Demakijażowe buble: Cleanic, Be Beauty, Flos lek

środa, 2 października 2013 / 31 komentarzy / Etykiety:
Rzadko piszę o bublach, ale akurat tak się złożyło, że  przez ostatnich kilka miesięcy miałam nieprzyjemność używać trzech produktów do demakijażu, które zupełnie nie spełniają swojej roli. Do tego stopnia, że wstydzę się nawet je komuś oddać, a najlepszym wyjściem będzie albo je zmęczyć, albo wyrzucić i zapomnieć.

Zacznijmy od najmniej szkodliwych, później będzie tylko co raz mniej przyjemnie.
Cleanic, chusteczki do demakijażu do skóry suchej i wrażliwej.
Szczerze powiedziawszy, pierwszy raz miałam okazję używać czegoś takiego, zazwyczaj byłam wierna płynom micelarnym czy dwufazowym. Czegoż nie obiecuje nam producent na opakowaniu, od usunięcia makijażu z twarzy, po eliminowanie nawet wodoodpornej maskary. Nic, tylko kupować! Szczęście, że przywędrowały do mnie w paczce od Cleanic, bo żałowałabym wydanych na nie kilku złotych. Dałam się nabrać jak naiwne dziewczę, zabrałam je na wyjazd, gdzie okazały się całkowitą porażką. Nie radzą sobie nawet z tradycyjnym tuszem. Szczęście, że były ekstremalnie suche i nie podrażniały skóry. Pachną różą, co mi kompletnie nie odpowiada. Nie zawierają alkoholu.

BeBeauty, łagodzące mleczko do demakijażu
Kupione w przypływie frustracji dawno temu, gdy nie mogłam dorwać płynu micelarnego. Nie radzi sobie z demakijażem, rozmazuje tusz, zamiast go usunąć. W przypadku minimalnego podrażnienia skóry, piecze nieziemsko. Tym bardziej nie łagodzi. Pachnie niczym krem Nivea, a nie należę do jego zwolenniczek.
Flos lek, delikatny płyn do demakijażu
Obiecywaną przez producenta delikatność odbieram jako ironię. Pierwszy raz w życiu spotkałam się z tak wyżerającym spojówkę płynem. Nawet, jeśli jakimś cudem nie dostał się do oka, pieczenie i podrażnienie miałam zagwarantowane. Z usuwaniem makijażu radził sobie dobrze, choć z wiadomych przyczyn odradzam ten produkt. Radzę raczej uciekać. Na pociechę dodam, że mam płyn micelarny tej firmy i na prawdę nie mam mu nic do zarzucenia.

31 komentarzy

  1. nie spodziewałam sie takich niefajnych opinii o tym mleczka z Be Beauty - bardzo lubie płyn micelarny z Biedronki, wiec to dla mnie zaskoczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio kupiłam płyn micelarny eveline i też miałam dziwne odczucia, policzki miałam czerwone i gorące jakbym była chora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam to mleczko, ale jeszcze go nie używałam. A po Twojej recenzji trochę się boję...

    OdpowiedzUsuń
  4. Będę pamiętać o tych przestrogach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Będę omijała tych koleżków szerokim łukiem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe, miałam te chusteczki i u mnie bardzo dobrze się sprawdziły ;) a reszty nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. żadnego nie używałam i nie mam zamiaru :)

    OdpowiedzUsuń
  8. na szczęście żadnego z tych produktów nie miałam, czytałam tylko wcześniej o tym mleczku z bebeauty że średniak

    OdpowiedzUsuń
  9. Potwierdzam to mleczko Be Beuty to kompletna porazka! Az dziwne, ze micelek jest taki fajny, a ten produkt taki beznadziejny....

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam mleczko nawet do końca nie zużyłam, kiepskie :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie miałam mleczka z BeBeauty ale płyn micelarny jest naprawdę przyzwoity :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Do tego mleczka mam takie samo zdanie, ślizga się po twarzy, ROZMAZUJE a nie zmywa. ;/ masakra, u mnie gnije ono już pół roku na półce, używam do czyszczenia gąbek i pędzli z makijażu;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Co do chusteczke z Cleanic mam podobne zdanie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znoszę mleczek, brrrr, chusteczek do demakijażu zresztą też nie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Niczego z powyższych kosmetyków nie miałam i dzięki Tobie nie zakupię :) Mam strasznie wrażliwą skórę, więc sobie daruję - szczególnie ten ostatni produkt.

    OdpowiedzUsuń
  16. żadnego z tych produktów nie miałam, ale już wiem że należy je omijać szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie cierpię mleczek do demakijażu... Odkąd odkryłam płyny używam tylko ich:)
    Już wiem czego mam nie kupować ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie ma to jak wyżerające oko micele... :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam żadnego z tych bubli, ale już teraz wiem, że będę się od nich trzymać z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie spodziewałam się :)) Nie miałam żadnego z nich

    OdpowiedzUsuń
  21. na szczęście żadnego z tych produktów nie używałam...bardzo lubię micelka z BeBeauty i to jest mój faworyt jeśli chodzi o demakijaż oka:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mogę Tobie polecić płyn micelarny z Mixa (Mixy?), jest lepszy niż ten biedronkowy, nie podrażnia ani trochę (a ja mam wybitnie wrażliwe oczy), świetnie zmywa i ma pomkę! :D

    OdpowiedzUsuń
  23. uch jak ja nie trawię kosmetyków które się nie sprawdzają i wiadomo że nie ma co z nimi robić poza wyrzuceniem do kosza...

    OdpowiedzUsuń
  24. na szczęście nie miałam przyjemności z żadnym z tych bubli :) do demakijażu używam płynów micelarnych (aktualnie biedronkowego), ale ulubieńca w tej kategorii nie mam.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak dobrze,że powstrzymałam się od zakupu tego płynu...

    OdpowiedzUsuń
  26. u mnie te chusteczki też się nie sprawdziły, natomiast o płynie z flosleku czytałam dużo niepochlebnych recenzji, mleczka nie znam w ogóle

    OdpowiedzUsuń
  27. miałam mleczko z BeBeauty, ale takie fioletowe i u się nie sprawdził ;c może i zmywał makijaż, ale oczy szczypały piekielnie ;x

    OdpowiedzUsuń

Proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.
Dziękuję!






SZABLON BY: PANNA VEJJS.