąd produkty Veet dowiecie się z mojej krótkiej recenzji.

kremy do depilacji

KREM DO DEPILACJI POD PRYSZNIC SILK & FRESH

Do tej pory byłam zwolenniczką klasyki, bez problemu wystarczała mi maszynka i żel. Tym bardziej zaciekawił mnie nowy krem do ciała pod prysznic Silk & Fresh. Przyznam, że oczekiwania miałam wysokie, głównie z uwagi na generalnie dobre opinie na temat marki. Produkt ma za zadanie ułatwiać życie dzięki małej innowacji: zmywania za pomocą dołączonej do zestawu gąbeczki. Jedna z jej stron służy do aplikacji, druga do usuwania włosków. Sama często pomagałam sobie dłonią, co przyśpieszało nakładanie, należy jednak pamiętać o dokładnym ich umyciu. Kluczowa jest kwestia dwóch pierwszych minut, kiedy to powinno się unikać spłukiwania kremu wraz z wodą, stąd nie powinno kierować się strumienia na nogi. Po tym czasie produkt może powoli zacząć się zmywać, jednak należy dać mu jeszcze kilka chwil na dokładne działanie.
Przed samym użyciem polecam wykonać test, czy produkt nie powoduje u Was podrażnień, które są u mnie zauważalne na krótko po. Jeśli Wasza skóra bywa wrażliwa, to lepszym wyjściem będzie specjalna wersja, w błękitnym opakowaniu. Nie stosowałam go w innych partiach ciała niż nogi. Zapach nieco mniej chemiczny, nuty kwiatowe są faktycznie wyczuwalne. W składzie znajdziemy mleczko lotosu, a sam producent pisze:

 „Doznaj jedwabistej gładkości skóry i poczuj przyjemny zapach nowego kremu
do depilacji Veet z formułą Silk & Fresh™. Nowy krem Veet skutecznie 
depiluje i nawilża Twoją skórę aż do 24 godzin, a dzięki nowej technologii 
nie pozostawia nieprzyjemnego zapachu. Poczuj przyjemność podczas depilacji!”

veet krem do depilacji

Maksymalny czas to sześć minut i nie można go przekroczyć. Jak łatwo się domyśleć może to skutkować irytacją skóry. Dodatkowo  pomiędzy jego ponownym stosowaniem powinno upłynąć około trzy dni.


KREM DO DEPILACJI SKÓRY WRAŻLIWEJ Z ALOESEM I WITAMINĄ E

Nieco sceptycznie byłam nastawiona do drugiego, przesłanego mi kosmetyku, tym razem w wersji przeznaczonej do skóry wrażliwej ze szpatułką. Veet krem do depilacji skóry spełnił moje oczekiwania i na dobrą sprawę nie mam mu zbyt wiele do zarzucenia. W opakowaniu znajdziemy wszystkim znaną, plastikową szpatułkę do aplikacji i usuwania włosków już po zabiegu. Czas potrzebny do jego pełnego działania jest nieco dłuższy i wynosi około pięciu, dziesięciu minut, co jest chyba standardem w tego typu kosmetykach. Skład wzbogacony jest o aloes i witaminę E, która ma za zadanie nawilżać skórę do dwudziestu czterech godzin. Tubka o pojemności stu mililitrów okazała się całkiem wydajna, produktu nie ubywa nadzwyczajnie szybko.

krem do depilacji veet

Oba produkty są gęste, nie spływają i dobrze trzymają się skóry.  Dodatkowo, forma ogranicza do zera zacięcia maszynką jak wiadomo, zwłaszcza w pośpiechu, gdy czas jest wyjątkowo cenny. Odniosłam również wrażenie, że włoski odrastają nieco wolniej. Poza tym, że nie pojawiają się tak szybko, to do tego są słabsze i delikatniejsze, czyli łatwiejsze w usunięciu. Czy wrócę do produktów do depilacji Veet? Ciężko powiedzieć, z uwagi na cenę, jednak jeśli będę miała okazję kupić drugi krem w promocyjnej cenie, to będę skuszona.




Znacie kremy do depilacji tej firmy?
Jakie są Wasze doświadczenia? 

Czytaj dalej »

DOBRY TUSZ ZA GROSZE | ESSENCE, MASCARA MULTI- ACTION

sobota, 11 czerwca 2016 / 36 komentarzy / Etykiety:

W ostatnich ulubieńcach wspominałam o tuszu marki Loreal, który skradł moje serce poprzedniego miesiąca. Jednak...nie on jeden! Wcześniej, przez dłuższy czas byłam wierna nowej dla mnie maskarze ESSENCE MULTI ACTION, która zbierała świetne opinie już w momencie, gdy firma nie weszła jeszcze do Polski. Teraz bez problemu można ją dostać w dobrze zaopatrzonej Drogerii Natura. Obok żółtego tuszu Lovely to chyba jeden z bardziej polecanych produktów w tym przedziale cenowym. W moich zapasach przeleżała dłuższy czas, czekając na swoją kolej.


Multi- action ma za zadanie robić wszystko: wydłużać, rozdzielać, a przede wszystkim dodawać objętości. Największym plusem jest idealna wręcz szczoteczka, silikonowa, wystarczająco duża, z gęstymi włoskami oraz dobra czerń. Aktualnie moje rzęsy prezentują się dobrze z uwagi na stosowanie odżywki Floslek, jednak bardzo łatwo można je w tym momencie skleić stosując nieodpowiedni kosmetyk. Ta maskara tego nie robi, jednak standardowo, trzeba dać jej nieco czasu na delikatne podeschnięcie. 


Nie jestem pewna, jak ma się nowa wersja do starej, ocenianej na Wizażu, prócz faktu, że poprzednia miała inną szczoteczkę, jednak istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że formuła również uległa zmianie. Jak to zwykle bywa w przypadku ulepszania produktów ;) Na moich rzęsach sprawdza się bardzo dobrze i mam jedynie zastrzeżenia co do trwałości. Fakt, z Loreal VML nie może się równać, ale cena jest kilkukrotnie mniejsza (około 10 złotych), stąd na delikatne osypywanie po całym dniu mogę przymknąć oko. 

KOSZULA W KRATKĘ TUTAJ

Jakie są Wasze, niskobudżetowe, ulubione maskary? Na blogu jest mnie ostatnio bardzo mało z uwagi na czwartkowy wylot do Stanów. Trzymajcie kciuki!



Czytaj dalej »

ULUBIEŃCY MAJA | ELSEVE, INDYGO, LOREAL, GOLDEN ROSE, CASYOPEA, SALLY HANSEN

czwartek, 2 czerwca 2016 / 24 komentarze / Etykiety:

Mój ulubiony miesiąc za nami, uciekł szybciej niż się spodziewałam. Początkowo nie zamierzałam ponownie publikować ulubieńców, po krótszym zastanowieniu jednak pomyślałam, że nic nie szkodzi podzielić się z Wami kilkoma ciekawymi produktami. Zwłaszcza, że w kwietniu nic specjalnie mnie nie zachwyciło :)



ELSEVE, ODŻYWKA DO WŁOSÓW
Chwilami wydaje mi się, że kryzys jest zażegnany, a innego dnia włosy znów wyglądają źle. Znaczną poprawę jednak przyniosło wprowadzenie większej ilości silikonów w postaci tej odżywki. Dodaję nieco do standardowych produktów, które teraz nie działają już tak dobrze. Ogranicza puszenie i wygładza włosy, choć z drugiej strony odnoszę wrażenie, że po takim zabiegu bardziej się strączkują. Ciężko powiedzieć, czego tak naprawdę im brakuje i przyznam, że pierwszy raz w życiu mam ich mocno dość. Przed wyjazdem chciałabym je skrócić więcej niż zwykle, jednak nie wiem, czy będzie ku temu okazja.

CASYOPEA, MASŁO DO CIAŁA
To zdecydowanie lubiony produkt do pielęgnacji tego miesiąca. Wspaniała, lekka konsystencja  i piękny zapach. Świetnie się rozsmarowuje, a z uwagi na wysoką zawartość masła shea również nawilża. Potrzebuje trochę czasu aby się wchłonąć, pozostawia delikatną warstwę ochronną, czego zresztą można się spodziewać. Zestaw produktów Casyopea wciąż czeka na Was w konkursie TUTAJ.

GOLDEN ROSE, MATOWA SZMINKA W KREDCE
Kolor numer 19 zamieniłam na nieco jaśniejszą ósemkę, którą przyznam, katowałam praktycznie cały miesiąc. Niezwykle irytujące jest jednak temperowanie jej, masa produktu moim zdaniem się marnuje, a sama ciągle mam problem ze znalezieniem strugaczki. (czy tak mówi się tylko w konkretnych rejonach Polski?:) Porównanie siedmiu kolorów znajdziecie TUTAJ.

KOSZULKA TUTAJ (ODRADZAM Z UWAGI NA BARDZO SZTUCZNY MATERIAŁ/ SPODENKI TUTAJ)

INDYGO, MASŁO SHEA AROME 99
Dziwnym trafem to właśnie w lecie przyszło mi walczyć z ciągłym przesuszeniem dłoni. Masło jest przeznaczone głównie do zabiegu wzmacniającego paznokcie z użyciem polerki, jednak nadal noszę hybrydy (już ostatnie przed wyjazdem!). Sam zabieg przetestuję więc wkrótce, a tymczasem na noc nakładam odrobinę pięknie pachnącego masła i pozostawiam do wchłonięcia. To właśnie zapach jest największą zaletą tego kosmetyku.


SALLY HANSEN RAJSTOPY W SPRAYU
Znów uratowały moje blade nogi, które z uwagi na piękną pogodę przyszło mi pokazywać. Kolor light glow jest aktualnie idealny dla mnie, wyrównuje koloryt, maskuje żyłki. Nie ściera się nierównomiernie, nie spływa, jednak jeśli planujecie większe wyjście w jasnej sukience to uważałabym na ten produkt. Przy mocnym pocieraniu tkaniny mogą zostać na niej ślady. Niemniej, aktualnie najlepszy i najbardziej trwały kosmetyk tego typu.

LOREAL, TUSZ DO RZĘS VML NOIR FELINE
Jak to bywa w przypadku większości maskar, początkowo zupełnie nie byłam z niej zadowolona. Klasyczna wersja Feline nie pobiła w moim przypadku So Couture, jednak gdy odczekała swoje jestem z niej bardzo zadowolona. Świetnie wydłuża, pogrubia i nie osypuje się przez cały dzień. Nie skleja tak bardzo jak swoja siostra i mogę ją z czystym sumieniem polecić. Wygodna, lekko wygięta, silikonowa szczoteczka i piękna czerń.



Co odkryłyście w tym miesiącu?:) 
Dziękuję za wszelkie miłe słowa pod ostatnim wpisem o moim wyjeździe!



Czytaj dalej »





SZABLON BY: PANNA VEJJS.