Avanti,karta podarunkowa do H&M

środa, 30 listopada 2011 / 2 komentarze / Etykiety:
Cześć!
 Chciałabym Was szybciutko poinformować, bo może jeszcze część nie wie ,a chciałaby skorzystać:)

 :
 W grudniowym Avanti za 5,50 zl (wdyanie bez karty jest zlotówkę tańsze) znajdziecie kartę rabatową do H&M o wartości 20 zł. Można ją wykorzystać od 15 do 23 grudnia. 
Szukajcie wydania z tym znaczkiem :


Gdy wartość zakupu przekracza 20zł na karcie, możecie dopłacić. Jeśli  jest mniejsza, to do końca promocji możecie resztę jeszcze "wydać". 
Sama karta wygląda tak:

 Tył i opis:


Z tego, co czytam na karcie, jej wartość nie może ulec zwiększeniu, sprawdzałam jednak na fan page'u na facebooku i niby to H&M odpowiada, że karty można łączyć, typu: 3 karty- torebka za 60zł. Nie chce mi sie w to wierzyć jakos...Z tego co wiem,  to dziewczyny dopadło szaleństo i kupują hurtowo, po 10 wydań.

Dodatkowo, otrzymyjemy próbkę podkładu: 


W odcieniu golden beige:



Udanych łowów! Moje koleżanki zostały juz poinformowane, niektore miały problem ze zdobyciem, więc spieszcie się! ;)

p.s. wybaczcie słabe zdjęcia, ale wstałam wczesniej, specjalnie żeby dodać posta i jeszcze śpię ;) ide po kawkę ;) 
Czytaj dalej »

Recenzja: Baza pod cienie Joko Virtual.

wtorek, 29 listopada 2011 / 10 komentarzy / Etykiety:

Jak już zapewne domyślacie się po tytule, dzisiaj będzie wywód na temat bazy pod cienie Joko Virtual.
To już moje 3 opakowanie, więc myślę, że to odpowiedni czas na rezencję :)
Moja przygoda z kosmetykami tego typu zaczęła się 1.5 roku temu, gdy zakupiłam paletę 120 na allegro. Szukałam czegoś taniego, a że akurat na wizażu był wieli bum na bazę tej firmy, skusiłam się.

Za 10 zł otrzymujemy 5 gramów bazy w odcieniu łososiowym. Posiada delikatne, srebrne drobinki, które są niewidoczne na powiece. Zaraz po zakupie ma dość fajną konsystencję i łatwo się rozprowadza, ale z czasem delikatnie twardnieje, ale i na to jest sposób, wystarczy rozgrzać ją najpierw w palcach. To jednak malutki minus. Przejdźmy może do plusów. Dzięki tej bazie makijaż oczu napewno jest trwalszy, cienie nie osypują się, również  podczas aplikacji, poprzez jej lepką formułę, nie rolują się. Pięknie podbija intensywność koloru:

kliknij, aby powiększyć;)


 Co prawda nie przedłuży nam koloru na cały dzien, cienie pod koniec dnia bledną, ale napewno nie znikają z powieki. Łatwo się na niej blenduje. Bardzo wydajna, przy codziennym użytkowaniu wystarcza mi na 4 miesiące spokojnie.
 Problemem może być wyciąganie jej ze słoiczka, ale cóż, taki chyba jej urok...Jako, że mam długie paznokcie, dość niehigieniczne byłoby dłubać w niej palcami, używam więc pędzelka, a raczej jego drugiej strony.

Przy jej użyciu wykonywałam nią delikatny (srednie brązy, polyskujący rózowy) makijaż weselny na znajomej, która na codzień się nie maluje, użyłam cieni Sleek OSS i była zachywcona, bo makijaż przetrwał bardzo intensywną zabawę do piątej rano!:) No, oczywiscie, że nie w stanie nienaruszonym, ale nadal był bardzo w porządku;)

Dodam, że od kilku dni mam przyjemność testować bazę ArtDeco, kupioną przez koleżankę za 40 zł i powiem Wam, że...nie widzę specjalnej różnicy! Tak samo przedłuża trałość makijażu, tak samo sie na niej blenduje, wszystko identycznie, z tym wyjątkiem, że owa baza łatwiej się rozprowadza, ma mniej toporną konsystencję. Może przy ekstremalnie tłustych powiekach widać różnicę?

Jednak odetchnęłam z ulgą wiedząc, że moja babska chęć posiadania czegoś lepszego nie będzie mnie dręczyć;)


Używacie którejś z baz? 
a może macie jakieś inne typy? :)
Czytaj dalej »

Nudne wariacje.

piątek, 25 listopada 2011 / 22 komentarze / Etykiety:
kliknij, aby powiększyć :)

Obiecuję, to (jak narazie :) ) ostatni post z lakierem w odcieniu nude.
W ostatnim poście pazurkowym obiecywałam, że postaram się trochę urozmaicić wpisy, myślę, że efekt jest ciekawszy:) 

Lakier podpatrzyłam u Obsession i niezmiernie mi się spodobał :) 
Odcień ciężko się fotografował, ale ostatecznie jestem zadowolona ze zdjęć. 
Lakier kosztował 4,79 zł w Rosssmannie, aplikacja ok, konsystencja troche lejąca, ale dzięki temu (chyba) lakier sam w sobie bardzo ładnie błyszczy :) Schnie standardowo, żadnych rewelacji. Całkowite krycie otrzymałam przy 2 warstwach :)



Z wzorkiem  :


 Z topem Rimmel 2 WT:

 

Do wzorków użyłam płytki konad i lakieru do stempli essence. 

Nie zanudziłam Was moją nudną opowiescią? :)
Czytaj dalej »

Recenzja: Alterra, olejek pielęgnacyjny "Granat i Avocado"

środa, 23 listopada 2011 / 28 komentarzy / Etykiety:

Witam:)
 przychodzę do Was z obiecaną recenzją olejku pielęgnacyjnego Alterra Granat i Awokado, przeznaczonego do ciała, ale który namiętnię stosuję na włosy :) 


Myślę, że używam go już dostatecznie długo, 2,5 miesiąca, aby wystawić mu w pełni obiektywna opinię :) 
Powiem szczerzę, że bardzo nie lubię recenzować olei. Ciężko wychwycić mi jego właściwości na moich włosach, porównać je o wybrać najlepszy. Tutaj jednak mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że jest moim ulubieńcem!
Do jego zakupu przekonała mnie promocja, z kuponem rabatowym z wizazu zapłaciłam za niego jedynie 12.50. Z tego co pamiętam, normalnie kosztował około 16zł, teraz jednak na stronie rossmanna widnieje cena 13.29. No cóż, nie zmienia to faktu, że niezmiernie się cieszę z jego posiadania:)


Olejek ma bardzo fajny, naturalny skład

Teraz się nie dziwię, ze tak cudownie działa na moje włosy...Sa bardzo lśniące, wygładzone, nawilżone, cudo poprostu! Tego nie da się opisać, to trzeba poczuć! :) 
Łatwo się zmywa, 2 razy wystarczy ( nakładam na chwile przed myciem nierozcieńczony szampon, potem myje) Wydajny, zużyłam może 1/5 buteleczki, ktora ma 100ml.
Dlaczego podkreśliłam zapach? Jest dość wysoko w składzie, olejek bardzo intensywnie pachnie! Początkowo bardzo mi się podobał, pachnie słodko, jak mamba, ale teraz zaczyna mnie męczyć, zwłaszcza w nocy ;/
Minusem może być też opakowanie, szklana buteleczka, przy śliskich dłoniach łatwo może ulec rozbiciu... Nie wiem o czym  myślał producent...

Dodam, że moim ulubionym ostatnio zestawem jest ten olejek pozostawiony na noc plus khadi stymulujący wzrost włosów na skalp, po myciu maska alterra granat, moje włosy są wtedy bardzo szczęsliwe i nie mogę przestać ich dotykać :)

Reasumując, myślę, że warto się za nim rozejrzeć przy kolejnej wizycie w rossmannie, naprawdę dobry produkt :)W razie czego, zawsze możecie zużyć go na ciało ;) Szukajcie go w dziale pielęgnacji ciała, balsamy, oliwki itd.
Planuję w przypływie funduszy zakupić antycelulitowy, też ma bardzo dobry skład, z tym, że cena to już 17zł.

Buziaki :)
Znacie produkty Alterry?
Czytaj dalej »

TAG: Kosmetyczne must have!

wtorek, 22 listopada 2011 / 7 komentarzy / Etykiety:
Witajcie! Postanowiłam, że odpowiem na tag  Lajfstyle.  Powiem szczerzę, że miałam ogromne problemy z wybraniem tak niewielu produtków, wkońcu, w mękach udało mi się :)




Zasady:
  • Wymieniamy 5 ulubionych produktów, które używamy codziennie. Jeśli macie ochotę może być to kolorówka, lub pielęgnacja. Wszystko zależy od Was i Waszych upodobań. 
  • Następnie zapraszamy inne bloggerki do wzięcia udziału w zabawie. :)
 A więc, oto i moje produkty, bez których nie wyobrażam sobie życia:


1. Maseczka do włosów suchych i zniszczonych Alterra.
Jako totaaaalna włosomaniaczka, nie wyobrażam sobie jedynie umycia włosów i pozostawienia ich od tak sobie. Moje włosy są zdrowe, owszem, ale dlaczego mam ograniczać się jedynie do szamponu, gdy wybór jest tak wielki? :) Liczy się dla mnie brak silikonu, więc spełnia moje wymagania. Świetnie nawilża moje włosy, wygładza, slicznie błyszczą. Tutaj pisałam o niej więcej.

2. Lakier do paznokci Eveline Color Show nr 496
I tutaj znów daje o sobie znać moje uzależnienie, o którym już wiecie. Uwielbiam malować paznokcie, kupować lakiery, wymyślać kombinacje z brokatami, flejksami czy matem ale to własnie ten lakier nude zabrałabym na bezludną wyspę :) Pięknie wygląda bez względu na to, z czym go połączymy, czy solo. Nadaje się i do eleganckiej sukienki i do sportowego stroju. Poprostu ideał!

3. Eyeliner w żelu Essence w odcieniu czarnym (midnight in paris )
Nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez czarnej kreski na powiece. To chyba juz blokada psychiczna, lub przyzwyczajenie ;) Uwielbiam ten eyeliner, jest bardzo trwaly, nie rozmazuje się, sunie po powiece jak masełko. Wydajny, przy codziennym stosowaniu starczył mi na 3-4 miesiące. Co prawda, mam go jeszcze troszkę, ale niestety, jak wszystkie eyelinery, gęstnieje. Nie podrażnia moich wrażliwych oczu, kosztuje grosze, 12 zł za kilka miesięcy używania :)

4. Nail tek Foundation II
Mam mocne paznokcie, które jednak lubią się rozdwajać i po dłuższym czasie noszenia zapuszczonych uwielbiają się łamać, najczęsciej przy opuszku. Nie sądzę, bym zdradziła kiedykolwiek tą odżywkę ;)
Utwardza moje paznokcie, nie rozdwajają się, nie łamią. Szybko wysycha tworząc matową powierzchnię, która przedłuża trwałość lakieru, w moim przypadku do 7 dni, jedynie z pościeranymi końcówkami. Tania, 12 na allegro plus przesyłka, ale zawsze można namotać koleżankę ;) Minusem jest to, że może wysuszać skórki, ale można temu zaradzić. Pisałam o niej tu.

5. Dermacol
Jestem nieszczęśliwą posiadaczką odwiecznych, sinych podkówek pod oczami. Są zawsze, mniejsze lub większe, niezależnie od ilości snu, aktywności, diety. Cóż, muszę się pogodzić z tym, że rano będę straszyć męża wyglądem zombie :P Jest to najsilniejszy korektor (chociaz producent opisuje go jako podkład) jaki próbowałam. Ma postać gęstej pasty. Bardzo trwały, cięzko go zmyć, gdy wejdzie w linie papilarne na palcach. Super kryje, ale w moim wypadku można dojrzeć jeszcze co nie co. Minusem jest ciężka konsystencja,może zapychać, ale czego się spodziewać przy takim kryciu... Polecałabym stosować go jedynie pod oczy. Trochę się świeci, ale wystarczy go przypudrować, co dodatkowo go utrwala i zapobiega rolowaniu się. Cena ok 15 zł za wielką tubkę mega wydajnego produktu, warto spróbować. Minusem jest mała dostępność, ale jak to mówią, dla chcącego, nic trudnego :) Swój przełożyłam trochę do słoiczka, tubka lubi pękać, a chyba żadna z nas nie chce być ubrudzona przed wyjściem. 



a jakie jest Wasze kosmetyczne must have? :)

Taguję:


Zapraszam do zabawy ! :)
Czytaj dalej »

Różany ogród.

niedziela, 20 listopada 2011 / 17 komentarzy / Etykiety:


Dzisiaj post z serii paznokciowej, gdyż składano zażalenia, że pokazuję za mało paznokcie (Magdaleno, taaak, do Ciebie mówię!:) ) Jak już widzicie, dzisiejszym gwoździem programu jest lakier wibo z serii różanej o numerze 1, pokazywałam go post wczesniej ;)


Dotychczas, seria różana, nie budziła mojego większego zainteserowania, aż Whale's Nails nie pokazała go tutaj . Oczywiście, zapragnęłam go mieć! Z reguły nie przepadam za lakierami w tym odcieniu, jednak zrobiłam wyjątek. Zapłaciłam jedynie 3.99zł więc jak najbardziej warto się skusić. Muszę jednak powiedzieć, że u Rose Selavy, moim zdaniem, ten odcień wygląda o wiele lepiej ze względu na cudny kształt paznokci :) Początkowo nie byłam przekonana do tego lakieru na moich pazurkach, ale z czasem coraz bardziej mi sie podobał :) I tutaj muszę Was ostrzec, lakier na paznokciach (tutaj 2 warstwy plus top Rimmel 2WT) wygląda bardziej żywo, bardziej różowo, niż w buteleczce, myślę, że spowodowane jest to opakowaniem, w tym przypadku grubym szkłem.

Na moich paznokciach wygląda wlaśnie tak: 


Starałam się Wam jak najlepiej złapać odcień, myślę, że mi się udało ;) Nie jest to typowy neon, porownywałam go z typowym, oczodającym różem i w tym dostrzegam nuty brzoskwiniowe(?). Nie kryje całkowicie, okresliłabym je na 90 %. Gdy się przyjrzycie, widać końcówki. Sama nie wiem co tak bardzo mi się w nim podoba, ma przedziwne wykończenie, nie okresliłabym go jako typowy krem, ma w sobie coś z żelka:)
Lakier sam w sobie bardzo ładnie błyszczy, skusiłam się na top, bo mam słabość do mega błyszczących paznokci gdy są pomalowane na jeden kolor.

Jedynym minusem jaki dostrzegłam, jest jego okropny zapach podczas wysychania. Nie lubię zapachu róży, ale nie spodziewałam się aż tak intensywnego...Chwilami było mi aż niedobrze, nawet po nałożeniu nablyszczacza było go czuć. Zapach jest identyczny, jak różaniec, ten różany oczywiście, ale mocniejszy.
 
Na koniec dodam, że daaaawno, żaden lakier nie zrobił takiej furory wsród moich koleżanek, dwóm kupiłam po buteleczce, kolejnym dwóm czy trzem pożyczałam swój :)

Miałyście jakieś lakiery z tej serii ?Jacyś ulubieńcy? :)

p.s. Zdałam sobie sprawę, że rzadko pokazywałam Wam paznokcie z "ulepszeniami". Postaram się to zmienić i nieco urozmaicić moje posty pazurkowe :) 

Czytaj dalej »

Recenzja, Alterra, Maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych- Granat i Aloes.

czwartek, 17 listopada 2011 / 20 komentarzy / Etykiety:
Przyszedł czas na recenzję odkrycia ostatnich dni,a  mianowicie:

Maskę nawilżającą do włosów suchych i zniszczonych z granatem i awokado:

KWC

 Co obiecuje nam  producent : 


 I muszę przyznać im całkowitą rację! Chyba pierwszy raz opis na opakowaniu zgadzał się z działaniem, nie był to zwykły bajer :) Włosy po niej są cudownie nawilżone, niewyobrażalnie miekkie, wygładzone również na koncach. Pięknie blyszczą i nie plączą się, mogę rozczesać wlosy szerokim grzebieniem po splukaniu i delikatnym osuszeniu bez konieczności nakładania jedwabiu. Maska świetnie sprawuje się po farbowaniu szamponem, który bądz co bądz wysusza włosy. Nie posiada silikonu, ma bardzo fajny, naturalny skład.

Aqua, Alcohol*, Cetearyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Glycine Soja Oil*, Sodium Lactate, Punica Granatum Seed Oil*, Butyrospermum Parkii Butter*, Carthamus Tinctorius Oil*, Ricinus Communis Oil*, Punica Granatum Extract*, Aloe Barbadensis Extract*, Acacia Farnesiana Extrakt*, Panthenol, Panthenyl Ethyl Ether, Lauroyl Sarcosine, Hydroxyethylcellulose, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronelloll**, Citral**.
* składniki pochodzące z upraw ekologicznych

Nie obciąża moich dlugich włosów ani ich nie przetłuszcza. Ładnie pachnie, słodko, ale nienachalnie. Używałam jej na chwilę, jako zwykłą odżywkę oraz tak, jak zaleca producent, na dłuzszą chwilę, zawsze byłam zadowolona. Sięgałabym po nią za każdym razem, a to baaardzo duże wyrożnienie, ale moje włosy lubią różnorodność. Kolejnym powodem, dla którego nie stosuje ją non stop, jest jej wydajność. Jest stosunkowo niewielka, 150 ml ale jest dość gęsta, nie ma kosystencji budyniowej jak np biovax, przez co schodzi jej dużo na jedno użycie, zwłaszcza, przy dłuższych i gęstych włosach. Jednak jej niska cena, 8,99 zł w Rossmanie trochę mi to rekompensuje ;) Jest to kolejny kosmetyk firmy alterra, z którego jestem naprawdę bardzo zadowolona! Mogliby mieć większy wybór odżywek, chociaż w sumie to i lepiej, inaczej pewnie bym zbankrutowala... :)

Macie jakieś kosmetyki do włosów z tej firmy? Polecacie?

i mały bonus(znowu ;) ), skoro jesteśmy już w temacie włosowym, mój nowy sposób na urozmaicenie zwykłych, rozpuszczonych, dlugich wlosów. Dzięki temu włosy aż tak mi nie przeszkadzają:

zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubi taki styl ;)
P.S. Mam do zrecenzowania jeszcze 3 produkty do włosówAlterra:
1. odżywka nadająca połysk do włosów pozbawionych blasku i łamliwych morela i pszenica,
2. odżywka nawilżająca granat i aloes,
3. olejek pielęgnacyjny granat i awokado (przeznaczony do ciała, stosowałam na włosy),
który produkt interesuje Was najbardziej i chciałybyscie przeczytać recenzję? :)
pozdrawiam:*
Czytaj dalej »

Nud(ni)e?

poniedziałek, 14 listopada 2011 / 17 komentarzy / Etykiety:
kliknij, aby powiększyć :)

Wyznam Wam jak na spowiedzi: mam ogromną słabość do lakierów typu nude. Cięzko znaleźć mi jednak dobrze kryjący lakier w tym odcieniu. W moim pierwszym poście paznokciowym pokazywałam już moj ulubiony, idealny nude z Eveline. Teraz przyszedł czas na kolejny nudziak, tym razem Golden Rose Fanstastic Color o numerze 175, otrzymałam go od Przeszkody :*:



Jak widać na zdjęciu porównawyczm odcien GR wpada w delikatną brzoskwinię, posiada bardzo delikatne, ledwo widoczne, srebrne drobinki. Ma jednak jedną wadę, mimo, dwóch, trzech warstw nadal widać koncówki paznokci, czego bardzo nie lubię :( Kiedyś wpadłam na pomysł jak wykorzystać słabo kryjące lakiery, wystarczy pomalować je pod spód czymś kryjącym, jakimś innym nudziakiem bądz białym. Najciemniej pod latarnią! ;) Położyłam jedną warstwę Evelinki a na to dwie GR, bez topa, bo zapomniałam zabrać ze stancji :P
Niemniej jednak, efekt baaardzo mi się podoba! 


To zdjęcie moim zdaniem najwierniej oddaje odcień lakieru :)


Macie swoje ulubione odcienie nude? 
Możecie mi polecić jakiś dobrze kryjący? 
Na tygodniu śmigam na zakupy i prawdopodobnie zaopatrzę się w nudziak wpadający w róż z nowej serii Wibo Express Growth, jestem oczarowana :)
Czytaj dalej »

Recenzja: Oriflame, tusz Wonder Lash Intense

sobota, 12 listopada 2011 / 10 komentarzy / Etykiety:
Dziś post z serii ulubiency ;) 
Tym razem przedstawiam Wam moj ulubiony tusz Wonder Lash Intense



Używam go juz od kilku lat, zachęcona bardzo pozytywnymi recenzjami na wizazu klik skusiłam się na niego i nie żałuję! Początkowo używałam zwyklej wersji, jednak gdy weszła seria intense z ciekawościa zamówiłam go na allegro w szałowej cenie, około 9.90 (w katalogu cena waha się od 15 do 35 zł)za 8ml maskary.

Od producenta:
Rzęsy czarniejsze niż węgiel! Intensywnie wydłużający i pogrubiający tusz nadaje spojrzeniu niezwykłej głębi. Dwustronna szczoteczka pozwoli Ci stworzyć niewiarygodne rzęsy. Krótkie włoski otaczają tuszem rzęsy, podnoszą je i dodają im objętości. Długie - wydłużają i rozczesują. Zawartość czarnych węgielnych pigmentów w formule Wonderlash gwarantuję rzęsom nieporównywalną barwę głębokiej czerni.Pojemność

Jestem posiadaczką wrażliwych oczu, niestety, a tusze dodatkowo podrażniają moje oczy. Jednak nie Wonder ;) Nie posiada "włókienek" które owszem, wydłużają rzęsy, ale lubią sie osypywać i podować dyskomfort. Mam dość długie , delikatne rzęsy, które lubią wypadaća ten produkt Oriflame pięknie je wydłuża i rodziela, nie skleja, nie tworzy paskudnych owadzich nóżek.
Czy pogrubia? Napewno, ale delikatnie. Mam to do siebie, że baaardzo nie lubię mocno pogrubnionych rzęs u siebie ( kojarzą mi sie z młodymi dziewczętami, które przesadzą ilością warstw) więc efekt mnie zadowala. 
Nie osypuje się nawet po całym dniu. Po jednej warstwie (na zdjeciu, po podkręceniu delikatnie zalotką) rzęsy są elestyczne i miekkie, jakby nic na nich nie było .Przy drugiej mamy już normalny efekt wytuszowanych, podkręconych rzęs( sam z siebie też trochę podkręca rzęsy, ale tylko te nieoporne ) ale nie tworzy grudek.
Początkowo może sprawiać problemy, sklejać i rozmazywać się, jednak po jakimś tygodniu troszkę wysycha i lepiej się z nim pracuje ;) Dzięki niemu słyszę bardzo dużo miłych komentarzy na temat "wachlarza rzęs" ( skromniś :p ) 

Posiada bardzo fajną, dwustronną szczoteczkę :

faktycznie, każda strona działa troszkę inaczej. Jednak po tylu żużytych opakowaniach poprostu nie pamiętam którą stroną maluje najpierw, kombinuję aż uzyskam fajny efekt.
Łatwo się zmywa, używam bielendy awokado.

Bardzo fajny tusz, w przystępnej cenie, jedyny produkt Oriflame, który lubię i nie zdradzę ;) 

I teraz oczywiście zdjecia przed:
i po:

Wybaczcie różne oświetlenie, było pochmurno i latałam po całym domu :(

Używałyście? 
A może macie inny, ukochany tusz? :)
Czytaj dalej »

Sprawdzone sposoby na szybszy porost włosów .

czwartek, 10 listopada 2011 / 73 komentarze / Etykiety:
Jak już wspominałam, zapuszczam włosy.
A wszystko przez nieudane strzyżenie w maju 2009.
Początkowo było bardzo trudno opanować się przed kolejnym ścięciem niesfornych włosów, fryzura "przejsciowa" była okropna. 
Chyba każda włosomaniaczka pragnie 4 cm miesięcznie, niestety, ja nie mogę pochwalić się aż takim przyrostem. Moje włosy naturalnie rosną tylko około 1 cm miesięcznie, więc zejście z takich wlosów  było nie lada wyzwaniem. Nadal mam ok 5 cm warstwy do wyrównania .Chwytałam się różnych sposobów na porost włosów. Tabletek, ziółek, ampułek, jednak moje włosy są oporne na różne "przyśpieszacze".
Najlepiej sprawdziły się u mnie :

Skrzypokrzywa: piję ją już ponad rok, bardzo przyspieszyła moj porost, dorobiłam się pięknych baby hair.
sprawdzone sposoby na szybszy porost wlosw, zapuszczanie wlosow, wypadanie wlosow, pielegnacja wlosow, skrzypokrzywa, efekty,
włosy schną ;)
Dodatkowo, moje cienkie i delikatne włosy po dłuższym czasie zrobiły sie poprostu grubsze. Na początku tylko nowe włoski, potem juz coraz bardziej na długości. Mam nadal cienkie włosy, ale coraz więcej jest takich jak po lewej. Tak to wygląda :
sprawdzone sposoby na szybszy porost wlosw, zapuszczanie wlosow, wypadanie wlosow, pielegnacja wlosow, skrzypokrzywa, efekty,


Ważną kwestią była sama forma ziółek. Gdy piłam skrzyp + pokrzywa w torebkach, jedynie zalewane wrzątkiem, efekty owszem,były, ale nie jakies ogromne. Potem piłam gotowane i zauwazyłam dużą różnicę, ale nadal chciałam więcej.
 Dopiero Tatty z wizazu uświadomiła mnie o wartości ziółek sypanych (tj zioło pojedyncze, liść pojedynczy) Od tamtej pory piję takie właśnie ziółka zagotowane chwilę na gazie. Efekty są o wiele większe niż w poprzednich próbach! Spowodowane jest to tym, że skrzyp potrzebuje większej temperatury do oddania cennej dla nas krzemionki, napar jest ciemniejszy, inny w smaku.
Aktualnie mam przerwę w piciu, ale zamierzam powrócić do jednego kubeczka dziennie. Plusem ziółek sypanych jest to, że są o wiele tańsze od fixów, 100g kosztuje od 2 do 2,50 zł ;)

Drożdże: o drożdzach za moją sprawą pisała juz Anwen . Może niektóre mnie kojarzą własnie z jej włosowych historii ;) W wielkim skrócie jest to picie zabitych drożdzy(drożdze zalewamy wrzącym mlekiem bądz wodą, mieszamy, przykrywamy na jakis czas).
Sposób może nie najprzyjemniejszy, ale w moim przypadku baaaardzo skuteczny. Włosy urosły mi momentalnie, wydaje mi się, że najszybciej przez pierwszy miesiąc, potem jakby mniej. Piłam 3 miesiące, od 1/4 do połowy kostki. Dodawałam początkowo miód, kakao decomoreno bądz cappucino, po jakimś czasie juz tylko miód. Niedługo zamierzam powrócić na miesiąc. Polecam Wam drożdze babuni (dostępne w biedronce po 90groszy), najlepiej się rozpuszczają.

Ampułki Radical: używałam raz, ale byłam zachwycona. O ile początkowo nie było żadnych efektów, po zakonczeniu kuracji włosy wyraźnie odżyły, urosły i były w bardzo dobrej kondycji. Ampułki nie zawierają alkoholu, mają super naturalny skład. Minusem jest cena, 30 zł, a miesiąc kuracji wychodzi więc 60 zł. Bardzo chcialabym kupić znów, jednak ciągle mam inne wydatki.

Nie wolno zapominać również o pielęgnacji. Długie włosy potrzebują naprawdę intensywnej troski, inaczej, to co nam urośnie, trzeba będzie obciąć, albo zwyczajnie włosy zaczną się łamać i ciężko będzie zauważyć przyrost. Zwłaszcza, jeśli codziennie prostujemy, suszymy włosy. Osobiscie nie robię żadnych z tych rzeczy, jeśli suszę to chłodnym nawiewem gdy się spieszę.
Aktualnie moje włosy wyglądają tak  :)

Macie jakieś sprawdzone sposoby? Tabletki niestety na mnie nie działają praktycznie. Przykładem były tabletki ze skrzypem i pokrzywą bądz drożdzami. Zero efektów. Bądź należało brac je 6 razy dziennie (drożdze), co nie usmiecha się już i tak obciążonej wątrobie.
Pozdrawiam :)

Czytaj dalej »

Recenzja: Essence podkład Stay All Day

niedziela, 6 listopada 2011 / 20 komentarzy / Etykiety:
Aktualnie, jestem na etapie poszukiwania podkładu idealnego. Moja przygoda z podkładami zaczęła się stosunkowo niedawno, jakis rok temu, może więcej. Używałam zachwalanego podkładu YSM z Inglota, który faktycznie, był całkiem niezły, ale przy drugim opakowaniu(!) zauważyłam, że jest dla mnie zbyt różowy. Przeszukałam więc KWC i natknęłam się na podkład:

Bardzo lubię essence, więc pomyslałam, że warto spróbować, zwłaszcza, ze cena niska 16zł a Inglot 25zł.
Podkład ma kilka zasadniczych, dużych plusów: producent określa go jako długotrwały, cóż, 16 godzin bym mu nie dała, ale napewno utrzymuje się dłużej niz wymieniony YSM. Krycie jest bardzo w porządku, choć moja cera nie jest ogromnie problemowa, znajdziecie jednak wypryski, blizny, rozszerzone naczynka i pory, mozna stopniować efekt krycia dodając warstwy. Pięknie wtapia się w skórę, na początku dość widoczny, po chwili wyrównuje kolory cery, efekt jest naprawdę świetny, skóra jest wygładzona i miła w dotyku:)

Kolejnym plusem jest to, że nie podkreśla suchych skórek. Stosuję maści silnie wysuszające i złuszczające (moja skóra ma skłonność do zaskórnikow, używam differin i epiduo) więc ich ilość jest naprawdę duża. Nie pozapychał mnie. Nie ciemnieje, ani nie roluje się. Bardzo podoba mi się zapach i pakowanie, higienicza pompka.

Minusem jest stanowczo zbyt mała ilość kolorów, tylko 4 do wyboru, na szszczęscie moj kolor :


jest jasny i wpada w zólty odcien.

Kolejnym minusem który dostrzegłam, jest srednie matowienie skóry. Producent nie obiecuje, ale byłoby miło, chociaz zaraz po nałożeniu zobaczyć w lusterku efekt matowej cery. Przypudrowanie pudrem wzbogaconym skrobią załatwia sprawę ;) Myślę, że to podkład naprawdę godny polecenia z tej półki cenowej. Jeżeli nie natknę sie na nic lepszego na KWC, napewno przy nim pozostanę ;)

Macie jakies doświadczenia z Essence? Jakies hity i buble? Chętnie poczytam;)

i mały bonus, moja nowa sówka :) 


Avon, 39.90 zł ( miałam trochę taniej, jestem konsultantką)
W tamtym roku skutecznie opierałam sie motywom zwierzęcym, teraz jednak postanowiłam sobie ją sprawić.  
Macie takie wisiorki ? Lubicie?
Buziaki :)
Czytaj dalej »

Recenzja: NaturVital, Maseczka do włosów osłabionych i skłonnych do wypadania.

czwartek, 3 listopada 2011 / 16 komentarzy / Etykiety:
Na tą maseczkę czaiłam sie już od dawna. Wysoka cena 23 zł skutecznie mnie odstraszała, szkoda, że nie odstraszyła na dobre...Z przykrością muszę stwierdzić, ze to jeden z niewielu produktów do włosów, który nie dość, że nie działa tak jak powinien, to na dodatek szkodzi moim włosom. Przekonywałam samą siebię, że tak bogaty skład oraz opinie wizażanek nie mogą się mylić. Gdy wkońcu ją dorwałam, cała podekscytowana zaczełam jeszcze raz czytać opis na opakowaniu :


Błyskawiczna 3-minutowa maseczka do włosów łamliwych i podatnych na wypadanie, z proteinami pszenicznymi i kompleksem fitoaktywnym odżywia i wzmacnia włosy. Do długich lub zniszczonych włosów.

Zaledwie w 3 minuty maseczka NATUR VITAL sprawi, że włosy staną się nawilżone, miękkie i łatwe do ułożenia. Zawiera kompleks PHYTOACTIVE pozyskiwany z kiełkujących nasion pszenicy i soi oraz wyciąg z żeń-szenia, które dostarczą cebulce włosa energii i składników odżywczych potrzebnych do wzmocnienia włosa w jego fazie wzrostowej. Witaminy A, B3, B7, E, F, H, H’ oraz pro-witamina B5(Pantenol) utrzymują naturalną równowagę skóry głowy i zapobiegają wypadaniu włosów. Olejek z kiełków pszenicy bogaty w witaminę E działa odżywczo i restrukturyzująco na włókna włosa.

Wszystko ładnie, pięknie, jako doświadczona wizażanka nie poddałam sie na czytaniu frazesów, przeszłam do składu i co widzę?


Czyli wszystko zapowiada się wręcz genialnie! Same ekstrakty i witaminy,plus jeden silikon (dzięki, Przeszkoda :*) Nic tylko nakładać na włosy i czekac na cud.

Niestety, dawałam jej kilka podejść, naprawdę chciałam ją zużyć, jednak poprostu nie dam rady. Włosy są po niej suche, matowe,  baby hair odstają na wszystkie strony świata, skóra głowy nie jest nawilżona ani ukojona. Producent opisuje ją jako 3minutową, czyli rozumiem, że jest skoncentrowana. I tu także sie pomyliłam, za pierwszym razem musialam sie ratować ziają planticą, bo moje wlosy byly okropne! Probowalam trzymać ja dłuzej 15, 30 minut, z ciepłem, bez ciepła, nadal bylo to samo. Chciałam ją zużyć tylko na skalp by sprawdzić, czy wpłynie na zahamowanie wypadania, jednak to też sie nie sprawdzilo,bo o ile długość włosow po innej odżywce wyglądała dobrze, to od ucha w gorę jedno, wielkie siano:(
Do plusów tej maseczki mogę zaliczyć miłą, lekką konsystencję, przyjemny zapach, funkcjonalne opakowanie(łatwo otworzyc mokrymi dłońmi) oraz to, że nie obciąża włosów. 
Jest to jednak zbyt mało bym kupiła ją ponownie, narazie stoi i się kurzy, bo nie wiem co z nią zrobić.




Jeżeli bardzo chcecie jej spróbować, polecam kupić małą saszetkę na wyprobowanie, są dostępne w Drogerii Natura, niestety, zobaczyłam je zbyt późno:(


Macie jakieś doświadczenia z tą maseczką? Może robię coś zle? Chciałam wyprobować serię nawilżającą, jednak narazie, jestem zbyt zrażona do tej marki.
Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »





SZABLON BY: PANNA VEJJS.