Moja wyjazdowa kosmetyczka | Co zabrałam ze sobą tym razem?

piątek, 30 października 2015 / 29 komentarzy / Etykiety:

Nikt nie lubi ciężkich walizek. W tym przypadku nie obawiam się generalizowania ani odrobinę. Minimum raz w miesiącu pakuję się i jadę w kierunku domu pod Zamościem. Czasem również wybieram zupełnie inną trasę, jak przykładowo, Warszawa sprzed tygodnia. Co tym razem zabrałam ze sobą? Czym kierowałam się podczas wyboru produktów? Myślę, że nikogo nie zaskoczę.


Bardzo często wychodząc z mieszkania doświadczam uczucia, że o czymś zapomniałam. Portfel? Jest. Klucze, telefon? Są. Tym razem o mały włos zapomniałabym o podkładzie Annabelle Minerals, który z pristej przyczyny nie załapał się na zdjęciu. Spakowałam go dopiero na sam koniec ;) Jak łatwo się domyśleć, zależało mi na małej objętości i wadze kosmetyczki, a przy okazji chciałam stworzyć podstawowy zestaw kosmetycznych pewniaków. Tym razem spakowałam dwie rzeczy dodatkowo: miniaturkę szamponu Batiste oraz bibułki matujące. Co do pierwszego, przyczyna jest prozaiczna. Możliwe, że wrócę dopiero w poniedziałek, a korzystając z wolnego dnia prawdopodobnie wybiorę się na siłownię. Wszystko to oznacza, że mycie włosów czeka mnie dopiero wieczorem. Zdaję sobie sprawę, że tego typu produkty mają tyle samo przeciwników, co zwolenników. Ja określiłabym siebie jako neutralną, kierując się przekonaniem, że jest to dobry kosmetyk na awaryjne sytuacje w celu odświeżenia pasm, nie zaś zastępstwo ich mycia. 


Spakowałam kilka swoich ulubieńców: mały i zgrabny rozświetlacz Wibo Diamond Illuminator, szminkę Bourjois, eyeliner Eveline, tusz Loreal VML oraz genialny kamuflaż w kremie Catrice. Z uwagi na mocno przesuszone usta i opryszczkę (kolejny raz zastanawiam się nad kuracją Heviranem, co zresztą zaproponował mi mój dermatolog, macie jakieś doświadczenia?) zabrałam Carmex w wersji z granatem. Ostatnio bardzo skupiam się na makijażu brwi, z których nigdy nie byłam do końca zadowolona. Jest coraz lepiej, jednak nadal nie umiem dobrać właściwego produktu do ich stylizacji. Okazało się, że na moje ciemne i gęste z natury brwi dobrze jest zastosować bardzo jasną, prawie popielatą kredkę Manhattan. Podkradziona mojej szanownej Rodzicielce, nie wydajcie mnie ;)


Jak widać po zdjęciach (powiedzmy), nie zabrakło również pędzla do podkładu, kompaktowego, marki Annabelle Minerals oraz gumki Invisibobble. Nowością jest baza pod cienie z Wibo w formie kredki. Jak się sprawuje dam znać wkrótce :)

Czytaj dalej »

Tu mnie znajdziesz | Portal kosmetykimineralne.pl

wtorek, 27 października 2015 / 14 komentarzy / Etykiety:

Jak wiecie od dawna jestem fanką minerałów. Marki Annabelle Minerals nie trzeba nikomu przedstawiać. Ich produkty zaliczam do moich ulubionych, niezmiernie miło jest mi więc uczestniczyć w nowym projekcie. Portal kosmetykimineralne.pl to coś dla każdej z Was: najnowsze trendy, porady i tutoriale. Na ten moment możecie przeczytać dwa moje teksty, ale systematycznie będzie ich przybywać. Możliwość tworzenia wpisów dla firmy, której filozofia makijażu pokrywa się z moją daje mi wiele satysfakcji. Zwłaszcza, jeśli towarzyszą mi genialne blogerki. Jakie? Zajrzyjcie na stronę!:)


Czytaj dalej »

Aktualizacja włosów: październik | Wrażenia po konferencji Meet Beauty w Warszawie

poniedziałek, 26 października 2015 / 39 komentarzy / Etykiety:
ulubiona koszulka ostatnimi czasy!
Pewnie nikogo  nie trzeba uświadamiać, że w zeszłą sobotę odbyła się konferencja Meet Beauty organizowana przez Blog media i Zblogowani. Tak się świetnie złożyło, że miałam okazję w niej uczestniczyć. Jak wrażenia? Mega pozytywne! Głównie ze względu na ludzi, których miałam okazję poznać. Zabrałam ze sobą aparat i miałam w planie zrobić kilka zdjęć,  ale szczerze powiedziawszy, wolałam skupić się na rozmowach niż fotografowaniu. Musicie mi uwierzyć, że atmosfera była super. 
Jako, że wszystko odbywało się w Warszawie, wybrałam się tam oczywiście z Angeliką. Na miejscu spotkałam jeszcze AniaMaluję, Natalię BlondHairCare, Anię- Balbinę Ogryzek, Maliniarkę, Karolinę, Beatę Ewalucję, Asię i Karolinę.  Wszystkie pozdrawiam, szalenie miło było mi zamienić choć kilka słów na żywo z każdą z osobna :)
Jeśli widziałyście dziewczynę w białej koszuli w serduszka o stosunkowo niskim wzroście- to byłam ja ;) Część osób mnie bowiem nie poznała. 


kurtka, która uratowała mnie przed zamarznięciem w drodze powrotnej, KLIK
Co do samych włosów, na których zapewne powinnam się skupić. Podcięłam je około dwa tygodnie temu, raczej dla odświeżenia kształtu. Zrobienie zdjęcia na wietrze jak widać okazało się arcytrudnym zadaniem, zwłaszcza, że śpieszyłyśmy się na mój pociąg do Lublina.

Co dziwne, podczas konferencji obyło się bez tragicznego bad hair day, niedowierzanie!:) Uczestniczyłyście? Jak Wasze wrażenia z pierwszego, tak dużego spotkania blogerek kosmetycznych?:)

Czytaj dalej »

Lakiery SEMILAC na jesień | Moje propozycje manicure i polecane kolory

wtorek, 20 października 2015 / 56 komentarzy / Etykiety:
 PRZEPIĘKNY naszyjnik- KLIK
Jesień zadomowiła się już na dobre, a wraz z nią mocne, intensywne odcienie na paznokciach. To jeden z głównych jej plusów! W lecie czernie, granaty i fiolety idą w odstawkę najczęściej na rzecz pasteli i neonów. Choć na zdjęciu powyżej widzicie niezaprzeczalnie piękny BISCUIT 032 mam Wam do pokazania kilka przykuwających i zdecydowanych odcieni z szerokiej gamy SEMILAC, o których wspominałam już tutaj. Od tego czasu, jak się domyślacie, moja kolekcja znacznie się powiększyła.


Lakiery hybrydowe noszę zazwyczaj ponad tydzień, czasem lekko ponad 1.5 tygodnia i jestem zmuszona zmyć, że względu na spory odrost. Efektem był długi czas przygotowania tego wpisu, ale liczę, że było warto :) We wrześniu miałam również okazję uczestniczyć w warsztatach przeprowadzonych przez tę markę i bardzo miło je wspominam. 


Przez ostatni czas nosiłam bardzo różne kombinacje, od typowo stonowanych po nieco szalone, może mało jesienne, ale kto wie, może kogoś zainspiruję? Numery podkreślone możecie zobaczyć na paznokciach, a co do reszty pozostawię mały niedosyt. Niedługo planuję bowiem pokazać wszystkie lakiery jakie mam na swatchach :)

103 ELEGANT RASPBERRY
017 GREY
018 COBALT
083 BURGUNDY WINE
034 MARDI GRAS
109 MISS OF THE WORLD
018 BLUE LAGOON
012 PINK CHERRY
094 PINK GOLD
094 STARLIGHT NIGHT
135 FRAPPE 
095 NIGHT IN VENICE 
016 GRUNGE
035 BISCUIT
066 GLOSSY CRANBERRY


W ostatnim czasie powróciłam, po prawie dwóch latach (chyba) do stempli. Uprzedzając pytania, bo sama miałam nie lada zagadkę: wzorki wykonywałam tradycyjnym lakierem, gęstym i dobrze kryjącym. Szybko rozprowadzony top coat w żaden sposób ich nie rozmywa.

wkradł się błąd, górny lakier nosi numer 103, a biały 001. Wzorki wykonałam standardowym lakierem, nie hybrydą ;)


Naszyjnik pochodzi ze strony Happiness Boutique.

Czytaj dalej »

Niedziela dla włosów #9 | Isana Professional, kuracja do włosów z olejkiem arganowym

niedziela, 18 października 2015 / 42 komentarze / Etykiety:

Ostatni czas namiętnie męczyłam mój ulubiony balsam Babuszki Agafii na kwiatowym propolisie, który jak wiecie, u mnie sprawdza się świetnie. Jednak po jakimś czasie zauważyłam, że włosy przyzwyczaiły się do niego, przyszło mi więc przekopać moje coraz mniejsze na szczęście, zapasy i odgrzebałam zupełną nowość dla mnie. Isana Professional to rossmannowska linia o nieco bardziej przemyślanych składach, która zbierała sporo pozytywnych recenzji. Odżywka z serii z olejkiem arganowym była już recenzowana tutaj, a dziś zabrałam się za kurację.

koszula-KLIK
Z uwagi, że tydzień temu podcięłam włosy (fryzjerkę pozdrawiam!) obawiałam się zbytniego obciążenia. Nałożyłam więc niewielką jej ilość, porównywalną do orzecha włoskiego, jedynie na kilka minut. Konsystencja jest gęsta, a zapach absolutnie przepiękny!


Problem z długimi włosami jest jeden: ciężko jest zmieścić je w kadrze. Nie wiem, czy udało mi się oddać efekt działania kuracji, ale bolesny upadek z łóżka dzięki temu na pewno zaliczyłam;) Brawo ja! Co mogę powiedzieć o jej działaniu? Ocenę wystawiam pozytywną. Włosy nie są pozbawione objętości, układają się ładnie i są miękkie. Nie dziwię się wielu pozytywnym opiniom na KWC. Przypadła mi do gustu o wiele bardziej niż wspomniana wcześniej odżywka.



ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Czytaj dalej »

Marka na dziś: CATRICE | Cztery najciekawsze nowości w ofercie

piątek, 16 października 2015 / 42 komentarze / Etykiety:

Jakiś czas temu informowałam Was poprzez umierający ostatnio instagram, że Cosnova przesłała mi paczkę z nowościami Essence i Catrice. Dziś chciałabym przedstawić cztery najciekawsze produkty tej drugiej marki, które niedawno trafiły na sklepowe półki. 
Najbardziej zainteresowana byłam Upiększającym podkładem, który za zadanie ma kryć wszelkie niedoskonałości, być trwały a dodatkowo po 8 tygodniach rozjaśniać przebarwienia. Zgodnie z zapewnieniami producenta pozostawia matowe wykończenie, jednak szczerze powiedziawszy, określiłabym jako satynowe. Całość wymaga przypudrowania, skóra po jego zastosowaniu jest miękka i gładka. Odnoszę jednak wrażenie, że na mojej tłustej cerze po kilku godzinach zaczyna zwyczajnie spływać, z uwagi na lekko nawilżające właściwości. Krycie określiłabym jako średnie. Ma szansę sprawdzić się u osób z suchą cerą, a kolor, 010 Even Vanilla to ładny, bardzo jasny odcień z odrobiną żółtych pigmentów. Dla mnie niestety posiada ich nieco za mało. Plus za pompkę i szklaną buteleczkę, która jak wiadomo ma też swoje wady jeśli dużo podróżujemy. Nie mogę odnieść się do działania po dłuższym stosowaniu z uwagi na prostą przyczynę, aktualnie stosuję kurację kwasami.

spódnica: klik
Idąc dalej, uwagę przykuł lakier do paznokci w odcieniu Sweet Macaron Sin. O wiele adekwatniej byłoby, gdybym zaprezentowała go na paznokciach, jednak wybaczcie, w ciągu kilku dni pojawi się długi wpis o hybrydach ;) Numer 99 to ciekawy nudziak, choć nie do końca. Niby brudny róż, ale wciąż na tyle nietypowy, aby trudno było go opisać. 
Ogromnie podekscytowana byłam rozświetlaczem w pisaku wyposażonym w pędzelek. Odcień bardzo chłodny, niemalże srebrny z widoczną, różową poświatą (swatch tutaj). To moje drugie podejście to tego typu produktu, niestety, kolejny raz zaliczyłam kosmetyczną wpadkę. Praca z taką konsystencją, w odróżnieniu od pudru, jest o wiele trudniejsza. Bardzo trudno jest mi go rozblendować, aby nie był bardzo widoczny i sztuczny na twarzy. Być może to wina koloru, jak sądzicie? 

koszula: klik
Bardzo przyjemna we współpracy okazała się czekoladowa paletka. Chocolate Nudes to połączenie trzech matowych i trzech połyskujących cieni. Są bardzo kremowe i jedwabiste, choć nie oszukujmy się, pigmentacja mogłaby być lepsza. Na bazie ArtDeco jednak spisują się dobrze, z czasem nieco blakną. 


Nie osypują się zbyt mocno podczas aplikacji, a do gustu najbardziej przypadł mi odcień drugi z lewej: mocno błyszczący, jasny brąz. Kasetka jest wykonana z porządnej jakości plastiku, a ze względu na uniwersalność kolorów dobrze sprawdzi się podczas wyjazdów. Nie jest to może produkt, po który radziłabym lecieć do drogerii i zgarniać z półki czym prędzej się da, ale jakość oceniam zdecydowanie na plus.



ZAJRZYJ RÓWNIEŻ:
Catrice, świetne kamuflaże w płynie
Marka na dziś: WIBO
Marka na dziś: I<3Makeup

Czytaj dalej »

Gama podkładów SUNNY Annabelle Minerals | Czy sprawdzi się u fanek tonacji GOLDEN?

środa, 14 października 2015 / 33 komentarze / Etykiety:

Jak wiecie, odkąd rozpoczęłam swoją przygodę z produktami Annabelle Minerals byłam wierna fanką gamy golden, ze względu, jak się domyślacie sporej ilości żółtego pigmentu w skórze. I choć nadal po cichu wzdycham do porcelanowej, jasnej cery to wraz z odpowiednim odcieniem podkładu udaje mi się zakryć to, co niepotrzebne. Z początkiem czerwca tego roku do asortymentu włączona została nowa linia, sunny i szturmem podbiła serca fanek minerałów. Jak mogłabym się więc nie zainteresować tym tematem?


Jako, że często recenzowałam produkty AM również i tym razem firma wyszła mi na przeciw przesyłając testery dla znalezienia odpowiedniego odcienia. W jej skład wchodzą cztery kolory: cream, light, fairest i fair. Między sobą dość znacznie się różnią ilością pigmentu. Ja, w trakcie wakacji zdecydowałam się na ten ostatni.


Właściwości nowego podkładu oceniam identycznie, jak golden fairest o którym pisałam tutaj. W konsystencji jest lekko mokry, dobrze się wtapia w skórę, a wersja matująca dobrze współgra z moją przetłuszczającą się cerą. Nie tworzą plam i równo się ścierają. I choć są na skórze miejsca, gdzie określiłabym ją jako normalną (policzki), nie zaobserwowałam wysuszenia. Po kolejnym lecie z Annabelle nadal utwierdzam się w przekonaniu, że minerały to najlepszy wybór na ciepłe miesiące. Aktualnie z sunny fair jestem bardziej zadowolona, niż z wcześniejszego odcienia i myślę, że przy nim zostanę na dłużej.

góra od lewej: sunny light, sunny cream/ dół od lewej: sunny fair, sunny fairest

Na stronie sklepu marka oferuje małe pojemności testowe 1g/8,90 zł, podkłady o pojemności 4g/34,90 zł oraz 10g/59,90 zł. W przypadku problemów z doborem odcienia polecam udać się do salonu w Warszawie (Mokotowska 51/53). Dziewczyny chętnie doradzą i podzielą się darmowymi próbkami.

Czytaj dalej »

5 powodów, dla których powinnaś wypróbować olej kokosowy | zastosowania oleju kokosowego | jak go stosować?

poniedziałek, 12 października 2015 / 55 komentarzy / Etykiety:
zastosowania oleju kokosowego, olej kokosowy, olej kokosowy na wlosy, olej, olejowanie

Odkrywając naturalną pielęgnację natykamy się na całą masę kosmetyków, które w bardzo różnym stopniu spełniają oczekiwania. Czasem trafi się prawdziwy bubel, z którym nie wiadomo co począć, a czasem będzie to jeden z produktów, do których co jakiś czas się wraca. W moim przypadku jest to olej kokosowy, który jest jednym z najbardziej wielofunkcyjnych produktów jakie znam.

DO OLEJOWANIA WŁOSÓW
Najczęściej nie sprawdza się on w przypadku włosów wysokoporowatych, może powodować puszenie się pasm. Jeśli jednak tak jak ja, jesteście posiadaczkami włosów gładkich z natury ma szansę sprawdzić się genialnie do olejowania. Nawilża, zabezpiecza przed rozdwajaniem, przywraca gładkość i miękkość. Mogę go zaliczyć do jednego z moich ulubieńców, do których zawsze z chęcią wracam, choć ostatnio mieliśmy małe spięcie ;)

DO DŁONI, PAZNOKCI I SKÓREK
Wystarczy niewielka ilość aby pozbyć się uczucia ściągnięcia, szorstkości i przesuszonych skórek wokół paznokci. Jest idealny do olejowania paznokci, zwłaszcza po ściągnięciu hybryd, aby przywrócić im nawilżenie i połysk. Regularnie stosowany, jak każdy olej zapobiega ich rozdwajaniu i łamaniu.

zastosowania oleju kokosowego, olej kokosowy, olej kokosowy na wlosy, olej, olejowanie



DO CIAŁA
Jako posiadaczka ekstremalnie suchej skóry po wielu testach doszłam do wniosku, że produkty na bazie parafiny najczęściej nie sprawdzają się tak dobrze, jak te naturalne. Zwłaszcza, jeśli mowa tu jest o najbardziej problematycznej sferze, czyli plecach, gdzie znów jestem doświadczana pokrzywką cholinergiczną. Nawilżenie jest więc kluczową kwestią, a przy tym niweluje nieprzyjemne swędzenie, przywraca komfort na długo. 

BAZA DOMOWEGO PEELINGU
Stanowi świetny dodatek do domowego peelingu cukrowego lub kawowego. Świetne połączenie nawilżających i zdzierających właściwości. Większość gotowych peelingów posiada w swoim składzie oleje, dlaczego by więc nie spróbować? W nieco wyższej temperaturze olej kokosowy staje się płynny. Do tego ten piękny zapach!

DO DEMAKIJAŻU
Olej kokosowy wielokrotnie ratował mnie w momentach, gdy nowo zakupiony płyn micelarny czy mleczko nie radziło sobie z oporną maskarą Max Factor lub Loreal. Grunt, to nie przesadzać z jego ilością, a świetnie poradzi sobie z jej zmyciem, nawilżając przy tym rzęsy. Nie polecałabym jednak pozostawiać go reszcie twarzy, może bowiem okazać się zbyt ciężki. 

Zastosowań oleju kokosowego jest cała masa, z chęcią poznam Wasze :)

Wpis powstał we współpracy z portalem kobieceporady.pl



ZAJRZYJ RÓWNIEŻ:
5 powodów dla których powinnaś kupić olej tamanu
Aktualna pielęgnacja włosów
Ulubione produkty do włosów



Czytaj dalej »

Szczotka Tangle Teezer Blow Styling do modelowania włosów | Hit czy kit?

piątek, 9 października 2015 / 21 komentarzy / Etykiety:

Po podbiciu serc wielu kobiet marka Tangle Teezer nie poprzestaje i całkiem niedawno do jej asortymentu dołączyła zupełna innowacja- szczotka do modelowania. Byłam bardzo ciekawa, jak sprawdzi się w przypadku długich włosów, które łatwo tracą objętość. Opinie w internecie były różne, w przypadku obu wersji: Half Paddle oraz Full Paddle. Ze względu na specyfikę moich pasm wybrałam tę drugą.


Pierwsze wrażenie? Zupełnie nie przypomina Tangle Teezer! Zęby, bo igłami raczej nazwać ich nie można są wykonane z plastiku. Ich rozstawienie ma zapewniać wyprostowanie, szybkie suszenie oraz dodanie objętości, na czym jak zapewne wiecie, zawsze bardzo mi zależy. Według producenta nie szarpie i nie ciągnie włosów podczas stylizacji 
Całość prezentuje  się elegancko, przy czym dobrze leży w dłoni i nie wypada. Plastik jest dobrej jakości, choć granatowa, błyszcząca powłoka i napis szybko się wytarły.


Miałam okazję używać jej długi czas i przyznam, że sięgałam po nią niechętnie. O ile jestem w stanie zrozumieć, że układanie tak długich włosów zazwyczaj stanowi problem, to bardzo irytował mnie fakt, że zupełnie nie radziła sobie z nawet lekko nierozczesanymi włosami, zwłaszcza po podsuszeniu. Przy modelowaniu szarpała włosy, musiałam sięgać więc po klasyczną wersję. Zawiodłam się również jeśli chodzi o zwiększenie samej fryzury, niestety, po jej zastosowaniu mogłam zauważyć duże wygładzenie, co natomiast przyda się osobom, które walczą z puszeniem się. Testowałam ją na włosach na chwilę po rozjaśnianiu i dobrze spisała się w tej kwestii. Opinia koleżanki jeśli chodzi o sam komfort była bardzo podobna do mojej, choć ostatecznie efekt określiłyśmy jako pozytywny.




Łatwo więc nasuwa się wniosek, że TT BS może okazać się przydatna osobom, które na co dzień chciałby mieć prostszą, bardziej wygładzoną fryzurę. Może być to dobra, zdrowsza alternatywa dla prostownicy. Jeśli jednak musicie walczyć o objętość, to możliwe, że bardzo się rozczarujecie. Jeśli zastanawiacie się nad zakupem, zajrzyjcie do wpisu Idalii i Agaty, które mają włosy inne, niż ja. Ich opinia może okazać się niezwykle cenna :)

Szczotka dostępna jest w drogerii ekobieca.pl w cenie 52,90 zł.

Czytaj dalej »

Najlepsze sposoby na wypadnie włosów | Ampułki, olejki, wcierki, suplementacja

poniedziałek, 5 października 2015 / 41 komentarzy / Etykiety:
ampulki na wypadanie, skrzypokrzywa, wypadanie wlosow, porost wlosow, olejki na wypadanie

Jesienne wypadanie dopada co roku sporą część z nas, na co zwróciłam uwagę podczas rozmów ze znajomymi. Wiele z nich skarży się i nie wie, czy aby na pewno ilość, jaką znajduje codziennie na szczotce lub przy myciu mieści się w normie. Opierając się na własnym doświadczeniu i korzystając z wiedzy innych blogerek zależałoby mi więc na stworzeniu krótkiego spisu najpopularniejszych produktów, które na prawdę ograniczają ten proces i przyśpieszają ich odrastanie. 

Jednak nie będąc lekarzem ciężko wywnioskować, czy proces jest naturalny, czy spowodowany chorobą, brakiem witamin lub innych cennych składników. Każdy najlepiej zna własny organizm i jeśli dostrzeżecie niepokojące sygnały takie jak: widoczne przerzedzenie, osłabienie, suchość i matowość warto wybrać się na podstawowe badania. Swoje wykonuję zazwyczaj dwa razy do roku ale to kwestia mojego słabego zdrowia ;)
Poniżej jednak najbardziej polecane przeze mnie (i nie tylko) ampułki, wcierki i olejki, które mogą pomóc w zahamowaniu wypadania a także przyśpieszyć porost i pojawianie się nowych baby hair.


AMPUŁKI

Zasadniczo są bardzo skoncentrowane i działają niczym witaminowy zastrzyk dla skóry głowy. Jak dotąd najlepiej sprawdziły się u mnie te z placentą (recenzja tutaj, efekty po pół roku od kuracji). Przez długi czas co roku powtarzałam kurację Radical (recenzja). Nie powodują przesuszenia skóry lub obciążenia włosów. 




ampulki na wypadanie, skrzypokrzywa, wypadanie wlosow, porost wlosow, olejki na wypadanie

OLEJKI
W moim przypadku, jak również patrząc po zachwytach na blogach ogromnie chwalone są produkty Khadi. Wcale się zresztą temu nie dziwię. Jak dotąd wypróbowałam czystą Amlę (recenzja tutaj) będącą mieszanką ziół opartą na oleju słonecznikowym oraz wersję stymulującą porost (recenzja). Ten drugi polecałam koleżankom, które walczyły z uporczywym wypadaniem spowodowanym koloryzacją na ciemne kolory (przypuszczam, że była to wrażliwość na PPD) i były bardzo zadowolone z efektów. W każdym przypadku mogłam zauważyć sporą ilość nowych włosów oraz przyspieszenie ich wzrostu. Są szalenie wydajne i choć drogie (cena wynosi około pięćdziesiąt złotych za 210 ml) można przymknąć na to oko. Minusem jest charakterystyczny zapach. 

Ostatnio miałam również okazję testować olejek IHT9, ale dla odmiany to jego zapach był dla mnie nie do przejścia. Ze względu na bogaty skład i niższą cenę może być on alternatywą dla wcześniej wspomnianych Khadi. 

ampulki na wypadanie, skrzypokrzywa, wypadanie wlosow, porost wlosow, olejki na wypadanie

WCIERKI
Jeśli miałabym zwrócić czyjaś uwagę na wcierki godne polecenia, to będzie to z pewnością Jantar (który, niestety zmienił już skład, ale wciąż wykazuje działanie wzmacniające) oraz zdecydowanie kozieradka. Z nią miałam krótki romans, jednak zapach typowego rosołku skutecznie mnie odrzucił. Jeśli jednak jesteście zdeterminowane to wpisy Idalii, Agi, Marty będą niebywale pomocne w podjęciu decyzji, czy specyficzna i tania roślina będzie dla Was odpowiednia, 

SUPLEMENTACJA
W tym przypadku ważną kwestią jest fakt, że ciężko przewidzieć jak dany suplement zadziała na inną osobę. W moim przypadku jedyną formą wewnętrznego wzmocnienia organizmu była skrzypokrzywa (kompendium tutaj). Wszelkiego rodzaju tabletki zazwyczaj nie dawały spektakularnych efektów. 

Komentarze natomiast to miejsce na wasze HITY:) 

Czytaj dalej »

Ulubieńcy września | L'oreal, Alterra, MaxFactor, Catrice, Tołpa, Wellness&Beauty

piątek, 2 października 2015 / 37 komentarzy / Etykiety:

Niech mi ktoś powie, gdzie podział się wrzesień, bo sama nie wiem kiedy zleciał. Truizm, ale pewnie nie tylko ja nie odczułam upływającego czasu. Nie ma co jednak skupiać się na negatywach i warto przejść do ulubienców. Tym razem, w przeciwieństwie do poprzedniego miesiąca prawie sama pielęgnacja, aż sama jestem zdziwiona.



O, włosomaniaczka polecająca lakier do włosów. Na dodatek ta, która zawsze była jego wielką przeciwniczką. Odkąd jednak zapuściłam dość mocno grzywkę i co dziennie jestem zmuszona ją modelować na szczotkę zależy mi, aby ten efekt utrzymać. O dziwo, lakier sprawuje się świetnie, rozpyla się delikatną mgiełką, nie skleja, całkiem nieźle utrwala. Duża pojemność i brak problemów z atomizerem Do tego całkiem przyjemnie pachnie. Na plus :)

2. ALTERRA, OLEJEK DO WŁOSÓW Z PESTEK MORELI
Wspominałam w aktualizacji, że wróciłam do oleju kokosowego, który, co dziwne spuszył mi włosy. Z zapasów wyciągnęłam więc olejek Alterra, który przesłał mi Rossmann w ostatniej paczce. Zazwyczaj nie kupuję takich małych objętości w celi olejowania, ale tutaj sprawdza się bardzo dobrze. Często sięgałam po niego do zabezpieczania końcówek na sucho, bo aktualnie buteleczka oleju ze śliwki dobiła dna.



3. WELLNESS & BEAUTY, KREM DO RĄK Z Z EKSTRAKTEM Z KWIATÓW WIŚNI I RÓŻY
Cóż, o tym, że to moja ulubiona, rossmannowska seria nie muszę nikomu powtarzać. Piękny zapach, świetne właściwości nawilżające i brak tłustej warstwy. Jeśli miałabym komuś skompletować pielęgnacyjny zestaw w tej drogerii z pewnością skierowałabym swe kroki w kierunku sekcji z Wellnesa & Beauty.

Zanim ktoś zacznie krzyczeć, że przecież mam lat 20+ pragnę nadmienić, że od zawsze mam problem ze skórą pod oczami. Jest cienka, naczynka prześwitują i wysusza się z prędkością światła. Czasem dokuczają mi również opuchnięcia. Wychodząc więc z założenia, że skóra weźmie tyle, ile potrzebuje skusiłam się na mocny arsenał z Tołpa. Przyznam szczerze, że sprawuje się genialnie i coraz częściej myślę, że ma szansę zostać moim ulubionym.


Bez obawy, takich stężeń nie stosowałam :) Oscylowało ono w okolicach 10-15%, w roztworze jako tonik do przecierania na noc. To moje pierwsze podejście do kwasu glikolowego i po przejściach z retinoidami rezultaty są bardzo dobre. Nie zostałam uraczona dużą ilością bolesnych wyprysków, ale oczyścił skórę z zaskórników, stanów zapalnych jest zdecydowanie mniej, a było ich sporo, zwłaszcza w określonych miejscach. Przy pierwszym stosowaniu odczułam delikatne pieczenie, jednak z każdym dniem objawy ustępowały i ograniczyły się tylko do delikatnego wysuszenia.

6. CATRICE, SZMINKA W PŁYNIE
Nowy kolor w asortymencie Catrice przypadł mi do gustu nie tylko ze względu na wdzięczną nazwę Marry Berry, ale również delikatny jagodowy kolor, który można stopniować do mocnego i nasyconego. Połysk jest bardzo duży, a jako zwolenniczka matu nakładam ją cienką warstwą. Jest gęsta, kremowa ale nie lepi się, za co duży plus. Daje duży komfort na ustach, uczucie jak po zastosowaniu balsamu nawilżającego i brak wysuszenia. Wkrótce nieco więcej o nowościach Cosnova.


7. MAX FACTOR, TUSZ DO RZĘS FALSE LASH EFFECT
Po prostu kolejna, dobra maskara MF, która przypadła mi do gustu. Głęboka czerń, nie kruszy się, nie skleja, przy czym daje piękny efekt. Powoli kończy już swój żywot, prawdopodobnie na jej miejsce wybiorę fioletową wersję Volume Million Lashes od Loreal.


Czytaj dalej »





SZABLON BY: PANNA VEJJS.