ULUBIEŃCY LUTEGO | ANNABELLE MINERALS, EVREE, MELKIOR, LOREAL, GOLDEN ROSE, SENSIQUE

28 lutego

ULUBIEŃCY LUTEGO | ANNABELLE MINERALS, EVREE, MELKIOR, LOREAL, GOLDEN ROSE, SENSIQUE


Tradycyjnie, miało stanąć na garstce produktów, a po przejrzeniu aktualnie używanych kosmetyków odkryłam, że warta pokazania jest cała gromadka. Spora część z nich to nowości z ostatniego miesiąca, jednak kilka miało już swoją premierę na blogu. Przekrój kolorówki oraz pielęgnacji ciała.



GOLDEN ROSE, SZMINKI W KREDCE
Odkąd miałam okazje je wypróbować, przepadłam bez końca! Poświęciłam im cały wpis, do przeczytania tutaj, aktualnie jednak moim faworytem jest numer 19, który zbiera masę komplementów. Równie często sięgam po numery 08 i 10. Idealna konsystencja i brak wysuszenia ust, przy świetnej trwałości. Brawa dla Golden Rose raz jeszcze.

ANNABELLE MINERALS, CIEŃ MINERALNY VANILLA 
Świąteczny prezent od mojej ulubionej marki w końcu doczekał się premiery. Zużyłam mój cielisty, bazowy cień do codziennego makijażu, a jeśli mogę wybrać minerał, to zawsze jest to dobry pomysł. Opakowanie z sitkiem zawiera 3g produktu, zużycie go więc zajmie mi prawdopodobnie wieki. O marce możecie dowiedzieć się więcej tutaj.

L'OREAL, EYELINER GEL INTENZA 01 PURE BLACK
Choć ostatnio coraz rzadziej wykonywałam klasyczną kreskę, bardziej skłaniając się ku lekko roztartej linii rzęs, to ten eyeliner zasługuje na uwagę. Świetnie napigmentowany, o idealnej konsystencji. Nie rozmazuje się i nie blaknie. Odnoszę wrażenie, że w porównaniu ze znanym Maybelline wypada lepiej. Do kupienia tutaj.

MELKIOR PROFESSIONAL, ROZŚWIETLACZ LIGHT TOUCH
Bardzo delikatny, choć dający piękny efekt rozświetlacz, po który lubię sięgać, gdy skóra ma przysłowiowego focha i jest przesuszona. Próbuję swoich sił w strobbingu i wykorzystuje go głównie w centralnej części twarzy, gdy na szczytach kości policzkowych wciąż króluje jego brat, Winter Glow, Oba opisywane szerzej tutaj.


EVREE, REGENERUJĄCY KREM DO RĄK MAX REPAIR
Z uwagi na zawartość mocznika świetnie sprawdza się w ratowaniu dłoni i niwelowaniu irytujących odcisków. Mimo, że na siłowni ćwiczę w rękawiczkach i tak są one dość odczuwalne, dobrze nawilża i zmiękcza problematyczne okolice. Więcej informacji o nim znajdziecie tutaj.

SENISQUE, ODŻYWKA DO PAZNOKCI VITAMIN FIRST AID 
O ile z tą marką Drogerii Natura zazwyczaj mocno mi nie po drodze, to przyznam, że bardzo miło się zaskoczyłam. Po ściągnięciu ostatnich hybryd znów zrobiłam sobie krótką przerwę, a nie chciałam sięgać po coś tak silnego jak Herome, z uwagi na ich ogólne osłabienie. Niestety, na opakowaniu nie ma składu, ale można sprawdzić go tutaj i z tego, co widzę, nie zawiera formaldehydu. Moje paznokcie niestety mają to do siebie, że nigdy nie były idealne białe, są podatne na przebarwienia, lekko różowy odcień bardzo wpisał się więc w moje gusta. Po nałożeniu odczuwalne jest natychmiastowe utwardzenie, choć na większe efekty wypadałoby poczekać :) Co najważniejsze: wysycha w ekspresowym tempie.

SCHWARZKOPF, MGIEŁKA DO WŁOSÓW OIL MIRACLE MIST
Produkt, który zachwycił mnie swoim pięknym zapachem. W składzie brak silikonów i alkoholu, nieco wygładza i wspomaga rozczesywanie. Jest to limitowana edycja walentynkowa, zapewne cena również nie należy do najniższych, jednak przyjemność stosowania jest ogromna, mimo, że cudów nie działa.

WELLNESS & BEAUTY, OLEJOWA ŚWIECA DO MASAŻU WANILIA I SEZAM
Bardzo relaksujący gadżet na bazie oleju kokosowego, sojowego i aloesu. Świetnie nawilża skórę, pozostawiając delikatny zapach, który przypadł mi do gustu. Sama zapewne bym po nią nie sięgnęła, mimo, że rossmannowską serię WB uwielbiam, więc tym bardziej cieszę się, że miałam okazję wypróbować taką innowację.



Co Was zachwyciło w tym miesiącu?
Na co powinnam zwrócić uwagę w marcu?:)


MAKIJAŻ | NOWOŚCI DO UST: CATRICE ULTIMATE STAY, RIMMEL THE ONLY 1, KOBO MATTE LIPS

26 lutego

MAKIJAŻ | NOWOŚCI DO UST: CATRICE ULTIMATE STAY, RIMMEL THE ONLY 1, KOBO MATTE LIPS


Mimo, że aktualnie wciąż najczęściej sięgam po moje ulubione pomadki w kredce Golden Rose, to w ostatnim czasie miałam okazję zapoznać się z ciekawymi nowościami do ust kilku znanych firm, Trzy marki, siedem szminek, każda z nich o nieco innych właściwościach i wykończeniu. 

SWATCHE WSZYSTKICH KOLORÓW

Na wiosnę RIMMEL przygotował zupełną innowację, szminkę The Only 1, kreowana na długotrwałą, a przy czym nawilżającą i komfortową w noszeniu. W paczce znalazłam odcienie, z którymi zapewne spotkałyście się już na innych blogach: 
200 IT'S A KEEPER codzienny, brudny róż z delikatnymi drobinkami (niestety!)
510 BEST OF THE BEST intensywną czerwień z różowymi tonami
800 UNDER MY SPELL ciepła śliwka

Konsystencja jest bardzo przyjemna, masełkowata, gładko sunie po ustach. Nie podkreśla suchych skórek, jednak czy nazwałabym ją długotrwałą. Zazwyczaj, gdy sięgam po mocne kolory zależy mi na mniej śliskiej konsystencji, przy ich stosowaniu wciąż miałam obawy, że coś się rozmazało lub wylało poza kontur. Pięknie pachną i jeśli macie ochotę tę rewolucyjną nowość, to celowałabym jednak w bardziej stonowane kolory.

ULUBIONY SZALIK TUTAJ

Dla równowagi przejdźmy do matowych produktów marki KOBO. Przyznam, że po ostatnim podejściu do "matowych" szminek opisywanych tutaj podeszłam do nich mocno sceptycznie. Matte lips są faktycznie matowe, przy czym pozbawione ekstremalnie suchej konsystencji. Dla pewności polecałabym odcisnąć lekko nadmiar lub chwilę poczekać. Trzymają się bardzo przyzwoicie i o ile nie jest to mój ideał w kwestii pozbawionych połysku kosmetyków, to jest to zdecydowany krok do przodu. Zwłaszcza, że kolory 
405 NICEA różowo-fioletowy odcień (?)
406 CROIX ciemne wino
są, trzeba przyznać, bardzo ciekawe. Raczej na zimniejsze miesiące, jednak dopóki wiosna nie nadeszła na dobre, można zwrócić na nie swoją uwagę.


Na koniec CATRICE, marka, którą wciąż odkrywam. Tutaj bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Konsystencja typowa, mniej mokra w porównaniu z Rimmel, bardziej gęsta. Waniliowy zapach i świetne, eleganckie, choć proste opakowanie. Ultimate Stay na ustach zostają również zdecydowanie dłużej, nie wysuszając ich.

NA USTACH CATRICE 140  /BEŻOWY SWETER TUTAJ
020 ALL THAT SHE WANTS nudziakowy, brudny róż,  ponownie z drobinkami, a szkoda
140 BEHIND THE RED CURTAIN klasyczna czerwień.




Co nowego odkryłyście w tym miesiącu? 


PIELĘGNACJA TWARZY | CO DIAMETRALNIE POPRAWIŁO STAN MOJEJ CERY?

24 lutego

PIELĘGNACJA TWARZY | CO DIAMETRALNIE POPRAWIŁO STAN MOJEJ CERY?


Gdy miałam jeszcze naście lat często narzekałam na stan swojej cery. Z czasem jednak okazało się, że to, na co marudziłam było prawdziwym błogosławieństwem i dopiero teraz, po długim okresie oczekiwań mogę napisać, że sytuacja została opanowana w zadowalającym mnie stopniu. Jednak powinnam rozpocząć od tego, jaka jest moja skóra?

-przetłuszczająca się, zwłaszcza w strefie T,
-bardzo skłonna do zapychania, zaskórników zamkniętych, głównie na policzkach i skroniach,
-wrażliwa i naczynkowa w centralnej części policzków
-o rozszerzonych porach, 
-bardzo kapryśna.


Moim największym problemem stał się zupełny brak gładkości cery spowodowany bardzo mocnym zapchaniem porów oraz trudno gojące się stany zapalne, które pozostawiały przebarwienia. Co dziwne, bo nawet dermatolog nie bardzo umiał wyjaśnić mi przyczyny, w makijażu stawiam na minerały, a zmiany pielęgnacji starałam się możliwie ograniczyć. Zaczęłam więc od retinoidów (Differin) a potem próbowałam kwasu azelianowego, który przyniósł średnie efekty i z czasem zaczął mnie bardzo podrażniać. Jesienią postanowiłam spróbować czegoś nowego, a mianowicie toniku na bazie kwasu glikolowego. Okazało się, że to strzał w dziesiątkę. I choć jednak zdaję sobie sprawę, że zapewne wiele z Was ma o wiele lepszą cerę, to z uwagi na moją poprawę żal nie poświęcić mu całego wpisu.

Tonik to nic innego jak rozcieńczony początkowo do około 8% kwas z wodą demineralizowaną. Zdarzało mi się dodawać również dodawać nieco kwasu hialuronowego. Stosuję go po wieczornym oczyszczeniu skóry jednym z rosyjskich mydeł lub delikatniejszym preparatem (zależnie od stanu skóry) przy pomocy szczoteczki Foreo. Czasem odczuwalne było lekkie pieczenie, jednak nie było to nic uciążliwego. Na początek warto mieć pod ręką neutralizator. Przed snem nakładam również mój niezastąpiony olejek z marakui. 


Z własnego doświadczenia napiszę, ze lepiej jest rozpocząć od dużo niższych stężeń i w przypadku braku efektów zwiększyć procentowość, niż straszliwie się łuszczyć i odczuwać dyskomfort. Działanie często jest widoczne z czasem, warto więc o cierpliwość. Jeśli zauważę, że stan cery się nieco pogarsza, przechodzę na bardziej stężony tonik. W przypadku peelingów byłabym bardzo ostrożna, jednak aktualnie nie zauważam dużego przesuszenia lub łuszczenia, zamiennie więc sięgam po enzymatyczne lub mechaniczne.

Przede wszystkim, jakie zauważam efekty?
- skóra jest gładka w dotyku, przy czym wcześniej nie było o tym praktycznie mowy,
- bardzo duże zmniejszenie ilości zaskórników,
- wygładzenie i ujednolicenie koloru cery,
- zwężenie porów,
- zniwelowanie przebarwień potrądzikowych,
- wszelkie stany zapalne goją się zdecydowanie szybciej
- a przede wszystkim, są dni gdy mogłabym darować sobie stosowanie podkładu.

SWETER TUTAJ
W sklepach dostępne są gotowe preparaty z zawartością kwasów, jednak zależało mi na czystym preparacie, w obawie, że kolejny krem może tylko pozapychać pory. Dodatkowo, zakup samego, stężonego KG jest mniej kosztowny (14zł/7ml). Mój jest do kupienia tutaj i ma jedno, małe ułatwienie, a mianowicie rozpisane rozcieńczenia, jakie można uzyskać dodając określoną ilość wody.
Zastanawiam się, co zrobić latem, być może jednak powrócę do azelianowego, jest to jeden z bezpiecznych produktów do stosowania w miesiące z dużą ilością Słońca. Biblią dla osób rozpoczynających przygodę z kwasami i retinoidami jest blog Italiany, na którym znajdziecie masę niezbędnych informacji. 



STRONY I APLIKACJE PRZYDATNE NA DIECIE | JAK WYLICZYĆ ZAPOTRZEBOWANIE KALORYCZNE, KONTROLA MAKROSKŁADNIKÓW JEDZENIA, TABELE KALORII

20 lutego

STRONY I APLIKACJE PRZYDATNE NA DIECIE | JAK WYLICZYĆ ZAPOTRZEBOWANIE KALORYCZNE, KONTROLA MAKROSKŁADNIKÓW JEDZENIA, TABELE KALORII

NA PAZNOKCIACH: SEMILAC RUBY CHARM, KOSZULKA TUTAJ, SPODNIE TUTAJ

Ruch i aktywność fizyczna to tylko 30% sukcesu w dążeniu do wymarzonej sylwetki. O ile ćwiczenia to dla mnie zazwyczaj przyjemny sposób na odstresowanie się, to walka o utratę ilości tkanki tłuszczowej trzeba zacząć w kuchni. Często ktoś pyta, czy będąc na diecie ważę wszystko, co jem. Cóż, przyznam, że większość jedzenia, co dla sporej części osób jest szokujące i...dziwne? Jestem w stanie to zrozumieć, bo każdy ma prawo żyć jak chce. Niestety, próby odżywiania się na oko zakończyły się fiaskiem już dawno temu i przez ten czas zaprzyjaźniłam się z kilkoma stronami i ciekawymi aplikacjami na telefon, które są bardzo przydatne. Nie twierdzę, że najlepsze, jednak warto zwrócić na nie swoją uwagę.

Podstawową sprawą jest wyliczenie zapotrzebowania kalorycznego, przy określonej aktywności fizycznej, wzroście i wadze. Na ten moment korzystam ze strony 1percentedge.com i z tego, co wiem jest to bardzo szczegółowy kalkulator. Po wpisaniu danych otrzymujemy wykres z
podziałem na dni treningowe i nietreningowe oraz rozkład makroskładników w każdym z nich.



Drugi skreen przedstawia przykładowy wykres (mój wygląda nieco inaczej). Aktualnie staram się odżywiać w 80% czysto a 20 % pozostawiam sobie na małe grzeszki, choć ostatnio jest ich bardzo mało. Wróciłam również do regularnego cardio.


Kolejną stroną, z której regularnie korzystam są tabele-kalorii.pl 
Jest niezwykle przydatna do obliczania kaloryczności posiłków, pozwala na zapisywanie ulubionych produktów, wykres naszych dzielnych zmagań, dzienne podsumowanie (razem z makro) oraz wiele innych. 



Odkąd zmieniłam telefon na lepszy model (ale ile mam z nim problemów, to głowa mała!) korzystam również z aplikacji MyFitnessPal, która co prawda ma swoją standardową stronę, ale prościej jest mi sięgnąć po nią, gdy jest już zainstalowana. Działa na identycznej zasadzie jak powyższe tabele.


Krótko po nowym roku pojawił się mój wpis o siłowni. Czy coś się zmieniło? Przyznam, że tak. Zawsze chciałam się podciągnąć na drążku i jakieś 3-4 tygodnie temu zaczęłam intensywny trening pleców, który polegał na niczym innym jak próbach wykonania maksymalnej ilości powtórzeń przy pomocy drugiej osoby. Co trening, niezależnie od ćwiczonych partii powtarzałam to ćwiczenie. Sama jestem zaskoczona, ale kilka dni temu udało mi się samodzielnie podciągnąć trzy razy, teraz więc tylko czekam na kolejne postępy :) W najbardziej problematycznej partii ciała (nogi) również jest spory postęp siłowy, zwłaszcza porównując na dłuższym okresie. Wam życzę tego samego, a sama coraz bardziej rozważam zakup rolek, jeśli możecie podpowiedzieć mi, czym kierować się przy zakupie to będę szalenie wdzięczna :)



Wpis powstał we współpracy z portalem kobieceporady.pl


FACEBOOK | INSTAGRAM | BLOGLOVIN
BIELENDA, FLOSLEK | DWA KREMY DO PIELĘGNACJI BIUSTU, KTÓRY LEPSZY?

18 lutego

BIELENDA, FLOSLEK | DWA KREMY DO PIELĘGNACJI BIUSTU, KTÓRY LEPSZY?


Przychodzi taki czas w życiu, gdy podstawowa pielęgnacja przestaje wystarczać i rozglądamy się za specjalistycznymi preparatami. Sama długo nie widziałam sensu w stosowaniu kosmetyków skierowanych przeciwko rozstępom lub właśnie: do biustu. Gdy z czystej ciekawości wypróbowałam jeden byłam zaskoczona działaniem. Pozytywnym! Bowiem przy regularnym stosowaniu efekty widać i czuć. Warto pamiętać o tej delikatnej, z natury nieco bardziej suchej okolicy. Zwłaszcza, jeśli z nowym rokiem rozpoczęłyście walkę z nadprogramowymi kilogramami. Działanie takich preparatów najłatwiej zauważyć w momencie gdy już się skończą, a skóra wróci do dawnego stanu. Po powrocie do stosowania można je docenić w pełni. 

KORONKOWY, MIĘKKI STANIK
W ciągu ostatniego pół roku przetestowałam dwa specjalistyczne kremy: 

  • BIELENDA, NIEWIDZIALNY BIUSTONOSZ W ŻELU z silikonem i kwasem hialuronowym
  • FLOSLEK PUSH - UP, SKONCENTROWANY KREM UJĘDRNIAJĄCY



Podstawowym zadaniem obu jest utrzymywanie nawilżenia i jędrności. Każdy z nich jest lekki, dobrze się wchłania i rozprowadza. Bielenda ma bardziej silikonową konsystencję, co jest zgodne z obietnicą producenta. Wyróżnia się również pięknym zapachem. Żaden z nich nie lepi się i nie pozostawia nieprzyjemnej, tłustej warstwy. 


W ostatecznym rozrachunku jednak Floslek bardziej przypadł mi do gustu i myślę, że kolejnym razem skuszę się właśnie na tę markę. Działa bowiem zdecydowanie lepiej, zwłaszcza, jeśli chodzi o ujędrnienie skóry i utrzymanie nawilżenia Fakt, delikatne wypełnienie, bardziej przy dotyku jest wyczuwalne, ale na dodatkowe centymetry w tym obszarze nie ma co liczyć, choć absolutnie by mi to nie przeszkadzało ;) 
Innym, moim zdaniem dobrym sposobem są oczywiście naturalne olejki, jednak często mogą one zapychać skórę dekoltu, co nie wygląda estetycznie. Nieuniknione są również samobadanie piersi, nie zapominajmy, zdrowie przede wszystkim.


SOS DLA SKÓRY | KOSMETYKI, KTÓRE RATUJĄ MNIE PODCZAS CHOROBY

16 lutego

SOS DLA SKÓRY | KOSMETYKI, KTÓRE RATUJĄ MNIE PODCZAS CHOROBY


Przychodzi taki czas kiedy mimo przeziębienia i fatalnego samopoczucia nie możemy pozwolić sobie na luksus pozostania w domu otulone ciepłym kocem. Mi zdarza się to coraz częściej, a winę genialnych terminów grypy zrzucam na zwykły stres. Mimo, że staram się o siebie dbać i zdrowo odżywiać to najczęściej w chwilach, gdy nie mogę pozwolić sobie na zwolnienie dopada mnie choroba. Tylko kto tak nie ma? Istna złośliwość losu. W kosmetyczce mam jednak kilka sprawdzonych produktów, które pomagają mi zlikwidować zły wygląd gdy już jestem niestety, przymuszona wyjść z domu by zająć się obowiązkami.



MAŚĆ Z WITAMINĄ A
Największą zmorą podczas choroby jest nic innego jak uciążliwy katar. Przesuszoną, zaczerwienioną skórę z widocznymi skórkami trudno ukryć jest pod makijażem, który, umówmy się, w tej okolicy zazwyczaj i tak nie przetrwa długo. Ulgę przynosi mi najczęściej witamina A, stosowana bardzo oszczędnie na same skrzydełka nosa z uwagi na parafinę. Bardziej lekką, marki Oceanic (dokładnie taką) można kupić w aptece za całe cztery złote. Jeśli szukacie informacji na temat tej nieprzyjemnej dolegliwości, zajrzyjcie koniecznie tutaj. 

OLEJKI
W moim przypadku zazwyczaj cierpi nie tylko okolice narażone na ciągłe wycieranie chusteczkami, ale praktycznie cała cera wymaga uspokojenia i nawilżenia. Dobrze sprawdzają się w tym celu moje ulubione olejki: z marakui i z pestek moreli. Główną zaletą jest fakt, że nigdy nie powodują pieczenia po aplikacji a przyjemnie koją i przywracają utraconą barierę lipidową.

CIEPŁY KARDIGAN

NAWILŻAJĄCA MASKA ALGOWA
Nie oszukujmy się, gdy samopoczucie nie jest najlepsze mało kto myśli o robieniu sobie SPA, jednak dla maski algowej można zrobić wyjątek. Rozrabianie  może być nieco uciążliwe, ale zazwyczaj działa niczym chłodzący kompres, a jeśli pod nią zastosujemy serum to efekty będą jeszcze lepsze. Moja pochodzi z drogerii ekobieca.pl.


POMADKA Z PEELINGIEM, MASEŁKO DO UST
Produkt na sytuacje kryzysowe, takie jak ta. Pozwala pozbyć się suchych skórek i odżywia zazwyczaj spierzchnięte usta. Moją ulubioną i już drugą jest Sylveco. Pełną recenzję znajdziecie tutaj. Nie wiem, czy na polskim rynku znajdziemy podobny produkt w ofercie innej firmy. Nowością dla mnie jest masełko do ust The Body Shop, o konsystencji bardziej podobnej do kremu.

WODA TERMALNA
Aktualnie nie mam jej na stanie, ale zdecydowanie powinnam mieć ją w zapasie na wypadek uczulenia i podrażnienia, bo nie od dziś wiadomo, że jej właściwości docenia się właśnie w takich sytuacjach. Zużyłam kilka miniaturek Uriage i byłam bardzo zadowolona z jej działania. Przyjemnie odświeża i łagodzi.



Co Was ratuje w kryzysowych sytuacjach? 
Po jakie produkty sięgacie najchętniej?



W TYM TYGODNIU NA PAZNOKCIACH | LAKIER SEMILAC 121 RUBY CHARM

14 lutego

W TYM TYGODNIU NA PAZNOKCIACH | LAKIER SEMILAC 121 RUBY CHARM

 semilac 121, semilac ruby charm,

Po krótkie przerwie w używaniu lakierów hybrydowych z radością powracam do malowania i zdobienia, mimo, że wygląd paznokci wciąż pozostawia wiele do życzenia. Po katastrofie, czyli bardzo niefortunnym złamaniu minęło nieco czasu, a wbrew wszelkim zasadom logiki pozbawione ochronnej warstwy emalii rozdwajały i łamały się jeszcze gorzej. Chcąc wypróbować któryś z moich nowy odcieni pytałam na instagramie, który wybrać. Zdecydowana większość była za RUBY CHARM.

 semilac 121, semilac ruby charm,

Semilac 121 to bardziej różowy brat kolory MARDI GRAS, który pokazywałam już tutaj. Wydawać by się mogło, że to intensywny, różowy odcień, ja jednak dostrzegam w nim nieco kremowości. Wygląda pięknie, nawet na krótkich paznokciach. W sam raz na Walentynki. Co aktualnie macie na swoich pazurach?



INNE WPISY O LAKIERACH HYBRYDOWYCH SEMILAC.



PIELĘGNACJA | WARTE UWAGI: KOSMETYKI ZIAJA PRO

12 lutego

PIELĘGNACJA | WARTE UWAGI: KOSMETYKI ZIAJA PRO


Jeśli miałabym przyjąć jakiekolwiek noworoczne postanowienie w kwestii pielęgnacji, to z pewnością byłoby to regularne stosowanie maseczek do twarzy. Regularność, to słowo klucz w tym przypadku, bowiem często mój zapał w ich stosowaniu słabnie przy trzeciej, czwartej aplikacji. Bo przecież trzeba specjalnie rozrabiać glinkę, której nigdy nie ma pod ręką. Postanowiłam więc wypróbować coś w innej formie niż do tej pory. Wybór padł na serię ZIAJA PRO, o której myślałam już długi czas, jednak ich wypróbowanie zawsze było mi nie po drodze. Jak się domyślacie, był to strzał w przysłowiową dziesiątkę.


Starając się o możliwość doboru kosmetyku do aktualnego stanu cery, która lubi wahać się od przesuszonej po przetłuszczoną skusiłam się na dwie, różne maski:
NAWILŻAJĄCA Z GLINKĄ ŻÓŁTĄ
OCZYSZCZAJĄCA Z GLINKĄ ZIELONĄ + MIKRODERMABRAZJA
Ich największą zaletą są duże opakowania z gotowym do nałożenia produktem, które można mieć zawsze pod ręką. Dodatkowo, producent zaleca trzymanie ich bardzo krótki czas, około 5- 10 minut. Ja zazwyczaj będąc w kąpieli ten czas przedłużam, dbając aby nie zaschła tworząc skorupę, co przyczynia się do niepotrzebnego wysuszania. Bezpośrednio po nałożeniu odczuwałam lekkie szczypanie, które po chwili mija, być może jest to spowodowane dużym stężeniem substancji aktywnych, jednak nigdy skóra nie była podrażniona po zabiegu.

można powiększyć
Konsystencja jest dość gęsta, kremowa, nie spływa z twarzy. W obu przypadkach maski mają przyjemne zapachy, nawilżająca wyróżnia się nieco kakaową nutą.  Jak wypadają pod względem działania? Efekty widać: cera jest zmatowiona, ujednolicona, a po oczyszczającej również stany zapalne są wyraźnie uspokojone. Nawilżająca również spisuje się na medal, nie zauważyłam nadmiernego przetłuszczenia czy zapychania skóry. Po ich zastosowaniu zawsze nakładam krem, serum lub tonik kwasowy, jeśli aktualnie przechodzę trudny okres.


Do kompletu dobrałam sobie również PEELING Z MIKROGRANULKAMI BARDZO MOCNY, który zbierał świetne opinie w Internecie. Genialnym rozwiązaniem jest pompka, która dziwnym trafem zawsze bardzo ułatwia życie. Wertując opis na etykiecie byłam sceptyczna co do jego siły wygładzania. Wygląd również ma bardzo niepozorny, żel z masą drobinek (polietylen, przy czym byłam przekonana, że to korund). Jednak uwierzcie mi, ten produkt to mocny zawodnik. Niesamowicie oczyszcza skórę, więc nie stosuję go częściej niż raz na tydzień. W składzie znajduje się również ekstrakt z zielonej herbaty, lukrecji i tymianku, które są bardzo pomocne w walce o cerę bez niedoskonałości.


Z tego, co widziałam kosmetyki Ziaja Pro są dostępne w salonach Ziaja oraz w drogeriach internetowych jak ekobieca.pl skąd pochodzą moje produkty.




ZACHWYT UZASADNIONY | RECENZJA: SZMINKI GOLDEN ROSE MATTE LIPSTICK CRAYON W SIEDMIU ODCIENIACH: 05, 06, 07, 08, 10, 11, 19

10 lutego

ZACHWYT UZASADNIONY | RECENZJA: SZMINKI GOLDEN ROSE MATTE LIPSTICK CRAYON W SIEDMIU ODCIENIACH: 05, 06, 07, 08, 10, 11, 19

golden rose matte crayon, golden rose crayon, szminka golden rose matowa,matowa szminka golden rose, matowa szminka golden rose recenzja,  05, 06, 07, 08, 10, 11, 19, golden rose lipstick review,

Wszystko zaczęło się od jednej sztuki, kupionej na spróbowanie. Potem przyszedł czas na kolejny egzemplarz. Aktualnie się z nimi nie rozstaję i jeśli nie wiem, co danego dnia nałożyć na usta to zazwyczaj wybór jest prosty: szminka Golden Rose Matte Crayon


Świetnie wpisują się w moje aktualne potrzeby: są kremowe, mniej wysuszające w porównaniu z Velvett Matte ale wciąż trwałe. Wykończenie określiłabym jako satynowe, co bardzo mi odpowiada właśnie w chłodnych miesiącach, gdy na ustach mogą pojawiać się suche skórki. Przed nałożeniem ciemniejszych odcieni najlepiej jest je przygotować poprzez peeling, pigment może nieestetycznie je podkreślać zbierając się w ich załamaniach. Mają wysokie krycie, a w palecie znajdziemy masę odcieni od nude, po róże, czerwienie i moich aktualnych ulubieńców: zgaszone kolory.
Jest lekka i gładko sunie po ustach, jednak żałuję, że nie są wykręcane, i mimo, że często korzystam z pędzelka, to ułatwiłoby to nieco sprawę.

golden rose matte crayon, golden rose crayon, szminka golden rose matowa,matowa szminka golden rose, matowa szminka golden rose recenzja,  05, 06, 07, 08, 10, 11, 19, golden rose lipstick review,

05 NASYCONE WINO
06 MALINOWA CZERWIEŃ
07 SOCZYSTA CZERWIEŃ Z POMARAŃCZOWYMI TONAMI
08 NAJCIEMNIEJSZY I BARDZIEJ PRZYBRUDZONY SPOŚRÓD 08,10 I 11
10 DOŚĆ NEUTRALNY ODCIEŃ RÓŻOWEGO NUDE
11 CIEPLEJSZY NUDZIAK W PORÓWNANIU Z 10
19 NAJCIEMNIEJSZY, SPORO CHŁODNYCH TONÓW

golden rose matte crayon, golden rose crayon, szminka golden rose matowa,matowa szminka golden rose, matowa szminka golden rose recenzja,  05, 06, 07, 08, 10, 11, 19, golden rose lipstick review,

Świetnym rozwiązaniem jest dopasowanie koloru opakowania do odcienia, sama posiadając siedem sztuk mogłabym się nieco pogubić. Najchętniej sięgam po numery: 08, 10 i 19 (na zdjęciu poniżej). Mimo nawet, że w przypadku czerwieni najczęściej sięgałam po Bourjois dla pewności, że nic się nie rozmaże, noszenie 07 to również sama przyjemność. Brakuje mi czegoś jeszcze bardziej wpadającego w fiolet i ciemniejszego niż 19 ale liczę, że oferta się poszerzy. 

golden rose matte crayon, golden rose crayon, szminka golden rose matowa,matowa szminka golden rose, matowa szminka golden rose recenzja,  05, 06, 07, 08, 10, 11, 19, golden rose lipstick review,

Nie powodują nieprzyjemnego wysuszenia lub ściągnięcia, czego chcieć więcej? Szminki są do zdobycia na stoiskach i sklepach Golden Rose, ale od razu uprzedzam, że dwa pierwsze wymienione przeze mnie kolory są stale wykupywane. Warto jednak poszukać i zafundować sobie ciekawy produkt za dwanaście złotych, czyli bardzo mało w porównaniu do jakości. 




Jakie kolory MLC polecacie?

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW #13 | NOWOŚCI: OLEJ MACADAMIA, BALSAM PLANETA ORGANICA, OLEJOWA MGIEŁKA SCHWARZKOPF

08 lutego

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW #13 | NOWOŚCI: OLEJ MACADAMIA, BALSAM PLANETA ORGANICA, OLEJOWA MGIEŁKA SCHWARZKOPF

OLEJ MACADAMIA, SILIKONY,RECENZJA, WLOSY BLOG, PIELEGNACJA WLOSOW NISKOPOROWATYCH

Nowa niedziela pod znakiem nowości: oleju macadamia, który testuję od jakiegoś czasu oraz mgiełki Schwarzkopf, która co dziwne, nie posiada w składzie alkoholu ani silikonów. Bardzo pozytywne zaskoczenie, bowiem najczęściej profesjonalne kosmetyki często zawierają ich spore ilości.

OLEJ MACADAMIA, SILIKONY,RECENZJA, WLOSY BLOG, PIELEGNACJA WLOSOW NISKOPOROWATYCH

Olej macadamia nałożyłam na noc, koncentrując się głównie na końcówkach. Muszę przyznać, że spisuje się świetnie, bardzo odżywia włosy. Jeden z moich ostatnich ulubieńców. Po myciu cedrowym mydłem BA nałożyłam znany już balsam Planeta Organica z rokitnikiem (pełna recenzja tutaj), który bardzo mocno wygładza. Widać to nawet w porównaniu z ostatnią aktualizacją, gdzie miały większą objętość. Łatwo z nim przesadzić stosując zbyt często lub w dużej ilości, jednak posiadaczki niskoporowatych włosów wymagających nadania gładkości będą zadowolone. Moje wciąż czekają na strzyżenie, ale liczę, że w ciągu tygodnia uda mi się już je skrócić, przez co były mocno przyklapnięte. 

OLEJ MACADAMIA, SILIKONY,RECENZJA, WLOSY BLOG, PIELEGNACJA WLOSOW NISKOPOROWATYCH
można powiększyć i otworzyć w nowej karcie:)


Po myciu zabezpieczyłam je olejową mgiełką o przepięknym zapachu. Jeśli miałabym być szczera, to głównie on sprawia, że tak chętnie sięgam po przesłany mi w ramach walentynek produkt.


NAJLEPSI Z NAJLEPSZYCH ♥ | PIELĘGNACJA TWARZY I CIAŁA

06 lutego

NAJLEPSI Z NAJLEPSZYCH ♥ | PIELĘGNACJA TWARZY I CIAŁA


Dziś zamiast standardowych ulubieńców miesiąca bardzo spóźnione najlepsze produkty do pielęgnacji ciała i twarzy w ubiegłym roku. Znalazło się kilka świetnych kosmetyków, o których aż żal nie wspomnieć. Styczeń jednak rządzi się swoimi prawami jak wiadomo. Spora część przewijała się już w osobnych wpisach. Jeśli interesuje Was bardziej kolorówka lub pielęgnacja włosów, to zapraszam tutaj i tutaj. :)


AVEBIO, OLEJ Z MARAKUI
Pisałam o nim już wielokrotnie, wciąż podtrzymuję swoje zdanie na jego temat. To w moim przypadku najlepszy olejek, który daje realne efekty na mojej skórze. Rozświetla, rozjaśnia i ujednolica skórę przy czym wspaniale ją nawilża bez zapychania. Nie jest również ciężki, choć pozostawia na twarzy delikatną warstewkę, dlatego najchętniej stosuję go na noc. Genialnie łagodzi podrażnienia, stany zapalne oraz niweluje i zapobiega przebarwieniom potrądzikowy. To moja trzecia butelka, więc jest to chyba najlepszą rekomendacją. Mało kto wie, ale ma on dwukrotnie silniejsze działanie antyoksydacyjne w porównaniu z tak chwalonym arganem. Pełna recenzja tutaj i tutaj.

TOŁPA, KREM POD OCZY UJĘDRNIANIE 40+
Odkryty zupełnie przypadkiem, okazał się być najlepszym kosmetykiem pod oczy, jaki miałam okazję stosować w moim dwudziestotrzyletnim życiu. Z natury mam bardzo cienką skórę w tych okolicach, a cienie to moja przykra codzienność. Po pierwszym użyciu byłam szalenie zaskoczona jego działaniem, a stosowany regularnie utrzymuje stały poziom nawilżenia, zapobiega opuchnięciom. Zniwelował również delikatne zmarszczki. Recenzja tutaj.

FLOS LEK, ODŻYWKA DO RZĘS REVIVE LASHES
Cóż mogę napisać, po prostu świetny produkt! Dzięki niemu mam piękne, gęste rzęsy, które mogłyście zobaczyć w ostatniej recenzji tuszy Loreal. Wystarcza na bardzo długo, z uwagi na większą pojemność 5 ml. Nie spowodowała wysuszenia czy podrażnienia skóry. Zawiera bimatoprost, a cały skład możecie podejrzeć tutaj. 

WELLNESS & BEAUTY, OLEJEK DO CIAŁA Z KWIATEM WIŚNI
Kolejny, uniwersalny ulubieniec, który z przyjemnością stosowałam nie tylko do włosów, ale również do działa. Tani, piękny zapach, łatwo dostępny w każdym Rossmannie. To z pewnością kupię kolejne opakowanie. 

FLOS LEK, UJĘDRNIAJĄCE SERUM DO BIUSTU, KREM ZAPOBIEGAJĄCY ROZSTĘPOM
Tak jak całe życie byłam przekonana, że wszelkie, specyficzne preparaty nie dają większych efektów, tak tutaj miło się rozczarowałam. Z uwagi na moją (powolną, ale jednak) utratę wagi zależało mi na zapewnieniu skórze specjalnej troski. Efekty po prostu czuć. Oba produkty dają świetne uczucie nawilżenia, napięcia i wygładzenia. Ujędrnienie również jest zauważalne. Znajdziecie je w drogerii ekobieca.pl

THE BODY SHOP, MASŁO DO CIAŁA Z MASŁEM SHEA
Oszczędzane na specjalne okazje z uwagi na wysoką cenę masełko o świetnej, gęstej konsystencji i bardzo dobrych właściwościach pielęgnacyjnych. Aktualnie nie dziwię się wszelkim zachwytom w kierunku produktów TBS ;) Wspominałam o nim tutaj.


PAT & RUB, OTULAJĄCY PEELING, ZŁOTY OLEJEK
Marka, którą odkryłam w tym roku i pozytywnie mnie zaskoczyła swoją jakością. Peeling skutecznie umilał mi jesienne i zimowe wieczory, aktualnie dotknęłam już dna nad czym ubolewam. Zapach jest absolutnie cudowny. Świetny pomysł na prezent. Bez złotego olejku nie wyobrażam sobie kolejnych wakacji, całe szczęście zostało mi go jeszcze na kolejny sezon. Przepięknie rozświetla skórę i podkreśla opaleniznę bez zbędnego uczucia tłustości.

Wciąż najlepszy, stosowany raz w tygodniu na zmianę z enzymatycznym lub peelingami Sylveco. Warto z nim uważać przy cerze naczynkowej, u mnie wciąż sprawdza się świetnie, zwłaszcza na często pozapychanych policzkach lub czole. 


SMILE BRILLIANT, ZESTAW DO PROFESJONALNEGO WYBIELANIA ZĘBÓW
Nie ukrywam, miałam go już dość długo i zdążyłam przetestować, jednak z recenzją wciąż się wstrzymywałam. Chciałam sprawdzić, jak długo utrzyma się efekt. Jak wiadomo, wiele zależy od stanu zębów, naturalnego koloru kości. W moim przypadku z natury nie mogę narzekać, ale piję masę herbat i kawy (choć tą drugą staram się nieco ograniczać ostatnio). Jakiś czas temu postanowiłam odświeżyć ich kolor, nałożyłam żel (22% nadtlenku wodoru) na 30 minut i kolejnego dnia dostałam kilka pytań, czy wybielałam zęby, a jeśli tak to czym. Miałam niewielką nadwrażliwość, w razie problemów do zestawu jest dołączany żel, aby zminimalizować ten problem. Plusem są indywidualnie przygotowywane nakładki, musiałam zrobić odlew zębów (z dwóch past z zestawu) i odesłać do Stanów. Ich jakość jest na prawdę świetna, są cienkie i oczywiście dobrze dopasowane. Minusem niestety jest cena, swój zestaw dostałam do przetestowania, ale na stronie Smile Brilliant koszt z 6 żelami (strzykawki po 3ml wystarczają na 3-4 zastosowania) wynosi aż ponad 500 złotych. Jakby nie patrzeć, to wciąż taniej niż wybielanie u dentysty.




Chętnie poznam Waszych ulubieńców pielęgnacyjnych :)


AKTUALIZACJA WŁOSÓW | LUTY

03 lutego

AKTUALIZACJA WŁOSÓW | LUTY


Pierwszy raz od niedawna udało mi się w aktualizacji włosów uchwycić ich idealny, good hair day. Zazwyczaj, śmiesznym zrządzeniem losu na zdjęciach wyglądają przeciętnie, albo żyją swoim życiem. Na mój gust, są już bardzo długie, aż ZA długie, więc za jakiś czas wybiorę się do mojej niezawodnej koleżanki w celu ich skrócenia, nadania kształtu i prawdopodobnie poprawienia odrastającej grzywki, która co śmieszne, wygląda na bardziej przesuszoną niż końcówki. Zdjęcia można powiększyć, jeśli ktoś ma ochotę, zazwyczaj bowiem po zmniejszeniu ich rozmiaru wyglądają na kompletnie matowe.

SZORTY TUTAJ/ KOSZULA TUTAJ

Prezentują się dobrze jeśli chodzi o końcówki, ale nie widzę sensu irytować się ich przyklapnięciem, tylko zwyczajnie je skrócę. Do mycia tego dnia użyłam cedrowego mydła Babci Agafii, balsamu na kwiatowym propolisie. Nie nałożyłam żadnego olejku na sucho, jedynie silikonowe serum Loreal. Jedną z nowości tego miesiąca jest szczotka IKOO. Ulubieńców roku w kwestii pielęgnacji włosów mogłyście już przeczytać tutaj, jeśli jednak komuś zbiorcza recenzja moich hitów umknęła, to zapraszam do nadrobienia.


Na ustach mam jedną z kredek Golden Rose Matte Lipstick Crayon, niestety nie pamiętam, który to numer. Opinia o kilku kolorach pojawi się na dniach, jednak warto wspomnieć, że na twarzy widzie również kolejną nowość tej firmy, krem BB. Na policzkach natomiast błyszczy się mój ulubieniec roku, czyli rozświetlacz Melkior.