MÓJ MAKIJAŻ W LICEUM | KILKA BŁĘDÓW MŁODOŚCI

wtorek, 17 stycznia 2017 / 39 komentarzy / Etykiety:
blog urodowy, blog o wlosach, blog kosmetyki

W sieci od jakiegoś czasu królują filmiki youtuberek opisujących swój makijaż z czasów liceum. Mimo, że oglądam coraz mniej osób z uwagi na brak czasu (pewnie nie tylko ja tak mam?) to myśląc o moich własnych koszmarkach i pomyłkach z czasów nastoletnich tylko uśmiechnęłam się pod nosem, bo też wcale święta nie byłam. Bloga założyłam w momencie, gdy czytałam bardzo dużo Wizażu z prostej przyczyny: blogów, stron personalnych i dziewczyn narywających filmiki było bardzo, bardzo mało. Przez te pięć lat odkąd piszę na szczęście nie krzywdziłam się już w tak dużym stopniu. Ogromny wpływ ma na to ilość treści, którą można aktualnie znaleźć i przysięgam, młode dziewczyny, które dopiero zaczynają swoją przygodę z makijażem mają dużo prościej. Również na rynku dostępność tanich, świetnych jakościowo marek niewyobrażalnie się zwiększyła. Patrząc na to jeszcze dalej, to nasze Mamy dostęp do kosmetyków miały znikomy.

MOCNE OKO TO PODSTAWA
Do dziś pamiętam chwilę, gdy gdy kupiłam na allegro paletę cieni, która zawierała kilkadziesiąt różnych kolorów. Cóż to były za makijaże, wszelkie możliwe kombinacje. Całe szczęście technika cieniowania nie była aż tak zła, co nie zmienia faktu, że tak mocno nie maluję się teraz nawet na imprezy czy większe wyjścia. Najczęściej wybieram naturalne odcienie, unikam krzykliwych kolorów. A może się zestarzałam? W pewnym momencie oczy, podkreślone tylko eyelinerem wyglądały dla mnie dziwnie. Na szczęście wszystko minęło wraz z wakacjami, gdzie malowałam się jedynie od wielkiego dzwonu. Wielka szkoda, że był to brzydki okres w moim życiu, w którym aparatu unikałam jak ognia, choć wmawiam sobie teraz, że sporo dziewczyn w takim wieku dotyka ten brak pewności siebie.



SZPACHLA, SZPACHLA
Jeśli jest tu osoba, która nie miała w swym życiu epizodu związanego z nadużywaniem jakże słynnego DERMACOLU, niech pierwsza rzuci kamień (choć wiem, że się takie znają! ). Makijażem zaczęłam interesować się głównie przez mój problem z cieniami pod oczami, które mam zawsze, niezależnie od ilości snu. W połączeniu z bladą cerą pytania o mój stan zdrowotny pojawiały się bardzo często i mimo, że wciąż nie znalazłam idealnego korektora, to nakładanie nawet rozcieńczonej, tak kryjącej pasty dla wizażystów wydaje mi się być teraz abstrakcją. Śmieszne natomiast jest to, że to właśnie ten problem zaprowadził mnie tu gdzie jestem i choć unikam patetycznych zdań na temat prowadzenia przeze mnie bloga, to jakby nie patrzeć, jest to jedna z głównych rzeczy jakie robię w czasie wolnym. I to z ogromną przyjemnością, od ponad pięciu lat. 

REVLON, MÓJ NAJDROŻSZY
Miało być ekstremalnie matowo, najlepiej z mocnym kryciem. Przez dobrych kilka lat stosowałam więc codziennie znany REVLON COLORSTAY, po który teraz sięgam sporadycznie, w momentach, gdy będą robione mi zdjęcia a makijaż być nieskazitelny cały dzień. W połączeniu z brakiem jakiegokolwiek konturowania, dziwne, że nie byłam nazywana bladą twarzą. Choć nadal uważam, że to godny polecenia produkt, to nigdy nie wrócę do jego nadużywania, zdecydowanie wolę minerały, które, choć nie tak trwałe nie zapychają, nie wysuszają i pielęgnują skórę.

BRWI, JAKIE BRWI?
Całe szczęście problem zbyt wydepilowanych brwi ominął mnie szerokim łukiem i dziękuje za to do dziś, jednak bardzo długo unikałam jakichkolwiek interwencji. O ile nadawałam im kształt, to przycinałam zbyt długich włosków, nie uzupełniałam ich, co w połączeniu z mocnym makijażem oczu wyglądało dość dziwnie. Nawet teraz, gdy widzę moje zdjęcia sprzed roku gdy nadal nie opanowałam zbyt wiele w tym temacie, zastanawiam się, czemu nie zajęłam się tym tematem wcześniej. Nawet delikatnie wypełnione i podkreślone, mimo, że z natury ciemne brwi wyglądają korzystniej. 



Jaki był Wasz makijaż w liceum?




INNE WPISY Z TEJ KATEGORII:




39 komentarzy

  1. Mnie Dermacol ominął kompletnie, chociaż podejrzalam go u znajomej to jednak wiedziałam ze to by byli dla mnie za ciężkie. Za to ciążyl na mnie grzech cienkich brwi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz panuje zupełnie odwrotna tendencja, ciekawe, czy za kilka lat nie będziemy na siebie patrzeć i myśleć "Dzizus Krajst, o co mi chodziło z tymi brwiami?" :D

      Usuń
  2. Przyznam, że o ile w liceum mój makijaż ograniczał się do tuszu do rzęs, podkładu(a czasami i nawet go nie używałam) i balsamu do ust o tyle początek studiów.. Hmm tęcza na oku(fiolet, zielony, co tam chciałam), rude, zafarbowane włosy i kolorowe ubrania, więc wyglądałam jak papuga :p Oj, kreseczki też były, ostatni raz byłam u kosmetyczki 4 lata temu i nigdy więcej, do teraz borykam się z problemem jednej gęstej brwi, drugiej wyskubanej :/ Teraz, choć mam problemy z hormonami, czasem się nie maluję, bo mi się nie chce, fakt, że teraz dziewczyny mają więcej możliwości i kosmetyków dla nich przeznaczonych z których też korzystam(półki Miss Sporty, Essence, Lovely, My Secret), w necie też można uzyskać więcej informacji. Uff, ale się rozpisałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mnie też niezła papuga musiała być, chociaż ubrania miałam raczej stonowane :D Kosmetyczek wciąż się boję, a brwi nie pozwoliłabym dotknąć chyba nikomu. Sama nie maluję się gdy nie mam ochoty, a w dni gdy mam zaplanowany trening bardzo go ograniczam.:)

      Usuń
  3. Haha ja pamiętam jak używałam podkładu Lirene (taki szary, matujący), oczywiście za ciemnego, bez jakiegokolwiek pudru i korektora :D i na tu kulki brązujące, no i heja :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam fazę na ten podkład przez krótki moment :D Dużo osób o używało :D

      Usuń
  4. Kiedyś w ogóle nie używałam podkładu, bo miałam idealną cerę ;) Obecnie też mam ładną, dlatego używam lekkich kremów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chocolade, ja z łezką w oku wspominam moją cerę z początku liceum, dziwne, że Dermacol i reszta tak bardzo jej nie szkodziły. Teraz jednak ma dużą skłonność do zaskórników, choć może być też to wina hormonów niestety. Odpowiednia pielęgnacja jednak dużo mi pomaga, zawsze lepsze to, niż stany zapalne. Jakby nie patrzeć, pozazdrościć Ci można ładnej cery!

      Usuń
  5. Ja sie malowalam z liceum od swieta, jedyny staly element to byl tusz da rzes (najlepiej jakis lash architect), bo bez niego uwazalam, ze wygladam na zmeczona. Natomiast, moj imprezowy makijaz to byl zawsze za ciemny i za bezowy podklad, doradzany przez sprzedawczynie, bo przeciez trzeba wygladac "zdrowiej". Oczywiscie nie bylo mowy o zadnym konturowaniu albo rozu :P Cienie do powiek jakos w miare ogarnialam, ale (wstyd sie przyznac) przeczesywanie i uzupelnianie brwi to u mnie nowosc :) Nie uniknelam rowniez zbyt cienkich brwi w wyniku wlasnorecznego "wyrownywania". Ale na szczescie szybko sie opamietalam, dzieki dobrej, ale wrednej kolezance, ktora mnie wysmiala... :P i do dzisiaj jestem jej za to wdzieczna, bo brwi szybko odrosly. Teraz oddaje sie w rece sprawdzonych kosmetyczek, bo wiem ze sama bede poprawiac i dorownywac, az zostane bez niczego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałam wrażenie, że panie w sklepach częściej doradzają jednak różowe odcienie! Ja bardzo długo nie wiedziałam, w jakiej tonacji podkładów powinnam szukać, więc teraz tym bardziej uwielbiam Annabelle Minerals, gdzie mam masę odcieni ♥ Sama jak wspominałam wieki byłam ignorantką w kwestii brwi, teraz tesuję coraz więcej produktów :)

      Usuń
  6. W LO w zasadzie w ogóle nie ruszałam brwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając doświadczenia dziewczyn, to może to i lepiej :) Cała masa dziewczyn po nadmiernej regulacji ma problemy wiele lat :(

      Usuń
  7. Niestety brwi... dałam się namówić ciotce :/ do tej pory to sobie wyrzucam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś stosować na ten problem odżywek do rzęs? Ja odkąd pamiętam miałam lukę na prawej brwi, a po dłuższym stosowaniu Revive Lashes nieco mi zarosła :)

      Usuń
  8. Również w liceum robiłam za mocne oko i uwielbiałam mocny mat na twarzy...strasznie wyglądałam. Brwi na szczęście nie ruszałam. Mama zabroniła, to się posłuchałam dzięki Bogu :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta ja to się do tej pory dziwię, że faza na wyrywanie brwi mnie ominęła :D Może dlatego, że cienkie plemniczki nigdy mi się specjalnie nie podobały :)

      Usuń
  9. Moim najwiekszym grzechem bylo uzywanie duzo za ciemnego podkladu - brazowa twarz i śnieznobiała szyja. I oczywiscie duzo za mocno pomalowane oczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tyle się mówi i czyta o doborze podkładu, a super bladziochom nadal często powtarza się, aby używały ciemniejszych niż powinny, bo wyglądają niezdrowo :D

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Teraz już je podkreślasz? Ja bardzo lubię pisak Catrice, super rysuje się nim włoski :)

      Usuń
  11. Mój makijaż w liceum nie istniał, z czego bardzo się cieszę- może to zabrzmi trochę bufoniasto- ale dzięki temu, że nie katowałam wtedy twarzy podkładami, teraz mam jedynie sporadyczne problemy z cerą.
    Jasne, chciałam się tak ładnie malować jak koleżanki, no bo jak one to robią?! Ale szybko mi przeszło;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dość wcześnie zaczęłam się malować, choć początkowo nie była to tapeta, potem samo poszło :D Nie żałuję, zawsze to jakieś doświadczenie. Co do problemów z cerą, myślę, że u mnie jednak używanie takiego podkładu nie wpłynęło aż tak bardzo na jej wygląd teraz, minęło już dobrych kilka lat, ale kto wie :)

      Usuń
  12. W liceum prawie się nie malowałam, pod koniec używałam matowych cieni Constance Carol szarego i czarnego, do dzisiaj uwielbiam ciemne makijaże bo w jasnych czuję się totalnie nijako. Nawet gdy użyję jaśniejszgo cienia, to musi być ciemny akcent w formie kreski i przyciemnienie zewn. kącika górnej powieki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy nieco się zmienił ale wciąż nie widzę w mocniejszym makijażu nic złego :) Są dni gdy makijaż noszę praktycznie żaden, a innego lubię się pobawić cieniowaniem, nowymi produktami. Z drugiej strony coraz częściej spotykam się z naciskiem na bycie naturalną, tą stroniącą od produktów kolorowych... Chociaż to może temat na oddzielny wpis.

      Usuń
  13. Mnie Dermacol ominął. Z perspektywy czasu w liceum miałam bardzo delikatny makijaż, bo ograniczał się tylko do podkładu, błyszczyka i tuszu do rzęs :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i lepiej, chociaż z drugiej strony zawsze można się wyszaleć i potem z głowy :D

      Usuń
  14. Przypomniałaś mi o moich biednych brwiach, nie wiem dlaczego mi się wydawało że w cienkich paseczkach wyglądam lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Ty jedna Paola miałaś ten problem :D Bardzo częsty, nadal zauważalny na ulicach lub dla odmiany, przesadzone instabrows :D

      Usuń
  15. Ja też mam mocne cienie i bladą cerę... Obecnie stosuję korektor z L'oreala True Match i chyba z tych, które używałam jest najlepszy. Kamuflaż w płynie z Catrice jest za ciemny dla mnie, zresztą nie tylko on. A Ty możesz coś polecić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam korektora Catrice w płynie w numerze 002, najjaśniejszy jest wciąż za ciemny? :( Czasem stosuję również kremowe korektory Melkior w paletce i bardzo dobrze się sprawdzają. Myślałam nad zainwestowaniem w coś droższego, ale bez próbki raczej bałabym się kupić korektor za 100 zł czy więcej :(

      Usuń
    2. Mam kolor 010 i u mnie wychodzi ciemno, chociaż w opakowaniu wydaje się odpowiedni. A ten, który Ty używasz to jakiś inny chyba.
      Myślałam nad korektorem Annabelle Minerals w jakimś kolorze z gamy Cream. Nie polecają go pod oczy, ale mi nic nie wysusza skóry pod oczami. Polecają natomiast podkład rozświetlający pod oczy, ale obawiam się, że będzie zbyt błyszczało.

      Usuń
    3. Uciekł mi Twój komentarz :( Nowych korektorów nie miałam, mam trzy podstawowe kolory i kryły dobrze na twarzy, nałożone na podkład, jednak nie stosowałam ich pod oczy. Od zawsze odnoszę wrażenie, że skóra w tym miejscu jest u mnie wyjątkowo cienka, więc nie chcę jej dodatkowo przesuszać. Korektory rozświetlające zazwyczaj są bardzo delikatne, mają subtelne drobinki i krycie. Żaden z tańszych korektorów o dobrym kryciu nie przychodzi mi teraz do głowy prócz Catrice :( Wprowadzają co prawda nowy odcień, ale jest on najciemniejszy.

      Usuń
    4. Ja mam ten najjaśniejszy z podstawowych, ale ze względu na kolor nie nadaje się pod oczy. A co do podkładów AM to możesz powiedzieć czy formuła matująca bardzo różni się od kryjącej?

      Usuń
    5. Niestety, nie próbowałam kryjącej :( Ale mam zamiar to zmienić i opisać wyniki testu na blogu!

      Usuń
    6. O to czekam z niecierpliwością ;)
      Ja z kolei używałam tylko kryjącej (ale miałam kiedyś też matujące próbki), ale czasem tak jakby się warzył (głównie broda i nos) i czytałam, że wtedy lepiej by sobie radził matujący, więc chcę spróbować. Jeśli chodzi o odcień to zdecyduję się na Sunny Cream. Czego ja używałam, gdy nie było ani Cream, ani Sunny? ;)

      Usuń
  16. Ja pamiętam, że w technikum nie malowałam się, jakoś pod koniec dopiero zaczęłam, ale nie pamiętam żeby było tragicznie. Najgorsza była czarna kredka na górną powiekę i dolną... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie rozmawiałam z koleżanką i też mówiła, że to było najgorsze co sobie robiła, więc nie jesteś sama :D

      Usuń
  17. Ja w liceum nie malowałam się w ogóle :) szkoda było mi czasu ale przed studniówką ćwiczyłam intensywnie malowanie jaskółki na powiece i powiem szczerze, że faktycznie na samą zabawę wyszła mi bardzo ładnie i wszystkie koleżanki mi zazdrościły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wciąż mam z nimi problem...zwłaszcza, gdy przestałam malować je codziennie :D

      Usuń

Proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.
Dziękuję!






SZABLON BY: PANNA VEJJS.