Urodowe czynności i zabiegi, których nie lubię robić a przecież trzeba

poniedziałek, 30 listopada 2015 / 71 komentarzy / Etykiety:

Dbanie o siebie zazwyczaj to sama przyjemność. Podobnie jak makijaż, nic tak nie relaksuje jak chwila dla siebie z maseczką lub przy malowaniu paznokci. Jest jednak kilka takich czynności, za którymi szczerze nie przepadam i ich wizja przyprawia mnie o głośne westchnienie w stylu "oh...znowu..." 

MIEJSCE PIERWSZE: BRWI
Podziwiam dziewczyny, które sumiennie, codziennie sięgają po pęsetkę czy trymer i na bieżąco poprawiają kształt brwi. Zazwyczaj albo nie mam na to czasu lub ochoty. Przychodzi potem dość szybko czas, kiedy wyglądem przypominam Breżniewa i przeklinam siebie w duchu, że byłam tak leniwa. Może gdybym miała nieco prostsze w stylizacji włoski byłoby nieco prościej, jednak prawa brew wygląda zawsze jak uboga krewna lewej.

MIEJSCE DRUGIE: PEDICURE
Nie mam długich nóg. Szczerze powiedziawszy, są zwyczajnie krótkie, bo gdyby było inaczej, to przy moim 158 cm wzrostu zapewne wyglądałabym nieco dziwacznie. Mimo to pedicure zawsze wiąże się z akrobatycznymi, dziwnymi pozycjami, bólem pleców i frustracją przez zalane skórki. Tutaj zupełnie brak mi precyzji, trudno, wydało się! Pędzelek do ich odmywania mym najlepszym przyjacielem na zawsze.



MIEJSCE TRZECIE: ŚCIĄGANIE HYBRYD
Myślę, że w tej kwestii nie jestem sama. O ile samo noszenie lakierów hybrydowych to czysta przyjemność, to ich ściąganie zawsze nieco mnie irytuje. Staram sobie umilić ten czas oglądając serial, ale co zrobić. Nie lubię i już. Za to kolejny etap, czyli malowanie i zdobienie uwielbiam. Sporym ułatwieniem zawsze jest spiłowanie warstwy lakieru i dopiero potem zabawa z acetonem i folią aluminiową, ale umówmy się: tak czy siak to nieco kłopotliwe.

MIEJSCE CZWARTE: NADAWANIE KSZTAŁTU PAZNOKCIOM
Nadawanie kształtu paznokciom zawsze przyprawiało mnie o lekką irytację. Moja płytka jest bowiem wypukła, przez co zawsze ciężko było mi sprawić, by wszystkie były identyczne. Po ostatniej zmianie na nieco bardziej migdałowe jest jeszcze gorzej, ale staram się. Kiedyś nauczę się piłować je w perfekcyjny migdałek, przysięgam.

MIEJSCE PIĄTE: BALSAMOWANIE SIĘ
Na miejscu ostatnim, najmniej nielubiane, choć nadal nie mogę powiedzieć o sobie jako o fance balsamowania się. Zdrowy rozsądek jednak wygrywa i wizja podrażnienia i swędzenia przez kolejny dzień sprawia, że człapię po któreś masełko z moich zapasów. Co dziwne, zawsze mam otwartych kilka opakowań takich specyfików i potem bardzo ciężko jest mi je zużyć. Idealnym rozwiązaniem jest poszukiwanie miłych zapachów, konsystencji lub zastosowanie peelingu na bazie olejków. Coś dla leniuchów.


A może ze mną jest zwyczajnie coś nie tak? Chcesz być piękna, to cierp.


Czytaj dalej »

Real Techniques, Nanshy a może Beautyblender? | Przegląd gąbek do makijażu w różnych cenach + mój patent na ekspresowe czyszczenie

sobota, 28 listopada 2015 / 49 komentarzy / Etykiety:

Przez bardzo długi czas byłam chyba jedną z najbardziej sceptycznie nastawionych osób do wszelkich gąbek do makijażu. Osiemdziesiąt złotych za różowe maleństwo? Dobre sobie! Miałam okazję jednak przetestować znanym wszystkim Beautyblender i pokornie przyznałam, że to jajeczko coś w sobie ma. Ostatnio łapię się na tym, że w przypadku aplikacji podkładu o wiele chętniej sięgam właśnie po tego typu ułatwienia. Podoba mi się efekt jaki dzięki nim można uzyskać, a przede wszystkim równa, cienka warstwa produktu. Za namową czytelniczek skusiłam się na tańszą, Real Techniques. Zupełną nowością jest dla mnie natomiast produkt Nanshy, co do którego miałam największe oczekiwania. 


To, co od razu rzuca się w oczy to wielkość i kształty. Po zmoczeniu (zdjęcie powyżej) widać zdecydowaną różnicę. Różnią się również strukturą, najwięcej porów ma BB, a najbardziej gładka jest gąbeczka Nanshy, przez co początkowo się nią zachwyciłam, ale niestety, wszystko do czasu. Mają również odmienną sprężystość i jak łatwo się domyśleć, to właśnie zielona jest najbardziej sprężysta i ciężko ją zgnieść pod palcami.

książka RLM klik
Z gąbkami RT i BB pracuje mi się równie przyjemnie, choć z uwagi na kształt wybieram zazwyczaj jednak tę pierwszą. Pod tym względem jest idealna, dzięki niemu mogę nakładać podkład tylko jedną stroną. Dodatkowo, jest jedną z tańszych, jej cena waha się w okolicach 30 złotych.


Wracając jednak do Nanshy, powiem krótko: nie polubiliśmy się zupełnie. Po pierwsze, pije bardzo dużo podkładu, ponad dwie pompki, gdzie zazwyczaj wystarcza mi jedna lub nieco więcej. Po drugie, jest zwyczajnie za duża. Po trzecie: przez swą zbitość stemplowanie jest trudne i w moim mniemaniu mniej przyjemne niż w przypadku konkurencji. Ma jednak jeden, spory plus: ekspresowo się odmywa z kosmetyków, zapewne ze względu na wspomnianą już wcześniej strukturę. Cena co prawda najniższa, 27 złotych, jednak jeśli zastanawiacie się nad zakupem swojej pierwszej gąbki, to z czystym sumieniem mogę polecić produkty pań Chapman. Budżet też zbytnio na tym nie ucierpi, a w mojej opinii RT jest zwyczajnie najlepsza.


W odmywaniu wszystkich trzech z podkładów niezastąpione jest moje ulubione mydełko Alterra. Nie wiem, jak to się dzieje, że tak dobrze sobie radzi nawet z zaschniętym podkładem, ale w porównaniu do zwykłego, antybakteryjnego sprawdza się o niebo lepiej. Wiele dziewczyn chwali również olejek Isana, sama nie próbowałam ale sądzę, że sprawdzi się przede wszystkim przy ciężkich podkładach.

Gąbki znajdziecie w drogerii ekobieca.pl

Czytaj dalej »

Fantastycze nowości WIBO | Wygraj jeden z trzech zestawów kosmetyków

środa, 25 listopada 2015 / 43 komentarze / Etykiety:

Kolorówka to coś, co bardzo lubię. Co chwila interesuję się nowościami, szukam lepszych odcieni, wykończeń, trwałości. Często produkty lądują u mnie zaszuflatkowane w sekcji poprawne, po które sięgam bez większych ekscytacji, choć u wielu osób mogą się sprawdzić bardzo dobrze. Wibo przesłało mi paczkę dopiero co wprowadzanych produktów i muszę przyznać, że zdecydowana większość ogromnie mi się spodobała. Same opakowania prezentują się zdecydowanie lepiej niż wcześniej i uważam, że firma idzie w dobrym kierunku. Ważne jest jednak wnętrze, jak więc się u mnie sprawdziły? Wszystkie swatche i informacje o konkursie znajdziecie na dole wpisu:)


Bardzo spodobała mi się paletka do konturowania twarzy 3 STEPS TO PERFECT FACE zawierająca opalizujący róż do policzków, rozświetlacz i matowy puder, choć moim zdaniem bardziej adekwatnie jest określić go jako bronzer. Nie jest bardzo ciepły, raczej neutralny, zdecydowanie chłodniejszy niż ten poniżej. Konsystencja jest bardzo jedwabista, kremowa, nieco pyli przy aplikacji. Dobrze się utrzymuje na podkadzie płynnym, jaki teraz testuję. W kasetce z czarnego, eleganckiego plastiku (choć odnoszę wrażenie, że upadku z podłogą by nie przeżyła) znajduje się również lusterko. Chętnie zabiorę ją ze sobą na wyjazdy. 

Wypiekany puder z rozświetlaczem SECRET DUO COLOR o pojemności 9 gramów to produkt dla fanek ocieplania skóry w makijażu. Jest nieco bardziej suchy, przypuszczam, że wynika to z niczego innego, jak wypiekania. Skłaniałabym się po niego bardziej w okresie letnim, do makijażu podkreślającego opaleniznę.


GLAMOUR SHIMMER to wypiekany mix rozświetlaczy, nie ukrywajmy, dla fanek dużego połysku na policzkach. Pigmentacja również jest bardzo dobra.


Na uwagę zasługuje również kremowy KAMUFLAŻ do twarzy. W konsystencji gęsty i kremowy, wymaga przypudrowania. Testowałam go jakiś czas pod oczy i całkiem dobrze krył, a jak wiecie, mam z tym zawsze spory problem. 


Najczęściej, z tego co widzę Wibo pracuje nad nowymi produktami do ust. Wcześniej bardzo przypadły mi do gustu szminko-błyszczyki, teraz natomiast pojawiła się seria pod szyldem NUDE, lekka pomadka o błyszczącym wykończeniu i kredka NUDElips, którą już pokazywałam w ulubieńcach. Oba produkty wpadają zdecydowanie w ciepłe tony. Ciekawym rozwiązaniem okazała się również baza w kredce. Bardzo jasna, mogłaby być nieco bardziej kremowa. Przedłuża trwałość cieni, lekko wyrównuje koloryt. Lekka i zgrabna, w sam raz do wspomnianej wyjazdowej kosmetyczki.


Podkład ROYAL SKIN sygnowany przez Paulinę Krupińską rekomendowałabym posiadaczkom normalnej lub suchej skóry. Daje średnie krycie, nie wysusza, powiedziałabym nawet, że ma lekko nawilżającą formułę ze względu na zawartość oleju morelowego i wyciągu z moreli. Wysoki filtr 27 SPF i ładne, szklane opakowanie z pompką. Spośród trzech dostępnych numer 2 ma jasny, lekko żółtawy kolor.



Podkład Royal Shin, Paleta do konturowania 3 STEPS, Kamuflaż, konturówka NudeLips, baza pod cienie w kredce, puder Diamond Skin




1. Konkurs organizowany jest przez alteregoblog.pl. Sponsorem nagród jest firma WIBO.
2. Konkurs trwa tydzień, do 2.12.2015 do północy.
3. Zadaniem konkursowym jest kreatywna odpowiedź na pytanie zawarte w formularzu oraz poprawne wypełnienie pozostałych pól.
4. Spośród wszystkich odpowiedzi wybranych zostanie trzech zwycięzców. Odpowiedzi nie będą opublikowane na blogu.
5. Jedna osoba może wysłać tylko jedno zgłoszenie.
6. Konkurs skierowany jest do czytelników wyżej wymienionego bloga.
7. Osoby niepełnoletnie powinny zapytać o zgodę na udział swoich rodziców.
8. Za wysyłkę nagród odpowiedzialny jest sponsor nagród. Czas oczekiwania na adres do wysyłki wynosi maksymalnie tydzień, w innym wypadku wybrana zostanie inna osoba.
9. Biorąc udział w konkursie wyrażasz zgodę na przekazanie danych osobowych w celu wysyłki kosmetyków (Dz.U.Nr.133 pozycja 883z późn. zm.)
10 Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu czternastu dni od zakończenia konkursu.
11. Konkurs nie podlega przepisom ustawy z dnia 19 listopada 2009 roku o grach hazardowych (Dz. U. z 2009 roku nr 201, poz. 1540 z późn. zm.)
12. Regulamin wchodzi w życie wraz z dniem rozpoczęcia konkursu. W sprawach nie określonych w niniejszym Regulaminie zastosowanie mają przepisy Kodeksu Cywilnego oraz inne przepisy powszechnie obowiązujące. 

Czytaj dalej »

Aktualizacja włosów | listopad

poniedziałek, 23 listopada 2015 / 36 komentarzy / Etykiety:

To nic innego, jak kolejna aktualizacja, gdzie włosy mimo, że miały wyjątkowo dobry dzień na zdjęciu całości wyglądają...jak wyglądają ;) Umówmy się jednak, jesień to nie jest najlepszy dla nich czas i nawet balsam Babuszki Agafii i cedrowe mydło do kompletu nie sprawią, że uwiecznione w pochmurny, deszczowy dzień będą wyglądać powalająco.


Na dodatek nieco wiało i kropiło, ale wczorajszy dzień i tak spędziłam przemiło. Lubliniankom razem z Angeliką (która zdecydowanie powinna wrócić do pisania bloga!) polecamy kawiarnię Świętoduska Cafe na Krakowskim Przedmieściu. Pyszne i zapewne ogromnie kaloryczne tarty na bazie Ferrero Rocher lub Snickers poprawią nawet najbardziej zepsuty nastrój (choć na swój absolutnie nie narzekam ostatnio ;)). Płaszcz ze zdjęcia pochodzi z tego sklepu i jestem z niego bardzo zadowolona. Świetnie wykonany, piękny kolor. W przeciwieństwie do kremowego (który okazał się ogromny, mimo rozmiaru S) jest ciepły i idealny na aktualną aurę. Jaśniejszy po zmniejszeniu sprawdzi się na wiosnę ;)

Czytaj dalej »

Nowości KOBO | Matowe pomadki w płynie, czy warto?

piątek, 20 listopada 2015 / 67 komentarzy / Etykiety:

Jeśli czytacie mojego bloga od jakiegoś czasu, zapewne żadną nowością dla Was będzie fakt, że mocne usta to coś, co uwielbiam. Od dawna jestem wierna matowym pomadkom Bourjois i określiłabym je jako mój produkt idealny, za którym będę bardzo tęsknić, gdy go wycofają (a znając moje szczęście, tak właśnie będzie). Mimo to z chęcią sięgam po inne w ramach testów łudząc się, że znajdę coś równie dobrego, w niższej cenie. Tym razem na tapetę wzięłam nowości KOBO. Tylko czy takie do końca matowe, jak zapewnia producent? O tym nieco niżej. 

406, 403, 404, 402, 405, 401
Sześć, intensywnych, głównie rzucających się w oczy, kolorów, choć znajdziemy tu również dwa nudziaki i jeden bardziej codzienny odcień. Z uwagi na samą ich estetykę na ich widok dosłownie zaświeciły mi się oczy. Każda o pojemności 9 ml ze standardowym aplikatorem gąbeczką. Piękny, owocowy i słodki zapach. 

OD LEWEJ: 406,405, 404, 403, 402, 401
Konsystencja? Tutaj zaczynają się schody, zwyczajnie trudna do określenia. Z jednej strony lekka, nieklejąca, o wysokiej pigmentacji. Z drugiej, nie zasycha na ustach i nie jest do końca matowa. Po nałożeniu bowiem możemy uzyskać taki efekt: 

403 CHERRY DRINK BEZ ODBIJANIA NADMIARU CHUSTECZKĄ
Na opakowaniu widnieje jednak informacja, aby nadmiar usunąć chusteczką, tak też więc robiłam przy kolejnych testach. Po odbiciu (KLIK porównanie) staje się zdecydowanie bardziej satynowa, choć nadal wyczuwalny jest lekki poślizg. Nie wylewa się poza kontur ust, ale mam wrażenie, że jednak lekko je przesusza. 

OD LEWEJ: 404, 405, 401
Trwałość określiłabym jako średnią, niestety. Co prawda równo się zjada i ze względu na ilość pigmentów kolor zostaje dłużej na ustach, jednak u mnie, bez jedzenia i picia utrzymuje się około dwie godziny maksymalnie. Czegoś mi w nich brakuje, a może tak bardzo jestem zakochana w Bourjois, że ciężko jest mi znaleźć ich zamiennik? Kto wie. Kolory są jednak obłędne i gdyby nieco dopracowano formułę, byłabym przeszczęśliwa, zwłaszcza, że cena wynosi jedynie 14,99 złotego.

OD LEWEJ: 402, 403, 406
Bardzo ciekawą prezentację na ustach wszystkich kolorów przygotowała MAVIA, jeśli więc najnowsze produkty Kobo Was zainteresowały, to zapraszam na jej bloga :)



Czytaj dalej »

W tym tygodniu na paznokciach | Lakier Semilac 005 Berry Nude

środa, 18 listopada 2015 / 44 komentarze / Etykiety:
Semilac 005 Berry Nude, semilac opinie, semilac lakiery hybrydowe, semilac

Choć chyba w gwoli ścisłości powinnam napisać "w tygodniu ubiegłym", jednak jeden z moich nowych odcieni Semilac zrobił furrorę na instagramie, że warto poświecić mu osobny wpis. Szczerzę przyznam, że przepadam za takimi eleganckimi, lekko przybrudzonymi odcieniami. To idealna alternatywa dla osób stroniących od klasycznej czerwieni, a mimo to wolą coś nieco bardziej zdecydowanego od kolorów nude. Przed Wami BERRY NUDE :

Semilac 005 Berry Nude, semilac opinie, semilac lakiery hybrydowe, semilac

Dwie warstwy wystarczą do pełnego krycia. Jakościowo bez zarzutu w porównaniu z resztą lakierów jakie posiadam. Wzorek wykonany stemplami i płytką Konad, lakier to natomiast standardowy Bourjois La Laque o wysokiej pigmentacji. 
Co bardziej spostrzegawcze osoby mogły zauważyć nowy kształt paznokci. Po wielu latach posiadania zwykłych, spiłowanych na prosto próbuję czegoś nowego. Jak myślicie, lepiej, gorzej? 


PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:
JAK ZROBIĆ STEMPLE NA HYBRYDZIE
PREZENTACJA 11 KOLORÓW SEMILAC
SEMILAC KOLORY I STYLIZACJE NA JESIEŃ




Czytaj dalej »

Niedziela dla włosów #10 | Natura Siberica, rokitnikowy szampon i balsam dodający objętości

poniedziałek, 16 listopada 2015 / 45 komentarzy / Etykiety:
sukienka pochodzi z tego sklepu
Niedziela to moment, kiedy mogę na spokojnie naolejować włosy na dłuższy czas niż kilka godzin i chętnie korzystam z tej możliwości. Odkąd powróciłam do tego regularnie nie mam problemów z rozdwojonymi końcówkami, mimo, że włosy mam możliwość podciąć stanowczo za rzadko. Tej niedzieli skusiłam się na bardzo lubiany przeze mnie ostatnio balsam Natura Siberica Objętość i Pielęgnacja w komplecie z Rokitnikowym szamponem tej samej firmy. 
Nie jest to pierwsza odżywka NS jaką miałam, kiedyś stosowałam wersję w oliwkowej butelce i była całkiem w porządku. Jak na złość, gdy chciałam zaprezentować, jak świetnie sprawuje się na moich włosach pasma się zbuntowały i wyglądały zwyczajnie średnio, ale najważniejsze widać: wspominaną objętość.


Z tego, co wiem, niestety składy są nowe, wcześniejsze były o wiele bardziej naturalne, więc całkiem możliwe, że na rynku nadal dostępne są dwie. Zapach jest przyjemny, nieco męski, a konsystencja odpowiednia, by nie spływać. Po zastosowaniu włosy zawsze pięknie się układają (może prócz wczorajszego dnia;)). 


Dodatkowo, są przyjemnie sprężyste, zapewne najlepszym wyjaśnieniem będzie porównanie do reklam, gdzie modelki zmysłowo rozpuszczają włosy, a one rozsypują się kaskadami. Mam nadzieję, że wiecie, co mam na myśli, choć do takich pań mi daleko. Może delikatnie obciążać, jeśli przesadzimy z ilością lub czasem trzymania. Aktualnie zrobię od niego małą przerwę, bo być może zwyczajnie zbyt często go stosowałam? 


Szampon skusił mnie po świetnej masce z tej samej serii, opisywanej już tutaj. Zapach jest identyczny, słodki, niczym napoju gazowanego. Wydajność jest średnia, mimo, że dobrze się pieni. Czy faktycznie dodaje objętości, ciężko mi stwierdzić. Stosuję go zazwyczaj w zestawie z balsamem i choć dobrze domywa oleje, to mam wrażenie, że potrzebuję czegoś, co lepiej oczyści skórę głowy. Od kilku miesięcy nie mogę zapanować nad jej przetłuszczaniem, ale może być to też wina uprawiania sportu. 


Produkty znajdziecie w drogerii ekobieca.pl w cenach około 20 złotych za butelkę. Skład szamponu i balsamu tutaj i tutaj.
Jak Wam minął wczorajszy dzień? Małe, włosowe SPA?



Czytaj dalej »

Trzy płyny micelarne o dużych pojemnościach, który najlepszy? | Mixa, Garnier, Tołpa

sobota, 14 listopada 2015 / 52 komentarze / Etykiety:

Trzy płyny micelarne o tej samej pojemności 400 ml. Różnią się składem i właściwościami. Przez ostatni czas miałam okazję wypróbować produkty z różnych półek cenowych. Jak wypadły w porównaniu u posiadaczki wrażliwej skóry wokół oczu, która ceni sobie ekspresowy demakijaż bez podrażnień? 


Bardzo długo moim faworytem był Garnier 3w1 (16 złotych Rossmann), pokusiłam się jednak podczas promocji na droższy i bardzo chwalony produkt Mixa ( 27 złotych). Dopiero później, po zachwycie nad kremem pod oczy Tołpa ( 25 złotych na ekobieca.pl) przywędrowała do mnie kolejna butelka. 
Wszystkie są praktycznie bezzapachowe i kierowane do skóry wrażliwej, często podrażnionej. Brak w nich alkoholu. Na co dzień stosuję je do zmywania oczu, przy czym warto zaznaczyć, że tusz Loreal So Couture do najłatwiejszych przeciwników nie należy. Sięgam po nie również jako zamiennik toniku po myciu całej twarzy.


Najłatwiej będzie wskazać, który sprawdził się najgorzej? Z przykrością muszę stwierdzić, że do gustu zupełnie nie przypadł mi płyn Tołpa. Zdecydowanie gorzej radził sobie z makijażem, pozostawiał dziwną, nieco lepką warstwę oraz nieco podrażniał moje oczy. Widziałam dużą różnice, gdy sięgnęłam po któryś z konkurencji. Pozostałe dwa postawiłabym na równi, choć jednak minimalnie chętniej stosowałam Mixę Optymalna Tolerancja. Prawdopodobnie podczas promocji w Rossmannie -40% na pielęgnację twarzy zakupię właśnie te dwa na zapas. Jak wiadomo jednak, oba produkowane są przez ten sam koncern Loreal. Nie wysuszają skóry i są tak samo poprawnie wydajne. 



Czytaj dalej »

Pierwsze wrażenie | Catrice, edycja limitowana FALLosophy

środa, 11 listopada 2015 / 43 komentarze / Etykiety:

Edycje limitowane Cosnovy to coś, co zawsze bardzo mnie interesowało. Głównie, gdy nie miałam do nich dostępu, a gdy to się zmieniło moja chęć na produkty Catrice i Essence dziwnym trafem zmalała. Tej jesieni jednak przygotowano kosmetyki pod szyldem FALLosophy, którym szalenie ciężko się oprzeć. Całość prezentuje się przegenialnie, skorzystałam więc z propozycji by pokazać ją na blogu. Kolorówka zawsze miło się fotografuje, a używa jeszcze przyjemniej.


Miałam chwilę czasu by się z nimi zapoznać, a czy jako ignorantka w kwestii różu mogłam sobie podarować taki cudny gradient? Jego wygląd chyba mówi sam za siebie. FADING INTO DAWN  jest w konsystencji bardzo kremowy, śliski a pigmentacja bardzo dobra.


Kolej na szminki, czyli coś, co bardzo lubię. Uwagę przykuły opakowania, solidne, ciężkie, zamykane na magnes, dzięki czemu nie otworzą się w torebce. Są bardzo kremowe i lekkie, prawie nie wyczuwalne na ustach. Równo się zjadają, ale nie ma co oczekiwać super trwałości ze względu na ich delikatnie nawilżającą formułę, dzięki której nie podkreślają suchych skórek. Nie wylewają się poza kontur ust, jednak konturówka nigdy nie zawadzi. Od lewej: chłodniejsza C03 LITTLE RED RIDING HOOD i nieco cieplejsza, C02 RUSTIC ROSE. 



W kolekcji znajdują się również trzy cienie i pędzelek, mały, poręczny, z przyjemnym włosiem, sprawdzi się podczas wyjazdów. Motyw liści znów pojawił się na tłoczeniu, a na zdjęciu widzicie od lewej: C01 ROBIN WOOD, oraz C03 BERYTALLE. Wykończenie jest matowe, a pigmentacja, zwłaszcza szarego, świetna. 


Limitowana ma trafić do sklepów w tym miesiącu, teoretycznie będzie ją można kupić do grudnia tego roku. Jak wyjdzie w praktyce, wiemy zapewne wszystkie- trzeba dużo szczęścia aby dorwać produkty z takich edycji. Albo pojawiają się spóźnione, albo nie wszystkie sklepy mają je w asortymencie. Czy warto jednak przyjrzeć im się z bliska? Zdecydowanie!

Swatche dodam na dniach, z uwagi na fakt, że mój aparat zwariował i totalnie przekłamał odcienie. :)

Czytaj dalej »

YVES ROCHER | Trzy ciekawe kosmetyki: pielęgnacja włosów, makijaż i zapach

poniedziałek, 9 listopada 2015 / 40 komentarzy / Etykiety:

Kosmetyki Yves Rocher zawsze kojarzyły mi się z wysoką jakością i starannie dobranymi składnikami. Długi czas mogłam jedynie przeglądać katalogi, które z niewiadomych przyczyn często znajdywałam w domu, nigdy niczego nie zamawiając. Czas nadrobić te zaległości i przed Wami trzy ciekawe produkty tej francuskiej marki, które ostatnio miałam okazję przetestować dzięki otrzymanej od YR paczce.


Nie wiedzieć czemu, ale mam zwyczajnie słabość do produktów w szklanych buteleczkach. Całość od razu prezentuje się o wiele bardziej elegancko i zachęca do stosowania. Produkt stosowałam dwojako, na włosy po myciu oraz w ciągu dnia, gdy potrzebały nawilżenia. Serum ma bardzo lekką, przyjemną konsystencję i piękny zapach. Nie obciąża, wygładza końcówki. 97%  składników pochodzenia naturalnego. Minusem jest mała wydajność, bardzo szybko widoczne jest zużycie.



Nie będę ukrywać: nie umiem pięknie opisywać zapachów i zazdroszczę ludziom tego talentu. Jeśli chodzi o zapachy, jestem bardzo wybredna. Większość podoba mi się tylko na kimś, a sama często mam wrażenie, że kompozycja zupełnie do mnie nie pasuje, dusi i powoduje bóle głowy. Tradycyjnie, moje ulubione zostały wycofane, a ja zostałam bez zapasowego flakoniku. Pierwsze spotkanie z So Elixir nie należało do udanych. Dość mocne, z wyczuwalną waniliową nutą, byłam przekonana, że wylądują w rękach mojej mamy. Przekonałam się do nich,  w małych ilościach świetnie zgrywają się z obecną aurą, choć niestety, na mojej skórze nie są zbyt trwałe. Najbardziej podobają mi się na sam koniec, gdy są już ledwo wyczuwalne.


Ciemne kredki do oczu to kosmetyk, po który sięgam od wielkiego dzwonu i zazwyczaj, gdy zdarza mi się wykonywać makijaż na innych osobach. Ostatnio jednak staram się nieco wyjść poza mój standardowy schemat i próbować nowych rzeczy. Odcień 07 BleuPensee to bardzo ciemny granat z niewielką ilością drobinek. Co mnie zaskoczyło? Wspaniała trwałość! Po zastygnięciu kredka jest dosłownie nie do zdarcia nawet przy mocnym pocieraniu. Do tego konsystencja: przyjemnie żelowa i miękka. Bardzo pozytywne zaskoczenie.


Znacie Yves Rocher? Macie swoich ulubieńców?

Czytaj dalej »

Jak zrobić stemple na hybrydzie? | Wybór lakierów, płytek, technika odbijania

sobota, 7 listopada 2015 / 25 komentarzy / Etykiety:
semilac 018, semilac 012, semilac stemple

Fascynacja manicure hybrydowym wcale nie słabnie, ba, w ostatnim poście dotyczącym Semilac mogłyście zauważyć, że po kilku latach przerwy odkurzyłam moje płytki do stempli i zabrałam się urozmaicanie moich paznokci. Przyznam się, że nie sądziłam, że sprawi mi to taką frajdę! Miałam jednak kilka obaw, a czytając komentarze pod ostatnią notką oraz na facebooku postanowiłam nieco rozwiać wątpliwości.

semilac 018, semilac 012, semilac stemple


WYBÓR PŁYTEK 

Po kilku próbach zawsze wracałam do płytek marki Konad. Większość odbija się bez problemu,. Marzą mi się te w geometryczne wzory, które genialnie wyglądają na hybrydach, więc za jakiś czas, gdy dojdą moje nowe płytki innej firmy będzie co pokazywać.

TECHNIKA ODBIJANIA
Identyczna jak w przypadku standardowych lakierów, choć przyznam, że ze względu na lepką warstwę dyspersyjną lakier odbija się łatwiej i bardziej równomiernie, fragmenty nie odstają. Wzorek odbijam zawsze na utwardzony pod lampą kolor bazowy bez wcześniejszego przecierania cleanerem. Po tym etapie nie jest konieczne kolejne jej zastosowanie.



UTRWALANIE
Oczywiście, wymagane jest nałożenie lakieru nawierzchniowego Semilac na całość manicure. Obawiałam się rozmazywania wzorów, nic takiego jednak się nie dzieje. Polecam jednak starać się nie przeciągać pędzelkiem zbyt wiele razy, nabrać jedną, większą ilość na pędzelek i równomiernie rozprowadzić po paznokciu zabezpieczając wolny brzeg.


Bourjois La Laque, Golden Rose Rich Color, Golden Rose Selective

WYBÓR LAKIERÓW
Tu kolejna zagwozdka, jaki lakier wybrać? Czym się kierować? Nie jest możliwe bowiem wykonanie stempla hybrydą. Zasada, która u mnie się sprawdziła jest prosta: najlepsze do zdobień tego typu są normalne lakiery, dobrze kryjące, gęste, nawet lekko zaschnięte. Grunt, aby pigmentacja była odpowiednia. Jeśli posiadacie w swoich zbiorach lakier, który praktycznie nie wymaga nałożenia dwóch warstw, to bardzo prawdopodobne jest, że będzie on odpowiedni. Do tej pory próbowałam głównie z lakierami Golden Rose i Bourjois La Laque ( na pierwszym zdjęciu wzorek wykonałam białym tej firmy)



W zapasie mam kilka innych opcji urozmaicania manicure hybrydowego, będzie się działo :)



Czytaj dalej »





SZABLON BY: PANNA VEJJS.