PRZEPIS | ULUBIONE FIT BROWNIE BEZ CUKRU I MĄKI

czwartek, 27 października 2016 / 18 komentarzy / Etykiety:
fit brownie, przepis na fit brownie, fit ciasto, ciasto bez maki i cukru

Jakiś czas temu miałam okazję uczestniczyć w targach FIWE w Warszawie, gdzie poznałam autorkę jednego z moich ulubionych, kulinarnych blogów. Nie omieszkałam spróbować również jej pyszności, stąd, przetestowałam brownie w wersji fit, bez mąki, bez dodatku cukru (słodzone bananem), z dodatkiem odżywki białkowej. Przepis więc nie jest mój, a Asi, jednak zdecydowanie warto o nim wspomnieć, podobnie jak o jej pomysłach na zdrowsze wersje słodyczy. Miałam trzech testerów w ostatnim czasie i wszystkim smakowało, a to chyba najlepsza rekomendacja :) Fasola jest absolutnie nie wyczuwalna, stąd większość była szczerze zaskoczona. Ciasto jest mokre, czekoladowe, z wyczuwalną nutą kokosową. Ciężko zjeść tylko jeden kawałek!

Z uwagi na moją zasobność kuchennych szafek adaptowałam go nieco.  W oryginalnej wersji znajdziecie miód oraz ziarna kakaowca, stąd makro jakie podam będzie wyliczone przeze mnie i nieco inne. Sięgnęłam również po inne białko, czekoladowo- kokosowe, które chyba nigdy mi się nie znudzi. Mieszkankom Lublina polecam sklep eprotein, głównie dlatego, że zakupy można odebrać na miejscu, a ceny są przyzwoite.



SKŁADNIKI:
  • Banan 80 gr (wyciągnęłam go kilka dni wcześniej z lodówki, aby dojrzał)
  • Czerwona fasola 265 gr (jedna puszka)
  • Kakao niskotłuszczowe 12% 25 gr 
  • 2 jajka 
  • Olej kokosowy 75 gr (zastosowałam nierafinowany z uwagi na zapach)
  • Szczypta soli
  • Szczypta cynamonu
  • Pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • Odżywka proteinowa (o smaku czekoladowo-kokosowym 35 gr)


PRZYGOTOWANIE:

Jest banalnie proste, jednak jak się domyślacie potrzebny będzie jednak blender. Swój zakupiłam ostatnio i powiem Wam jedno…powinnam była zrobić to wcześniej! Fasolę należy dokładnie przepłukać, odczekać aż ścieknie, w między czasie nagrzać piekarnik do 180 stopni. Wszystkie składniki blendujemy dokładnie, wylewamy na wyłożoną papierem blachę. Pieczemy około 30 minut, kontrolując patyczkiem. Kroić dopiero po wystudzeniu.

Moją porcję podzieliłam na dwanaście części, stąd, z uwagi na delikatnie zmienione składniki makro prezentuje się następująco:

Całe ciasto: 1434 kcal/67g B/72g W/95g T
Na porcję: 120 kcal/5,6g B/6g W/8g T.



Mam nadzieję, że pomysł na pyszny deser na jesienne wieczory przypadnie Wam do gustu :) 




Czytaj dalej »

MASA NOWOŚCI DO WŁOSÓW I NIE TYLKO | YVES ROCHER, ULTRAPLEX JOANNA, LOREAL PROFESSIONEL, STENDERS

poniedziałek, 24 października 2016 / 38 komentarzy / Etykiety:
stenders, kosmetyki, recenzje, stenders opinie

Kilka ostatnich tygodni obfitowało w nowości, głównie w kwestii pielęgnacji włosów, choć nie tylko. Choć zdecydowana większość wciąż czeka na swoją kolej, bo jak wiadomo, staram się uniknąć otwierania kolejnych opakowań, to warto o nich wspomnieć już teraz. Wszystkie prezentują się bardzo ciekawie, a być może miałyście z nimi już jakieś doświadczenia? Dajcie znać!


YVES ROCHER

Marka kompletnie zaskoczyła mnie asortymentem produktów do włosów. Kilka fakt, miałam okazję przetestować (przykładowo, serum na końcówki), jednak nie sądziłam, że oferuje ona aż tyle kosmetyków o świetnych składach. Płukanki octowej nikomu nie trzeba przestawiać, jak również delikatnego szamponu w kremie, o którym wspominała Anwen. Ciekawie wygląda również olejek oraz odżywcza maska, polecana przez jedną z moich koleżanek. Nowością w ofercie jest seria do włosów kręconych wzbogacona o wyciąg z baobabu. 


JOANNA, UTRLAPLEX, INNOWACYJNY SYSTEM REGENERACJI WŁOSÓW
joanna ultraplex, ultraplex, ultraplex efekty, recenzja,


Obserwując zainteresowanie zabiegami, należało tylko czekać, aż jedna z polskich, ogólnodostępnych firm wyjdzie naprzeciw klientkom i zaproponuje program do pielęgnacji włosów w domu. W gamę Ulraplex, prócz trójstopniowego systemu regeneracji opartego na odbudowie mostków disiarczkowych, wchodzi również szampon utrwalający, odżywka oraz serum- regenerator. Ten ostatni to większa, wersja 100ml tego, który wykorzystujemy przy głównym zabiegu. Przyznam, że jestem…zaintrygowana! Mimo, że nie mam zniszczonych włosów. Zwłaszcza, że ceny wahają się do 15 złotych w zwyż.

STENDERS, ZESTAW KOSMETYKÓW ANTYCELLULITOWYCH
stenders, yves rocher tusz, tusz sexy pulp


Produkty antycellitowe przydadzą się wyjątkowo po moim powrocie ze Stanów, gdzie odżywiałam się wyjątkowo źle, a na moich nogach mogłam ujrzeć nic innego, jak największy w życiu cellulit. Za błędy się płaci i choć teraz, przy odpowiedniej diecie i sporej dawce ruchu jest nieporównywalnie lepiej, to z przyjemnością zapoznam się z nieznaną mi dotąd marką. W zestawie, jaki otrzymałam znalazłam olejek, serum, scrub oraz szczotkę. Opakowania również są urzekające, to trzeba przyznać. Na zdjęciu załapał się również bardzo gorąco polecany tusz YR Sexy Pulp. 


LOREAL PROFESSIONEL, SERIA ODŻYWCZA GLYCEROL + COCO OIL
loreal do wlosow, loreal nutrifier, glycerol coco oil

Jak wiecie nigdy nie byłam fanką profesjonalnych produktów do włosów, które można kupić w salonach. Główną przyczyną był ich ubogi skład przy zachowaniu wysokich cen. Stąd zawsze polecałam tańsze i łatwiej dostępne kosmetyki, które się u mnie sprawdzają i po które sięgam przy każdym myciu. Tym razem jednak otrzymałam niespodziewaną przesyłkę, w której prócz kokosowych przysmaków ( 500 ml oleju kokosowego♥) znalazłam całą serię produktów, które nie zawierają silikonów w odżywce do codziennego stosowania oraz masce. Powinny być łagodne, z uwagi na brak SLSów, a cała linia wzbogacona jest oczywiście wspomnianym olejem. Bardzo, bardzo mnie ciekawią, jednak z testem muszę się chwilowo wstrzymać: w łazienkowej szafce zalega zbyt dużo otwartych i lubianych przeze mnie odżywek :)



O czym chcecie przeczytać w pierwszej kolejności? 
Co wyjątkowo Was zainteresowało?



Czytaj dalej »

WYGRAJ JEDNĄ Z TRZECH KURACJI KOLAGENEM NORWESKIM | BIOMED-PHARMA.PL

niedziela, 23 października 2016 / 1 komentarz / Etykiety:

Jakiś czas temu opisywałam Wam moje efekty po kuracji Kolagenem Norweskim firmy BioMed-Pharma Polska. Zapowiadałam, że wspólnie szykujemy niespodziankę. Mam bowiem okazję kontynuować moją kurację, z której ostatnio byłam bardzo zadowolona i jestem ciekawa jak sprawdzi się przy mojej standardowej diecie, bowiem, jak działa amerykańska już wspominałam:)

Produktu jednak nie będę testować sama!. Firma ufundowała trzy zestawy, które pozwalają na dwumiesięczną, pełną kurację.

Każda kapsułka zawiera:

♥ Świeży olej z łososia,
♥ Kolagen typu I i II,
♥ Witaminę C



Macie więc świetną okazję, aby na własnej skórze wypróbować jego działanie. Wszystko, co trzeba zrobić, to kreatywnie odpowiedzieć na pytanie konkursowe oraz polubić fanpage TUTAJ. Bardzo możliwe, że Wasze rady będą pomocne również dla mnie, więc czujcie się zaproszone do wypełnienia formularza. 




ZWYCIĘZCY:
Nika K.
Ola S.
Maria O.
maile wysłane:)


Powodzenia!
1. Konkurs organizowany jest przez alteregoblog.pl. Sponsorem nagród jest firma BioMed- Pharma
2. Konkurs trwa dwa tygodnie, do niedzieli 6 listopada.
3. Zadaniem konkursowym jest kreatywna odpowiedź na pytanie zawarte w formularzu oraz poprawne wypełnienie pozostałych pól.
4. Spośród wszystkich odpowiedzi wybranych zostanie trzech zwycięzców. Odpowiedzi nie będą opublikowane na blogu.
5. Jedna osoba może wysłać tylko jedno zgłoszenie.
6. Konkurs skierowany jest do czytelników wyżej wymienionego bloga.
7. Osoby niepełnoletnie powinny zapytać o zgodę na udział swoich rodziców.
8. Za wysyłkę nagród odpowiedzialny jest sponsor nagród. Czas oczekiwania na adres do wysyłki wynosi maksymalnie tydzień, w innym wypadku wybrana zostanie inna osoba.
9. Biorąc udział w konkursie wyrażasz zgodę na przekazanie danych osobowych w celu wysyłki kosmetyków (Dz.U.Nr.133 pozycja 883z późn. zm.)
10 Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu czternastu dni od zakończenia konkursu.
11. Konkurs nie podlega przepisom ustawy z dnia 19 listopada 2009 roku o grach hazardowych (Dz. U. z 2009 roku nr 201, poz. 1540 z późn. zm.)
22. Regulamin wchodzi w życie wraz z dniem rozpoczęcia konkursu. W sprawach nie określonych w niniejszym Regulaminie zastosowanie mają przepisy Kodeksu Cywilnego oraz inne przepisy powszechnie obowiązujące. 



Czytaj dalej »

CZERWIEŃ, KTÓRA ZACHWYCA | LAKIER SEMILAC 027 INTENSE RED

czwartek, 20 października 2016 / 41 komentarzy / Etykiety:

Na blogu bardzo rzadko pojawia się czerwień na paznokciach. Od zawsze należałam do fanek wszelkich odcieni różu, a po klasykę sięgałam sporadycznie. Bardzo rzadko dobrze czułam się w tym odcieniu, czym różnię się od mojej Mamy, która ją uwielbia, a kolejny lakier w tym odcieniu wciąż ją cieszy. Niestety, nie mogę jej przekonać do hybryd z uwagi na ich zmywanie, jeśli jednak ja sama decyduję się na jej noszenie przez kolejne dwa tygodnie, to uwierzcie mi, coś się dzieje.

semilac 027, semilac intense red, paznokcie hybrydowe

Tym razem bowiem poszukując czegoś innego w moim zbiorze produktów Semilac wybrałam INTENSE RED i przyznam, że to był strzał w dziesiątkę! Dawno żaden kolor tak bardzo nie przypadł mi do gustu, a w połączeniu z prostymi, szarymi czy białymi swetrami wygląda absolutnie ujmująco i pięknie. Nie za jasny, nie za intensywny, jednym słowem, idealny.

semilac 027, semilac intense red, paznokcie hybrydowe


Na sobie mam: 
zegarek Geneva,
rozświetlacz Melkior, 
kredka do ust Wibo NudeLips nr 3 (zapomniałam, jak ładnie wygląda!)

inne wpisy o SEMILAC znajdziesz TUTAJ.



Czytaj dalej »

TRZY ULUBIONE, MATOWE PRODUKTY OSTATNICH DNI | CATRICE, SENSIQUE, GOLDEN ROSE

środa, 19 października 2016 / 28 komentarzy / Etykiety:

Odkąd aura staje się coraz bardziej niekorzystna z większą chęcią sięgam po naturalne odcienie jeśli chodzi o produkty do ust. O wiele pewniej się  w nich czuję, zwłaszcza, że moja skóra od zawsze ma tendencje do zaczerwieniania się w wyniku zimna, stąd, nie chcę tego jeszcze bardziej podkreślać. Nikogo nie zdziwię, jeśli napiszę, że trzy, ulubione w ostatnim czasie szminki i kredki mają odcień brudnego różu. Niby podobne, ale jednak inne.

CATRICE, KREDKA NR 180 ALL TIME MAUVIE STAR

Najnowsza w mojej kosmetyczce. To jedyny produkt, na który skusiłam się podczas ostatniej obniżki  w Drogerii Natura na Catrice. Oglądałam ją już wcześniej, jednak wciąż zastanawiałam się, czy aby na pewno potrzebuję kolejnego malowidła? Po rabacie jednak jej cena wynosiła niecałe sześć złotych, stąd nie wahałam się ani chwili. W szafie Essence znalazłam podobny, choć bardziej ciepły kolor, a ja jednak wyglądam lepiej w chłodniejszych tonacjach. Wymaga delikatnego nawilżenia ust, aby kolor równomiernie się nakładał, czego wcześniej nie zauważyłam. Niemniej, utrzymuje się bardzo długo, nie wysusza, a fanki koloru 19 z matowych Golden Rose będą zadowolone, bo wpada w fioletowe tony. W ostatnim wpisie mogłyście ją zobaczyć „na żywo”.

SEKRETY KSIĘŻNICZKI ----> znak.com.pl choć przyznam, że nie wciągnęła mnie zbyt mocno :)

SENSIQUE, MATOWA POMADKA W KREDCE NR 404

Zupełna nowość w szafach Sensique, którą znalazłam w ostatniej paczce i znów byłam sceptycznie nastawiona. Okazało się jednak, że to bardzo porządna szminka! Porównując ją ze wspominaną wyżej GR jest bardziej matowa, a w konsystencji mniej kremowa, a bardziej…woskowa? Nieco gorzej się aplikuje, jednak dobrze się nosi i nie ściąga nieprzyjemnie ust.  Kleopatre zrobiła prezentację wszystkich kolorów, jednak to 404 najbardziej przypadł mi do gustu. Niestety, trzeba ją temperować. 


GOLDEN ROSE, MATOWA POMADKA MATTE LIPSTICK CRAYON NR 10

Tej nie trzeba nikomu przedstawiać. Będąc w Stanach zgubiłam niestety pozostałe dwie ulubione, stąd po powrocie nie mogłam rozstać się z dziesiątką, która jest stonowanym, nie za chłodnym różem. Irytuje mnie jednak jej rozmiar, po zakupie nowej temperówki (tudzież strugaczki ;)) okazało się, że się nie nadaje, więc pozostaje mi jedynie zakup oryginalnej, firmy Golden Rose. Długi czas pomagałam sobie przy jej nakładaniu pędzelkiem. O siedmiu odcieniach wspominałam tutaj, gdzie możecie również obejrzeć dokładne swatche.



SWATCHE od góry: Sensique (nieco chłodniejsza od GR, różnią się bardziej formułą niż kolorem), Golden Rose, Catrice (na ustach wybija się sporo chłodnego koloru).




Czytaj dalej »

NOWOŚCI MY SECRET: PALETKI CIENI NATURAL BEAUTY: MORNING DEW, SAND DUNES, ROSE KISS | MAKIJAŻ I SWATCHE

sobota, 15 października 2016 / 34 komentarze / Etykiety:
SWETER--> KLIK
Odnoszę wrażenie, że odkąd opiekę nad markami własnymi Drogerii Natura przejął Daniel Sobieśniewski nowości zmierzają w coraz lepszym kierunku. Marka regularnie podsyła mi ciekawsze produkty, a ostatnio podczas wizyty w sklepie w poszukiwaniu korektora w płynie Catrice (recenzja tutaj) z ciekawości zerknęłam również na szafę My Secret. Moją uwagę przykuły najnowsze paletki cieni NATURAL BEAUTY pod szyldem My Secret, a wkrótce potem miałam je już w rękach.


Pierwsze wrażenie? Bardzo pozytywne! Wybierać możemy spośród trzech kombinacji kolorystycznych i jedyna, która najmniej mi odpowiada to ta posiadająca różowy kolor.
ROSE KISS, matowe odcienie,
SAND DUNES, matowe odcienie brązu i beżu,
MORNING DEW, mat plus perła.


bardzo dobrze napigmentowane, choć mogą nieco zanikać przy blendowaniu, stąd polecam wklepywanie i mimo to, użycie bazy. Sama dopiero jakiś czas temu przekonałam się do jej regularnego stosowania, nawet pod cieliste kolory. Makijaż jest trwalszy i prezentuje się lepiej przez cały dzień. Konsystencja jest jedwabista i kremowa w przypadku matów, połyskujące natomiast są bardziej „miękkie”, silikonowe, nieco podobne do produktów Sleek. Do ich aplikacji najlepiej sprawdza się płaski pędzelek lub aplikacja palcem, co pogłębia intensywność kolorów, mogą jednak trochę przy tym pylić (stosowałam standardowo Hakuro).


Cena również jest bardzo przyzwoita, 13,99 zł, chociaż jak wiadomo, można dostać je jeszcze taniej podczas promocji -40%. Podczas ostatniej wybrałam jednak tylko wspominany korektor, naiwnie wierząc, że w tym roku uda mi się nieco zminimalizować ilość otwartej kolorówki.


Co ciekawe, tak jak to często bywa w przypadku produktów DN, te konkretne cienie są produktowane przez firmę Pierre Rene. Jeśli więc będziecie miały okazję być w drogerii, to paletkom NATURAL BEAUTY warto poświęcić chwilę, chociażby na swatche. Z tego, co wygooglowałam jest to odświeżona formuła i wygląd cieni, które już wcześniej były dostępne. Czy ktoś się zdziwi, jeśli napisze, że marzy mi się kurs u Daniela? Chyba nie  :)


MAKIJAŻ:
Mix cieni z paletek MS,
kamuflaż w płynie Catrice,
korektor i rozświetlacz Melkior,
cielista kredka Kryolan,
podkład Annabelle Minerals,
czarna, żelowa kredka Miss Sporty,
baza Art Deco,
pisak do brwi Catrice,
żel do brwi Loreal,
tusz do rzęs Loreal So Black
kredka do ust Catrice.
Na sobie mam sweter z odkrytymi ramionami pochodzący z tej strony.





Czytaj dalej »

NIKE BRASILIA: IDEALNA TORBA NA SIŁOWNIĘ | CO ZABIERAM ZE SOBĄ + PROSTY SPOSÓB JAK UNIKNĄĆ CIĘŻKIEGO BAGAŻU

czwartek, 13 października 2016 / 12 komentarzy / Etykiety:

Nigdy nie planowałam odpowiadać na tag „co jest w mojej torebce”, jednak odkąd wróciłam do Polski i wróciłam do regularnych ćwiczeń siłowych miałam okazję przetestować nową torbę, którą przywiozłam ze Stanów. Do tej pory nie zwracałam większej uwagi na jakoś tego typu sprzętu, początkowo zabierałam ze sobą zwykłą ekotorbę, później zaczęłam zwracać uwagę na ich jakość, wykonanie. Wynikałoby z tego, że mogę więc udzielić kilku porad, w tym również jak uniknąć zbyt ciężkiego bagażu.



Torba NIKE, na jaką się zdecydowałam to Brasilia (RT56323) w pięknym, czerwonym kolorze. Niestety, nie wiem, jaki dokładnie jest to rozmiar, firma bowiem proponuje ich kilka. Z tego, co podpowiada internet, nie jest ona przeraźliwie droga również u nas. Przyznam, że jej wielkość jest idealna. Jeśli poszukujecie funkcjonalnej torby na fitness to zwróćcie przede wszystkim uwagę na specjalną kieszeń boczną na buty (pozioma). Ta ją posiada, choć mimo to, do ich przechowywania dodatkowo używam worka na buty z dodatkową mniejszą komorą, gdzie zazwyczaj lądują moje klapki.


Torba nie „składa się”, nawet jeśli nie mamy w niej niewiele rzeczy, dzięki temu, że ma usztywniane dno. Poprzednia z Decathlon, którą kupiłam za grosze wyglądała przez to nieco mało estetycznie (?). Niby nic, ale strasznie mnie to irytowało. Plusem jest również mała kieszonka w środku, w której zazwyczaj trzymam karnet. Poprzednio, rzucony luzem wiecznie gubiłam pomiędzy ubraniami.


Miałam tyle szczęścia, że po wrześniowej przeprowadzce nadal mam blisko do mojego klubu, jednak zawsze biorę prysznic na miejscu. Stąd zabieram najpotrzebniejsze rzeczy jakim są ręczniki. Z polecenia kupiłam sportowe w Decathlonie, które są lekkie, po złożeniu zajmują bardzo mało miejsca, dobrze chłoną i szybko schną. Nie są może najlepsze do codziennego użytku domowego (jak na przykład po myciu włosów) jednak całą podróż po USA służyły mi świetnie. Jeden z najlepszych zakupów na wyjazdy. Rozmiar L jest idealny jako kąpielowy, posiadam również dwa mniejsze, z czego S okazała się nieco zbyt mała na siłownię (na ławeczkę, pod plecy itd.).


Zawsze zabieram ze sobą również rękawiczki, mój plan treningowy, bieliznę (wiadomo;)) oraz ubrania na zmianę. Najczęściej wybieram coś luźnego, jak zwykłe legginsy i koszulka. W większej kieszeni zazwyczaj trzymam nic innego jak kosmetyki: żel pod prysznic (malinowy YR to moja nowa miłość), olejek do skóry w sprayu, aby szybko nawilżyć ciało, pomadkę do ust (inaczej prawdopodobnie zapomniałabym o ich ochronie), spray oraz dezodorant. Aby zminimalizować ich ilość często sięgam po chusteczki z dezodorantem Cleanic. Z rzeczy do włosów również standardowo, gumki Invisibobble oraz szczotka z Rossmanna.


Nie mogłabym zapomnieć również o bezprzewodowych słuchawkach Philips. Odkąd je kupiłam nie wyobrażam sobie ćwiczyć z klasycznymi, zwłaszcza, że nie miałabym gdzie schować telefonu, a jest on dość duży i ciężki. Myślałam nad mp4, jednak prawdopodobnie nie będzie miała ona bluethooth (a może się mylę?), a ponadto uwielbiam Spotify, więc pozostanę przy korzystaniu z nich. Woda, oczywiście, najczęściej jest to niegazowana Nałęczowianka lub Cisowianka, które najbardziej mi smakują. W trakcie wysiłku nie powinno sięgać się po wody źródlane, które, z tego, co słyszałam wypłukują minerały z organizmu. Butelka Dafi sprawdza się bardzo dobrze, jednak raczej na co dzień, do torebki i na uczelnię.


Ubrania we wpisie:
stanik HM,
nerka Under Twenty



Czytaj dalej »

NOTD | LAKIERY SEMILAC 084 DENIM BLUE + 144 DIAMOND RING

środa, 5 października 2016 / 28 komentarzy / Etykiety:
semilac 144,semilac diamond ring, semilac 084, semilac denim blue, paznokcie hybrydowe

Dopóki jesień nie rozgościła się na dobre, czas sięgnąć po bardziej pastelowe odcienie, których do tej pory nie miałam okazji nosić. Tym razem wybór padł na piękny, podkreślający opaleniznę SEMILAC 084 DENIM BLUE to nieoczywisty, nieco przybrudzony błękit. Dla pewności zdecydowałam się położyć trzy, cienkie warstwy lakieru. Na dwóch paznokciach widzicie popularny srebrno-brokatowy kolor 144 DIAMOND RING, dodany tylko i wyłącznie dla delikatnego urozmaicenia.

semilac 144,semilac diamond ring, semilac 084, semilac denim blue, paznokcie hybrydowe
BORDOWA KURTKA / KOSZULKA PASKI


Inne wpisy o SEMILAC znajdziecie TUTAJ.




Czytaj dalej »





SZABLON BY: PANNA VEJJS.