Recenzja: Loreal, Tusz Volume Million Lashes Noir Excess

wtorek, 8 października 2013 / 26 komentarzy / Etykiety:

Używam niedrogich tuszy, co można zauważyć po moich recenzjach na blogu. Maskara za czterdzieści czy pięćdziesiąt złotych jest dla mnie abstrakcją,  być może dlatego, że z większości produktów jestem zadowolona, nie oczekuję bowiem spektakularnych, teatralnych efektów.  Chcę, by rzęsy były przede wszystkim pięknie wydłużone i rozdzielone , mam alergię na sklejone nóżki pająka. Delikatne pogrubienie i nadanie objętości również jest mile widziane.  
Jak dotąd niezaprzeczalnymi  faworytami były tusze do rzęs: Hean, Wonder Oriflame oraz ostatnio, podkręcający Wibo. Z ciekawością podeszłam więc do nowości od marki Loreal. Tusz do rzęs Volume milion lashes  nie jest Wam obcy, pisano o nim już dużo.
Pierwsze użycie nie było udane, okropnie sklejał rzęsy, przy czym chwilami nie pomagało rozdzielanie czystą szczoteczką. Dałam mu więc dwa tygodnie urlopu z nadzieją, że trochę zgęstnieje. Tak też się stało, ale czy produkt powalił mnie na kolana? Powiem szczerze, że nie,  myślę, że po części dlatego, że ma on za zadnie głównie pogrubiać, a nie wydłużać.  Po dwóch miesiącach nie jest suchy,  a gdyby tak się stało, uznałabym to za ogromny minus. Kwiatowo, dość intensywnie pachnie.
Szczoteczka jest spora, silikonowa, taka, jaką preferuję. Czerń jest głęboka i nasycona, zgodnie z obietnicą producenta. Nie kruszy się, ale miałam wrażenie, że pod koniec dnia oczy były lekko poirytowane.  Nie działo się tak zawsze, ale warto o tym wspomnieć.  Nie do końca przekonuje mnie efekt, jaki daje. Rzęsy, mimo rozdzielenia czystą szczoteczką i tylko jednej warstwy są widocznie sklejone. Widoczne jest wydłużenie rzęs, ale ich zlepienie niszczy wszystko, pokusiłabym się o stwierdzenie, że mają mniej objętości niż wcześniej...
Tak naprawdę, czego powinnam wymagać od tak drogiego dla mnie kosmetyku? Czego oczekujecie od tuszy powyżej czterdziestu złotych? Cieszę się, że miałam okazję go przetestować, ta mała, kosmetyczna przygoda nauczyła mnie, że równie dobrze, a czasem nawet i lepiej sprawdzają się u mnie produkty z niżej półki.

26 komentarzy

  1. Kurcze, faktycznie trochę skleja rzęsy :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie do końca lubie plastikowe szczoteczki w tuszach :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię silikonowych szczoteczek. Miałam kiedyś to starsze wydanie złote i szału tez nie było. Nienawidzę poskldjanych rzęs. Nie ma nic gorszego.

    OdpowiedzUsuń
  4. jak na tą cenę to efekt nie ciekawy. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja właśnie testuję tusz lOreala i mam co do niego mieszane uczucia :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim ulubieńcem od kilku lat jest Max Factor False Lash Effect (wersja czarna podstawowa). Mam długie, ale rzadkie rzęsy, w większości tuszy pogrubienie rzęs polega właśnie na sklejeniu ich po kilka przez co wydają się jeszcze rzadsze. MF jako jedyny je ładnie rozdziela. Dodatkowo się nie kruszy i nie osypuje. Też jest dosyć drogi (50 zł), ale jeśli trafisz na promocji to polecam wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też kupuję tanie tusze, mam na tyle krótkie rzęsy, że nawet taki produkt za 100 zł nie uczyni cudów ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jeszcze nie wyrobiłam sobie o nim zdania, czekam właśnie aż trochę zgęstnieje ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam go i faktycznie jest do niczego. Zawsze i tak wracam do Maybelline colossal volum express 100%black.

    OdpowiedzUsuń
  10. rzeczywiście trochę posklejał ci rzęsy :( nie podoba mi sie efekt, wole bardziej teatralne rzęsy ;3

    OdpowiedzUsuń
  11. właśnie skończyłam tusz tusz loreal telescopic. efekt bardzo przypominał ten na Twoich rzęsach, wszystko ok ale bez szału

    OdpowiedzUsuń
  12. i bez tuszu Twoje rzęsy prezentują się pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzęsy to ty masz piękne :) a nie zawsze tańsze oznacza gorsze, faktycznie czasem tusze z nizszej polki sa lepsze niz te z wyzszej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja uwielbiam tusze, które wydłużają, a zarazem pogrubiają... ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moim ulubionym tuszem poki co jest żółty Maybelline ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Efekt na oku nie bardzo, wygląda jakby Ci rzęs ubyło, a przecież nie o to chodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie dużo ładniejszy efekt dają tusze z niższej półki cenowej, więc się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. silikonowe szczoty właśnie tak sklejają rzęsy ;/

    OdpowiedzUsuń
  19. też go miałam, i też nie byłam zadowolona.
    mam tusz z hean (srebre opakowanie z fioletowym napisem) - ma wydłużać i odżywiać rzęsy i zdecydowanie spełnia obietnice! nei wiem czy pisałaś o tym samym, ale polecam. kosztuje chyba 10 zł.
    a co do tuszy ze średniej półki cenowej, oczekuje przede wszystkim tego, że będą zgodnie z tym, co producent obiecuje :) jak kupuje tusz pogrubiający, to chce żeby każda rzęsa była pogrubiona, i tyle. efekt ma być mocny, a nie delikatny, a szczoteczka najlepiej klasyczna, bez zbędnych udziwnień. polecam tusz z bourjous - czarny ze złotą nakrętka za ok 45 zł :) uwielbiam go. od lat!

    OdpowiedzUsuń
  20. ja też nie cierpię, jak tusz skleja rzęsy. wolę gdy je rozdziela niż jakoś spektakularnie pogrubia. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mnie hean na kolana nie powalił... Tego nie miałam, ale jakoś już nie czuję potrzeby jego testowania po Twojej recenzji :-) Ostatnio z kolei weszłam w posiadanie jednego czarnulka z MNY i żywię co do niego duże nadzieje :-) Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
  22. o matko ja nie wiem, blogerki czesto dodaja takie zdjecie umalowanych okropnie rzes zeby cos pokazac.. jak nieudolnym trzeba byc zeby byle jakim nawet chłamem pomalowac rzesy w ten sposob? a zygzakowaty sposob nakladania to gdzie? zeby nalozyc tusz w ten sposob to chyba trzeba by to robic palcem albo jakims patykiem.. ja przetestowalam naprawde sporo tragicznych tuszy, nawet takich byle jakich ze straganu na ulicy no ale takiego efektu nie uzyskalam nigdy, chocbym nie wiem jak sie starala. nie ma takiego tuszu ktorym (porzadnie nalozonym) uzyskamy przedstawiony wyzej efekt i nikt mi nie powie ze jest inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie w tym momencie panuje żółte wibo i chyba zostanie na dłuugo. Nie ma co eksperymentować, skoro jest dobry i tani. :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.
Dziękuję!






SZABLON BY: PANNA VEJJS.