Garnier jeszcze raz | Fructis Color Restist, szampon wzmacniający włosy

piątek, 4 lipca 2014 / 11 komentarzy / Etykiety:
Po szampony, które zawierają w składzie silikony sięgam niezwykle rzadko i są to sytuacje, gdy włosy nieco niedomagają na końcówkach, gdy fryzjer jest daleko, a serum po myciu nie do końca się sprawuje. Zawsze jednak jest to stosowanie dość sporadyczne, ze względu na łatwość w obciążaniu.
Farbowanych włosów jak wiecie już nie mam, ale powiedzmy sobie szczerze, czy ktoś jeszcze wierzy w ogromne, zbawienne działanie samego szamponu? Byłabym skłonna doszukiwać się go przy stosowaniu całej gamy produktów, lub odpowiednio dobranej pielęgnacji niż samego produkty do codziennego stosowania.
Szampon ładnie pachnie, dobrze zmywa oleje. Włosy przy spłukiwaniu są widocznie wygładzone, co zapewne ucieszy posiadaczki bardziej niesfornych loków czy fal. Zdarzyło mi się stosować go również na skórę głowy (zazwyczaj używałam szamponu Pharmaceris a na długości lądowała Babuszka Agafia na kwiatowym propolisie) i nieco przyśpieszał przetłuszczanie się. Na szczęście nie przesuszał skóry głowy, ani jej nie podrażniał. Używany zbyt często powodował, jak można się spodziewać obciążenie włosów, które oczywiście ustępowało po zastosowaniu standardowych kosmetyków ze SLES.

11 komentarzy

  1. Kiedyś jak jeszcze prostowałam włosy to na mojej półce gościły kosmetyki z Garniera. Teraz dawno już ich nie testowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio regularnie prostowałam włosy jakieś 8 lat temu :D Silikony ciepłem przy stylizacji zazwyczaj dobrze się sprawdzają.

      Usuń
  2. Niedawno z ciekawości sama sięgnęłam po ten szampon i niestety moje przypuszczenia się potwierdziły- był przyklap, szybkie przetłuszczenie i niezadowolone włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba bardziej lubię odżywki Garniera i to z serii Ultra Doux:)

      Usuń
    2. W takim razie możemy przybić sobie piątkę ;)

      Usuń
  3. miałam saszetkę, szału nie było, miałam wrażenie, że nie domył mi włosów i myłam jeszcze raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno nie miałam nic z Garnier. Kiedyś bardzo lubiłam tą firmę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja miałam od fructis ten goodbye damage :) Taki sobie był. No ale zapach zabójczy :)
    Zapraszam też do mnie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego szamponu nie miałam, nie lubię silikonów w składzie szamponów;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja uwielbiam zapachy Fructisów! <3
    Obecnie mam Oleo Repair, tego wyżej nie miałam, ale mam sentyment do tych szamponów.
    Moich niesfornych włosów niestety nie ogarną te silikony :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś namiętnie używałam Fructisów, teraz jakoś sięgam po inne produkty, ale sentyment do zapachu pozostał :)

    Pozdrawiam

    Kaczka z piekła rodem - ta od dziwnej nazwy :D

    OdpowiedzUsuń

Proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.
Dziękuję!






SZABLON BY: PANNA VEJJS.