PIERWSZE WRAŻENIE | CATRICE, EDYCJA LIMITOWANA ZENSIBILITY

czwartek, 28 kwietnia 2016 / 31 komentarzy / Etykiety:

Marka CATRICE znana jest z pięknie przygotowanych edycji limitowanych. W tym sezonie na przełomie kwietnia i maja w sklepach Hebe powinna pojawić się najnowsza, ZENSIBILITY, inspirowana, jak łatwo się domyśleć świadomym życiem i spokojnym umysłem. Podobnie jak ostatnio, znów zachwycam się różem, mimo, że moje próby ich używania zawsze kończą się fiaskiem. Tym razem postawiono na interesującą, pudrowo- żelową formułę. Niech nie przerazi Was intensywny kolor, na policzkach jest bardzo delikatny. Swatche tutaj.


Paletka czterech cieni zamykana na magnes jest solidna i bardzo elegancka, jednak kolory są na tyle neutralne, że przypadną do gustu fankom delikatnego makijażu. Zwłaszcza, że sama pigmentacja jest raczej średnia i jak zawsze, baza nie zaszkodzi. Są jednak jedwabiste i dobrze się blendują. 


W skład limitowanki wchodzi również mały pokrowiec na pędzle, wykonany całkiem porządnie i myślę, że na mój weekendowy wyjazd będzie jak znalazł. W edycjach często pojawiają się również pędzle. Tak też było w tym przypadku, znajdziemy tu bowiem pędzelek do blendowania. Dodatkowo, szminkę w odcieniu klasycznej czerwieni w kształcie wrzeciona. Ma ona swój minus: malując się nią istnieje obawa o złamanie, jednak co do właściwości nie mam większych zastrzeżeń. Ciekawym produktem okazał się eyeliner z przedziwną końcówką:


Catrice nie zapomniało również o lakierach.Pięć kolorów zainspirowanych kaligrafią, przy czym mi do gustu przypadły najbardziej odcienie nude oraz piękny błękit. 

CZARNY TOP POCHODZI Z TEGO SKLEPU

Chwilowo wciąż na paznokciach noszę ostatnią hybrydę, jednak jutro planuję sięgnąć po jeden z cielistych kolorów. Na wzorniku widzicie dwie warstwy. Nieco inne niż zwykle są zakrętki, najpierw należy odkręcić jedną z części, a malujemy przedziwnym, wydłużonym aplikatorem. Nie wpływa on negatywnie na komfort malowania, jednak z pewnością wymaga to lekkiej wprawy.


Odcienie od góry: 
Nude-SHEER SILENCE 
Brzoskwinia- ZENSIBLE ROSE 
Róż- REDIANT ENERGY 
Szary- GREATLY GREYISH 
Błękit- TURQOUISENSAI

Problemy z dostępnością Catrice w sklepach są najczęściej spowodowane brakiem zamówień produktów, ze strony sprzedawców oraz zbyt małą ilością kosmetyków, które wysyłane są z Niemiec, niestety :(


Co myślicie o limitowance ZENSIBILITY
Przypadła Wam do gustu? 



Czytaj dalej »

LAKIERY HYBRYDOWE SEMILAC | SZEŚĆ ODCIENI CZERWIENI: 027, 039, 071, 111, 133, 134

poniedziałek, 25 kwietnia 2016 / 46 komentarzy / Etykiety:

Wybór lakierów przez internet nie jest rzeczą łatwą. Wiele zmieniają same ustawienia monitorów i często łapię się na tym, że szukając najchętniej wybieram wpisy porównawcze, zwłaszcza, że buteleczek Semilac mam już nieco w swojej kolekcji. Czerwienie nieczęsto goszczą na moich paznokciach, w ostatnim manicure prezentowałam Wam odcień Tutti Frutti, jednak myślę, ze warto poświęcić im osoby wpis. Zwłaszcza, że grono fanek klasycznych kolorów wciąż jest ogromne. 



W moim pudełku możecie znaleźć sześć czerwieni, od ciemnych i nasyconych, po rozbielone, truskawkowe, jak również i te o nieoczywistym wykończeniu.

semilac 027,semilac 039 semilac , semilac 071, semilac 111, semilac 133, semilac 134, semilac deep red, intense red, semilac sexy red, semilac red carpet, semilac tutti frutti,


027 INTENSE RED ciemna czerwień, w ciepłym odcieniu,
039 SEXY RED klasyczna, nasycona czerwień, 
 071 DEEP RED ciepły odcień wina,
111 CHERRY & BERRY z ciekawym, żelowym wykończeniem drobinek typu flejksy, 
133 TUTTI FRUTTI truskawowy, lekko rozbielony,
134 RED CARPET pomidorowa, z pomarańczowymi tonami. 


semilac 027,semilac 039 semilac , semilac 071, semilac 111, semilac 133, semilac 134, semilac deep red, intense red, semilac sexy red, semilac red carpet, semilac tutti frutti,


Macie którąś z nich? 
Jaką aktualnie nosicie na paznokciach?:)


INNE WPISY O SEMILAC--------> TUTAJ



Czytaj dalej »

NIE POPEŁNIAJ MOICH BŁĘDÓW | KU PRZESTRODZE I ŚMIECHOWI

piątek, 22 kwietnia 2016 / 40 komentarzy / Etykiety:


Każdemu zdarza się zrobić coś głupiego czy bezmyślnego. Nie zawsze skutki są poważne, czasem zwyczajnie śmieszne i niegroźne. Swego czasu istniał podobny wątek na Wizażu, stąd przyszedł i do głowy pomysł podzielenia się z Wami moimi wpadkami, aby przestrzec Was przed takim postępowaniem.

1. Zawsze zakręcaj wszelkie wieczka i słoiczki. Zwłaszcza, jeśli mowa tu o Twoim ulubionym podkładzie, albo olejku do twarzy za 60 złotych. Nim się nie spojrzysz wylądują na podłodze.

2. W spontanicznym zrywie nie szalej z pęsetką przy brwiach, mimo, że koniecznie potrzebują poprawy kształtu. Lepiej poprawić, niż wyrwać za dużo.

3. Nie zrywaj lakieru hybrydowego, nawet jeśli, bardzo, bardzo Cię kusi, a emalia tak bardzo, bardzo odstaje. Chyba, że lubisz nieco nierówne i pozdzierane paznokcie.

4. Od czasu do czasu wypróbuj nowy szampon. Może się okazać, że niedomyte, nieświeże włosy mogą być spowodowane namiętnym sięganiem po jeden i ten sam produkt.

5. Pamiętaj, że nawet długo stosowany kosmetyk może zacząć uczulać.

6. Nie oszczędzaj zbytnio luksusowych produktów, ich termin ważności biegnie tak samo szybko, jak innych.


7. Nie nakładaj na zniszczone, zdrapane paznokcie super silnej odżywki na bazie formaldehydu.

8. Zmieniaj treningi, czytaj, próbuj czegoś nowego, pytaj mądrzejszych. Nie oczekuj innych efektów robiąc w kółko to samo.

9. Nie szalej z kwasami, nawet, jeśli podczas ostatniej kuracji skóra reagowała dobrze, to teraz identyczne stężenie może okazać się zbyt podrażniające.

10. Depilacja na szybko, tuż przed wyjściem zazwyczaj kończy się...źle.

11. Ostatnie, i najważniejsze. Nigdy, przenigdy nie daj sobie wmówić, że musisz być perfekcyjna i idealna, aby czuć się dobrze we własnym ciele.




Jakie są Wasze rady? 
Co poszło nie tak, jak powinno?:)



Czytaj dalej »

W TYM TYGODNIU NA PAZNOKCIACH | LAKIER SEMILAC TUTTI FRUTTI 123 + GRAFICZNY WZOREK

wtorek, 19 kwietnia 2016 / 59 komentarzy / Etykiety:

Po ostatnich nieco bardziej stonowanych paznokciach w stylu babyboomer przyszedł czas na odrobinę szaleństwa w postaci wzorków. Tym razem z uwagi na graficzny wybór starałam odbijać wyjątkowo dokładnie, jednak, jak to najczęściej bywa nie zawsze wszystko idzie pomyślnie. Ostatecznie jestem jednak zadowolona (choć prób miałam co nie miara, dobrze, że hybrydę można przemywać ;)). 

semilac 133, semilac tutti frutti, semilac opinie

Semilac TUTTI FRUTTI to bardzo ładny, rozbielony truskawkowy odcień. Do typowego, pastelowego mu daleko, jest intensywny, a oddanie go na zdjęciach to prawdziwe wyzwanie. Sądzę, że fanki czerwieni, które szukają czegoś wiosennego mogą zwrócić na niego swoją uwagę. Dodatkowo, to jeden z tych kolorów, które pięknie prezentuje się na stopach.

semilac 133, semilac tutti frutti, semilac opinie
sweterek tutaj

Wspomnianym urozmaiceniem były stemple z płytki Born Pretty Store BP-L018, a lakier użyty do odbijania wzorów to Bourjois La Laque o wysokiej pigmentacji. Tutaj natomiast możecie przeczytać o mojej pielęgnacji paznokci pomiędzy hybrydami plus moim patencie na bezinwazyjne, całkowite usunięcie bazy, a wiem, że sporo z Was ma z tym kłopot :)


A kolejny mani będzie już prawdopodobnie...neonowy!



Czytaj dalej »

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW #13 | PIERWSZE WRAŻENIE: PLANETA ORGANICA, TOSKAŃSKA MASKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH

niedziela, 17 kwietnia 2016 / 30 komentarzy / Etykiety:

Dziś przyszedł czas na pierwsze wrażenie o produkcie, który intrygował mnie już od dawna. Toskańska maska do włosów suchych i zniszczonych PLANETA ORGANICA o bardzo dobrym składzie kusiła, aż z uwagi na ostatni kryzys zdecydowałam się ją przetestować. Dopiero teraz zaczynam doceniać, jak bardzo bezproblemowe włosy miałam jeszcze jakiś czas temu, teraz przyszło mi walczyć z nadmiernym przetłuszczaniem i dziwnym puszeniem, mimo, że ich kondycja jest bardzo dobra. Rzadko kiedy mogę mówić o good hair day.


Pierwsze, co rzuca się w oczy to piękne opakowanie, bywa, że produkty są fotogeniczne a przygotowanie zdjęć to sama przyjemność (ah te Blogerki;)). Tak też było w tym przypadku. Do tego wspaniały zapach, o którym nie wiedziałam: słodki, lekko cytrusowy, zawdzięcza prawdopodobnie olejowi z trawy cytrynowej, delikatnie utrzymuje się na włosach.


Konsystencja jest gęsta, budyniowa, a sam kosmetyk prezentuje się ciekawie z uwagi na zielony kolor, przywodzący na myśl zawartą w nim oliwę z oliwek, która jest jej bazą. Wersja wydaje się być nowa, w składzie na stronie KWC jest kilka różnic, ale dopiero w połowie spisu INCI. Pełny możecie zobaczyć tutaj.

można powiększyć
Jeśli chodzi o same działanie, to pasma były nawilżone, w tym również końcówki. Maska nie obciążyła ich mocno, jednak brakowało mi ładnego układania się, Miałam również wrażenie, że nadal są nieco spuszone, mimo, że w dotyku były miękkie, gładkie i wygładzone. Liczę, że kolejnym razem sprawdzi się lepiej. Znajdziecie ją w drogerii ekobieca.pl w cenie 24 złotych.

Sweterek-narzutkę ze zdjęcia znajdziecie tutaj. Nada się raczej na wyższą osobę niż moje 158 centymetrów wzrostu ;)




Czytaj dalej »

PIELĘGNACJA PAZNOKCI PO HYBRYDACH | ULUBIONE PRODUKTY + ŚWIETNA ODŻYWKA BEZ FORMALDEHYDU ZA GROSZE

piątek, 15 kwietnia 2016 / 36 komentarzy / Etykiety:

Największą bolączką osób rozpoczynających swoją przygodę z lakierami hybrydami jest kwestia ich ewentualnego zniszczenia paznokci. W sieci pisze się dużo i na dodatek bardzo różnie. Sama prawie rok jestem wierna takiemu manicure i skłaniałabym się ku opinii, że jedyne, co może wpłynąć na nie w sposób skrajnie destrukcyjny, to ich nieprawidłowe ściąganie. Najgorsze, co możemy zrobić, to zedrzeć lakier na sucho, bez jego wcześniejszego odmaczania w acetonie czy zmywaczu, który fakt, nieco przesusza płytkę, jednak łatwo sobie z tym poradzić. Moim najlepszym patentem na nieinwazyjne usuwanie emalii jest kilka czynności, które wykonuję zawsze w poniższej kolejności:


- przygotowanie wacików i folii,
- porządne zmatowienie wierzchniej warstwy hybrydy, dzięki czemu aceton z łatwością rozpuści lakier, a sam proces będzie szybszy,
- przyłożenie wacików i odczekanie kilkunastu minut,
- delikatne ściągnięcie drewnianym patyczkiem emalii,
- zmatowienie pozostałej warstwy bazy pilniczkiem ( ten krok często jest pomijany, skąd prawdopodobnie biorą się problemy z jej usunięciem)
- ponowne przyłożenie wacików,
- ewentualne ściągnięcie patyczkiem pozostałości, osuszenie i zmatowienie polerką.

Przed nałożeniem hybrydy nie szaleję zbytnio z polerowaniem i wyrównywaniem ich powierzchni, choć wiem, że u wielu osób znacznie przedłuża to trwałość manicure. Przyznam jednak, że raz miałam wykonywaną hybrydę przez inną osobę i zbyt mocne polerowanie spowodowało, że jej późne usunięcie bez uszkodzeń płytki okazało się niemal niemożliwe.


Jak dbam o paznokcie pomiędzy nakładaniem kolejnych kolorów? Bywało, że po zmyciu jednej malowałam je ponownie, teraz jednak bardzo często robię przerwę. Ściągam je wieczorem, nakładam ulubiony olejek, a z wyborem nowego odcienia czekam jeden, dwa dni, lub więcej, zależnie kiedy mam czas i ochotę na kolejny manicure. Moja płytka nie jest szczególnie jasna, stąd, w tym okresie świetnie sprawdza się mleczna, szybkoschnąca odżywka SENSIQUE VITAMIN FIRST AID dla zniszczonych i kruchych paznokci. Nie zawiera formaldehydu (cały podejrzycie tutaj), co okazało się bardzo ważne. Dlaczego? Powód jest prosty. Na bardzo zniszczone, pozadzierane paznokcie nie warto nakładać silnego produktu. Sama się o tym przekonałam, gdy próbowałam ratować je czy to Eveline, czy to Herome, efektem było tylko pieczenie a nawet ból. Teraz więc skłaniam się ku nieco lepszym składowo produktom, choć nie twierdzę, że do wyżej wymienionych nie wrócę. 


Po zastosowaniu tej niepozornej odżywki paznokcie od razu stają się bardziej utwardzone i prezentują się zdecydowanie lepiej. Nie czuję więc przymusu nakładania kolejnego koloru i mogą nieco odetchnąć.
Gdy widzę jednak, że płytce bardzo brakuje nawilżenia, jest sucha i matowa sięgam po olejki i maść z witaminą A. Świetnie działają w połączeniu, z uwagi na wazelinę, która tworzy ochronny film i zapobiega kolejnemu przesuszeniu. Jeśli chodzi o olejowanie, to najczęściej sięgam po moje ulubione produkty, olejek Wellness & Beauty (świetny z uwagi na piękny zapach i zawartość oleju rycynowego), czy też masło The Body Shop o sporej ich zawartości, które niestety, już dotknęło dna. 

Ze skórkami na szczęście nie mam problemu, głównie dzięki utrzymywaniu nawilżania. Jedyne, co może sprawiać kłopot to delikatne narastanie na palcach wskazujących i kciukach, ale świetnie radzi sobie z tym znany wszystkim preparat do skórek Sally Hansen, który umknął mi przy przygotowywaniu wpisu. Wciąż uczę się nadawać płytce migdałowy kształt, jednak całe życie nosiłam je spiłowane na prosto i okazało się to wcale nie takie proste.


Śliczny, sweterkowo-koronkowy top ze zdjęć znajdziecie tutaj.


Jak dbacie o paznokcie? 
Dajcie znać, jakie są Wasze ulubione produkty, zwłaszcza, jeśli kochacie hybrydy podobnie jak ja!:)



Czytaj dalej »

ULUBIEŃCY MARCA | ZIAJA PRO, GOARGAN, BOODY BOOM, NATURA SIBERICA

wtorek, 12 kwietnia 2016 / 33 komentarze / Etykiety:


Marzec zleciał niewiarygodnie szybko, wiosna cieszy jak nigdy dotąd. W tym miesiącu, mimo, że pod koniec otrzymałam nieco nowości kosmetycznych (pokazywałam je tutaj) praktycznie nic z kolorówki nie zachwyciło mnie specjalnie. Cali ulubieńcy więc wyjątkowo skromni, w tym, w całości pielęgnacyjni.


Ostatnio moje włosy przeżywały apogeum kryzysu, wciąż wyglądały źle. Winą były szampony, albo zbyt przesuszające, albo nie domywały zupełnie skóry, przez co już po wysuszeniu wyglądały zwyczajnie źle. Ten problem został opanowany, jednak długość wciąż szaleje, mój ulubiony balsam do Babuszki Agafii nie wystarcza, sięgnęłam więc po świetną maskę rokitnikową marki Planeta Organica. Wciąż nie jest idealnie, jednak bardzo pomaga w ich oswojeniu, pięknie nabłyszcza i nawilża.


Idąc dalej, z zapasów wyjęłam olejek GoArgan, którego głównym składnikiem jest olej arganowym, wzbogacony o żurawinę. Choć sam zapach nie odpowiada mi zbyt szczególnie, to z działania na skórę i włosy jestem bardzo zadowolona. Spełnia swoje zadanie w stu procentach, szkoda, że cena jest dość wysoka, jednak, czysty argan nie jest najtańszym składnikiem.


Wraz z włosowym kryzysem przyszedł również czas na pogorszenie cery, ratowałam się więc bardzo dobrą maską nawilżającą Ziaja Pro, o których więcej wspominałam tutaj. Nie potrzebowałam matowienia, jedynie przywrócenia równowagi i nawilżenia, przy czym delikatnego oczyszczenia. Po ostatnich testach produktów Body Boom zaprzyjaźniłam się również z oryginalną wersją peelingu kawowego, który zapachem przypomina czekoladę. Idealny substytut osób będących na diecie ;) Cały wpis o tych kosmetykach możecie znaleźć tutaj.




Czytaj dalej »

WIOSENNA WISHLISTA

niedziela, 10 kwietnia 2016 / 48 komentarzy / Etykiety:

Kilka dni temu w moim podsumowaniu marca chwaliłam się najnowszymi zdobyczami ubraniowymi i nie tylko. Kolejnym krokiem było spisanie zachcianek ubraniowych, a najlepiej w postaci wishlisty, nie uważacie? Dziwnym trafem zawsze pozwala mi to uporządkować, czego najbardziej potrzebuję i po przejrzeniu stron sklepów szukanie konkretnych rzeczy. Ciekawe? Zaczynamy!



Jestem zdecydowaną fanką sukienek, a wraz z nadejściem wiosny okazało się, że nie posiadam zbyt wielu prostych modeli, które mogłabym nosić na co dzień, bez większej stylizacji i kombinowania. Ostatnio przekonałam się do różnych odcieni szarości, ta z ciekawym detalem przy biuście wydaje się być więc idealna.

O ile eleganckich koszul mam sporo, to zdecydowanie brakuje mi czegoś w stonowanych kolorach, co bez przeszkód mogłabym nosić do zwykłych dżinsów. Bardzo spodobało mi się połączenie białego i czarnego w formie pasków lub kratki. 

W szafie wciąż nie mam białego tshirtu i choć zazwyczaj wybierałam proste, bez żadnych napisów, to chyba odrobina ekstrawagancji nikogo jeszcze nie zabiła, prawda? Wydaje mi się jednak, że powinnam szukać czegoś z dekoltem w serek, bo jak wiadomo, nieco wyszczupla to sylwetkę.

W ubiegłym roku nie skusiłam się na zakup takowych, teraz powoli się do nich przekonuję. Podstawowym problemem, z jakim się ostatnio spotkałam, jest fakt, że większość modeli jest albo bardzo, bardzo krótka w nogawkach, albo zbyt obcisła. Często odstawały również w talii. Poszukiwania idealnych szortów czas zacząć.

Prawie jak powrót do przeszłości i czasów szkolnych. Poważnie rozważam zakup tego konkretnego modelu z uwagi na prostą formę, ciemny kolor i matowy materiał. Dodatkowo, teraz jest w promocji, Sportowy, choć nie do końca. Przyda się również na wakacyjny wyjazd, o którym myślę coraz bardziej :)

6. REEBOKI CLASSIC 
Rebbok Classic Leather to szalenie popularny model, co pewnie tłumaczy problemy z jego dostępnością w sklepach stacjonarnych. Przypuszczalnie będę przeklinać się za wybór białych, jednak szalenie mi się podobają. Nic nie poradzę. Myślałam również nad Conversami lub Vansami.

Póki do Polski jeszcze nie zawitały na dobre upały (pomijając ostatnią, przepiękną pogodę) marzy mi się obcisła, dżinsowa spódnica. Dziwnym trafem, nie widziałam takiej nigdzie stacjonarnie, może pomożecie?

8. TORBA SPORTOWA 
Mam tak wygodną lokalizację, że siłownia jest oddalona ode mnie dobre pięć minut pieszo. Do tej pory więc zakup sportowej torby wydawał mi się zbędnym wydatkiem, coraz bardziej jednak przekonuję się do jej kupna. Powoli rzeczy, jakie ze sobą zabieram przestają mi się mieścić.
Zdjęcia produktów Reebok pochodzą z oficjalnej strony.





Za czym rozglądacie się na wiosnę?




Czytaj dalej »

ODPOWIEDNIK TANGLE TEEZER: NIECIĄGNĄCA SZCZOTKA FOR YOUR BEAUTY Z ROSSMANNA | CZY WARTA UWAGI?

piątek, 8 kwietnia 2016 / 44 komentarze / Etykiety:
rossmann szczotka, tangle teezer opinia, tangle teezer, najlepsza szczotka, for your beauty, szczotka z rossmanna

Kolejne, tańsza odpowiedniki znanej wszystkim szczotki Tangle Teezer (recenzja tutajnikogo już nie dziwą. Gdy znalazłam więc w wiosennej paczce od Rossmanna ich najnowszy produkt nie byłam specjalnie zdziwiona, że sieć drogerii zdecydowała się na taki krok. Po moim ostatnim teście szczotek IKOO (pełna recenzja), przyszedł czas na pierwsze wrażenie na temat nieciągnącej szczotki For Your Beauty, której koszt jest bardzo zbliżony do pierwowzoru (26,99 zł)
"Profesjonalna nieciągnąca szczotka, gładko i bez trudu przesuwa się po mokrych lub suchych włosach, dzięki swojemu innowacyjnie rozmieszczonemu elastycznemu włosiu o różnej długości. Ze względu na specjalne włosie można również łatwo i bezboleśnie rozplątywać małe supły i zapobiegać łamaniu się włosów. Można również bardzo łatwo nanosić na włosy produkty pielęgnacyjne, np. odżywki do włosów. Profesjonalna nieciągnąca szczotka ze względu na swój ergonomiczny kształt umożliwia również optymalne użytkowanie, a dzięki praktycznemu rozmiarowi jest idealnym towarzyszem na co dzień i w podróży. Główkę szczotki należy regularnie rozczesywać i w razie potrzeby czyścić delikatnym szamponem. Następnie wysuszyć szczotkę włosiem do dołu na ręczniku. Profesjonalna nieciągnąca szczotka jest przeznaczona do włosów o każdej długości."- storna Rossmann.pl

rossmann szczotka, tangle teezer opinia, tangle teezer, najlepsza szczotka, for your beauty, szczotka z rossmanna

Mam ją dość krótko, co warto zaznaczyć. Od samego początku podeszłam do niej sceptycznie. Tak jak w przypadku wspominanych wcześniej IKOO, które miały kilka plusów, w tym jeden, spory minus: nieco ostre igiełki, tak tutaj nie ma tego problemu. Są rozmieszczone w sposób bardzo zbliżony do TT. Co lepsze, rozczesują w sposób niewiele od niej gorszy, co potwierdza opinia jednej z moich koleżanek. Myślę, że gdybym czesała się nimi z zamkniętymi oczami, to nie poczułabym różnicy. Rozmiarem i ergonomią również od niej nie odbiega. Podobnie jakość plastiku, w tym włoski są bardzo podobne, choć zapewne powinnam wypowiadać się na ich temat po dłuższym teście. 

rossmann szczotka, tangle teezer opinia, tangle teezer, najlepsza szczotka, for your beauty, szczotka z rossmanna

Z jednej strony nie mam zupełnie czego się przyczepić, z drugiej jednak cena jest niewiele niższa niż oryginał. Jakby nie patrzeć: jestem z niej zadowolona, przypuszczalnie zajmie stałe miejsce w mojej torbie na siłownię :)


Co myślicie o nowości Rossmann? 
Skusicie się?:)



Czytaj dalej »

WŁOSY | JAK ZMIENIŁO SIĘ MOJE PODEJŚCIE DO PIELĘGNACJI WŁOSÓW NA PRZESTRZENI LAT?

wtorek, 5 kwietnia 2016 / 29 komentarzy / Etykiety:

Nieco bardziej świadomą pielęgnację włosów zaczynałam wieki temu. Sama zastanawiam się kiedy minęło te osiem lat (?) odkąd trafiłam na Wizaż. W tamtych czasach nie było jeszcze blogów, pierwsze, nieśmiałe kroki stawiałam więc poprzez udzielanie się na wielu wątkach dotyczących olejów, masek i innych specyfików. Jak przez ten czas zmieniło się moje podejście i same produkty?

PRZYWIĄZANIE DO DŁUGOŚCI WŁOSÓW

Wizja pięknych, koniecznie do pasa włosów, chyba nie jednej śniła się po nocach. Co zabawniejsze, mimo wielu starań często rosły dość powoli, przez co na początku mojej drogi skupiałam się głównie na przyśpieszeniu porostu. Zapuszczenie ich zajęło mi dobre trzy, cztery lata i jak to często bywa, okazało się, że taka długość jest uciążliwa w pielęgnacji i przy moim niskim wzroście (158 cm) wcale mi nie służy. Za optymalną uważam tę do talii, w kształcie U. Teraz, jak na złość, rosną jak szalone, a że niestety, moja fryzjerka mieszka spory kawałek ode mnie, to często skutkuje to ich lekkim zaniedbaniem w tej kwestii.

OLEJOWANIE

Sposób, który doceniłam i pokochałam dopiero po kilku latach mojej przygody. Pamiętam, że szalenie pomogło mi w niwelowaniu zniszczonych końcówek, zresztą, nadal uważam to za najlepszy sposób pielęgnacji. Zdarza się, że ktoś pyta, co polecam i zawsze polecam olejowanie. Dobre na początek, stosowane regularnie potrafi działać cuda, zwłaszcza u osób z wysokoporowatymi pasmami, które mają skłonności do puszenia się. Nadają blasku, gładkości i nawilżenia, czego chcieć więcej? Jakby nie mówić, to podstawa pielęgnacji.


TESTOWANIE NOWOŚCI

Odnoszę wrażenie, że im dłużej siedzę w temacie tym mniej chętnie sięgam po nowości. Od jakiegoś czasu ilość poprawnych produktów zaczyna mnie męczyć. Ciężko je zużyć, gdy w zapasie mamy swoje ulubione, gwarantujące good hair day. Często więc puszczam je w świat, dzięki czemu nie zagracają łazienki, a ktoś inny może zrobić z nich dobry pożytek. Kilka lat temu wyszukiwanie dobrze zapowiadających się produktów, ten prawdziwy dreszczyk emocji przy pierwszych testach, a teraz lekkie, kosmetyczne lenistwo. Wciąż testuję, to jasne, jednak coraz częściej trafiam na produkt, który zachwyci mnie w stu procentach i wiem, że do niego powrócę. Dodatkowo, pisanie wciąż i wciąż o tych samych odżywkach na blogu raczej nikogo nie zainteresuje.

100 % ECO, 0% SILIKONÓW

Potrzeby moich włosów zmieniały się razem ze mną, mimo, że nie ukrywajmy, wcale nie fundowałam im koloryzacji opartych na amoniaku czy częstego prostowania. Bardzo długi czas silikony ograniczyłam do koniecznego minimum (zabezpieczanie końcówek) i z efektów byłam bardzo zadowolona. Przy moich cienkich, choć gęstych pasmach często obawiam się utraty objętości czy przetłuszczenia, teraz jednak nie jestem już tak bardzo restrykcyjna w wyborze kosmetyku, nawet, jeśli zawarte są w nim lekkie silikony. Nadal bardzo lubię ekologiczne produkty, jednak nie skupiam się, by były one ekstremalnie pozbawione innych substancji. Genialnie, jeśli są, jednak teraz nieco mniej mi na tym zależy, choć w szamponach ich unikam.

KOLOR WŁOSÓW

Gdy pisałam swój pierwszy wpis na blogu moje włosy miały dość intensywny, rudawo-czerwony odcień uzyskany szamponetkami. Po maturze postanowiłam zaprzestać koloryzacji, choć teraz czasem tęsknię za ich efektem, to doceniłam mój naturalny, całkiem ładny, moim zdaniem kolor. Zdarzają się pytania o farbę jakiej używam, więc póki mam czas będę się nimi cieszyć, zwłaszcza, że siwych włosów mam już nieco. Z przykrością muszę przyznać, że w ciągu ostatniego roku sporo ich przybyło i o ile na geny nie mam wpływu, to stres zrobił swoje. 


Jak było u Was? 
Wpis dotyczący zmiany podejścia do makijażu mogłyście przeczytać już tutaj.



Czytaj dalej »

NOWOŚCI MARCA | KSIĄŻKI, UBRANIA, BUTY I KOSMETYKI + MEET BEAUTY II

niedziela, 3 kwietnia 2016 / 50 komentarzy / Etykiety:

Nie wiem jak u Was, ale wpisy podsumowujące miesiąc, podobnie jak ulubieńcy to najchętniej czytane przeze mnie posty na blogach innych dziewczyn. Zawsze można podpatrzeć ciekawy produkt lub książkę. Mam nadzieję, że w moim również odkryjecie coś ciekawego, więc zapraszam do lekkiej, niedzielnej lektury.


Zawitało do mnie kilka kosmetycznych nowości, pięknie pachnący malinami balsam Isana o pojemności 500 ml i całkiem dobrym składzie, szczotka For Your Beauty na kształt TT, najnowsze tusze Loreal, które czekają na swoją kolej oraz paletka cieni GoNude marki Wibo. Natomiast najnowszym produktem Kobo jest paletka do konturowania. Jaśniejszy kwadracik brązów odpowiada klasycznemu bronzerowi Sahara Sand.


Kilkukrotnie wspominałam, że nie przepadam za zakupami ubrań. Teraz jest już nieco lepiej, co prawda z uwagi na poprawę sylwetki, jednak jest jedna rzecz, której zmienić nie mogę. Szczupła stopa w małym rozmiarze skutecznie utrudnia mi zakup ładnych butów, które dodatkowo nie spadałyby podczas chodzenia. Niby problem pierwszego świata, jednak szalenie irytujący. Zwłaszcza, gdy do sklepów najmniejsze rozmiary dostarczane są w śladowych ilościach. 

KOSZULKI: SZARA KLIK /BIAŁA KLIK / PASKI
W tym roku postanowiłam być mądrzejsza, więc sporo wcześniej przeglądałam strony sklepów i wybrałam sobie kilka najciekawszych modeli, które mogłyby się sprawdzić. Padło między innymi na zastępstwo balerinek z lekkim szpicem w New Yorker i pudrowych trampek slip on w Stradivariusie. Te ostatnie również są lekko zwężane, co całkiem mi odpowiada. 


Brakowało mi również zwykłych koszulek na co dzień, i choć zazwyczaj z chińskich stron wybieram nieco ciekawsze ubrania, to tym razem skusiłam się na najprostsze modele. Szara (z metką Only)i kremowa w cienkie paski (podobne są chyba w Zarze?) jest godna polecenia, jednak biała zupełnie nie spełniła moich oczekiwań z uwagi na słaby materiał i ogromny rozmiar. Tak czy siak, lepiej kupić stacjonarnie i zdaję sobie z tego sprawę, jednak skorzystałam z okazji :) Z shein przywędrowała do mnie również zwiewna, lekka sukienka KILK, która z uwagi na swoją długość raczej nie będzie nadawała się na wietrzne dni ;) Ciekawym detalem jest rozcięcie na plecach. 

SUKIENKA KLIK
Wydawnictwo Znak przesłało mi również dwie, wybrane przeze mnie książki. O dziewczynie z portretu wspominałam już na instagramie. Mimo, że film oglądałam wcześniej, to lekturę bardzo polecam. Teraz zabrałam się za równie polecaną nowość autorstwa Donny Tartt. Mały przyjaciel zapowiada się bardzo ciekawie, co prawda jestem na samym początku i z chęcią oddałabym się czytaniu dla przyjemności, jednak ten tydzień zapowiada się wyjątkowo pracowicie.

Na koniec pozostawiłam sprawę Meet Beauty II w Warszawie. Udało mi się zostać wytypowaną do udziału, stąd pytanie, z kim się widzę?:)) Nie mogę się doczekać! Mam nadzieję, że nic nie stanie mi na drodze, by się zjawić.


Czytaj dalej »

BATISTE | CZY SUCHE SZAMPONY DO WŁOSÓW SZKODZĄ?

piątek, 1 kwietnia 2016 / 63 komentarze / Etykiety:

W sieci można znaleźć masę opinii dotyczących suchych szamponów. Od zachwytów, po pełne ostrzeżeń wpisy o ich szkodliwych skutkach. Gdzie leży prawda? Czy w ogóle istnieje jedna, prawidłowa opinia? Jak to zazwyczaj bywa, sądzę, że gdzieś po środku.

Pierwszą, najważniejszą rzeczą, od której wypadałoby zacząć, zanim odezwą się głosy przeciwników jest fakt, że suchy szampon absolutnie nie może zastąpić klasycznego mycia włosów. Jego największą zaletą jest maskowanie przyklapnięcia czy innych objawów nieświeżych pasm. Nie ma fizycznej możliwości, aby w jakiś cudowny, magiczny sposób usunął nadmiar  łoju (czy tylko ja nie przepadam za tym określeniem?;)). Pasma po jego użyciu wyglądają lepiej, ale nie są czyste.

NOWA, ULUBIONA KURTKA DŻINSOWA ♥ TUTAJ W PEŁNEJ KRASIE, (CHOĆ MOŻE LEPIEJ NIECO JĄ ROZJAŚNIĆ?)

W jakich momentach Batiste jest przydatny w moim, codziennym życiu? Jeszcze kilka lat temu nie miałam żadnego problemu z przetłuszczaniem się skóry głowy, przy trzecim dniu wciąż wyglądały estetycznie. Teraz, przy regularnej aktywności fizycznej wiele się zmieniło. Zawsze staram się, aby po treningu włosy zostały umyte i wypielęgnowane poprzez odżywkę czy maskę. Co jednak powinnam zrobić, gdy rano wychodzę załatwić zwykłe sprawy lub mam godzinę zajęć na uczelni, po których idę na siłownię, a włosy danego  dnia wyglądają wyjątkowo źle? Mycie ich przed nieco mija się z celem, wtedy więc oszczędnie spryskuję skórę i najczęściej związuję włosy. Dobrze  sprawdza się również w podróży, czy na krótkim wyjeździe, lub w momencie, gdy nagle muszę wyjść.




Przesada w żadną stronę nie jest dobra, podobnie jak silne i częste oczyszczanie skóry, tak samo w przypadku  Batiste. Stosowany zbyt często może powodować przesuszenie lub podrażnienie, w ekstremalnych przypadkach zatkanie porów, co skutkuje nadmiernym wypadaniem, o którym zdarzyło mi się czytać. Przy wyborze warto zwrócić uwagę na skład produktu i w moim mniemaniu, nie nadużywać go, bo nic nie zastąpi wody i detergentu:) Dobry szampon łatwo  się wyczesuje, nie pozostawiając siwego efektu, nie podrażnia (przy racjonalnym stosowaniu) i ładnie pachnie.

Jestem ciekawa Waszego zdania, lubicie suche szampony, czy bliżej Wam do delikatnych sceptyczek?
Fankom  podpowiem, że najbardziej lubię wersję wiśniową, tropikalną lub orientalną, które do dostania są w drogerii ekobieca.pl



Czytaj dalej »





SZABLON BY: PANNA VEJJS.