Ulubieńcy miesiąca | maj

piątek, 30 maja 2014 / 22 komentarze / Etykiety:
Nie wiem jak Wy, ale jednym z moich ulubionych tematów na youtube i blogach są właśnie ulubieńcy miesiąca. Zawsze z niecierpliwością czekam na wpisy tego typu, z sondy, która odbyła się jakiś czas temu na blogu dowiedziałam się, że nie jestem sama. Z przyjemnością zapraszam więc na drugi post tego typu. 
Wraz z nadejściem ciepłych dni wracam do podkreślania ust, w zimie mój makijaż jest bardzo minimalistyczny. Na wyprzedaży w Naturze udało mi się dorwać świetny błyszczyk My Secret dress up your lips. Przez swoje duże właściwości kryjące uznaję go wręcz za pomadkę. W głowie świtała mi bardzo pozytywna opinia Sabbathy.
Wszystko zaczęło się od jednego koloru, a skończyło na trzech, w tym intensywnej fuksji o wysokim połysku (odcień nr 205). Nie wysusza ust, równo się zjada, pozostawiając lekkie zabarwienie. Nie zbiera się w załamaniach, daje duży komfort noszenia. Wielka szkoda, że była to jedynie limitowanka. Najczęściej komplementowanym przez otoczenie lakierem do paznokci został bazarkowy Vollare, kupiony sto lat temu. Rozbielony zielony, dość nietypowy kolor. 
Z Loreal Volume million lashes polubiłam się równie bardzo jak z False lash wings. Daje efekt sztucznych rzęs, nie osypuje się, nie kruszy. Wybaczam mu oporność w zmywaniu. Szczegółowa recenzja ze zdjęciami na dniach :)

Po zakupie jajeczka Hakuro do bronzera codziennie sięgam po podkład Anabelle Minerals w najciemniejszym z żółtawych odcieni. Zastanawiam się nad zakupem najmniejszej wersji w celu dalszego użytkowania.

Kolejną nowością są kremowe cienie Color Tattoo Maybelline. Zdecydowanie zasługują na osobny wpis, mogę jednak przyznać, że jako posiadaczka trzech słoiczków rozumiem zachwyt nad nimi.
Numer 100 to niedostępny niestety w Polsce odcień barely baige, który za oceanem był dostępny w edycji limitowanej. Można go dorwać jednak na allegro. Do zakupu przekonała mnie recenzja Urban.
Tym razem nie mogło zabraknąć ulubieńca w kwestii pielęgnacji włosów. O masce Organic shop jaśmin i jojoba wspominałam w podsumowaniu roku 2013. Producent obiecuje dodanie objętości, mogę jednak stwierdzić, że włosy bardzo dobrze się po niej układają, są miękkie, świetnie nawilżone i pięknie pachną. Wydajność również na plus. Wersja z figą już tak bardzo mnie nie zachwyciła.
Ostatni produkt, nietypowo, bo chciałabym wspomnieć o paskach wybielających marki Dentway. W porównaniu z produktem Crest są zdecydowanie lepsze, nie zsuwają się, dobrze przywierają do powierzchni zębów. Działanie również na plus, usuwają przebarwienia z kawy czy herbaty, głębokiego wybielenia raczej bym nie oczekiwała od takich produktów. Stosowanie ich konsultowałam z moim dentystą, choć wiem, że wybielanie zębów w domu ma tyle samo zwolenników co i przeciwników. Kwestią indywidualną jest wystąpienie ewentualnych podrażnień i nadwrażliwości, u mnie nic takiego się nie działo. Minusem może być wysoka cena, za 14 pasków należy zapłacić około 80zł.
Co Was zachwyciło w tym miesiącu?:)
Czytaj dalej »

Ostatni moment na zgłoszenie | konkurs Rossmann

czwartek, 29 maja 2014 / 3 komentarze / Etykiety:
3 zestawy kosmetyków ufundowane przez Rossmann wciąż czekają! Na zgłoszenia czekam tylko do jutra do północy. Więcej informacji tutaj :)
Czytaj dalej »

Ulubiona dwufaza | Garnier, ekspresowy demakijaż oczu 2w1

środa, 28 maja 2014 / 29 komentarzy / Etykiety:
Odkąd sięgam pamięcią w mojej demakijażowej rutynie dominowały płyny dwufazowe. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy Garnier wycofał produkt z serii Essentials, a następnie przy kolejnej butelce Avocado Bielendy zostałam obdarowana uciążliwym uczuleniem w postaci suchych plam. Z czasem eksperymentowałam z płynami micelarnymi, zazwyczaj okazywały się one zbyt słabe, aby zmywać nimi makijaż oczu, na czym najbardziej mi zależało. Moim ostatnim ulubieńcem został produkt 3w1, o którym już pisałam i to całkiem niedawno.
Wcześniej jednak, również korzystając z promocji skusiłam się na kolejny produkt wielofunkcyjny i nie zawiodłam się.
Tym razem obietnicą jest idealny demakijaż i wzmocnione rzęsy. O dziwo, mogę się zgodzić z producentem. Świetnie usuwa tusz do rzęs L'oreal, nie wymaga pocierania. Nie pozostawia uczucia lepkości czy tłustej warstwy. Jest bardzo delikatny dla oczu. Nie posiada zapachu. Dwie fazy, fioletowa i biała zużywają się równomiernie. 
Jedyne, co mogę mu zarzucić to brak wydajności i wysoką cenę, bowiem w Rosssmannie należy zapłacić za niego około 16zł. Warto go jednak mieć, może okazać się bardzo przydatny przy mocnej maskarze. Nie miałam okazji testować go w kwestii usuwania produktów wodoodpornych, choć radzi sobie bez problemów z (podobno) wodoodpornym, żelowym eyelinerem Maybelline.
Rzęsy są odżywione, elastyczne i nie wypadają masowo, co czasem się zdarza. W składzie faktycznie znajduje się arginina. Większych efektów w tej kwestii nie zauważyłam, ze względu na moją kurację Long for Lashes Oceanic. 
Duet Garnier płynu micelarnego i dwufazowego spełnia wszelkie moje oczekiwania. Chwilowo czekam na promocję tego drugiego.
Podobne odczucia miała również Agu, zapraszam Was na jej bloga:)
Czytaj dalej »

Luksusowo | L'biotica, maska Active Gold

czwartek, 22 maja 2014 / 23 komentarze / Etykiety:
Już dawno temu obiecałam sobie, że stosowanie maseczek wszelkiego typy stanie się moim rytuałem, który będę systematycznie powtarzać. O ile nie udaje mi się wypełnić go w stu procentach, to staram się sięgać po nie jak najczęściej, minimum raz w tygodniu. Do ulubionych mogę zaliczyć glinki, algi oraz spirulinę. Hydrożelowe maski na tkaninie to dla mnie zupełna nowość. Active gold firmy L'biotica czekała na większe wyjściem, ostatecznie jednak wykorzystałam ją pod pretekstem fatalnego dnia i upału, jaki zaskoczył Lublin.
Maska składa się z dwóch części, z otworami na nos, usta i oczy, przy czym dokładnie przylega również w tej okolicy, co uważam jest plusem. Jest delikatna, chłodna, żelowa, bardzo mocno nasączona. Nie rwie się przy aplikacji, ale większa ostrożność jest zalecana. Dobrze przylega do skóry, bez problemu można w niej chodzić, choć ja oddałam się kilkudziesięciu minutom relaksu. Wygląda się w niej uroczo ;)
Wypadało by również odnieść się do obiecywanych przez producenta efektów. Produkt nie jest tani, za jednorazowy zabieg należałoby zapłacić ponad 15zł. Nie bez przyczyny w nazwie znajdziemy wzmiankę o luksusie.
Po ściągnięciu twarz jest miękka, wygładzona, rozświetlona a koloryt wyrównany. Nie świeci się, pory są ściągnięte. Jedyne, co mogę zarzucić to lepkość, która z czasem mija. Skład jakże przyjemny: gliceryna, kolagen, wyciąg z portulaki pospolitej, kwas hialuronowy, alantoina. Złoto również jest :)
Czy warto? Myślę, że zdecydowanie tak, zwłaszcza, jeśli szykuje się większa uroczystość. Teraz żałuję, że jej nieco nie schłodziłam, na nadchodzące upały byłaby w sam raz :) Z tego, co widziałam, produkty L'biotica często objęte są promocją w sklepach Super pharm i można je dostać zdecydowanie taniej.

Przypominam o konkursie Rossmann oraz zapraszam na Instagram, gdzie pokazuję się zdecydowanie częściej, niż tutaj :) 
Czytaj dalej »

Zachwyt uzasadniony | Garnier, płyn micelarny 3w1 do skóry wrażliwej

niedziela, 18 maja 2014 / 25 komentarzy / Etykiety:
Od kilku miesięcy w blogosferze głośno wręcz o najnowszym płynie micelarnym Garnier, a w poszukiwaniu idealnego produktu do demakijażu oczu i twarzy przyszło zakupić mi go w promocyjnej cenie około 13zł, gdzie regularna cena wynosi 17zł w drogerii Rossmann. 
Do kosmetyków tego typu zawsze podchodziłam z rezerwą, zazwyczaj nie radziły sobie z tuszem Wibo, nie wspominając o ciężkim przeciwniku jakim jest maskara Loreal.
Nie sposób dostrzec podobieństwa jeśli chodzi o sam wygląd produktu, co bardziej zainteresowanym kojarzyć się będzie wyłącznie ze słynną Biodermą. 
Producent zapewnia o szybkim i łatwym usunięciu makijażu, a to wszystko bez podrażnień.
Płyn micelarny ma bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny zapach. Czy sprawdza się obietnica 200 zastosowań raczej nie sądzę, niemniej zaliczam go do wydajnych kosmetyków. Przy takiej pojemności nie oszczędzam i sporo wylewam na wacik. Standardowo, jak każdy micel dobrze radzi sobie ze zmyciem podkładu mineralnego Annabelle Minerals, z podkładem Revlon Colorstay również, choć tu zawsze dla pewności używam żelu do twarzy. Jeśli chodzi o wspominany tusz do rzęs to o dziwo, radzi sobie bardzo dobrze. Nie jest to co prawda skuteczność płynu dwufazowego, ale tego wymagać nie można. Nie lepi i się i nie pozostawia tłustej warstwy. Nie podrażnił moich wrażliwych oczu. 
Jedyne zastrzeżenie jakie mam to brak pompki.
Płyn ostatnio był do dostania w promocji za 9,90zł w Super Pharm z kartą Lifestyle, co jest ceną bardzo atrakcyjną. Gdyby nie fakt, że mieszkam na końcu miasta zapewne sama wybrałabym się po zapas. Reasumując: polecam.

Znajdziesz mnie tutaj:
Czytaj dalej »

Kupuj taniej | Promoszop.pl

czwartek, 15 maja 2014 / 8 komentarzy / Etykiety:
Dziś post nieco nietypowy, choć nadal nie aż tak bardzo odległy od tematyki kosmetycznej. Zakupy coraz częściej robimy online, a z pomocą przychodzą wszelkiego rodzaju strony z kuponami rabatowymi. Oszczędzamy czas i pieniądze, a kilka dni temu otrzymałam propozycję, by opowiedzieć Wam o portalu promoszop.pl gdzie regularnie pojawiają się najnowsze promocje i obniżki do największych sklepów internetowych w Polsce.


Sam mechanizm jest bardzo prosty, wyszukujemy interesujący nas sklep i otrzymujemy kod rabatowy, który wykorzystujemy przy zakończeniu zakupów.

Oczywiście najbardziej zainteresowały mnie sklepu kosmetyczne, część aktualnych kodów rabatowych prezentuje się tak:

Natomiast całość możecie obejrzeć tutaj.

Jest jeszcze jedna ważna wiadomość, którą chciałabym Wam przekazać. W związku ze zbliżającym się Dniem Matki portal organizuje konkurs, w którym w łatwy sposób można wygrać jeden z 5 voucherów do perfumerii Douglas o wartości 200zł. Wystarczy zapisać się do newslettera i kliknąć w link potwierdzający :)



Post zawiera materiały promocyjne portalu promoszop.pl
Czytaj dalej »

Ulubieńcy kwietnia | Delawell, BH Cosmetics, Pharmaceris, Treets

niedziela, 11 maja 2014 / 21 komentarzy / Etykiety:
Po krótkiej przerwie powracam do regularnej aktywności, a przynajmniej mam taką nadzieję.
Z ostatniej sondy, jaką możecie dostrzec na blogu dowiedziałam się, że najbardziej moich czytelników ciekawią m.in posty z cyklu ulubieńcy miesiąca, z chęcią więc rozpoczynam go również tutaj. Co prawda zabrakło tutaj kosmetyku do pielęgnacji włosów, lecz jest to spowodowanym trwającym wciąż projektem denko. Powoli zbliżam się jednak ku końcowi, całe szczęście ;)
W tym miesiącu najbardziej urzekły mnie produkty głównie do pielęgnacji ciała. Przybyło mi jednak bardzo dużo kosmetyków kolorowych , głównie dzięki słynnym promocjom i obniżkom, za jakiś czas nieco więcej na ich temat. Sporą część pokazuję na Instagramie, na którego zapraszam, o ile lubicie tego typu spam ;)
|Balsam do ciała Treets, Wanilia i Lawenda
O ile za lawendą nigdy specjalnie nie przepadałam, a po powąchaniu z tubki zapach mnie nie porwał to okazał się niezastąpiony, po ciężkim dniu czy treningu. Uspokaja i wycisza, mimo słabych właściwości nawilżających polubiłam się z nim bardzo. Jeśli znacie fankę takich kompozycji zapachowych to warto jej o nim wspomnieć :)
|Krem do rąk Pharmaceris Lipo- protect
Produkt już opisywany na blogu. Nadal noszony w kurtce, szybko się wchłania, świetnie nawilża. Cóż więcej chcieć. Więcej poczytacie tutaj.
 |Zmysłowy scrub solny Delawell
Kolejny kosmetyk, do którego podeszłam bardzo sceptycznie. Miałam okazję zapoznać się z przecudownym masłem do ciała z tej serii, a ten peeling okazał się równie dobry. Ładnie pachnie, delikatnie złuszcza martwy naskórek. Stosuję go po usunięciu starego lakieru do paznokci, po czym nakładam krem, choć dzięki zawartości olejków nie jest to aż tak konieczne. Z uwagi na to, że jest to produkt profesjonalny cena nie jest najniższa, ja załapałam się na edycję limitowaną 100ml. 
|Paleta Forever Glam BH Cosmetics*
Paleta, która urzekła mnie głównie dzięki jasnym, perłowym cieniom oraz różowej szmince.  Niestety, konieczne jest użycie bazy, niemniej efekt jest tego wart. Ciemne odcienie bardzo tracą na powiece, co mnie rozczarowało. Przez cały miesiąc sięgałam po nią bardzo często.
Jest solidnie wykonana, ma duże lustro. Jeśli ciekawią kogoś róże to podpowiem, że ciężko zrobić sobie nimi krzywdę, sama stawiam na bronzer i rozświetlacz. Kosztuje niemało, bo około 55zł.
na bazie Grashka

*produkt otrzymałam do przetestowania.
Czytaj dalej »





SZABLON BY: PANNA VEJJS.