07 sierpnia

Recenzja: Joanna, Rzepa Kuracja wzmacniająca

Przez cały ostatni miesiąc silnie walczyłam o porost i wzmocnienie moich włosów. 
Do idealnej, według mnie, długości brakuje mi około 3 cm i nie mogę sobie darować, że gdyby nie kwietniowa zemsta fryzjera etap zapuszczania włosów miałabym dawno za sobą.
Po jakimś czasie zabrałam się więc za najszybszą drogę do pobudzenia skóry głowy, a konkretniej, wcierki.
Wybór padł na kurację wzmacniającą od Joanny

KWC

Z produktem miałam już do czynienia kilka lat temu i mimo, że nie zauważyłam spektakularnych efektów postanowiłam do niej powrócić ze względu na niską cenę, około 8 zł i świetny aplikator, który już teraz służy mi do innej wcierki ;)
Przy codziennym stosowaniu 100ml wystarczyło mi na 5 tygodni stosowania, co nie jest złym wynikiem.
Najczęściej robiłam przedziałki, delikatnie wmasowywałam, odczekałam chwilę, aż alkohol choć trochę odparuje (chciałam w ten sposób zapobiec przesuszenia długości włosów) po czym najczęściej wykonywałam intensywny masaż masażerem( masło maślane ;) ) lub płaską szczotką.

Niestety, jak wiadomo, pobudza to nie tylko same włosy do działania, ale również gruczoły łojowe, przez co odrobinę szybciej przetłuszczały mi się włosy, jednak jest to całkowicie zrozumiałe. 
Coś za coś ;)



Zawartość alkoholu jest niezbędna, stanowi rozpuszczalnik i pomaga składnikom aktywnym wnikać w głąb skóry, trochę przesuszył jednak mój skalp, nadrabiałam więc aloesową mgiełką. 
Włosy na szczęscie nie były obciążone czy też sklejone.
Za emolientem zapobiegającym nadmiernemu odparowywaniu wody widnieje obiecany wyciąg z czarnej rzepy oraz pokrzywy, łopianu oraz chmielu. 
Niestety występuje również czynnik mogący podrażniać DMDM hydantoin, u mnie poza wspominanym delikatnym wysuszeniem nie zauważyłam dyskomfortu czy ściągnięcia skóry.

Zapach mimo zapewnień producenta intensywny, charakterystyczny dla czarnej rzepy. Z czasem wietrzeje, jest jednak wyczuwalny na włosach. 

Jeśli chodzi o działanie omawianej wcierki, nastawiłam się przede wszystkim na przyśpieszenie porostu. 
Czy zadziałała, mogłyście oglądać w mojej sierpniowej aktualizacji włosów, pokuszę się jednak o stwierdzenie, że minimalnie przyśpieszyła ich wzrost. 
Nie jest to niczym nowym, gdyż u mnie w tej kwestii działa niewiele produktów. 
Czuć jednak, że włosy się wzmocniły, nabrały objętości, a przede wszystkim, dorobiłam się cudnych baby hair:


Jakość zdjęcia i naolejowane włosy musicie mi wybaczyć ;)
Z nadmiernym wypadaniem nie miałam problemu, działania w tej kwestii oceniać więc nie będę.

Myślę, że do wcierki wrócę w okresie jesiennym, gdyż  produkt ma swoje plusy;)
Aktualnie testuję wcierkę od Green Pharmacy i niestety, w porównaniu z Joanną wypada bardzo blado...ale będę sumiennie testować przez Sierpień ;) 
Chciałabym wypróbować w przyszłości lotion Seboradin z żen szeniem, jednak jak narazie staram się ograniczać wydatki. 
Z raz lepszym, a raz gorszym skutkiem ;;)

Stosowałyście?:)


59 komentarzy:

  1. Prześliczne masz włosy!
    Moje są cienkie, płaskie a do tego wypadają, czas wyprobować tą wcierkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. jakie bejbiki ;D ja niczym ich nie mogę wywolać :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też obecnie stosuję tą wcierke, zapach mimo iż drażniący szybko się ulatnia, prrzyspieszenia jeszcze nie zauważyłam, za to wysyp bejbików jak najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę boję się tego alkoholu w składzie ale pewnie kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. to ta wcierka faktycznie pachnie rzepą? ja gdzieś czytałam, że starali się zapach czymś zamaskować... pachnie ślicznie, ale na sobie nie widziałam efektów za bardzo, znacznie lepsze były po jantarze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. producent zapewnia formułę niwelującą ten zapach, jednak ja nadal intensywnie czuję rzepę :)

      Usuń
  6. poluje na tą rzepę od jakiegoś czasu i nie moge jej nigdzie znaleźć;(

    OdpowiedzUsuń
  7. To moja ulubiona wcierka! A do tego bardzo lubię jej zapach. Naprawdę wzmacnia moje włosy, wypada ich dosłownie kilka!!!! I to było moim największym zaskoczeniem! Zawsze po jednym przeciągnięciu ręką po włosach wypadało ich kilka, a teraz jak zostanie mi w dłoni jeden to szok!
    SZybszego porostu nie odczułam, ale pojawiło się trochę nowych włosów.
    Ten produkt to mój nr jeden!

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja przyjaciółka miała strasznie rzadkie włosy ,kupiła jakieś apteczne ampułki ,nie pamiętam jak się nazywały,ale coś na s... I teraz ma o wiele bardziej gęste włosy. Jak ją zobaczyłam po wakacjach to byłam w szoku ;o
    Ja muszę znaleźć coś dobrego na wypadanie :(
    I na zagęszczenie,bo niby mam gęste włosy,ale jak się zbierze w kucyk to ich mało ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie ta wcierka też szaleństwa na głowie nie zrobiła, ale tak samo jak Ty kupię ją ponownie ze względu chociażby właśnie na opakowanie i może jednak tym razem zadziała lepiej niż poprzednio :) Kupiłam wczoraj eliksir ziołowy do włosów zniszczonych z Green Pharmacy, bo ma fajny skład, całkiem przyjemny zapach i mam nadzieję, że również działanie :)(naczytałam się wiele pozytywnych opinii wręcz samych pozytywnych!) Przetestowałam go na mojej mamie, która ma wyjątkowo twarde, suche, sztywne włosy i zniszczone ciągłym farbowaniem i po jego użyciu było o wiele bardziej miękkie i delikatne w dotyku ;) Mam nadzieję, że będzie działał też na porost włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przez denat w składzie nie nadaje się do mojej wrażliwej skóry głowy :( Ale może wypróbuję wcieranie czystego soku, o ile gdzieś znajdę rzepę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Seboradin ma naprawdę dobre produkty, polecam serię z czarną rzodkwią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. używałam wcierki i niewiele zdziałała ;(

      Usuń
    2. Tez używałam szamponu i wcierki Seboradin i nic nie podziałała jak leciąly włosy tak lecą, teraz tabletki , jantar i czaje się własnie na tą rzepę- mam nadzieję że poprawi sytuację z moimi włosami

      Usuń
  12. Mam ją w swoich zapasach wcierkowych, niedługo zacznę ją stosować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. u mnie zmniejszyła wypadanie i przetłuszczanie, baby hair pojawiło się niewiele. Jeszcze kiedyś po nią sięgnę, żeby sprawdzić czy nie zadziała lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Do tej pory używałam wcierek Jantar i Capitavit, ale potrzebuję zmiany i zastanawiam się pomiędzy Green Pharmacy, a Joanna Rzepa. Obie wcierki mają dużo pozytywnych opinii, chociaż bardziej skłaniam się ku rzepowej kuracji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. niestety musze zuzyc to co juz mam, kuracja rzepa musi poczekac :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Zużyłam narazie jedno opakowanie, więc jak wiadomo nie ma co jeszcze wypatrywać jakiegoś działania. Zastanawiam się czy kupować kolejne, zachęca mnie cen, a odstrasza zapach. To jakaś ściema z tym zniwelowaniem smrodku rzepy, bo ta wcierka śmierdzi jak jeszcze nic! Już wolę Seboradin Niger.

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie Seboradin z żeń-szeniem i z rzepą nic nie dały, poza podrażnioną skórą głowy :/

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie rzepa=szybszy wzrost, a Jantar = babyhairy:) Więc kocham Rzepę puki co;D

    OdpowiedzUsuń
  19. nigdzie nie moge jej znaleźć :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w SuperPharm od jakiegoś czasu w całkiem sporych ilościach:)

      Usuń
  20. własnie planuję zakupić tę kurację, chociaż zapach rzepy z tej serii mnie odstrasza ;(

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedyś miałam tą wcierkę, ale stosowałam nieregularnie. Teraz planuję do niej wrócić

    OdpowiedzUsuń
  22. hmm w sumie chętnie bym ją przetestowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. dla mnie ta wcierka jest rewelacyjna ! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja cały czas czekam, aż się pojawi na DOZie ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubie tą wcierkę i towarzyszy mi w zasadzie nieprzerwanie od kilku lat :) A jej zapach uwielbiam :torba: :D

    OdpowiedzUsuń
  26. sporo tych bejbików, gratuluję :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Może i ja powinnam wypróbować, strasznie mi ostatnio wypadają włosy.

    OdpowiedzUsuń
  28. Lotionu z Seboradinu nie polecam, wypadło mi przez niego tyle włosów, że nie wiem, jakim cudem nie jestem jeszcze łysa ;(a takie wielkie oczekiwania miałam wobec niego :(i niestety jestem pewna że to on jest winowajcą. Pozdrawiam, Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szok a chciałam go przetestowac - dzięki za ostrzezenie

      Usuń
  29. Muszę spróbować, bardzo mnie ciekawi, jeszcze nie miałam żadnej wcierki :)

    OdpowiedzUsuń
  30. bardzo lubię:) u mnie zatrzymała wypadanie, niestety tylko na czas kuracji. zapach uwielbiam;) alkohol mi nie zaszkodził.

    OdpowiedzUsuń
  31. Muszę się skusić. Ciekawa jestem, czy będzie lepsza od Jantaru, w przypadku którego nie zauważyłam porostu włosów, a jedynie ograniczenie ich wypadania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie jantar spektakularnie porostu nie pobudził, mimo miesięcznej kuracji i codziennego wsmarowywania;/
      ale do zwalczania podrażnień jest świetny :)

      Usuń
  32. Ja nie stosowałam . Mam zamiar dopiero kupic póki co zakończyłam kuracje jantarem i wracam do mojej ulubionej wody brzozowej z kulpolu :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Wszędzie tego szukam i nic...:(

    OdpowiedzUsuń
  34. no własnie gdzie można ją dostac;<?

    OdpowiedzUsuń
  35. tej wcierki jeszcze nie miałam. na razie używam mixa mgiełki Radical i wcierki Saponics, obu nie lubię, a tak szybciej je zużyję :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Na moje włosy nie działają żadne wspomagacze wzrostu :(

    OdpowiedzUsuń
  37. stosowałam, ale szału nie ma.
    obecnie robię znowu kuracje saponicsem:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Szukałam ją wczoraj i niestety nie znalazłam nigdzie, ale się nie poddaje! :D

    OdpowiedzUsuń
  39. o Seboradinie słyszałam sporo :)

    OdpowiedzUsuń
  40. śliczne bejbiki :) ja nie próbowałam, ale zamówiłam sobie Jantar (też mi wysuszał, ale jak i Ty, mam aloes w zanadrzu ;)). Jak Jantar się nie sprawdzi, to kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Przyznam, że wcześniej nawet nie słyszałam o tej wcierce, zaciekawiłaś mnie nią i pewnie jutro się za nią rozejrzę ;) Swego czasu stosowałam mnóstwo sposobów na przyśpieszenie włosów, aż w końcu udało mi się tego dokonać.
    Rosły mi wtedy włosy 2 razy szybciej niż zazwyczaj, gdzieśtam opisałam sposoby na swoim blogu. Najbardziej chyba pomógł mi seboradin. Teraz wreszcie doczekałam się upragnionej długości :)

    OdpowiedzUsuń
  42. ja stosowałam szampon i lotion Seboradin Niger.na wypadanie pomogło bardzo dobrze, wyrosły mi babyhair, przetłuszczanie delikatnie mniejsze, ale na szampon trzeba uważać przy dłuższym stosowaniu, bo troszkę przesusza włosy
    pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  43. Kusi mnie, żeby ją wypróbować tylko nigdzie nie mogę jej dostać ;(( ale jeszcze się za nią rozejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. miałam kupić, ale wkurzyło mnie że sprzedawczyni na siłę chciała mi wmówić, że tam jest 100% rzepy i sama natura , a ja jak byk widziałam dość długi skład i nie tylko samą rzepę i wodę czy alkohol. I straciłam serce do rzepy

    OdpowiedzUsuń
  45. Kupiłam ja po długim namyśle, ale jej zapach sprawia,że jest mi nie dobrze. Mam nadzieję, że dotrwam do końca kuracji :)

    OdpowiedzUsuń
  46. też zaczęłam przygodę z wcierkami, ale wybrałam jantar. Na razie za dużo nie mogę powiedzieć, ale liczę na spektakularne efekty :) Mam problemy niestety z systematycznością.

    Wcierka o której tutaj piszesz, zachęca mnie bardzo ze względu na ten aplikator, w przyadku jantar bardzo się męczę z aplikacją...

    OdpowiedzUsuń

Proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.
Dziękuję!