Prywatnie: Długi weekend

niedziela, 29 kwietnia 2012 / 42 komentarze / Etykiety:

Jutro oficjalnie rozpoczynam mój długi weekend majowy, mam wolne aż do kolejnego poniedziałku ;)
Jak zwykle spędzę go ambitnie śpiąc do południa, wkońcu coś poczytam( dla przyjemności, a nie z obowiązku).
Jako, że jestem typem no life'a bez życia społecznego prawdopodobnie połowę przesiedzę przy komputerze pisząc/ czytając notki. Niemniej jednak prawdopodobnie wyskoczę do jakiejś koleżanki. Dodatkowo, wczoraj, momentalnie dorwała mnie w swoje szpony angina, przez co dalej czuję się gorzej niż średnio. 
No tak, maj, ciepło, to Paulina chora, czemu mnie to nie dziwi?
 Zezowate szczęście. Szprycuję się antybiotykiem jak kurczak.

Z planów kosmetycznych planuję przeprowadzić kurację wybielającą Eveline, najdłużej jak się da, zwłaszcza, że moje paznokcie miały już dosyć 8w1, wczoraj bolały mnie paznokcie(przy naduszeniu od góry, jeśli wiecie o czym mówię)

Należałoby też doprowadzić włosy do porządku po przesuszu (który nota bene stał się już słynny, ale o tym kiedy indziej). Próbowałam odnaleźć przyczynę z lepszym bądź gorszym skutkiem, narazie odstawiłam prawdopodobnych winowajców, ale włosy mają się już o niebo lepiej :)

A czas długiego weekendu umilać mi będzie wypiek (choć nie do końca, bo bez pieczenia ):)


Jakie są Wasze plany kosmetyczne i nie tylko ?:) 
Czytaj dalej »

Recenzja: Be Beauty, Masło do ciała Afryka

sobota, 28 kwietnia 2012 / 27 komentarzy / Etykiety:
Swego czasu w internecie panował wielki boom na masła do ciała z Biedronki, a ja jednak stosunkowo dość długo opierałam się chęci posiadania jednego, chociażby na wypróbowanie.
 A czy tylko ja tak mam, że gdy naczytam się ohów i ahów, to potem oczekuję od produktów Bóg wie czego? 
Chyba nie...

Masło kupiłam dwa tygodnie temu, z tego co wiem, nie są one dostępne regularnie, raczej trzeba trafić na "rzut'. Zapłaciłam około 6 zł.
Do wyboru miałam tylko dwa rodzaje, zdecydowałam się na odżywcze Afryka, gdyż drugie, Azja, było według producenta wygładzające. Moja skóra jest bardzo sucha, źle reaguje na wodę, jest ściągnięta, piecze i swędzi, zwłaszcza na plecach i ramionach, gdzie mam różne alergiczne niespodzianki (suche plamy, leczę się dermatologicznie, ale bardzo ważne jest dla mnie utrzymanie nawilżenia ) Kupując "masło" oczekiwałam treściwego kosmetyku, zapewne takiego, który trudno się wchłania, ale też dobrze nawilża.
A tu co? 

Dość lekka konsystencja, wchłania się w normie, ale plus za to, że się nie lepi. Nawilżenie jednak nie jest spektakularne, niestety :( Ot, zwykłe mazidełko, ale do skóra do końca dnia wytrzymuje bez przykrych rewelacji, więc tragedii nie ma.
 Dla osób ze skórą normalną powinien w zupełności wystarczyć.


Co najbardziej irytuje mnie w tym produkcie, to jego zapach. Nie potrafię go opisać, ale przeszkadza mi i drażni, na szczęscie po jakimś czasie jest słabo wyczuwalny na skórze. W biedronce odkręciłam wieczko jednynie by sprawdzić, czy nie było macane, więc nie miałam możliwości powąchać.

Trochę się zawiodłam, jednak nie jest to produkt zły, napewno go zużyję, jeśli będę potrzebowała czegoś ekstra, wzbogacę go oliwką bądz olejem.

Ciekawa jestem jednak innych zapachów, z tego co wiem jednak, owocowe pachną trochę chemicznie?
Macie jakieś doświadczenia ze słynnymi masłami Be beauty?:)

p.s Uzupełniłam braki w zakładce "Dziennik pielęgnacji włosów". Zrobiłam sobie takie tyły,  że głowa mała! Ale powoli jakoś przypomniałam sobie co i kiedy nakładałam ;)
p.s x 2 Powstała nowa zakładka
Nie jest to nic odkrywczego, ot, moje luźne przemyślenia na temat blogowania i mojego podejscia do całej sprawy. Ciekawskich zapraszam ;)

Do następnego :)


Czytaj dalej »

NOTD: Romantico

czwartek, 26 kwietnia 2012 / 33 komentarze / Etykiety:
Hej:)
 Mimo, że ostatnio nie mam ochoty na wzorki i najczęściej lakier pozostawiam sam sobie, to tym razem na tapetę wziełam ponownie lakier HEAN pokazywany już tutaj i płytkę konad m63, gdzie wzór już dobrze znacie, jeden z moim ulubionych.

Zachciało mi się bardzo delikatnego, romatycznego połączenia i czy mi się udało?
 Zobaczcie same :)




Efekt bardzo mi się podoba, zupełnie w moim stylu jak już wiecie.
 Do złotych wzorków użyłam tradycyjnie lakieru Essence Magnetic w kolorze pixie dust, mam nadzieję, że nie zjecie mnie za pokazywanie go w kółko i w kółko ale wczesniej nie mogłam zdobyć dobrego lakieru do stemplowania w tym odcieniu, muszę się więc nim zwyczajnie nacieszyć :)

pozdrawiam serdecznie :)
Czytaj dalej »

Recenzja: Odżywka Eveline 8w1

wtorek, 24 kwietnia 2012 / 64 komentarze / Etykiety:
Wkońcu zabrałam się za recenzję odżywki Eveline, w której pokładałam wielkie nadzieje po obejrzeniu transformacji paznokciowych. 
Niestety, na moich paznokciach efektu WOW nie zauważycie, niemniej jestem zadowolona z jej działania. 
Używam jej od początku lutego aż do połowy kwietnia, kiedy to otrzymałam odżywkę La Rosa ;) 

Początkowo, jako, że miałam ferie i nie musiałam straszyć ludzi przeprowadziłam kurację 10-dniową, by sprawdzić, czy poprawa, jaką obiecuje producent faktycznie wystapi i powiem Wam, że widziałam różnicę w zmocnieniu paznokci, stały się bardziej twarde i odrobinę bardziej jednolite. Poźniej używałam jej jedynie jako bazę.
Zdjęcia są drastyczne, sama nie mogę patrzeć na moje obrzydliwie- żołto-pomarańczowe paznokcie, przebarwione do cna, mimo, że ZAWSZE używam bazy/odżywki jako base coat. Cóż, jak już wspominałam, 6 lat uzależnienia od malowania paznokci odcisnęły na nich swoje piętno.

Część z Was pewnie pomyśli " jak ona mogła chodzić z czymś takim?!" a no mogłam, jak widać, ale permanentnie przykrywałam je warstwą lakieru, ale przecież nie zawsze mam czas/ chęci, aby je malować i chciałabym je czasem pokazać światu saute, bez wstydu, stąd zakup ;)

Potraktujcie to więc jako najwyższą formę ekshibicjonizmu.


Luty- początek kuracji


Paznokcie przebarwione, niejednolite, co prawda nie rozdwajały się ,ale lubiły się raz na jakiś czas złamać.

Kwiecień- koniec kuracji



Paznokcie widocznie wzmocnione, zaczełam się zastanawiać, czy od tego czasu coś mi się rozdwoiło lub złamało i okazało się,że nie ;) Stały się jednolite i mniej żółte, nie jest to jednak poprawa, na jaką liczyłam, ale ważne, że jest, bo mój przypadek jest krytyczny.

Warto jednak podkreślić, że nie jest to odżywka do stosowania non stop, jej zbyt silne działanie może powodować po pewnym czasie do nadwrażliwości paznokci, czy tez łamanie się. 
Przyczyną jest zawarty w niej formaldehyd(2%) oraz isopropy alcohol.

Polecacie? 
A może macie doświadczenia co do innych odżywek Eveline ?:)
Czytaj dalej »

O obgryzaniu paznokci i przyrastaniu płytki

poniedziałek, 23 kwietnia 2012 / 63 komentarze / Etykiety:
Muszę się Wam pochwalić, że niedługo minie rok, odkąd nie ścinałam paznokci na zero, do opuszka, aż niewiarygodne! Co prawda złamało mi się przez ten czas trochę paznokci, ale zazwyczaj ścinałam jedynie to co potrzeba, a resztę pilniczkiem równałam jak najbliżej opuszka i czekałam;) 
Przez ten czas używałam odżywek
- rimmel two weeks treatment, wycofana już
- nail tek foundation II
- eveline 8w1 (od lutego do około końca marca, niedługo recenzja ;))
la rosa 3w1 (jakies 3 tygodnie)

Wierzcie bądź nie, ale jak każde dziecko obgryzałam paznokcie. Rozstaniom i powrotom do nałogu nie było końca, dopiero jakies 6 lat temu (jak to brzmi, a do gimnazjum się szło ;) ) zauważyłam, że da się zapuścić paznokcie za opuszek i bardzo mi się to spodobało. Jednak często było tak, że gdy ściełam je powracałam do nałogu, bądz podgryzałam tylko brzegi co powodowało ich łamanie i szarpanie się. 
Jak zaprzestałam obgryzać? Zajmowałam czymś dłonie podczas oglądania telewizji, lekcji, malowałam je najładniej jak potrafiłam,aż szkoda było obgryzać, umilałam sobie rozstanie z nałogiem jakimś ładnym lakierem.

Od tego czasu jednak regularnie maluję paznokcie, co oczywiście przyczyniło się do znacznego przebarwienia płytki, lakieromaniaczki znają ten ból.

Tematem, który chciałabym poruszyć jest przyrastanie płytki. Jak to wygląda? A tak właśnie:
taaaak, wieeem, że mam żólte paznokcie jak nałogowy palacz
Osobiście doświadczyłam tego po owym roku nieścinania paznokci do gołego, jak widać skóra niejako przyrasta do paznokcia, płytka się więc wydłuża. U mnie wygląda to trochę obleśnie(widać to zwłaszcza na wskazującym) bo mam dość długą płytkę;)
 Jest więc nadzieja dla dziewczyn z paznokciami zmasakrowanymi obgryzaniem, zwłaszcza, jeśli miejsca między paznokciem a opuszkiem jest dużo, można więc wtedy liczyć na poprawę, ale podstawowym warunkiem jest  ograniczenie ścinania paznokci przy samym opuszku, grzebania pod paznokciami oraz oczywiście możliwe utwardzenie i odżywienie paznokci.
Nie wszystkim odpowiada jednak widok wałeczków pod paznokciami, jednak przypuszczam, że większość dziewczyn z bardzo małą, wąską płytką byłaby zadowolona z jej wydłużenia..

Dużo daje odstawienie metalowych cążków, wycinacza skórek, które powodują szarpanie się paznokci i szybsze narastanie skórek(przynajmniej u mnie). Warto zaiwestować w najzwyklejszy pilniczek papierowy bądz szklany.

 Obecnie na rynku królują odżywki Eveline i myślę, że warto spróbować. I co najwazniejsze, dać im czas, a sobie szanse na ładne paznokcie. Dłonie to wizytówka, wiele osób zwraca na nie uwagę ;)
Fajnym sposobem jest robienie zdjęć i jeśli macie swój komputer wrzucenie ich na tapetę bądź najzywczajniej kontrolowanie kuracji i wyglądu paznokci, co daje niemałą motywację, uwierzcie mi ;)

Zauważyłyście taki przyrastanie u siebie?
Czytaj dalej »

Bielendo, why?

niedziela, 22 kwietnia 2012 / 60 komentarzy / Etykiety:

 Pamiętacie mój post pochwalny na temat płynu do demakijażu Bielenda Awokado?
Okazało się, że przy 5 butelce zaczął mnie uczulać! Nie wiem, czy grzebali coś w składzie, czy może to wina mojej skóry.

 A był to mój ulubieniec ;(
Przy czym niewiele kosmetyków tak naprawdę powoduje u mnie taką reakcję, mimo, że choruję na alergię. W wewnętrznych kącikach oczu utworzyły się łuszczące, suche placki, no żyć nie umierać. Długo nie mogłam znaleźć przyczyny, gdyż nie było to nic nowego...
A więc, nie polecam, mimo, że zmywał dobrze.

W związku z tym poszukuję dobrego, taniego płynu do demakijażu wrażliwych oczu, może cos polecicie? We wtorek prawdopodobnie wybiorę się na zakupy i kompletnie nie wiem co sobie sprawić, by nie pogorszyć sytuacji. Nie przepadam za mleczkami, raczej płyny bądź dwufazówki.

Może coś polecicie? :)

Czytaj dalej »

Biżuteria Katherine.pl

sobota, 21 kwietnia 2012 / 47 komentarzy / Etykiety:


Słyszałyście o hurtowni biżuterii sztucznej Katherine.pl? Ja zostałam oświecona przez Beautyhairandfashion oraz Anwen i przepadłam, razem z 6 koleżankami zamówiłyśmy na łączną sumę 285zł w tym vat i 22zł kurier UPS.
Musicie wiedzieć, że zamówienie można robic dopiero od 100zł(z vatem), gdyż jest możliwa tylko sprzedaż hurtowa. Do cen należy doliczyć 23 % podatek, więc jeśli zamówicie przykładowo za 100zł musicie doliczyć 23zł podatku, to chyba jasne:) 

Wybór jest ogromny, jak narazie jestem bardzo zadowolona z małymi wyjątkami, ceny niskie, macie do wyboru kuriera, paczkę piorytetowa, ekonomiczną itd. Wpłaciłam we wtorek rano, w czwartek otrzymałam maila o wysyłce, wczoraj rano paczka była już u mnie, porządnie zapakowana w folię bombelkową. Większość biżuterii przychodzi do nas w pojedynczych folijkach.

 Jedyne, co mogę Wam doradzić, to zastanówcie się, czy dana biżuteria nie będzie pachnieć bazarem, poszukajcie real photo, sprawdzajcie wymiary(patrz: przypadek sów) i czy pierscionki są regulowane :) 
Teraz pochwalę się co zamówiłam ja i część moich koleżanek, jedna, bardziej rozrzutna już odebrała, a miała naprawdę ładne rzeczy:) Z góry przepraszam za zmianę światła ale wszyscy wiem jaka dziś pogoda...

To jedziemy! Moje rzeczy (łącznie około 47zł w tym vat)
Pierścionek 2,90 zł plus vat, żałuję, że nie wybrałam jeszcze innego koloru, jest absolutnie piękny, w moim stylu, o dziwo, mimo "szlifowania plastiku" nie wygląda tandetnie, w środku zatopiony jest różowo-srebrny brokat. Z regulacją.

Pierścionek kokardka 2,50 zł plus vat, na zdjęciu wyglądał jakby miał białe kropki, a tutaj są złote, dobrze wykonany, nie jest delikatny.
Pierścionek sówka 5.90zł plus vat, trochę delikatny ale myślę, że nie ulegnie szybkiemu wyeksploatowaniu. Baaardzo mi się podoba:)
Wisiorek wąsy w kolorze starego złota, nieregulowana długość, 2,90zł plus vat.
Kolczyki sówki do kompletu z pierścionkiem, mają jedynie inny kolor oczu, z gumeczkami na zapięciu, cena 8.40 zł plus vat, nie są najlżejsze ale uszy nie bolą, ładnie wyglądają do związanych włosów, podkreślają buzię.

Sówki, tutaj trochę się rozczarowałam niestety :( Są bardzo duże, zwłaszcza kolorowa, do tego troszkę bazarowa niestety, za dużo wszystkiego, złoto, kolory, wielkość. Ale myślę, że wyciągnę środkowy element :) Cena 6.90zł plus vat 
Druga sówka miała wyglądać tak dużo straciła na zmianie koloru oczu i co najgorsze, jest miedziana(czego na zdjęciu nie widać) a nie w kolorze starego złota, co również działa na jej niekorzyść. Nie wygląda na masywną w przeciwieństwie do koleżanki. Myślę, że przemaluję ją sprayem ;)

A teraz, co zamówiły moje koleżanki:
Pierścionek aparat 2,30zł plus vat
Pierścionek kokardka, dość spora, w kolorze starego złota, żaluję, że nie kliknęłam takiej dla siebie;) Cena 2,90zł plus vat, oba pierscionki są regulowane
Sowy: 6,90zł, 2,70zł , 6,90zł, 3,90zł plus vat

Bransoleta, elementy można nośić pojedynczo, 10,90zł plus vat

Bransoletka i kolczyki, bardzo ładnie wykonane, trochę ciężkie. Bransoleta długa, dość masywna, może nie pasować do delikatnych nadgarstków ale myślę, że nie będzie problemem skrócić ja o jeden element. Ceny 8,90 zł plus vat każda
Bransoleta wąż cena 10,90zł plus vat

Bransoleta skórzana, 3,90zł z plus vat, ma dwa napy do zapięcia jednak na mój szczupły nadgarstek byłaby za szeroka
Wisiorek motylek, nie podobny do motylka. Cena 3,90zł plus vat
Kolczyki kuleczki 0.90zł plus vat

Kolczyki serduszka 
Kolczyki misie z perełką cena 4.50zł plus vat

Kolczyki kokardki z perełkami, 4,90zł plus vat,żałuję, że nie wziełam takich dla siebie;) Są śliczne!
Kolczyki długie z czarną kuleczką 2,90zł plus vat


Na uwagę zasługuje jeszcze niepokazana bransoletka, jest absolutnie śliczna i zżera mnie zazdrość, że takiej nie kupiłam klik .Wygląda dużo lepiej niż na zdjęciu, warto się nad nią zastanowić, cena 5,90zł plus vat.

To jak, wpadło Wam coś w oko?
Buziaki:)

Czytaj dalej »

O włosowym kryzysie słów kilka...

czwartek, 19 kwietnia 2012 / 64 komentarze / Etykiety:
Osoby o słabych nerwach zapraszam do przejrzenia innych postów, gdyż dzisiaj będa gorzkie żale;)

Dopadł i mnie włosowy kryzys, niestety. 

Nałożyło się na to kilka czynników:
1. nieudane ścięcie włosów
Mam dni, że nie przeszkadza mi cała ta sytuacja, ale ostatnio zobaczyłam, że po przerzuceniu ich na przód są jakby krzywo ścięte (?!) po prawej stronie są równej długości a po lewej jakgdybym miała dwie warstwy. Dodatkowo, wyłażą mi dosłownie dluższe pasemka tam, gdzie jest krócej.
A komentarze nauczycielek " Co Ci sie stało z włosami? Masz strasznie przerzedzone" też nie motywują...
Więc mądra Paulinka zamiast pić skrzypokrzywę lub drożdze siedzi i sie użala, bo motywacji brak. Dawno tak nie miałam. Chodzę ciągle w koczku i staram się na nie nie patrzeć. 

Dodatkowo
2. dziwna suchość włosów
Nie mam pojęcia czym jest spowodowana, ale jest opcja, że:
a) przeproteinowałam włosy, co prawda nie robiłam płukani z L-cysteiną jeszcze ale kto wie
b) alkohol zawarty w alterrowych i alverdowych kosmetykach zrobił co trzeba, faktycznie, używałam ich dość często ostatnio
c) przyczyną jest zmiana szamponu z Evy natury z czarną rzepą na pokrzywową, być może składnik mi nie służy
d) zioła zawarte w sesie spowodowały przesusz, co prawda używałam jej non stoop, gdyż chciałam napisać porządną recenzję i włosy były super, ale po heenarze miałam podobnie.

Wiem, że obiecałam Wam pokazać je ale nie mogę się w sobie zebrać, jakoś mi...głupio? Nigdy nie uważałam się za włosową ekspertkę, guru czy osobę o najładniejszych włosach na bloggerze, wszystko co piszę jest oparte na moich doświadczeniach ale kurcze... piszę jak dbać o włosy a moje jak aktualnie wyglądaja?
 I proszę pamiętać, że długość włosow i ich estetyka jest subiektywna, dla jednego ścięcie włosów z pasa do ramion będzie fajną odmianą, dla mnie stracenie od 6 do x cm doprowadza mnie do demotywacji i szału, gdy na nie patrzę. 

tylko ja sie tak użalam nad sobą i włosami ? 

Jakieś pomysły na poprawę nastroju ? 
Czytaj dalej »

NOTD: Malina

wtorek, 17 kwietnia 2012 / 37 komentarzy / Etykiety:
Boooże a ta znowu z paznokciami i to jeszcze owocowymi :mdleje:
Brak mi pomysłu na notkę, mam okropny humor, boli mnie glowa i chce mi się spać (czyli przekornie, nie tak jak w piosence Maleńczuka) Najchętniej wystrzeliłabym połowę otoczenia w kosmos. Ale nie o tym.


Kolejny, czwarty holoś o numerze 120 fimry Golden Rose wpadł mi w ręcę dzięki Pilar :) zastanawiałam się nad nim już dłuższy czas, ale sklep wiecznie mi nie po drodze, bo znajduje się na drugim końcu miasta, spadł mi więc jak z nieba :P

zdjęcia możecie powiększyć

Co prawda efekt holo nie jest mocny, baaardzo delikatny ale i tak niezmiernie mi się podoba :) Kryje po 3 warstwach, schnie w normie, nie zalewa skórek.
Ślicznie błyszczy, dodałam jednak jako top odżywkę Rimmel NR.
Miałam kilka pytań co noszę na paznokciach więc przypuszczam, że otoczeniu też się podobał;)
Cena 5,90zł.

Inne lakiery z tej serii pokazywałam tutaj:
 intensywny efekt holo
oraz delikatnym :
różowo-fioletowy


To tylko ja dzisiaj taka zła chodzę?;'(

Pozdrawiam ciepło :*

Czytaj dalej »

Recenzja: Radical,kuracja przeciw wypadaniu włosów

niedziela, 15 kwietnia 2012 / 75 komentarzy / Etykiety:
Minął mój czas spędzony z ampułkami Radical, stąd  przychodzę z recenzją, do której cięzko było mi się zabrać, niestety :)
Powtórzenie kuracji było moim noworocznym postanowieniem, gdyż kiedyś miałam już przyjemność testować aż dwa opakowania, lecz tym razem kupiłam jedno, a jedna ampułka 5 ml spokojnie wystarcza na dwukrotne wysmarowanie skalpu.
 Dodatkowo ostatnio dostałam 5 ampułek od Anwen, co pozwoli przedłużyć mi ją o 10 dni

Kupiłam je na doz.pl w cenie 32 zł.

Co obiecuje nam producent: 
zdjęcie możecie powiększyć

Bez większych wstępów powiem, że jestem ponownie bardzo zadowolna:)
Ampułki nie są najłatwiejszym kosmetykiem do recenzowania, ale postaram się przybliżyć Wam ten oto szałowy produkt.

Obawiałam się, że zmiejszenie ilości płynu z 5 na 2,5 ml dziennie może spowodować, że efekty będą znikome, na szczęscie tak się nie stało. 
Po około 1.5 tygodnia zauważyłam, że włosy podniosły się od nasady, stały się bardziej puszyste i miały więcej objętości wizualnie i namacalnie, efekt pogłębiał się aż do zakończenia kuracji i nadal jest widoczny.

Producent obiecuje zahamowanie wypadania, akurat nie miałam tego problemu ale śmiem stwierdzić, że mimo stresów w okresie grudzien- styczeń włosy nie wypadają masowo ( a stres odbija się nich niezmiernie mocno, wystarczyło 6 egzaminów na prawo jazdy a leciały mi jak szalone przez około 3 miesiące) własnie dzięki tej kuracji. Włosy są wzmocnione, grubsze, mięsiste, to fakt, ale efektu wow nie zauważymy, cudów nie ma, niemniej różnica jest.
 Czy stały się jedwabiste w dotyku jak pisze Farmona? No nie wiem... nakładałam go na sam skalp, może odrobinę na włosy przy nasadzie ale tam jak wiadomo włosy są praktycznie bezproblemowe. Pojawiło się dużo baby hair.

Co do przyśpieszenia porostu, faktycznie, urosły i to znacznie, efekty możecie zobaczyć na kwietniowych włosach. Zazwyczaj włosy rosną mi około 1.5 cm miesięcznie, są oporne na przyśpieszacze tutaj mam wrażenie że dostały jakby witaminowego kopa.
Akurat w tym czasie nie widziałam się z koleżankami równy miesiąc i potwierdziły moją teorię:)
Ampułki ładnie pachną, ziołowo ale nie nachalnie.  
Nie podrażniły mojej skóry, nawet po myciu kiedy zazwyczaj swędzi ale Anwen uskarżała się na ten problem, osobom więc naprawdę wrażliwym polecałabym się zastanowić.

Nakładałam ją opuszkami palców- połowę do talerzyka czy spodeczka, lub strzykawką, przy czym pierwszy sposób jest wygodniejszy. Po każdej amplikacji starałam się wymasować skórę czy to płaską szczotką, czy najlepiej masażerem.

Czy polecam? Tak, zwłaszcza, że nie trzeba jak widać kupować od razu dwóch opakowań co znacznie obniża cenę kuracji.
Warto zainteresować się zwłaszcza teraz, włosy dostaną dawkę całkiem smacznych substancji, co dodatkowo prócz ciepłej pory roku pobudzi je do wzrostu.
Przy stresowym wypadaniu włosów u mnie się sprawdziły, jeśli więc przeżywacie obecnie niezbyt przyjemny okres warto pomyśleć nad Radicalem.
 Zwłaszcza, że działają jeszcze dłuższy czas po skończeniu kuracji.

Czy kupię ponownie? Tak. Jeśli zaobserwuję jesienne czy też inne wypadanie włosów napewno zaserwuję sobię ponowną kurację:)

Używałyście?:)
A może znacie lepsze ampułki? 

p.s. zapomniałam napisać, że ampułki to nie lek, nie pomogą na ubogą dietę, problemy zdrowotne i inne poważniejsze przypadki jeśli przyczyna jest wewnętrzna.
Czytaj dalej »

Co z nowym outfitem bloga...

sobota, 14 kwietnia 2012 / 27 komentarzy / Etykiety:
Całościowe wyniki sondy są już znane, stąd przybywam z informacjami parafialnymi co dalej z wyglądem bloga.  
Spora część z Was była za nowym wyglądem bądź nie widziało różnicy, więc demokratycznie pozostanie tak jak jest ;)

Zmieniłam również czcionkę na bardziej czytelną i z polskimi znakami (!) gdyż u niektórych osób ich brak bardzo się odznaczał, u mnie zaś nie, nie wiem z czego to wynika, ale dziękuję wizażankom za zwrócenie uwagi:)

W zakładkach również powiało świeżością (chyba ;] ) zamiast zdjęć wprowadziłam nagłówki dopasowane stylistycznie do całości i wygląda to tak:
lub tak:

Co druga zakładka jest w innym kolorze, ot tak, żeby było ciekawiej :)
Mam nadzieję, że będzie Wam się  miło przeglądać w nowej odsłonie mojego skromnego bloga ;)

Z innych ogłoszeń parafialnych : Dziś składam moje pierwsze zamówienie na Katherine, razem z koleżankami oczywiście. 
Mam nadzieję, że wszystko obejdzie się bez problemów i szybko będę mogła się pochwalić co sobie zamówiłam, a wyszło tego sporo, na kwotę około 50zł.

Buziaki i do następnego :)

Czytaj dalej »

Spotkanie z włosowym guru czyli...

czwartek, 12 kwietnia 2012 / 63 komentarze / Etykiety:
...z Anwen! a z kim innym ;) 
Po trzech latach wirtualnej znajomości (tak mi się wydaję)w środę udało nam się wkońcu spotkać w realu . Żeby było śmieszniej, stresowałam się niczym przed egzaminem na prawo jazdy, przecież to irracjonalne wręcz, ale w sumie nie było w tym nic dziwnego, że chciałam dobrze wypaść :) 
Oczywiście nie obyło się bez niedomycia oleju i ogólnego bad hair day, no cóż.
Umówiłyśmy się na godzinę 13.30 a do domu wróciłam o godzinie 18 i nawet nie wiem kiedy to zleciało. Siedziałyśmy sobie przy mrożonej kawce om nom nom nom :) 
Na szczęscie pogoda dopisała i mogłyśmy spędzić też trochę czasu na zamojskim rynku.

Możecie sobie wyobrazić jak miło jest pogadać z kimś, kto tam samo(a nawet bardziej!) wsiąkł w temat 
włosów i pielęgnacji ;) Gęby nam się nie zamykały, a pracownice kawiarni dziwnie spoglądały gdy zaczęły się wywody nt blogów, l-cysteiny, wcierek i olei. 
Wcalę im się nie dziwię, pewnie nie były w temacie.
Ania, tak jak się spodziewałam, jeszcze ładniejsza niż na zdjęciach, a włosy...cóż, bajka!
 Długie, zdrowe, piękne   fale, musiałam zbadać organoleptycznie i popadłam w kompleksy. 

A kokardka świeci, bo zdjęcie było robione z fleszem przy sporym już zachmurzeniu, dziwnie to wygląda. 
Bądź co bądź, takie włosy to tylko głasiać i pleść! *.*

(Nie)stety, wspólne zdjęcie sobie darowałyśmy, gdyż obie uważamy się za niefotogeniczne.
 Mamy jedynie wspólne fascynujące zdjęcie butów, szał, nieprawdaż?


Moje to oczywiście człapy po prawej, a po lewej zgrabne stópki wspominanej pani :P
Dostałam ampułki do włosów Joanny Apteczka Babuni, więc gdy skończę Radical, zabiorę się za testy nowego specyfiku. W zamian za ostatnią paczkę, też nie poszłam z gołą ręką ;) Miałam okazję czesać się słynnym TT i na szczęscie moje i potrfela, nie czułam, aby był to produkt must have,a mam to do siebie, że jak coś mi się spodoba, to muszę to zdobyć. Fakt, czesanie było przyjemne, ale odczucie podobne do szczotki z naturalnym włosiem Avon, poprostu moje włosy nie mają takiej struktury, która powodowałaby powstawanie kołtunów itd.

Teraz mogę tylko żałować, że mieszkamy tak daleko od siebie, ale mam nadzieję, że jeszcze nie raz uda nam się spotkać ;) I obiecuję więcej zdjęć.
Ah, cudny dzień. 

Ale ze mnie chwalipięta :P 
Pozdrawiam serdecznie i życzę równe owocnych wizażowych znajomości i spotkań!


Czytaj dalej »

NOTD: Morela

wtorek, 10 kwietnia 2012 / 42 komentarze / Etykiety:
Hej :) Szybki post ze światecznymi pazurkami :) 
Lakier, jaki Wam prezentuję to China Glaze Pechy Keen, podarowany mi przez Pilar, pokazywałam go niedawno:)

Na zdjęciach po 4 dniach noszenia stąd delikatnie pościerane końcówki ( robiłam pranie i czynności w kuchni, jak to przez święta)
. Wybaczcie, ale wczesniej nie miałam możliwości zrobienia zdjęć, ciągle padało i było bardzo ciemno przez zachmurzenie.
 Aplikacja dobra, lakier nie jest za rzadki, nie smuży. Szybko schnie ;)

Dwie warstwy plus Seche Vite, na bazie La Rosa 3w1.

Odcień niezmiernie mi się podoba, taka morela? Czy bardziej brzoskwinia jak opisuje producent? :)
 A może znacie tańsze odpowiedniki tego lakieru?

Wybaczcie wcześniejsze dziwne wyświetlanie się posta, coś z bloggerem nie halo.

A teraz uciekam się zbierać na stancję i szykować się do jutrzejszego, wyjątkowego spotkania :)
Buziaki :)
Czytaj dalej »

TAG: 50 pytań do...

wtorek, 10 kwietnia 2012 / 51 komentarzy / Etykiety:


Zasady:
1. Napisz od kogo otrzymałaś tag i zamieść link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
2. Wklej logo tagu wpisując wcześniej swój nick.
3. Odpowiedz szczerze na 50 pytań zadanych w komentarzach pod notką.
4. Nominuj dowolną ilość blogerek, o których chcesz się czegoś dowiedzieć :)

Zostałam otagowana przez Anwen ;)
Jestem niezmiernie ciekawa Waszych pytań, więc zapraszam do zostawiania ich w komentarzach.
:)

Taguję:
Czytaj dalej »

Dzieci się nudzą czyli nowy wygląd bloga

poniedziałek, 9 kwietnia 2012 / 35 komentarzy / Etykiety:
Jak widać po tytule, korzystając z chwili wolnego czasu postanowiłam stworzyć nowy nagłówek. 
Stąd pytanie, lepiej? Gorzej?
 Z założenia miało powstać coś letniego, ( a jakże!) przyjemnego dla oka, pastelowego :)

Przypomnijmy jak było:
a jest:

Nie przekombinowałam? ;) Nie jest zbyt mdło?
 Niestety, nie mogłam znaleźć czarnej czcionki identycznej jak wczesniej na czym mi zależało, ale chyba udało się wyszukać równie wyrazistą, która ładnie wyglądałaby przy rozbielonych kolorach. Pozostanie mi jedynie zmienić delikatnie odcienie zakładek.

Po prawej stronie znajduje się sonda, dajcie znać co sądzicie, żależy mi na Waszym zdaniu :)

miłego popołudnia życzę,
Paulina :)
Czytaj dalej »

Paczki niespodzianki od Anwen i Pilar1899

poniedziałek, 9 kwietnia 2012 / 25 komentarzy / Etykiety:
Środę po nieudanym ścięciu włosów, (które napewno niedługo pokazę i poproszę o rady), umiliły mi paczki, które czekały na mnie w domu. Aż 3! Tego jeszcze nie było :) Jedna była z produktami do testów od Futrosa.net.
 Ania nic nie pisała, że wysyła cokolwiek, ale moja rodzicielka ją wydała ;] więc byłam świadoma, że coś od niej leżakuje ale kompletnie nie wiedziałam co, poza tym, lubię niespodzianki więc nie dopytywałam. Pilar natomiast, chciała mi się odwdzięczyć za przygotowanie nagłówków na Jej bloga, poprosiłam o lakier, ale nie spodziewałam się, że dziewczyny aż tak się postarają!
 Moja mina, bezcenna ;].

Oto co dostałam od Anwen:
ozdoby do włosów: pudroworóżowa kokardka H&M, którą chciałam już dawno, lecz u mnie zostały wykupione. Cóż za handel wymienny ;) 
Dodatkowo czarny kwiat, takiego jeszcze nie mam i napewno nie będzie leżał i się kurzył ;)  

Odsypkę L-Cysteiny, mam zamiar zrobić chociaż dwie płukanki pod rząd, ale kompletnie nie wiem kiedy, chyba najlepiej na weekendzie, inaczej zostanę wyeksmitowana z mieszkania :P 

The body shop odżywka bananowa, nad którą ostatnio dumałam i wyczuła spryciula!
Macerat marchewkowy,
Szampon Organicum z liposomami

pół odżywki Kemon Volume E corpostita- pięknie pachnie!  

5 ampułek Radical, jak nic rychło w czas, po nieudanym ścięciu przydadzą się, zwlaszcza, ze skończyłam ostatnio miesiąc kuracji(jedną już wmasowałam:) )

A od Pilar:

mój ulubiony lakier Eveline nr 496 którego nie mogłam dostać, a już się kończy
China Glaze Pechy Keen- odlewka, niezmiernie mnie ucieszyła, gdyż nie miałam lakieru z tej firmy, ani żadnej pastelowej brzoskwini :)
 
holo Golden Rose nr 120, śliczna malina, zastanawiałam się nad nim ostatnio, a wszyscy wiedzą, że za ich holosiami przepadam :)
ciemna lawenda My secret nr 147, cóż, pasteli nigdy za wiele :)

 Masę próbek, część już zużyłam.

Lubicie paczki niespodzianki? ;)
Całe święta było zimno i ciemno, dopiero dzisiaj się rozpogodziło, gdy wszyscy wrócą do pracy/szkoły, a przez brak światła nie mogłam nawet zrobić porządnych zdjęć! 

Pozdrawiam :)
Czytaj dalej »





SZABLON BY: PANNA VEJJS.