Rozwiązanie dla intensywnie/nieprzyjemnie pachnących olei

sobota, 31 marca 2012 / 37 komentarzy / Etykiety:
Gdy wymieniłam się z wizazanką Ewą i Sesa wkońcu wpadła w moje łapy, pierwsze co sprawdziłam to zapach. Dość intensywny, specyficzny, moj nos wyczuwał cos cytrusowego, dym papierosowy i kadziło, duuużo kadzidła. Pomyślałam, że dla pięknych włosów zniosę wiele, a skoro do oleju khadi, ktorego zapach również średnio mi odpowiadał, jakoś przywykłam, ba! nawet go polubiłam, to jakoś przebrnę i przez to. 

Wkoncu dostałam olśnienia, że w szafie od prawie roku, leży i się kurzy mój turban, który dostalam z avonu ale nie użwałam go, gdyż masek zbytnio nie lubiłam, zwlaszcza, że jest śnieznobialy a moje włosy farbują wszelkiego rodzaju ręczniki.
Pomyślałam, że to świetny sposób po zniwelować przykre efekty specjalne niektórych olei.
Pierwsza próba z sesą przebiegła pomyślnie, nałożona na 6 godzin w dzień, turban założony. Nie za ciasny, nie było mi gorąco w głowę i skóra nie szalała, czego najbardziej się obawiałam.
 Nie za luźny, nie spadał i ładnie trzymał się głowy.
 Trzecie podejście było już nocne, z olejkiem Alverde Patchuli i Cassis, który mimo, że pachnie przyjemnie, mnie, astmatyka, dusi w nocy i męczy. Mam dni że nic mnie nie rusza, ale są tez takie, że przeszkadza mi nawet kokos czy alterra pomaranczowa o prawie niewyczuwalnym zapachu. 
Co prawda po nocy trochę się zwichrował, ale nie spadł i zapach nie przeszkadzał mi w ogole. 
Z przodu jest zapinany na guziczek, co ułatwia sprawę, z tyłu skręca się go raz.
o, a to kto?
Popatrzyłam za owym turbanem w sklepach, z tego co widziałam nie za gruby (nie może byc to turban- ręcznik, do osuszania włosów po myciu, gdyż będzie za gorąco) jest dostępny w Drogerii Natura w cenie 9zł w różnych kolorach klik, edit: jednak ma guzik:) Dziekuję za zwrócenie uwagi.

 Polecam wybrać ciemny kolor, napewno nie bialy, gdyż niektóre oleje jak np. heenara mogą barwić na czerwono.Warto tez zwrócic uwagę na fakturę, musi być mila w dotyku i gładka, co zapobiegnie uszkodzeniom wlosa poprzez pocieranie. 
Moj na szczęscie jest przyjemnie miękki i gładki.

Nie jestem pewna, czy Donegal nie ma w ofercie takiego gadżetu, ale internet niewiele mi mówi. 
Myślę jednak, że zawsze można kupić turban w DN i przyszyć z przodu guziczek a do fragmentu skręconegoktóry bodajże musimi założyc pod spód, na czoło), pętelkę z dobrego materiału(

Jeśli wiecie, gdzie można dostać tak prostą,acz ułatwiającą życie włosomaniaczkom rzecz, 
dajcie znac w komentarzu;)
Czytaj dalej »

NOTD: Pistacja

czwartek, 29 marca 2012 / 33 komentarze / Etykiety:
Postanowiłam ostatnio uzupełnić braki moich ulubionych odcieni pastelowych, mam nadzieję, że uda mi się stopniowo kupić i nie zbankrutować :) 
Namyślałam się ostatnio na pistację Ados o numerze 545, a że przypadkiem zaszłam z koleżanką do małej budki z kosmetykami (kupilam tam rownież pokazywany już safari, mają ogormny wybor!) złapałam zadowolona i pobiegłam do kasy, starając się nie napalać się na inne odcienie.

Kosztował mnie około 6 zł. Byłam świadoma jego tragicznego krycia, pierwsza warstwa daje jedynie mleczną poświatę, na zdjęciach widzicie 3 warstwy plus SV. Aplikacja trudna, lakier smuży, jest za rzadki i rozlewa się na skórki. Long lasting? Nie powiedziałabym...Mimo NTFII jako base coat i SV jako top coat trzymał się słabo, szybko starły mi się końcówki, ale na szczęscie nie odpryskiwał.



do zjedzenia ta moja pistacja? :)
Czytaj dalej »

Wiosenne zakupy kosmetyczno- ciuchowe

poniedziałek, 26 marca 2012 / 55 komentarzy / Etykiety:
Nie będzie niczym odkrywczym, jeśli ogłoszę , że nadeszła wiosna, prawda? :) 
W związku z tym, że wkoncu robi się ciepło i nadszedł nieoczekiwany przypływ gotówki, postanowiłam ograniczyć maksymalnie zakupy kosmetyczne, choć oczywiście, nie zlikwidować całkowicie, gdyż pokończylo mi się kilka podstawowych produktów, jednak bardziej skupić się na uzupełnianiu szafy i dodatkach. 
Nie mogło zabraknąć kolou miętowego i kobaltowego, najmodniejszych w tym sezonie i mimo, że nie jestem fashion victim postanowiłam wprowadzić te odcienie do garderoby i makijażu z prostej przyczyny, ogromnie mi się podobają!
Mój ostatni, shandowy sweterek w tym odcieniu idealnie wpisuje się w trendy :)  

1. Kobaltowa koszula ze srebrnymi guzikami, no name, 35 zł


2. Jazzówki, 25 zł , no name plus trochę zamojskiego chodnika ;)

3.Szaryy Płaszcz dwurzędowy, nie jest matowy nad czym ubolewam ale niech będzie i taki, 100 zł , rozmiar 34 i dodatkowo przesunęłam guziki.

Miętowa marynarka z wiwijanymi rękawami w paski, 65 zł :) no name



4.Tonik aloesowy ziaja cena mniej niż 5zł, bezalkoholowy
. Szampon Eva Natura pokrzywowy, dla odmiany ;) DN, cena 5,50zł 

5.Maska Gloria, nigdy nie mialam,bo nie mogłam jej dostać. 
Znalazlam ją w Inter Marche w szałowej cenie 4,59zł, stała taka samotna, jakby czekała na mnie :P Pewnie nie kupiłabym jej, gdyby było jej więcej, a tak znając życie, gdybym wróciła to już by jej nie bylo ;)

6. Broszka kokardka, House, 
dokładnie taka jak chciałam! Mialam zamiar kupić wisiorek, ale te które widziałam nie odpowiadały mi cenowo, bądz były mówiąc delikatnie były tandetne, za tą zapłaciłam 10zł na przecenie z 15 i będę ją nosić jako broszkę, badź naszyjnik, przez zapięcie przeplotę złoty łancuszek ;)

7. Dopinki kwiatki, New Yorker, 10 zł,
  chciałam jakieś miętowe bądż pudrowo różowe, a że w HM nie mieli, udało mi się dorwać ostatni egzemplarz w tych kolorach :) Ładnie wyglądaja wpięte w koczek, bądz przy gładkiej bluzce

Mimo, że miałam ograniczyć zakupy kosmetyczne to jak się okazało, moj wspaniały kuzyn spisał się na medal i kupił mi produkty Alverde! Jak niewiele potrzeba włosomaniaczce do szczęscia? :)
Odlewki, około 1/3 są już w rękach Anwen :)
A więc co my tu mamy?

olejek Pachuli i Cassis 
odżywkę Aloes i Hibiskus 
odżywkę Awokado
żałuję, że nie poprosiłam go o żadną maskę na miejsce odżywki, ale to z tego względu, że nie wiedziałam,że mają je w swojej ofercie( o ja głupia!) 
Nadrobię to i tak, a kuzyn będzie obiektem wiercenia w brzuchu ;)
A jak wypadłam cenowo? 
 Zapłaciłam 30 zł

I jak to się ma do cen na allegro ja sie pytam?

Pozdrawiam cieplo :)
Czytaj dalej »

O zabezpieczaniu końcówek silikonami

niedziela, 25 marca 2012 / 77 komentarzy / Etykiety:
Uwaga: przed rozpoczęciem czytania zaopatrz się w herbatkę, post będzie dlugi ;)

Nie mówiłam Wam, ale swego czasu stosowałam wręcz ortodoksyjną pielęgnację bezsilikonowa.
 To był duży błąd! Po myciu nie mogłam rozczesać włosów, przez co przypuszczam, jeszcze bardziej je niszczyłam niz "złym" silikonem :)

 Dodatkowo, ciągle były narazone na uszkodzenia mechaniczne, ocieranie o kurtkę, poduszkę ect. Po pewnym czasie końcówki chcąc, nie chcąc poszły pod nóż.
 Od tamtej pory wróciłam do zabezpieczania końcowek silikonem a włosy są w dużo lepszej kondycji, mimo, że z natury są delikatne, bardzo łatwo się niszczą,  mają tendencję do wiecznie rozdwojonych konców(chociaż na szczęscie włosy na długości mi się nie łamią,wszystko dzięki olejom:)
Nie ma co popadać więc w paranoję, odstawiać wszystko na raz, trzeba sprobować roznych metod, czasem z róznym skutkiem jak widać,ale człowiek na błędach się uczy:)

KWC

Zawsze wybieram jedwabie bez alkoholu, biosilk jest poprostu tragiczny .Za to jego braciszek CHI służy mi swietnie, mam juz 2 buteleczkę, jest baardzo wydajny, pachnie męskimi perfumami (coś dla singielek;)) dobrze chroni włosy. Aktualnie jest na niego promocja, 2 za 1, otrzymujemy po 2 x 5 ml w cenie 10 zł :)
Kolejnym ulubionym jedwabiem, bardziej już przystępnym jeśli chodzi o stosunek cena/ wielkość jest jedwab firmy Marion Natura Silk. 
KWC
Również pieknie pachnie, dobrze wygładza, nie ma alkoholu ale za 10 zl otrzymujemy az 50 ml  jeśli się nie mylę :) Ma wygodną pompkę, w konsystencji jest trochę bardziej gęsty od CHI. Nie kupujcie opakowania 15 ml, kosztuje 6 zł i zwyczajnie sie nie opłaca( ja popełniłam raz ten błąd) Gdy tylko skonczy mi się CHI, a już dogorywa żywota, kupię ponownie Marion, starczy mu chyba na rok:)

Skład Jedwab CHI:
kład: Cyclomethicone, Dimethicone, C-1215 Alkyl Benzoate, Panthenol, Ethyl Ester of Hydrolyzed Silk, Phenoxyethanol, Parfum, D&C Yellow 11, D&C Red 17, Zinc Oxide, Titanium Dioxide, Mica, Boron Nitride Powder
Skład Marion:
Skład: Cyclopentasiloxane (and) Dimethiconol, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Ethyl Ester of Hydrolyzed Silk, Ethoxydiglycol, Parfum, Panthenol (27.04.2009)

Dobrym sposobem jest też zabezpieczanie włosów naturalnym olejem,np kokosem, z tym, ze tutaj potrzebne jest wyczucie, ilość oleju musi być naprawdę znikoma, tyle co pod krótki paznokiec,najlepiej próbowac na wilgotnych włosach by uniknąc efektu tłustości. Jeśli na to damy trochę silikonu, mamy zapewniona kompleksową ochronę, choć przyznam sie Wam, że rzadko stosuję ten sposob, gdyż brak mi wyczucia jeśli chodzi o ilość nakładania naturalnego oleju.

Jest jeszcze jedna sprawa związana z zabepieczaniem włosów, mianowicie, ochrona przed wysoką temperaturą podczas suszenia lub prostowania.
Wiadome jest, że nie zawsze mamy możliwość odstawienia chociażby suszarki, badz co bądz włosy byłoby dobrze chronić. Do czego zmierzam?
Ostatnio oglądając filmiki na yt przeczytałam komentarzu jakoby włosów podczas suszenia nie nalezy chronic , gdyz nie nagrzewamy ich do 300 stopni jak podczas prostowania więc "ochronę" należy ograniczyć gdyż spraye ochronne są na alkoholu i wysuszają włosy(btw ja nie chcialabym kontaktu moich wlosow z TAKĄ temperatura...) a na czym polega suszenie? na ogrzaniu włosów do takiej temperatury,aż woda zacznie parować, lecz niestety także z ich wnętrza.
włosy zaraz po wczorajszym farbowaniu szamponem marion tycjan + rubin, po przerwie 1.5 miesiąca, od dłoni w górę widać moj ciemniejszy odrost
Ja podczas okazjonalnego prostowania wlosow raz do roku widzę, że z moich włosów dosłownie paruje. Nie dziwcie się więc, jesli kolezanki żalą się Wam, że "tylko suszą włosy ciepłym nawiewem" a one są dziwnie suche, sterczące na wszystkie strony świata.
Nie będzie więc niczym odkrywczym, jeśli napiszę, że najlepszym wyjściem jest maksymalne ograniczenie prostownicy oraz używanie suszarki najlepiej na chłodnym nawiewie, z jonizacją plus ochrona jedwabiem lub olejekiem(patrz wyżej).

  Nie dajcie sie nabrać na spraye termoochronne, gdyż albo jest to zwyczajny silikon, z tym że dużo droższy od normalnego serum, albo co gorsze alkohol  + silikon. Miałam w rękach spray termoochronny syoss, to sam alkohol denaturowy, nie dajcie nabić sie w butelkę.

Na tym kończę mój przydługi wywód :)
A Wy jak zabezpieczacie koncówki?



Czytaj dalej »

Lakierowe rozczarowanie od Golden Rose

sobota, 24 marca 2012 / 41 komentarzy / Etykiety:
Lakierów trochę już w swoim wypróbowałam, mogę więc twierdzić, że mam jako takie pojęcie na ich temat. Rzadko daję firmom drugą szansę jeśli lakier ich firmy okaże się bublem, jednak tutaj zrobiłam wyjątek i niestety, żałuję.
Rok temu był szał na odcienie intensywne różowe, ale jako, że takich nie lubię wybrałam dwa: dziwaczny róż i brzoskwinię.Ostatnio skusiłam się też na piekny nude o numerze 206, ślepo wierzyłam, że tylko te odcienie są trefne, no niestety.


Podstawową ich wadą jest to, że one nie schną. W ogole. Nawet jeśli przykryję je topem SV, po 4 godzinach nadal tworzą się odciski a lakier mogę zerwać z paznokcia. Nie kryją, ale można się tego spodziewać patrząc na ocień, ale tego też nie lubię, choć przymknęłabym oko, jeśli tylko byłyby lepszej jakości. Konsystencja jest za rzadka, rozlewa się wręcz, bombluje. I mimo, że odcienie absolutnie piękne, ja nie mogę polecić tych odcieni lakerów( mialam dwa lakiery z tej serii i byly ok), ale na te szkoda 4zł .
Przykro mi, Golden Rose,ale tym razem mnie zawiodłeś. 


Przypuszczam, że tylko część odcieni z serii z proteinami jest bublem,
 możecie mi polecić numerki ?:)

I jeszcze jedna sprawa, okazało się, że pokazany wyżej koral jest praktycznie identyczny pod względem odcienia jak rimmel instyle coral, który ostatnio Wam pokazywałam:

Jeśli więc mimo wszystko macie przekonanie do lakierów z tej serii, a nie chcecie kupować rimmelowskiego w cenie około 15 zł, być może warto spróbować? Nie różnią sie praktycznie niczym, Golden Rose być może jest minimalnie, naprawdę minimalnie bardziej nasycony, lecz na pierwszy rzut oka różnicy nie widać.



Jednak szperając w internecie znalazłam inne odpowiedniki tego lakieru a jest to :
emiliy 102 oraz miss sporty clubbing nr 326, jednak nie miałam ich w rękach, ale wyglądaja bardzo podobnie :) Emily z tego co wiem to firma typowo bazarkowa, a miss sporty jak wiecie, rossmannowska.


Buziaki :)
Czytaj dalej »

NOTD: Niby nic

piątek, 23 marca 2012 / 27 komentarzy / Etykiety:
Macie dość holo? bo ja nie, jak widać :) 3 lakierem z kolekcji Golden Rose holographic jest numerek 102, w odcieniu szaro-błekitnym.

o, a to co? jantar w tle?
O dziwo, ten holo nie zachowuje się jak poprzednie, które miałam, słabo mieni się w oświetleniu intensywnym czy to sztucznym czy słonecznym, przez co byłam na początku zawiedziona. Jak widać swój urok pokazuje w pełni w nienachalnym oświetleniu, mieni się niczym tęcza!


Lakier jest oczywiście mega trwały, na odżywce Eveline i topem SV nosiłam go 6 dni, jedynie z pościeranymi koncówkami. Schnie w normie, napewno nie jest szybkoschnący jak obiecuje producent. Kryje po 2 grubszych warstwach.
Cena 5.90zł :)

Inne holo, które pokazywałam:
(szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia w świetle dziennym :( )

Macie faworyta? :)
Czytaj dalej »

Electric blue!

środa, 21 marca 2012 / 35 komentarzy / Etykiety:
Witam :)
Eksperymenty makijażowe nadal trwaja, dzieki czemu mam co pokazywać ;) 
W mojej odpowiedzi na TAG: musze to mieć Paramore polecila mi eyeliner Wibo z ich stałej kolekcji, gdyż poszukiwałam kredki bądź czegokolwiek innego w tym kolorze. I powiem Wam, że nie żałuję kupna ;) Za cenę 8,30zł otrzymujemy naprawdę dobry produkt i wybaczam mu nawet, że aby uzyskać intensywna, elektryzującą, odrobinę metaliczną kreskę potrzebujemy dwóch pociągnięć, gdyz nie kryje tak, jakbyśmy sobie życzyli. 

Zdjęcia możecie powiększyć, wyglądają o wiele lepiej ;)

Linię rzęs zagęściłam cienką kreską eyelinerem w żelu essence. Dla odmiany pomalowałam też dolne rzesy, co może wyglądać dziwnie...
 Pod oczy położyłam dermacol, o dziwo since sie nie przebily :O Tuszem jak zawsze by Oriflame wonder lash.

Myślę, że taki makijaż będzie idealnym rozwiazaniem na upalne dni, jak myślicie? :)
Czytaj dalej »

Olej łopianowy - DIY

wtorek, 20 marca 2012 / 33 komentarze / Etykiety:
Cześć :) ostatnio coraz bardziej kusił mnie olej łopianowy, jednak jego cena była stanowczo za droga, jakies 30 zl. Miałam robić swój własny już dawno, gdy wykopałam łopian doczytałam, że najbardziej wartościowe korzenie są na wiosne i jesien (bodajże) i moje marzenia o oleju łopianowym i zaoszczędzeniu pieniędzy poszły w kąt.


Jednak jakiś czas temu, jedna z wizazanek napisała, że kupiła korzeń łopianu w częściach na doz.pl. W szałwej cenie 2,20zł!Nawet nie wiedziałam, że cos takiego można kupić :D  Dorzuciłam go więc do zakupów razem z ampułkami radical. Szukałam przepisu na stronach i ostatecznie skorzystałam z przepisu na wizazu, z tym, że minimalnie go zmodyfikowałam.


Czego potrzebujemy?
korzeń łopianu, do zdobycia na doz.pl , sklepach zielarskich
200 ml oleju słonecznikowego, migdałowego lub winogronowego(ja w wiekszosci uzyłam winogronowego plus 1/3 migdałowego)
ciemną, szklaną butelkę
trochę alkoholu

Według przepisu moj korzeń łopianu powinnam skropic alkoholem, jednak nie miałam sitka, ani pomysłu jak dokładnie powinno to wyglądać.
Do miseczki wrzuciłam więc 4 łyżki łopianu, zalałam alkoholem i w międzyczasie nastawiłam mój olej do podgrzania w małym garnuszku z dziubkiem,aby łatwiej byłoby mi go przelać (olej ma być mocno podgrzany). Gdy w oleju tworzyły się już pęcherzyki wycinęłam łyżką moj łopian i dodałam do oleju, wylączyłam gaz.
W tym momencie olej zaczął się pienić i przestraszyłam sie, że zwyczajnie mi się usmaży/spali i tyle z tego będzie. Szybko zamieszałam łyżką i wszystko wróciło do normy.
 Poczekałam aż olej ostygnie, polecam tak zrobić innym, jak ja, szprytnym osóbkom ;)
Wlałam do butelki i czekalam 14 dni, a już po kilku godzinach olej stał sie mętny, przypuszczam, że zwyczajnie "naciąga" ;)
po tym czasie musimy go przefiltrować, przez gazę lub sitko.
Najpierw go przelałam, potem wydusiłam łyżką a na koniec wyciągnęłam gazę i wymęczyłam go ręką.
 I gotowe :) 
Olej trochę pachnie alkoholem przez co nie nałożę go na długość, ale na skalp jak najbardziej, gdyż łopian ma działanie silnie wzmacniające, dotleniające cebulki,przyśpieszające porost włosów:) miejmy nadzieję, że będzie dobrze się spisywał, będę Was informowac na bierząco :)
 Jak narazie jeszcze nie wiem czego będę używać, gdyż udało mi się wymienić moją nieszczęsną heenarę na sesę (oryginalną) :)
Ale napewno się doczeka użytkowania:)

Robicie jakieś oleje? 
Czytaj dalej »

Post biżuteryjny

poniedziałek, 19 marca 2012 / 25 komentarzy / Etykiety:
Postanowiłam pochwalić się moją skromną kolekcją biżuterii niesrebrnej, do której dopiero stosunkowo się przekonałam i którą chętnie noszę. 
O ile kolczyki zazwyczaj są srebrne, delikatne bądz są to małe perełki, to w wisiorkach i pierścionkach lubuje się i chyba długo nie przestanę ;) 
Na czym cierpi oczywiście mój portfel...Duża część już napewno widziałyście:)

Od lewej:
C& A cena 27 zł, przy czym widzialam go ostatnio na wyprzedaży za 5 (!) i na dodatek w moim rozmiarze
New Yorker, 14,90 zł
No name, pociągnięty flejksami my secret, cena 5 zł w chińskim
H&M, 5 zł na wyprzedaży

 Jak widać lubię biżuterię w stylu retro/vintage, niestety ale moja babcia nie posiada takowej, inaczej napewno już bym położyła swoje łapy ;)


Złoty wisiorek- zegarek Avon, cena okoł 50 zł przy czym patrząc na jego stan, nie kupiłabym go ponownie, strasznie sie wytarł
Zegarek sie nie blokuje, na samym początku zepsułam go, przez otwarcie na maxa :P Cyfry są odwrócone, dzięki czemu mozemy sprawdzić czas mając go na szyi

Sówka bez cyrkonii- prezent 


Sówka, Avon, cena 25 zł
Otwierany wisiorek, Avon, cena około 25zł, z założenia miał być na zdjęcie, jednak jest stanowczo za mały.

I to tyle, jak widać mam dużo biżuterii Avonu, pewnie dlatego, że jestem konsultantką. 
Zawsze jednak szukam real photo, gdyż wszystkie chyba wiemy jak tam bywa z biżuterią, piękne cyrkonie często okazują się plastikowymi kamykami a piękne kolczyki zwykłą tandetą. 
Bądź co bądź, lubię je nosić i chyba czas kupić cos typowo letniego na miejsce sówek, które kojarzą mi się z zimną, być może dlatego, ze to własnie wtedy motywy zwierzęce były bardzo widoczne.

Lubicie biżuterię niesrebrną? 
Może polecicie mi coś ciekawego?:)
Czytaj dalej »

TAG: Muszę to mieć!

niedziela, 18 marca 2012 / 12 komentarzy / Etykiety:
Kolejny TAG gości na moim blogu z dzięki Parmore, która mnie otagowała :) 
Często robię spis kosmetyków must have, ale różnie wychodzi potem z zakupem, zobaczymy, czy tym razem uda mi się zrealizować plan.

1. Lakiery :Bell nr 512
Mięty uwielbiam, ten odcien wyjątkowo mi się podoba i myślę, że za jakiś czas go zakupię:) Zainteresowały mnie też lakiery z nowej kolekcji Sensique oraz Wibo, przy czym te drugie, najchętniej przygarnęłabym wszystkie do mojej kolekcji ( oh, ależ ogarnij się, Paulino ;) ) Oczywiście wybiorę kolory, które najbardziej przypadną mi do gustu i nie będą się dublować, to chyba oczywiste.

2. Kobaltowa kredka do oczu/ eyeliner wibo
Przeszukałam internet w poszukiwaniu taniej i łatwo dostępnej kreki w kolorze typowego electric blue, w oko wpadł mi najbardziej eyeliner Wibo z serii różanej

3. Olejek do włosów Khadi
Dawno już dotknął dna, a spodobal mi się tak bardzo, że kupię go ponownie, prawdopodobnie na spółkę z koleżanką (E ;*). Zainteresowanych odsyłam do recenzji


4. Akcesoria do włosów H&M
Jak wiecie, uwielbiam dodatki do włosów, gdyż dość często spinam włosy. 
 Bardziej niż na kokardkach zależy mi na ich drobnych kwiatuszkach do włosów, napewno wiecie o co chodzi :)

5.Pilomax, Kamille Wax
Jak widać, moja recenzja nie była wyssanym z palca podlizywaniem się firmie, ta maską jest najlepszą jaką używałam, konćzy mi sięmałe opakowanie 40 g i muszę ją zakupić ponownie, w największej wersji :)


Zapraszam do zabawy, 
jeśli czujecie wewnętrzną potrzebę podzielenia się z bloggerkami :)

Czytaj dalej »

NOTD: Granat w odsłonach dwóch

sobota, 17 marca 2012 / 13 komentarzy / Etykiety:
Dzisiaj przychodzę do Was z moim pierwszym lakierem Safari :) Okazało się, że po drodze do szkoły mam nieźle zaopatrzony sklepik, wybrałam wyglądający na dobrze kryjący granat o numerze 95. Lakier jest absolutnie pieekny, świetnie komponuje się z bladą skórą. Dostawałam pytania od pielegniarek podczas badań :) Mae przedziwne wykończenie, podobne jak różany lakier wibo, niby krem ale jest w nim coś żelkowego.Dość dobrze kryje, po 2 warstwach, jednak trzeba uważać, bo mogą tworzyć się prześwity ( malowałam wieczorem w kiepskim świetle). Cena szałowa, 3,80 zł, jednak lakier jest okropnie nietrwały! Gdy kładłam się spać, miałam już delikatnie pościerane końcówki mimo SV. 
Po dwóch dniach noszenia wyglądał jak po 4 ;( Reanimowałam go więc, domalowałam koncówki i dodałam złoty wzorek z pożyczonej płytki konad nr m73. 




kliknij, aby powiększyć


Czy skuszę się jeszcze na lakier Safari?
 Nie wiem, być może, jeśli jakiś kolor wyjątkowo mnie zainteresuje,ale będę uświadomiona co do okropnego braku trwałości.
 A może możecie polecić mi jakieś wyjątkowe, dobrze kryjące odcienie? :)
Czytaj dalej »

Lakierowi podopieczni

piątek, 16 marca 2012 / 46 komentarzy / Etykiety:


Cześć :) 
Ostatnio jestem bardzo produktywna, wynika to oczywiście z większej ilości wolnego czasu. Dzisiaj obiecana kolekcja lakierowa, wkońcu było (w miarę ) dobre światło!
Bez większych wstępów zaczynamy:

Moje lakiery mieszkają w pudle, które już Wam pokazywałam:


W środku wygląda tak:

W niebieskim, plastikowym pudełku trzymam chusteczki, waciki, separatory, zmywacz, oliwę z oliwek w opakowaniu po miniaturce szamponu dove oraz kosmetyczkę z avonu, która genialnie sprawdza się do trzymania w niej:
płytek do stempli, stemeplków, wodnych naklejek, odżywki, SV, lakierów do stempli :)

A teraz same lakiery, zdjęcia możecie powiększyć, wybaczcie za różne natężenie światła, ale słońce raz sie chowało, raz świecilo.












Szczerzę mówiąc, nie liczyłam ile ich mam, bo zwyczajnie sie boję :D 
jeśli interesuje Was jakiś numerek, dajcie znać w komentarzu :)
Czytaj dalej »





SZABLON BY: PANNA VEJJS.