W jaki sposób niszczę swoje włosy?

czwartek, 11 lipca 2013 / 66 komentarzy / Etykiety:
Wakacje rozleniwiły mnie do tego stopnia, że nie mam ochoty kiwnąć choćby palcem, nie mówiąc o malowaniu paznokci ( choć nie odczuwam potrzeby posiadania na nich koloru non stop) czy pisaniu postów. Nie traktuję bloga jak pracę czy obowiązek, więc jeśli nie mam weny, to zwyczajnie nie piszę ;) 

Post tego typu z pewnością u kogoś już widziałam, ale nie potrafię sobie przypomnieć, kto był jego autorem. Wujek Google pokazuje kilku, więc oryginalna nie będę. Tknęło mnie jednak, aby napisać kilka słów na ten temat po ostatnim przeglądzie końcówek, kiedy to miesiąc po większym podcięciu zauważyłam sporą ilość włosów do eliminacji  nożyczkami :< Niestety, ale wychodząc z założenia, że włosy są dla mnie, nie na odwrót narażam je na zniszczenia każdego dnia. Oczywiście, staram się je ograniczać, ale zdarza mi się kilka grzeszków. Zresztą, jak każdemu.
źródło zdjęcia

Aktualnie najczęściej noszę związane włosy, ale kompaktową, dość małą szczotką TT ciężko jest mi je uczesać do góry. Powinnam najpierw dokładnie rozczesać, a dopiero później sięgnąć po zwykłą, płaską, kwadratową szczotkę. Z lenistwa jednak tego nie robię, a efektem są zniszczone końcówki. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że bardzo lubię masaż skóry owym przyborem ;)
źródło zdjęcia

Kolejnym błędem, jest częste suszenie. Gdy nie miałam suszarki pod ręką, potrafiłam się bez niej obejść, ale ostatnio denerwują mnie mokre pasma, które wcale nie schną szybko, nawet przy takiej pogodzie. Gdy śpieszę się do wyjścia przestawiam z letniego/zimnego nawiewu na gorący, co raczej przynosi więcej szkody niż pożytku przy mojej strukturze włosów (cienkie i delikatne, ale gęste). Na szczęście sprzęt posiada funkcję jonizacji. 
źródło zdjęcia

Jakby tego było mało, często sypiam z rozpuszczonymi włosami. Do tej pory zawsze, również na noc związywałam je w koczek lub kucyk, ale zaczęło mnie denerwować rozsypywanie się włosów, a gdy upnę je za mocno boli mnie skóra głowy, a dodatkowo, cierpią na tym również cebulki. Zazwyczaj jednak zupełnie nie mam ochoty cokolwiek z nimi robić, strasznie mnie denerwują, ot, mały kryzysik. Fakt, są za długie i muszę wybrać się na kolejne strzyżenie.
źródło zdjęcia

Ostatnim, co mam na sumieniu, jest niezabezpieczanie włosów naturalnym olejkiem, a dopiero później silikonem. Metoda jest naprawdę świetna jeśli chodzi o ograniczenie utraty nawilżenia i zniszczeń, jak dotąd jednak nie udało mi się znaleźć odpowiedniej porcji tego produktu i zazwyczaj kończyło się to tłustymi końcówkami :/

Macie jakieś grzeszki na sumieniu?:D

Spóźnioną aktualizację włosów opublikuję prawdopodobnie jutro, jak dotąd nie było okazji ani fotografa ;) Postaram się również odpowiedzieć na wszystkie maile, które zalegają w skrzynce.

66 komentarzy

  1. Suszarka. Po co ja ją uzywam w lecie? Moj grzech glowny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie używałam w zimie, a teraz suszę, gdzie logika?:D

      Usuń
  2. Zdecydowanie spanie z rozpuszczonymi włosami... Niezwykle rzadko pamiętam, żeby sobie zapleść warkocz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię warkocza, mam potem pseudopokarbowane włosy i wyglądam jak dziecko wojny :P

      Usuń
    2. ohhh ja też śpię z rozpuszczonymi... jak je upnę, to rano nie umiem patrzeć na siebie w lustrze :D Poza tym, są bardzo cienkie i lepiej chyba, jeśli je zarzucę za poduszkę, niż jak się porozwalają z gumki...

      Usuń
  3. U mnie i suszarka i prostownica. Ale po prostu nie mogę się bez nich obejśc, moje włosy bez takiej stylizacji wyglądają fatalnie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prostownica beeee :/ może spróbuj suszyć na szczotkę przy optymalnej temperaturze?

      Usuń
  4. Też suszę włosy suszarką, bo w przeciwnym razie są oklapnięte i siankowate. Ale staram się ustawić go na "średnią" temperaturę (nie najniższą, ani nie najwyższą). A no i... śpię z rozpuszczonymi włosami również ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm jesli są siankowate, to trzeba coś wprowadzić do pielęgnacji :) a przyklap rozumiem, bo sama mam :D

      Usuń
  5. U mnie suszarka... Ale tylko dlatego, że bez niej moje włosy wyglądają żałośnie i nie mają objętości :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dziwię się, na rynku nie ma dobrego produktu dodającego objętości, a jeśli są, to wymagają użycia suszarki :X

      Usuń
  6. spanie z rozpuszczonymi włosami i zabezpieczanie końcówek .. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ani silikonem ani olejkiem ? ojojoj! niedobrze, trzeba to zmienić! chyba, że nie masz problemy z rozdwajającymi się włosami, bo znam takie osoby :)

      Usuń
  7. U mnie na pewno brak olejkow. W nocy spie ze zwiazanymi wlosami, suszarki nie uzywam, mam ciagle wlosy spiete wysoko ( w tej temp. To normalne) za kazdym razem porcja maski lub odzywki... Musze tylko czesciej olejowac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w dzien spinam, bo gorąco i mnie denerwują, ale na noc już mi się nie chce :D

      Usuń
  8. Ja nie zabezpieczam końcówek, to mój główny grzech ;) Jeśli chodzi o suszarkę to na szczęście nie używam już jej od kilku lat, bo ją oddałam mojej mamie, więc mnie nawet nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopóki nie miałam, to jakoś umiałam się obejść :C

      Usuń
  9. Ja to chyba powinnam zostać zamknięta za znęcanie się nad włosami. Dobrze, że robię to nieumyślnie, bo jeszcze więcej bym dostała.. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oberwiesz Aga!:D ale jeśli nie wykazują oznak zniszczenia, to pół biedy :D

      Usuń
  10. u mnie się często zdarza niezabezpieczanie końcówek... ale i tak są w niezłej formie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie do tej pory było dobrze, ale gdy doszła szczotka to po miesiącu się przeraziłam :/

      Usuń
  11. Właściwie niszczę włosy dokładnie tak samo. Chociaż suszę baaardzo rzadko. Nie mogę ich wiązać, bo zaczynają wypadać. No i czeszę nie szczotką, a plastikowym grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami, czasem na półsucho. Prostuję też :D Tak raz w miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nad grzywką często się znęcam prostownicą, bo się nie układa, ale często ją podcinam i nic się z nią nie dzieje :D

      Usuń
  12. hmm ja zawsze śpię z rozpuszczonymi włosami, co prawda nie używam suszarek ale i tak nie mają ze mną łatwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. większość osób ma coś na sumieniu :D

      Usuń
  13. Jestem posiadaczką sztywnych jak druty włosów, więc swoje druty związuję na noc w kok, skręcając je lekko w spiralę i dzięki temu rano są piękne i lekko falowane. Przynajmniej nie ocierają się o poduszkę. Swoją przygodę z olejowaniem zaczęłam niedawno, bo w tamtym tygodniu. Efektów jeszcze nie zauważyłam, bo jestem po jednym razie, ale mam nadzieję, że różnica w stanie włosów niedługo się pojawi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno się pojawi, ale trzeba czasu :) Myślę, że to pozwoli zmiękczyć sztywne włosy choć odrobinę :)

      Usuń
  14. Ja śpię z rozpuszczonymi włosami, ale staram się żeby chociaż końcówki zwisały za łóżko. I Ostatnio brak olejów też...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oleje można jeszcze wybaczyć przy takich upałach :D

      Usuń
  15. Też chodzę spać z rozpuszczonymi włosami, a ostatnio często suszę suszarką :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to trzeba choć temperaturę zmniejszyć :)

      Usuń
  16. często suszę włosy, ale zimnym powietrzem - jeśli nie wysuszę włosów mam straszne siano i nie mogę ich ułożyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zimny nawiew bywa bardzo przydatny, nie ma co tak demonizować suszarki, choć może narobić szkód :D

      Usuń
  17. Ja zauważyłam że brak olejowania w lecie moim włosom wcale nie szkodzi wręcz przeciwnie, nie wiem czy to tylko moje włosy tak mają ! :)
    Ale w lecie gdy olejowałam o wiele szybciej się przetłuszczały i były oklapnięte niż w lecie i jakoś kondycja ich zaczeła się pogarszać mimo że nie zmieniłam zbytnio ich pielęgnacji Teraz zamiast olejować zaczełam skupiać się przede wszystkim na nawilżenie i to w lecie przynosi mi o wiele lepsze i korzystniejsze efekty :) !

    Moim grzechem obecnie jest również suszenie włosów ;/ robie to zimnym powietrzem, ale mimo wszystko...

    Pozdrawiam, bardzo ciekawie czytało się Twój post ! :)

    Twowayto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy takiej pogodzie nie ma w tym nic dziwnego :)

      chciałam obserwować Twojego bloga, ale nie widzę gadżetu obserwatorów?

      Usuń
  18. Jejku ja nie nakładałam olejków chyba ze 2 miesiące :D Nie mogę się zmobilizować :)

    OdpowiedzUsuń
  19. u mnie to zbyt częste stosowanie gumki do włosów , łamie mi włosy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może poszukaj takiej klejonej, bez metalowych elementów?

      Usuń
  20. Ja na szczęście wróciłam do olejów ostatnio, chociaż coraz bardziej irytuje mnie widok tłustych włosów z olejem na głowie. Niby mogę nakładac na noc, ale rano nie zawsze chce mi się zaraz go zmywać, a wieczorem, jak to na wakacjach, różnie wracam do domu, więc nie zawsze chce mi się bawić z olejami. Postawiłam sobie jednak cel na wakacje: olejowanie na 5h przynajmniej raz w tygodniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ostatnio strasznie denerwuje uczucie naolejowanych wlosów i skóry przy temperaturze 30 stopni lub więcej, więc nie jesteś sama:D

      Usuń
  21. Ostatnio także sypiam często w rozpuszczonych włosach i wcale nie uznaję tego za grzech - przynajmniej nie aż taki duży. A koczku czy kucyku podobnie jak u Ciebie cierpią moje cebulki - niestety naciągają się, co może przyczyniać do zwiększonego wypadania włosów. Przerzucone za poduszkę nie są narażone na takie otarcia :) - pod warunkiem że strasznie się nie wiercimy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się milion razy przewracam, bo położę się późno a potem mam problem z zasypianiem :D

      Usuń
  22. Moje włosy wyglądają lepiej odkąd suszę je chłodnym nawiewem, są gładsze :) Ale spać z rozpuszcoznymi nigdy nie lubiłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chłodny nawiew jest dooobry!

      nadal nie wyświetlają mi się powiadomienia i nowym poście u Ciebie :< chyba serio nie da się z tym nic zrobić...

      Usuń
  23. oj u mnie to głownie spanie z mokrymi włosami owiniętymi ręcznikiem, ale co ja zrobię że wtedy prezentują się dla mnie najlepiej na drugi dzień. no i codzienne mycie mocnym szamponem i brak odżywek, masek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tego się nie spodziewałam, włosy w ręczniku? hmm... mniej się wtedy puszą?

      Usuń
  24. moje też już są za długie i tak samo jak ty mam chwilowo mały kryzysik z nimi :P
    denerwują mnie non stop
    ja niestety mam ten problem ze mi się bardzo przetłuszczają i codziennie je myję, suszę i prostuję :/
    biedne są te moje włosy
    pozdrawiam i zapraszam :))

    http://odrobinaszalenstwa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a próbowałaś może myć delikatnym szamponem plus oczyszczanie SLS raz na jakiś czas? może skóra się broni i dlatego się przetłuszcza?

      Usuń
  25. Mi się dzisiaj zdarzyło spać z rozpuszczonymi włosami, bo zrobiłam koka i go nie zabezpieczyłam żadnymi spinkami i podczas snu mi się rozplątał :c

    OdpowiedzUsuń
  26. też często śpię z rozpuszczonymi włosami

    OdpowiedzUsuń
  27. ojj trochę jest :(
    -prostuję, od października było to codziennie, ale od dwóch tygodni cały czas wiążę
    -czeszę szczotką
    -śpie w rozpuszczonych, mokrych włosach
    -nie olejuję
    -nie odzywkuję

    OdpowiedzUsuń
  28. Chyba nie mam grzeszków jak tak się dłużej zastanowię ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. suszę suszarką, ale tego sobie nie odmówię:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Hahaha, tytuł posta brzmi tak, jakbyś celowo je sobie niszczyła. :D Ja katuję włosy podobnie do Ciebie, najgorszej jak śpię w rozpuszczonych włosach, bo wiercę się niemiłosiernie. :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Och od dziś wiążę lekkie koczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. A ja nie łamię żadnych zasad i dalej się rozdwajają! (dodam że raz w miesiącu siedzę załamana u fryzjera bo mówi, że końcówki znowu są zniszczone) :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Przyznaje się bez bicia, nieregularne stosowanie olejków i spanie z rozpuszczonymi włosami, zawsze wiązałam je sobie w kucyk czy koczek, ale nie zawsze myję włosy rano, a po takich " kręciołkach " nocnych miałam je tak pofalowane, że w końcu odpuściłam, muszę wybrać mniejsze zło i wrócić do spinania ;) Suszarki i prostownicy unikam, używam jedynie w naprawdę wyjątkowych sytuacjach, może 5 razy do roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. w końcu <3
    ja też nie zabezpieczam końcówek ;< a tym bardziej na lato. kurczę przydało by się...
    a co do nocy, to już się przyzwyczaiłam spać w "koczku" i o dziwo! moje włosy rano wyglądają znośnie:)
    Czekam na aktualizację :*

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja mam problem z zabezpieczaniem końcówek - chcę się z jedwabiu przerzucić na olej, ale olejem mi nie wychodzi (za tłuste końce), a jedwabiu wolę używać jak najrzadziej. Więc z reguły moje końce wychodzą z domu gołe i wesołe:P

    OdpowiedzUsuń
  36. Przestałam nakładać olej.
    Trochę z lenistwa, przyznaję.

    OdpowiedzUsuń
  37. ups... moim dzisiejszym grzechem było zaśnięcie z mokrymi włosami neistety... Staram się by schły naturalnie ale coś mnie podkusiło by umyć je późnym wieczorem i nie dałam rady ;-)

    OdpowiedzUsuń
  38. Rozpuszczone włosy w nocy... Ech... Skąd ja to znam? Niestety u mnie bywa też gorzej - często kładę się z mokrymi kłaczkami.
    I masz szczerą rację! Wakacje rozleniwiają!

    OdpowiedzUsuń

Proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.
Dziękuję!






SZABLON BY: PANNA VEJJS.