HIT SIECI | PAZNOKCIE BABY BOOMER Z UŻYCIEM LAKIERÓW HYBRYDOWYCH SEMILAC

środa, 30 marca 2016 / 60 komentarzy / Etykiety:
babyboomer, paznokcie babyboomer, semilac, paznokcie hybrydowe semilac,

Na zdobienie typu BABY BOOMER, czyli nic innego jak cieniowany french trafiłam stosunkowo niedawno, mimo, że już od dłuższego czasu w sieci pojawiały się stylizacje tego typu. Do tej pory nie miałam okazji wykonywać gradientów, jednak efekt spodobał mi się na tyle, że postanowiłam spróbować swoich sił.

Szukając tutoriali natknęłam się na dwa sposoby: klasyczne cieniowanie z użyciem gąbki oraz nieco prostszą, moim zdaniem technikę z wykorzystaniem pędzelka oraz dodatkowej warstwy mlecznego lakieru (do obejrzenia tutaj). Dzięki niej, pewne niedociągnięcia zostają ładnie ukryte. Sama co prawda niestety nie posiadam w tym momencie tak cienkiego pędzelka, więc na swoje potrzeby dodałam jedną warstwę z wymieszanych dwóch kolorów Semilac. Na żywo róż jest bardziej widoczny i stanowi zdecydowaną większość, biel widoczna jest dopiero przy samych końcówkach. Dziwne, że aparat zwariował i odwrócił kolory ;)

babyboomer, paznokcie babyboomer, semilac, pink peach milk, bisquit


Do całości wykorzystałam:
032 BISCUIT jako warstwa wykańczająca
047 PINK PEACH MILK
001 STRONG WHITE klasyczna baza i top coat.

babyboomer, paznokcie babyboomer, semilac, paznokcie hybrydowe semilac,

Jak na pierwszy raz nie poszło tak źle, choć nie ukrywajmy, zajmuje to nieco więcej czasu niż zwykłe paznokcie w jednym odcieniu.

ZAJRZYJ RÓWNIEŻ:
INNE WPISY O LAKIERACH SEMILAC




Czytaj dalej »

MAKIJAŻ | SZEŚĆ KOSMETYCZNYCH PEWNIAKÓW, PO KTÓRE SIĘGAM CODZIENNIE

wtorek, 22 marca 2016 / 49 komentarzy / Etykiety:

W ulubieńcach często pojawia się bardzo różna kolorówka, która w danym czasie najbardziej przypadła mi do gustu i jest godna polecenia. W moim codziennym makijażu jednak można wyróżnić pewną stałą, niezmienną bazę, o której chciałabym dzisiaj napisać. Te kosmetyki oczywiście przejawiały się na blogu nie raz, więc poszczególne recenzję będą podlinkowane, jednak jestem ciekawa, jak wyglądają Wasze pewniaki. Dajcie koniecznie znać w komentarzu! :)

ANNABELLE MINERALS, PODKŁAD MATUJĄCY SUNNY FAIR

Wciąż niezastąpiony, tej zimy stosowałam go równie często, jak w ciepłych miesiącach, chyba, że w danym okresie moja skóra szalała, gdy przesadziłam z tonikiem kwasowym. Na lato nie ma nic lepszego, choć liczę, że uda mi się całkowicie zrezygnować z niego na rzecz pudru rozświetlającego tej samej marki. Na podkład skusiła się ostatnio moja znajoma i jest zachwycona.:) Pełna recenzja tutaj.


MELKIOR PROFESSIONAL, ROZŚWIETLACZ WINTER GLOW 

Po wielu próbach wciąż z podkulonym ogonem wracam do boskiego rozświetlacza Melkior, który odpowiada mi przede wszystkim pięknym odcieniem, dopasowanym do mojej karnacji. Dodatkowo, co ważne nie zapycha skóry, długo się utrzymuje a stosowanie go to prawdziwa przyjemność. Choć mam inne dobre produkty, to ten wciąż plasuje się na najwyższym miejscu. Efekty w makijażu możecie same ocenić, w osobnym wpisie.



CATRICE, KAMUFLAŻ W PŁYNIE

Jako posiadaczka z natury cienkiej skóry pod oczami nie wyobrażam sobie życia bez dobrego korektora. Kamuflaż sprawdza się świetnie, nie wysusza, dobrze kryje (choć ostatnio jestem zmuszona nałożyć dwie warstwy z uwagi na problemy ze snem). Dobrym patentem jest również pozostawienie go na dłuższą chwilę, bezpośrednio po aplikacji aby nieco zastygł, a dopiero później rozprowadzać. Swatche tutaj.

KRYOLAN, CIELISTA KREDKA NA LINIĘ WODNĄ

W komplecie do naturalnie podkrążonych oczu przyszła również mocno różowa linia wodna, która, jak wiadomo odbiera spojrzeniu świeżość. Wiele osób chwali kredkę Max Factor, której nie miałam okazji stosować, jednak profesjonalny produkt Kryolan również jest godny polecenia. 

LOREAL, TUSZ VML 

W zapasie mam dwie, zupełnie nowe wersje, jednak obawiam się, że nic nie pobije fioletowej, So Couture. Aktualnie wykańczam nieco gorszy Feline. Oba porównywałam na blogu tutaj. Gdy stosuję odżywkę (Flos Lek Revive Lashes) można nimi uzyskać efekt sztucznych rzęs, który odmienia nawet najprostszy makijaż.

CATRICE, KREDKA DO BRWI DATE WITH ASH-TON 

Kiedyś brwi był dla mnie kompletną zagadką, teraz jestem jednak świadoma, że nawet delikatne podkreślenie robi różnicę. Całe szczęście, w czasach gdy byłam piękna i młoda, nie dopadła mnie mania nadmiernego wyskubywania i nie mam z nimi zbyt dużego problemu. Plus za szczoteczkę, która jest pomocna gdy przesadzę z wypełnianiem.

spódnica tutaj


Po jakie produkty sięgacie codziennie?:)


Czytaj dalej »

KOBO PROFESSIONAL | OSIEM KOLORÓW CIENI FASHION

niedziela, 20 marca 2016 / 34 komentarze / Etykiety:

Jeszcze nie tak dawno na blogach można było spotkać masę zachwytów nad produktami jednej z marek Drogerii Natura, czyli cieniami Kobo Professional. Zachwyt chwilowo ucichł i bardzo rzadko spotykam się z wpisami na ich temat. Odcienia nr 205 Golden Rose nie trzeba jednak nikomu przedstawiać. Być może temat został wyczerpany, jednak z uwagi na fakt, że firma przesłała mi kilka najnowszych kolorów, być może warto o nich wspomnieć. Zwłaszcza, że pojedynczy cień z serii Fashion do najtańszych nie należy, regularna cena wynosi około 16 złotych. 


Warto może zacząć od tego, że już prawie rok temu odnalazłam moją idealną paletkę cieni i jest nią wielokrotnie pokazywana czekoladka I Heart Makeup opisywana szerzej tutaj. Za cenę 40 złotych dostajemy sporą ilość kolorów, przy czym wszystkie są identyczne jakościowo. Jeśli chodzi natomiast Kobo, to mam mieszane uczucia. Zauważalne są różnice pomiędzy odcieniami, niektóre, mimo, że w większości są to odcienie satynowe są dość suche, lub dla odmiany bardzo mocno pylą przy nakładaniu. Pigmentacja jest dobra, jednak bez bazy może być ciężko uzyskać piękny, połyskujący efekt, na powiece giną przy blendowaniu. 


Najlepiej prezentują się dociskane płaskim pędzelkiem, niż rozcierane i tego najbardziej mi brakuje: płynnego przejścia między kolorami, które bez problemu uzyskuję wspomnianą wcześniej paletką. Przyznaję, że czuję lekki niedosyt, zwłaszcza, że opakowaniach prezentują się pięknie.


Odcienie od góry:
215 TRUE BEIGE
221 STATE BLUE
218 RED BROWN
217 PASTEL PEACH
222 AMETHYST
220 GLAM BRONZE
216 MOCHA LATTE
219 STAR ANAISE

Wśród 8 odcieni znalazłam jeden, bardzo interesujący i jest nim 217 PASTEL PEACH (środek). W porównaniu z Golden Rose jest bardziej ciepły i różowy, mniej metaliczny. Miałam nadzieję, że jest to dobry odpowiednik jednego z moich ulubionych kolorów z paletki Sleek Oh So Special, ten jednak wypada przy nim zdecydowanie bardziej delikatnie.



Czytaj dalej »

AKTUALIZACJA WŁOSÓW: MARZEC | BAD HAIR DAY

piątek, 18 marca 2016 / 28 komentarzy / Etykiety:
SPÓDNICA TUTAJ/ BLUZKA TUTAJ
Coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że fotografowanie włosów w całości chwilami przerasta moje możliwości. Dopóki pogoda jest bardzo zmienna, a ja nie mam fotografa pod ręką ciężko jest zmieścić je w kadrze w estetyczny  sposób. Niemniej, w tej aktualizacji macie świetną okazję zobaczyć je w typowym bad hair day. Mimo podcięcia z długości do pasa, nadal szybko się przetłuszczają (ale to akurat wina sportu), jednak przyklapnięcie i widoczne spuszenie końcówek jest zauważalne. 


To tylko włosy, często nie wyglądają idealnie :) Planuję powrót do regularnego picia skrzypokrzywy. 
Prawdopodobnie winne jest jedno z nowych, rosyjskich mydeł do włosów, o którym nieco więcej wkrótce :)




Czytaj dalej »

SZCZOTKI IKOO | LEPSZE NIŻ TANGLE TEEZER? WERSJE KOMPAKTOWE I PODSTAWOWE

wtorek, 15 marca 2016 / 51 komentarzy / Etykiety:

Szczotki Tangle Teezer znają już wszyscy. Widuję je coraz częściej w rękach obcych dziewczyn, na siłowni, uczelni i nie tylko. Zdecydowany wpływ na to ma z pewnością ich popularność (sama namówiłam na nią kilka moich znajomych i są zachwycone!) ale również z uwagi na lepszą ich dostępność. Od jakiegoś czasu bowiem można je bez problemu dostać w Hebe czy sieci drogerii Rossmann, gdzie wcześniej były spore problemy z ich stacjonarnym zakupem. Na rynku pojawia się jednak coraz większa konkurencja, a dziś chciałabym Wam krótko przybliżyć jedną z nowości, szczotki IKOO.


Pierwsze, co rzuca się w oczy to ciekawy wygląd. Wybrałam wersję pacific metalic oraz czarny kompakt, który jest nieco mniejszy niż TT. W obu przypadkach opakowaniem jest bardzo ładna, "droga" puszka, która aktualnie pełni rolę pojemnika na kosmetyki. Na pewno prezentuje się lepiej, jeśli decydujemy się ją wręczyć jako prezent. Jakie są różnice? Przede wszystkim długość igiełek: są po prostu dłuższe oraz, niestety, nieco twardsze, co początkowo bardzo mi przeszkadzało. Z czasem nieco zmiękły i moja skóra się do nich przyzwyczaiła. Sięgając jednak od czasu do czasu po TT dla porównania różnica była wyczuwalna. Przez to rozczesywaniem radzi sobie minimalnie gorzej.


Zdecydowanie lepiej leży jednak w mojej szczupłej dłoni, nie wypada aż tak często, również z uwagi na wklęsłe miejsce do przytrzymywania palcem. Plusem jest jej delikatne wygięcie i lekkość. Jest węższa i nieco dłuższa, co widać w porównaniu poniżej. Masaż skóry głowy z jej użyciem jest intensywniejszy. 


IKOO są jednak nieco droższe (ceny wahają się w okolicy 60 złotych), co sprawia, że gdybym miała wymienić swoje szczotki raczej skusiłabym się na zakup TT. Obie znajdziecie je w drogerii ekobieca.pl


Znacie godne zastępstwo dla TT? 
Poszukiwania trwają?


ZAJRZYJ RÓWNIEŻ:
TANGLE TEEZER, RECENZJA PO 2 LATACH UŻYWANIA
SZCZOTKA DO MODELOWANIA TANGLE TEEZER BLOW STYLING 




Czytaj dalej »

MAKIJAŻ | GOLDEN ROSE BB, KREMOWY BALSAM UPIĘKSZAJĄCY 01 i 02 + EFEKT NA SKÓRZE

niedziela, 13 marca 2016 / 39 komentarzy / Etykiety:

Po wielu moich zachwytach nad pomadkami w kredce Golden Rose (recenzja tutaj) przyszedł czas na recenzję innego, bardzo produktu jakim jest kremowy balsam upiększający z filtrem 25 SPF. Firma przesłała mi go w dwóch, najjaśniejszych odcieniach. Jak wiecie, zawsze poszukuję podkładów wpadających w żółte tony. Tutaj natomiast:

01 LIGHT jest porcelanowym odcieniem
02 FAIR lekko pomarańczowym (niestety)


Na swojej twarzy stosowałam więc kombinację obu i sprawdza się całkiem dobrze, z prostej przyczyny: krycie jest bardzo delikatne, co możecie zobaczyć na zdjęciu niżej. W bardziej problematycznych miejscach można je dobudować poprzez dołożenie drugiej warstwy. 



Na twarzy jest delikatnie wyczuwalny, ale w przyjemny sposób, bardziej jak nawilżający krem niż podkład, stąd lubiłam go dodatkowo przypudrować. Nie daje również matowego efektu, tak jak zapewnia producent jest ono rozświetlające, cera wygląda zdrowo i promiennie. 


W moim przypadku to dobry produkt na leniwe, makijażowe dni, gdy nie zależy mi na idealnym przykryciu niedoskonałości, na co dzień sięgam po minerały. W konsystencji jest lekki i dość lejący (po wylaniu spływa z dłoni), lubię go nakładać palcami, wklepując w skórę. Niestety, bez utrwalenia nie przypisałabym mu cechy długotrwałego.


Z uwagi na właściwości rekomendowałabym go zdecydowanie cerom suchym, które lubią takie wykończenie na skórze i przede wszystkim, nie potrzebują dużego krycia. 



Czytaj dalej »

W TYM TYGODNIU NA PAZNOKCIACH | LAKIERY SEMILAC: 058 HEATHER GRAY, 141 LADY IN GREY + SYRENKA

czwartek, 10 marca 2016 / 48 komentarzy / Etykiety:
 semilac 058 HEATHER GRAY, semilac 141 LADY IN GREY, paznokcie hybrydowe, lakiery hybrydowe

Efekt syrenki od bardzo dawna pojawia się na blogach i wszelkich stronach dotyczących stylizacji paznokci. Mnie niespecjalnie przekonywał, pojemnik z pyłkiem przeleżał nieużywany dobre pół roku. Choć sama nadal nie wiem, czy jest to coś dla mnie, to jestem pewna, że znajdzie się tu sporo fanek takiego manicure. Kto natomiast próbował go sfotografować, ten ma świadomość, jak trudne jest to zadanie. Na żywo zielone, połyskujące drobinki są zdecydowanie mocniej widoczne.

 semilac 058 HEATHER GRAY, semilac 141 LADY IN GREY, paznokcie hybrydowe, lakiery hybrydowe

Do nowego koloru HEATHER GRAY dobrałam znany już Wam LADY IN GREY 141, który w mojej opinii, jest szarością idealną. Numer 058 to natomiast delikatnie przybrudzony, pastelowy róż. 
Czekam na moje zamówione, lekko holograficzne brokaty z Born Pretty Store i jestem ciekawa, jak daleko będzie im od efektu jaki uzyskałam tym razem.



INNE WPISY DOTYCZĄCE SEMILAC TUTAJ 



Czytaj dalej »

CIAŁO | PEELINGI BODYBOOM + 20% ZNIŻKI DLA WAS!

wtorek, 8 marca 2016 / 26 komentarzy / Etykiety:

Najpopularniejszy peeling w blogosferze to…kawowy, oczywiście! Jako wielka fanka jego działania nie mogłam przejść obojętnie wobec propozycji wypróbowania produktów polskiej firmy BOODYBOOM. W moje ręce trafił więc komplet nowości do wypróbowania. Dodatkowo, mam dla Was, moich czytelniczek rabat, o którym pod koniec recenzji.


Na początek, co wyróżnia peelingi? Przede wszystkim przepiękne, apetyczne zapachy: od czekolady w wersji oryginalnej, po kokosową, grejfrutową i truskawkową. Do gustu zdecydowanie najbardziej przypadły mi dwie pierwsze z wymienionych. Każdy z nich ma masę 200 g i jest przydatny do użycia przez sześć miesięcy po otwarciu. Opakowanie o tej pojemności powinno wystarczyć na około 20 kąpieli. Są idealnym rozwiązaniem dla leniuchów, które wolą gotowe kosmetyki, lub jako pomysł na prezent dla maniaczki kosmetyków.


W składzie znajdziemy wysokiej jakości kawę robusta oraz brązowy cukier, olej migdałowy, arganowy, macadamia oraz, witaminę E.
Peeling kawowy posiada sporo zalet, przede wszystkim świetnie wygładza skórę, złuszcza martwy naskórek, kofeina ujędrnia skórę, zapobiega celulitowi i wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej. Dodatkowo pobudza krążenie i poprawia koloryt. O zaletach aromapeutycznych nie wspominając! Stosowanie go, zazwyczaj po treningu jest prawdziwą przyjemnością.


Z opakowania najłatwiej jest wydobyć go dołączoną, drewnianą łyżeczką, po czym wmasować w skórę i pozostawić na kilka chwil dla lepszego efektu. Dzięki zawartości olejków, o których  już wspominałam, nie odczuwam  nieprzyjemnego poczucia ściągnięcia, wysuszenia czy też konieczności użycia balsamu zaraz po kąpieli. Peelingiem traktuję zazwyczaj nogi, brzuch i przede wszystkim pośladki. W niektórych miejscach  mam od dawna gęsią skórkę, z którą walczę, więc skupiałam się głównie na tych obszarach.
Mimo formuły opartej na kawie, nie zauważyłam brudzenia łazienki (a to chyba największy minus w przypadku stosowania standardowego, domowego peelingu) a całość również  bez problemów zmywa się z ciała.


Chociaż po zabiegu nie zauważałam  konieczności dodatkowego nawilżenia, mając  do dyspozycji antycellulitowe masło do ciała chętnie po nie sięgałam.
Bazą jest masło shea, za którym przepadam. Konsystencja jest bardzo przyjemna, lekka i puszysta, a mimo to treściwa i bogata. Kakaowy zapach  również przypadł mi do gustu, a w składzie znajdziemy również dwa składniki przeciwko pomarańczowej skórce: L-karnitynę oraz ponownie kofeinę. Ciężko jest mi oceniać to działanie z uwagi na krótki fakt jego stosowania, jednak ujędrnienie i nawilżenie jest zauważalne i na ten moment mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z jego właściwości.


W sklepie Bodyboom natkniecie się na promocję obejmującą darmową wysyłkę od 50 zł, jednak firma oferuje dla Was z okazji Dnia Kobiet również rabat -20% od standardowej ceny kosmetyków z oferty. Kod zniżkowy to bodyboomgirls i jest aktywny do niedzieli do godziny 23:59.





Czytaj dalej »

PIELĘGNACJA WŁOSÓW | JAK ZNALEŹĆ PIELĘGNACJĘ IDEALNĄ? JAK DBAĆ O WŁOSY?

sobota, 5 marca 2016 / 34 komentarze / Etykiety:
pielegnacja idealna, pielegnacja wlosow, pielegnacja wlosow niskoporowatych, jak dbac o wlosy, dlugie wlosy, dlugie wlosy blog


Znalezienie pielęgnacji idealnej to trudne zadanie. Zwłaszcza, gdy dopiero zaczynamy walkę o piękne włosy, a w sieci natrafimy na masę informacji, które zamiast pomóc mogą tylko przytłoczyć swoją ilością. Kilka lat temu, gdy sama zainteresowałam się nieco bardziej świadomym wyborem kosmetyków blogów istniała raptem garstka. Pozostawało forum Wizaż, sporo czytania i udzielania się na wielu wątkach. Patrząc trzeźwym okiem teraz powinno być prościej, wpisując w wyszukiwarkę interesujące nas zagadnienie Google pokaże nam wpisy blogerek na konkretny temat. Teoretycznie jest prościej, jednak nie wszystko, co sprawdza się w teorii ma swoje przełożenie w życiu. Poniżej kilka wskazówek, które, mam nadzieję pomogą w doborze idealnych produktów.

CZYTAJ SKŁADY
Bez umiejętności czytania składów się nie obejdzie. I nie chodzi tu wcale o znajomość wszystkich możliwych substancji, które możemy znaleźć na etykietach produktów. Na początek dobrze jest rozróżniać trzy rodzaje składników: silikony, proteiny i substancje nawilżające. Jeśli chodzi o szampony to warto również poczytać o SLES, SLS i łagodniejszych pochodnych, takich jak SCS i ALS.

TESTUJ Z GŁOWĄ
Tyle do wypróbowania! Pielęgnacja bezsilikonowa, a może wręcz przeciwnie. Z naturalnej po profesjonalną. Przesada w żadną stronę nie jest dobra. Testując kilka produktów na raz trudno będzie ocenić ich prawdziwe działanie. Zwłaszcza, jeśli któryś z nich okaże się szkodliwy. Po pewnym czasie efekty można ocenić nieco łatwiej, gdy pozna się już własne włosy. Sama jednak często staram się w przypadku nowości wypróbować je w różny sposób, nakładając na krótszy i dłuższy okres czasu, sporadycznie lub przy każdym kolejnym myciu. W przypadku zdrowych włosów efekty często widać po jednym użyciu, zwłaszcza, jeśli produkt jest nie dla nas odpowiedni.

pielegnacja idealna, pielegnacja wlosow, pielegnacja wlosow niskoporowatych, jak dbac o wlosy, dlugie wlosy, dlugie wlosy blog


PROWADŹ DZIENNIK
Szalenie przydatny! Kiedyś sama takowy prowadziłam i czasem wręcz żałuję, że wciąż tego nie robię, chociażby dla siebie. Bywa, że działanie produktów widać dopiero z czasem i mi samej udało się przesuszyć włosy jednym z rosyjskich mydeł, stosowanym zbyt często. Jakiś czas zajęło mi dojście do tego, co spowodowało taki stan, a gdybym miała spisaną całość pielęgnacji nie byłoby takiego problemu. W takim dzienniku warto również zapisywać swoje notatki w kwestii efektów po konkretnych zabiegach i kombinacjach kosmetyków.

ZNAJDŹ WŁOSOWĄ SIOSTRĘ
Osoby z podobną strukturą i stanem włosów często chwalą te same produkty. Warto jest więc poszukać swojej własnej włosowej siostry. Moją jest Angelika, stąd często wymieniamy się kosmetykami przy odwiedzinach i  choć nieco się różnimy w kwestii pasm, to w 90% przypadków chwalimy te same maski czy odżywki. Znalezienie jej ułatwi Ci spis blogów włosomaniaczek przygotowany przez Anwen, do którego Was zachęcam. Kwestią kluczową często jest porowatość.

DOKUMENTUJ
Bez tego ani rusz! Prowadząc swój dziennik i dokumentując efekty poprzez zdjęcia w łatwy sposób ocenisz ich stan. Nie tylko, jeśli zależy Ci na większym przyroście i długości włosów, poprawę kondycji również będzie na nich widać idealnie. Optymalne są zdjęcia bez flesza i w podobnym ustawieniu, co jednak, jak sama wiem nie jest takie proste ;)



Co Wam pomogło w znalezieniu idealnej pielęgnacji włosów? 



Czytaj dalej »

LIFESTYLE | KOLOROWANKI DLA DOROSŁYCH: WYJĄTKOWE WZORY DO POBRANIA I DRUKU ZA DARMO

czwartek, 3 marca 2016 / 34 komentarze / Etykiety:

Kolorowanki kojarzą mi się z dzieciństwem, gdy jeszcze byłam przekonana, że posiadam pewne zdolności plastyczne (teraz już nie jestem tego aż tak pewna!) i bardzo lubiłam tego typu zadania. Z dystansem spoglądałam na wszelkie wydania książek przeznaczonych dla dorosłych. Zwłaszcza z uwagi na wysoką cenę. Ostatnio jednak coraz więcej znajomych mi osób, w tym moja Mama z przyjemnością oddawały się rysowaniu, a czytając o odstresowujących właściwościach takiej formy spędzania czasu dałam się skusić. 

Nie chciałam jednak wydawać sporej ilości pieniędzy nie będąc pewna, czy aby na pewno jest to coś dla mnie, stąd zabrałam się za przeszukiwanie sieci w poszukiwaniu wyjątkowych wzorów do pobrania za darmo



W internecie można znaleźć całe strony poświęcone temu zagadnieniu, w tym również darmowym książkom do druku:


Wybór wzorów jest ogromny, od zwierząt, po kwiaty, mandale, sentencje i wiele innych. Myślę, że każda z Was znajdzie coś ciekawego dla siebie, zwłaszcza, jeśli macie drukarkę i chwilę czasu. W moim przypadku świetnie sprawdzają się w podróży. Często mam przy sobie jakąś lekturę, jednak trudno jest mi się skoncentrować, gdy wokół dużo się dzieje. Czas poświęcony na kolorowaniu upływał szybko, nie nudziłam się, ba, malowanie sprawiło mi bardzo dużą przyjemność! 

Do kolorowanek najlepiej sprawdzają się (podobno) cienkopisy Stabilo, mając odrobinię zdolności można stworzyć prawdziwe dzieła sztuki. Ja postawiłam na zwykłe kredki, które okazały się za suche, stąd kolejny wybór padł na znane wszystkim i sporo tańsze Bambino




Czytaj dalej »

W TYM TYGODNIU NA PAZNOKCIACH | LAKIERY SEMILAC 123 SZEHEREZADA, 126 QUEEN OF THE NIGHT + ZŁOTY WZOREK

wtorek, 1 marca 2016 / 51 komentarzy / Etykiety:
 SEMILAC 123 SZEHEREZADA, 126 QUEEN OF THE NIGHT, semilac, semilac opinie
PUDROWA KOSZULA TUTAJ
Dopóki wiosna nie zawitała do nas na dobre zabrałam się za wypróbowanie jednych z ciemniejszych kolorów w mojej kolekcji lakierów SEMILAC. Zależało mi na granacie, stąd wybór QUEEN OF THE NIGHT, w intensywnym, atramentowym odcieniu. Do kompletu skusiłam się na jedną z nowości, czyli SZEHEREZADĘ.

 SEMILAC 123 SZEHEREZADA, 126 QUEEN OF THE NIGHT, semilac, semilac opinie

Numer 123 to elegancki kolor pomiędzy różem a ciepłym fioletem. Zdecydowanie ma w sobie coś ujmującego. Sama nazwa była na tyle sugestywna, że niewiele myśląc wybrałam pasujący, nieco orientalny wzorek z płytki  BP-L 007 pochodzącej z  BORN PRETTY STORE. Wykonałam go klasycznym, złotym lakierem GOLDEN ROSE z serii Rich Color 77. Myślę, że gdy nieco zgęstnieje i nabierze lepszego krycia będzie sprawdzał się jeszcze lepiej w tym celu. Całość pokryłam nowym topem No Wipe. 

 SEMILAC 123 SZEHEREZADA, 126 QUEEN OF THE NIGHT, semilac, semilac opinie

Koszt tak dużej płytki do stempli aktualnie wynosi około 4 $ (choć dla zainteresowanych dysponuję kodem -10% UCHG10). Wysyłka jest darmowa, na moją paczkę czekałam około 3 tygodni, z wykorzystaniem innej stworzyłam moje całkiem udane świąteczne paznokcie w reniferki, które mogłyście zobaczyć tutaj.  Jakościowo nie odbiegają od sporo droższych Konad, choć tak jak również w ich przypadku, niektóre wzorki odbijają się gorzej.






Czytaj dalej »





SZABLON BY: PANNA VEJJS.