26 listopada

Recenzja: Kallos Latte vs Kallos Carota

Mlecznej maski firmy Kallos nie muszę przedstawiać chyba żadnej, szanującej się włosomaniaczce. Sama swoją przygodę z pielęgnacją włosów zaczynałam właśnie od niej i swoje pierwsze, litrowe opakowanie kliknęłam na allegro, dopłacając drugie tyle za przesyłkę.

Niedawno (pff, teraz myślę, że było to ponad 2 miesiące temu)  od Kokosowej Panny otrzymałam odlewkę marchewkowej maski tejże firmy, a że w internecie nigdzie nie widziałam informacji na jej temat, tym bardziej porównania, dziś więc przychodzę z takim postem.

Konsystencja jest gęsta, budyniowa
Ogólnie rzecz biorąc, maski są dość trudne do dostania, kupicie je w sklepach wysyłkowych, na allegro, jednak najtaniej będzie stacjonarnie, w sklepach fryzjerskich. Występują w różnych wielkościach, od 275 ml/ 5zł do 1 litra/ 15zł. To właśnie cena zachęca do zakupu, choć w sumie składowo nie powala, lecz na włosach obie zachowują się całkiem przyzwoicie, jako maski ale również nakładane tylko na kilka minut

Aqua, Cetearyl Alcohol, Methosulfate, Parfum, Phenoxyethanol, Methyldibromo Glutaronitrile, Hydroxypropyltrimonium Hydrolized Casein, Citric Acid, Hydrolized Milk Protein, Methylchloroisothiazolinone, Sodium Cocoyl Glutamate, Methylisothiazolinone.

Aqua, Cetearyl Alcohol, Quaternium-18, Cocamidemea, Cetrimonium Chloride, Daucas Carota, Linum Usitatissimum, Sodium Dehydroacetate, Citric Acid, Parfum, CI 45100, CI 19140, Magnesium Nitrate, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone, Magnesium Chloride

Od razu powiem, że w działaniu nie widzę między nimi wielkiej różnicy ;)
 Jedyne, co trochę odstrasza mnie od maski Karota to jej zapach, intensywny, jakby kwiatowy, doprowadzał mnie do mdłości. Kallos mleczny pachnie słodko, niektórym osobom również może przeszkadzać.

Po ich użyciu włosy są miękkie i nawilżone, jednak co do wygładzenia końcówek miałabym pewne zastrzeżenia. Jeśli kupię ponownie to raczej mleczną.

Odnoszę również wrażenie ze po jakimś czasie włosy lubią się do niej przyzwyczajać, zapewne więc kolejne opakowanie będzie najmniejsze z możliwych :)

Znacie maski Kallos? 

74 komentarze:

  1. Ja mam Kallosa mlecznego i go uwielbiam :)
    Fajnie działa na włosy, ale jego największą zaletą jest zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam ostatnio tą Carota - znalazłam w osiedlowej drogerii :D
    użyłam ją w połączeniu z Biovaxem na 20 min - pierwsze wrażenie słabe-następnym razem spróbuję na kilka minut solo ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam mleczny, marchewkowego nie widziałam. jest spoko, ale jakoś nie spektakularnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. znam firmę z blogów ale sama jeszcze ich nie kupiłam

    OdpowiedzUsuń
  5. mam Kallos Placenta i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie slyszalam o Marchewkowym Kallosie ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam małego mlecznego kallosa : solo nie powala, ale po dodaniu spiruliny czyni cuda :) fajna notka, o kallosie karotkowym jeszcze nie slyszalam. ja swojego kupiłam stacjonarnie w małym sklepiku kosmetycznym.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam, znam. Kiedyś Kallosa używałam bardzo dużo, a później mi się znudził

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też już w sumie, cierpię na kallosowy przesyt ;)

      Usuń
  9. Muszę ją w końcu wypróbować :)
    To jedna z najbardziej polecanych masek, a ja ciągle o niej zapominam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Latte jak najbardziej znam i lubię :) Niestety nawet stacjonarnie w sklepach fryzjerskich trudno dostać niektóre z tych masek. Mam w pobliżu dwa takie sklepy i bez problemu dostaniemy w nich Latte, Placente i czasami Color, ale z całą resztą jest już problem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooj, szkoda ;( ale w sumie jak już zaopatrzysz się w latte to potem pół roku używania :D

      Usuń
  11. Mam Kallosa Latte który uwielbiam i również Kallos Keratin - nie wiem czy on nawet nie jest lepszy od latte ;)))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam, używałam mlecznego - uwielbiam ten zapach :) Najdziwniejszy jest fakt, że te maski są mega tanie i świetnie działają mimo kiepskiego składu :P Koleżanka kupiła Kallos Frutta, którą doradziła fryzjerka po farbowaniu. Ma ona zakwaszać i w tej roli jest świetna - włosy były miękkie i bardzo lśniące.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zastanawiałam się nad tą odżywką mleczną... ale się nie zdecydowałam. Zamówiłam sobie za to szampon z Kallosa;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Używałam kiedyś Latte, ale nie wróciłam do niego. Pamiętam, że kupiłam litrowe opakowanie i musiałam rozdawać odlewki koleżankom bo nie szło go zużyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie mam podobnie, chyba lepiej jest kupować te malutkie opakowania :D ciężko zuzyć nawet przy częstym stosowaniu.

      Usuń
  15. Na razie miałam mleczną a teraz chciałabym spróbować waniliową albo arganową;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja Ci mlecznej posłalam uuuhhh :P nie wiedziałam, że masz:D

      Usuń
  16. Ja ostatnio zamówiłam na all mleczną, bananową i kokosową - na święta będzie wielkie testowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bananowa pachnie całkiem fajnie, ale na włosach nie testowałam :D

      Usuń
  17. miałam mleczną - fajna, banana- może być, argan- ściema (męczyłam się pół roku z całą serią szampon, odżywka w litrowych opakowaniach i maska), strata czasu i 6 zł :P, a i jeszcze placenta- średnia, ale po usłyszeniu komentarza "włosy Ci śmierdzą nie wiem czym, ale to jest okropne..." nigdy do niej nie wrócę :) Osobiście wolę kokosową scandic'a, pachnie cudownie (każdy ma swoje ulubione zapachy)i włosy są pięknie odżywione, błyszczące. Miałam wrażenie, że moje włosy ją piły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. planceta, aaa ratujta, jak ona męczy zapachem :P nałożyłam raz i dałam sobie spokój, dobrze, że nie kupowałam calego opakowania tylko odlewkę. :D

      Usuń
    2. dokładnie, aż się w łazience przeżegnałam ;D

      Usuń
  18. Mam obie :) kupiłam te mniejsze opakowania po 6zł :) carota obciąża mi włosy wieć uzywam jej przed myciem ale ogólnie lubię obie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam tylko wersję mleczną, która u mnie sprawdziła się świetnie, ale jeśli trafię na marchewę, to też chętnie zgarnę ją z półki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. mialam mleczna i u mnie sie nie sprawdzila, teraz mam waniliowa i z keratyna i sa super ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam jeszcze tej maski, a tak bym chciała spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może popatrz w innym miescie, o ile mają jakiś sklep fryzjerski? powinny być ;)

      Usuń
  22. Ja cały czas się zastanawiam nad Kallos Latte, ale sama nie wiem... W sumie to chyba wolę inwestować w Biovaxa na przecenach, ale to może dlatego, że Kallosa jeszcze nie testowałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie niestety nie ma tanich biovaxów ;( choć ostatnio dostałam 3 do testów także niedługo recenzje ;)

      Usuń
  23. Uwielbiam takie porównania :)
    Zawsze mnie kusiły maski kallos , ale dostępnośc..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm to może allegro? choć w sumie przesyłka sporo kosztuje;/

      Usuń
  24. Kallosa Latte mam, ale nie za bardzo go lubię. Nie lubię jego zapachu, niestety nie nawilża moich włosów wystarczająco. Może będę go mieszać z jakimiś półproduktami lub innymi maskami/odżywkami i wtedy może lepiej się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie, to dobry pomysł ;) ja do niej wracam co jakiś czas, mam wrażenie, że włosy przyzwyczajają się do jej działania.

      Usuń
  25. u mnie stacjonarnie kosztują 35zł/1l , więc zamówiłam sobie z allegro i w tym tygodniu mają już być u mnie , ja zamówiłam Latte i Placenta i jestem meeega ich ciekawa , bo zamierzałam się do zakupu już od dłuuższego czasu : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. strasznie drogo! ;/
      Planceta nieładnie pachnie w moim odczuciu, bambusem, mam nadzieję, że Tobie podpasuje ;)

      Usuń
  26. Ja też mam Latte, ale bez szału:|
    Jak myślisz, jakie półprodukty najlepiej pasowałyby do tej maski???:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodaj to, co Ci służy ;) o wzbogacaniu pisałam w ostatnim poście :)

      Usuń
  27. Mimo, że nie jestem "włosomaniaczką" tylko "perfumomaniaczką" to znam tę markę, bo kiedyś używałam tej maseczki :) Miałam mleczną maseczkę, byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widziałam u Ciebie na blogu właśnie, ze Ty bardziej perfumowa jesteś ;)

      Usuń
  28. Lubię Latte ale kupuję małe opakowania, duże maski i odżywki zapuszczają korzenie u posiadaczki włosów lubiących różnorodność :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja znalazłam te maski w sklepie fryzjerskim, ale kosztują chyba nieco więcej niż napisałaś. Cena jednak i tak jest śmiesznie niska odnosząc do pojemności. Świadomie nie zdecydowałam się na litrowe opakowania bo bym chyba nie dała rady ich zużyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie sprawdzą się tylko w salonach fryzjerskich...jedna osoba prędzej zwariuje niż zużyje litr maski.

      Usuń
    2. u mnie ceny były mniej więcej takie...ale dawno kupowałam, może się zmieniło:D

      Usuń
  30. ja właśnie kupiłam mleczną, użyłam 3 razy i jak na razie jestem zachwycona. zapach trochę za słodki i może przeszkadzać, ale mi się nawet podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mleczna pachnie świetnie, ale czasem może się zapach przejeść:P

      Usuń
  31. A ja dla odmiany miałam owocową czyli Frutta:) również była bardzo przyjemna- fajna konsystencja i wygładzające działanie- zapach troszkę mdlący dla mnie ale ogólnie dawał radę :P

    OdpowiedzUsuń
  32. o tej marchewkowej pierszy raz słysze ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Poczytuje Cie od jakiegoś czasu ;) Trafiłam do Ciebie z bloga Anwen. Podziwiam Twoje piękne gładkie włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. jestem w posiadaniu obu i mleczna skradła moje serce, uwielbiam ją!
    litr tej maski zużyłam szybciej niż 275ml marchewkowej co chyba mówi samo za siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ostatnio stałam przy półce w Hebe i zastanawiałam się czy ją wziąć. Jednak opamietałam się, bo mam jeszcze inne włosowe smarowidła do zużycia. :P Ale kiedyś się skuszę, bo wiem, jak pięknie pachnie, mimo, że boję się tych protein, za którymi moje kudłacze niekoniecznie przepadają.

    OdpowiedzUsuń
  36. Jestem chyba jedyna osobą która uważa że kallos latte wali zjełczałym masłem...jak ją wąchałam w sklepie to myślałam, że puszczę pawia...serio

    OdpowiedzUsuń

Proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.
Dziękuję!