PEELING KWASEM MIGDAŁOWYM | MOJE EFEKTY I WRAŻENIA

sobota, 5 października 2013 / 40 komentarzy / Etykiety:
KWAS MIGDAŁOWY EFEKT, ZABIEG KWASOWY, KWAS MIGDAŁOWY RECENZJA, KWAS MIGDAŁOWY ZDJECIA PRZED I PO
źródło zdjęcia
Wykorzystując paskudne przeziębienie, które męczy mnie od tygodnia zebrałam się w sobie aby podsumować moje pierwsze, poważne spotkanie z kwasem migdałowym, które miało miejsce około trzy tygodnie temu. Do końca nie byłam pewna, czy jest to dobry pomysł, ale jako, że jestem  zadowolona z efektów i udało mi się jako tako uwiecznić jak wygląda słynne łuszczenie sądzę, że mały dziennik oparty na fotorelacji może być przydatny laikom, takim, jak ja. Zwłaszcza, że jesień to dobra pora na kuracje tego typu.
Niestety, nie udało mi się zrobić zdjęcia bezpośrednio po, ale po krótce opiszę, co dał mi głęboki peeling kwasem migdałowym.

Co skłoniło mnie do kuracji kwasami?
Przez wakacje przeżyłam najgorszy dla skóry okres, który pozostawił po sobie ślad w postaci  przebarwień, głównie zlokalizowanych na policzkach. Na domiar złego, czoło przypominało w dotyku papier ścierny, nie mówiąc już o wielu zaskórnikach zamkniętych i otwartych. Porównując mój wygląd w trakcie wysypu a teraz, jest dobrze i chyba nigdy więcej nie będę narzekać na jej stan.  Od razu uprzedzę, że przez ten czas nie malowałam się, a jeśli już, to używałam podkładu mineralnego AM, pielęgnacja nie uległa zmianie, odstawiłam słodycze i jadłam o wiele zdrowiej.
Kurację rozpoczęłam od tygodniowego zakwaszania skóry tonikiem 8% a zakończyłam na wspomnianym zabiegu o stężeniu 17%.

KWAS MIGDAŁOWY EFEKT, ZABIEG KWASOWY, KWAS MIGDAŁOWY RECENZJA, KWAS MIGDAŁOWY ZDJECIA PRZED I PO
kliknij,aby powiększyć
Dzień 1
Skóra jest widocznie napięta, co powoduje lekki dyskomfort. Czuję się jak po liftingu. Dotykając jej mam wrażenie, że znajduje się na niej suchą powłoczka, którą należało by złuszczyć, ale oczywiście tego nie robię. Nie zauważyłam ekstremalnego wysuszenia skóry. Regularnie nakładam lanolinę roślinną, Cicialfate Avene lub lekki krem brzozowy Sylveco wymieszany z niezapychającym mnie olejkiem arganowym. Widoczne jest małe zaczerwienienie w miejscach, gdzie nałożyłam więcej roztworu. Dobę po wykonaniu zabiegu widać delikatne złuszczanie się naskórka. W miejsca najbardziej problematyczne- przebarwienia na policzkach, dołożyłam odrobinę toniku patyczkiem kosmetycznym.
Dzień2Skóra jest o wiele bardziej napięta niż wcześniej. Odczuwam również wzmożony brak nawilżenia. Cera wygląda gorzej, niż bezpośrednio po peelingu, pojawiło się kilka stanów zapalnych, ale byłam na to przygotowana. Nakładam kremy nawilżające, lanolinę oraz punktowo maść wysuszającą niespodzianki. Wieczorem zauważam łuszczenie w okolicach nosa oraz brody.
Dzień 3
Łuszczenie jest już spore, od okolic nosa i brody powoli pozbywam się naskórka ze skroni i minimalnie z czoła. Niestety, okolice, na których mi najbardziej zależało pozostają niezmienne, ale czekam cierpliwie. Nie odczuwam dużego dyskomfortu jeśli chodzi o ściągnięcie i wysuszenie skóry. Na twarzy mam trzech nieprzyjaciół, ale jak się okazało, może być to również hormonalne.

Wszystkie kolejne dni a także złuszczanie się naskórka wyglądało bardzo podobnie jak tutaj. Skóra wróciła do normy po około tygodniu.

Co dał mi zabieg?
-po chwilowym wysypie niedoskonałości, skóra się oczyściła, pozbyłam się dużej ilości zaskórników, również tych zamkniętych,
- czoło stało się względnie gładkie,
- pory delikatnie się zwężyły,
- skóra stała się bardziej gładka i rozjaśniona
- przebarwienia się zmniejszyły (nawet te bardzo czerwone i świeże) , ale nie miałam co liczyć na całkowite ich zlikwidowanie.

Przez całą kurację posiłkowałam się:
Lanoliną roślinną, olejem tamanu, kremem Sylveco, Cicialfate Avene oraz nawilżającym żelem Pharmaceris do mycia twarzy. Najbardziej polecam lanolinę.

Przed zabiegiem polecam dużo poczytać, sama odrobinę się bałam, ale trzymałam się wizażowych receptur. Lepiej zaczynać od niższych stężeń i ewentualnie je podnieść niż wyrządzić sobie krzywdę. Podejście z głową nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Zabieg z pewnością powtórzę, ale na wyższym stężeniu, teraz wiem, co mniej więcej mnie czeka.  Masę informacji znajdziecie na wspomnianym portalu a także na blogu Italiany.

40 komentarzy

  1. Nie lubię kwasu migdałowego, mojej cerze kompletnie nie służy. Wolę retinoidy, łuszczenie skóry jest intensywniejsze i zero podrażnień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie retinoidy jakby przestały działać :(

      Usuń
  2. Odważna jesteś, że zdecydowałaś się sama wykonać taką kurację. Ja w kwestii kwasów oddaję się w ręce sprawdzonego kosmetologa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej ufam sobie niż obcym osobom jakoś, a pytałam dermatologa wcześniej i sporo czytałam :) Masa osób przeprowadza takie kuracje samodzielnie.

      Usuń
  3. chyba muszę trochę poczytać na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz problemy z przebarwieniami to polecam zgłębić temat :)

      Usuń
  4. Ciekawi mnie to. Sama mam cerę z niedoskonałościami, może to by mi pomogło. Muszę się nad tym zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, ale wcześniej radzę dużo poczytać :)

      Usuń
  5. W zeszłym roku też robiłam sobie takie domowe peelingi, muszę do nich wrócić w tym roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I na jakich stężeniach się zatrzymałaś?:)

      Usuń
  6. Miałam tonik z kwasem migdałowym 5%, świetnie służył mojej skórze. Teraz przerzuciłam się na kwas mlekowy, odważyłam się na stężenie 10%. Wydaje mi się, że migdałowy lepiej się u mnie sprawdzał, ale jeszcze nie wyrobiłam sobie konkretnego zdania o tym mlekowym;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie zostanę przy migdałowym, raz na jakiś czas nakładam tonik :D Mlekowy mocno złuszcza?

      Usuń
    2. Hmm moim zdaniem mocniej niż migdałowy.

      Usuń
  7. Dzięki kwasom pozbyłam się paskudnych przebarwień na plecach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam, ale na razie dałam sobie z nimi spokój ;) Choć przecierałam tonikiem dekolt i ramiona punktowo, bo też miałam przebarwienia niestety :(

      Usuń
  8. Próbowałaś sobie robić może wymaz ze skory twarzy pod kątem ewentualnych bakterii? One mogą być też przyczyną powstawania takich niedoskonałości. Kosztuje niewiele, a daje odpowiedź i pomaga w dobraniu odpowiednich kremów czy maści :) Ja na wakacjach tez miałam wysyp i to straszny, ale odstawiłam bialy cukier i zaczęłam używać emulsji z olejkiem z drzewa herbacianego. Nie wiem co podziałało, ale teraz moja skóra już praktycznie nie sprawia mi żadnych kłopotów, także polecam :)
    Pozdrawiam, Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po wysypie na szczęście ani śladu już, dermatolog również nic nie mówiła o wymazie... Ale teraz szukam nowego więc pomyślę, dzięki :) Choć sądzę, że przy mieszanej/tłustej skórze niewiele zdziałam :<

      Usuń
  9. Kiedyś się na ten peeling i w ogóle kwasy w końcu zdecyduję :D

    OdpowiedzUsuń
  10. W zeszłym "sezonie" używałam kwasu mlekowego, ale zaczęłam późną zimą, więc zrobiłam 2 peelingi chyba 20%, a tak to tonik. Musiałam skończyć szybciej, bo przyszła wiosna i słońce a ja wolałam nie ryzykować. Teraz zabieram się za kurację już teraz, więc pewnie silniejsze złuszczenie sobie zafunduję pod koniec kuracji ;) Na razie używam toniku 5% od 2 tygodni i w wolnej chwili planuję peeling 15%. Nie chcę się złuszczać jak wąż, gdyż zmieniłam pracę we wrześniu i nie chcę tak na wstępie straszyć nowych kolegów z pracy :PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koledzy pewnie by nie zauważyli, ale koleżanki z pracy- na bank :D

      Usuń
  11. ja się glikolowym kwaszę, ale w mini stężeniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. jestem ogromną fanką kwasu migdałowego. od kilku dni przymierzam się do ponowienia kuracji. w ubiegłym roku migdał bardzo pomógł mi pozbyć się zaskórników. W moim przypadku najlepiej działa seria 6-8 peelingów co tydzień p stężeniu20-30%. PO peelingu zazwyczaj stosuję maseczkę ze spiruliny dla złagodzenia. Efekty są super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za jakiś czas powtórzę na większym stężeniu, dobrze, że mam nieco dłuższy weekend :D

      Usuń
  13. Tonik stosowałaś na twarz wieczorem, potem coś nakładałaś czy zostawiałaś solo bez kremu? Kwas rozcieńczałaś w alkoholu czy tylko w wodzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonik i zabieg zawsze robiłam wieczorem. Po jakiejś godzinie nakładałam lanolinę lub coś innego, w zależności od potrzeb.
      Do peelingu dodałam 1ml alkoholu, bo ułatwia rozpuszczanie się kwasu w wodzie, nie odważyłabym się nie dodać wody :) Poczytaj na wizażu, jest cały wątek:)

      Usuń
  14. Nie stosowałam takiego zabiegu, ponieważ od jakiegoś czasu nie mam żadnych niedoskonałości na twarzy, co mnie niezwykle cieszy :3 Jeśli nawet coś mi "wyskoczy" na twarzy to zwykły peeling bardzo mi pomaga. Pozdrawiam, Alishious.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko pozostaje mi pozazdrościć :D

      Usuń
  15. Swego czasu zakwaszałam się migdałem. Uzyskałam całkiem przyzwoite rezultaty. Jednak w pewnym momencie moja skóra przyzwyczaiła się do kwasu migdałowego, dlatego musiałam przerzucić się na glikol. Obecnie korzystam z jego dobrodziejstw. Na razie stosuję delikatny tonik. Nie chcę zafundować sobie przykrej niespodzianki. Lepiej stopniowo zwiększać stężenie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę poczytać coś więcej o tym peelingu i może sama się skuszę na taki domowy zabieg.Chodzi kwasowa kuracja po głowie już jakiś czas...

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę odkurzyć peeling migdałowy. Ostatnio intensywnie myślę nad planami złuszczania na zimę (bo to, że sobie nie odpuszczę, to pewne ;])

    OdpowiedzUsuń
  18. 17% kwasem nie zrobi się peelingu głębokiego, peelingi głębokie wykonują dermatolodzy w gabinetach, ale i tak na pewno cieszy Cię fakt otrzymanych efektów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem ani dermatologiem, ani chemikiem, ani kosmetologiem, na taką nazwę trafiłam w sieci, więc takiej użyłam, ale oczywiście może być ona błędnie używana przez maaaasę dziewczyn, w tym mnie :) Od jakiego stężenia rozpoczynają się prawdziwie głębokie peelingi? 30%? Czy może więcej?

      Usuń
  19. Moje czoło też w wakacje przypominało papier ścierny, a przyczyną jak się okazało był podkład mineralny AM. Przestałam używać i problem znikł. Szkoda bo efekt po użyciu tego podkładu bardzo mi się podobał, ale już do niego nie wrócę.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. chyba bym się nie odważyła na kwasy w wersji domowej :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja się nie łuszczę nawet przy 30 procentowym pilingu, to frustrujące.

    OdpowiedzUsuń
  22. ja do peelingu używałam gotowych produktów naturalnych (taovital.pl) Dobrze na mnie działa kwas migdałowy i glikolowy

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja również stosuję kwas migdałowy w domu.Po 2 miesiącach czytania i przygotowaniach zakupiłam kwasik na stronce z półproduktami,bo oczywiście to najtańsza forma zabawy z kwasami niż gotowe zestawy za kilka stówek.Jestem po 3 pilingach 10% i malutkie łuszczenie następne będzie 15% i zobaczę jak wtedy moja facjata będzie się zachowywała? :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. J a używam peelingu z maliny, jest 100% naturalny.
    Polecam wszystkim:)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.
Dziękuję!






SZABLON BY: PANNA VEJJS.