JEDEN KROK DO PIĘKNYCH WŁOSÓW | ANWEN, OLEJKI DO WŁOSÓW MARAKUJA, WERBENA I MANGO

23 lutego

JEDEN KROK DO PIĘKNYCH WŁOSÓW | ANWEN, OLEJKI DO WŁOSÓW MARAKUJA, WERBENA I MANGO

olejki anwen, anwen oleje, anwen olej marakuja, anwen olej mango, anwen olej werbena, kosmetyki anwen, olejki anwen recenzja


RECENZJA| ANWEN, OLEJKI DO WŁOSÓW MARAKUJA, WERBENA I MANGO


Olejki do włosów Anwen, to kolejne produkty, które miałam okazję testować zaraz po maskach dopasowanych do określonej porowatości. Trudno uwierzyć, że od momentu ich otrzymania minęło już pięć miesięcy, jest to więc czas adekwatny do wyrobienia sobie opinii, bo nie oszukujmy się, są to produkty, na których działanie trzeba poczekać. Wśród trzech zalazłam jednak swojego ulubieńca.


olejki anwen, anwen oleje, anwen olej marakuja, anwen olej mango, anwen olej werbena, kosmetyki anwen, olejki anwen recenzja

ANWEN OLEJKI DOPASOWANE DO POROWATOŚCI

Każdy z nich to odpowiednio dobrana do wspomnianej porowatości mieszanka olejków. Różnią się więc składem, ale również zapachem i przyznam, że od samego początku najbardziej cieszyłam się z werbeny. Niemniej jednak wszystkie prezentują się następująco i prócz klasycznego zastosowania mogą być również stosowane do pielęgnacji ciała czy twarzy. Przyznam jednak, że w tym przypadku było mi ich jednak trochę szkoda marnować.



Caprylic/Capric Triglyceride, Orbignya Oleifera Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Parfum, Tocopheryl Acetate.

 Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Prunus Domestica (Plum) Seed Oil, Camellia Kissi Seed Oil, Parfum, Tocopheryl Acetate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Geraniol, Alpha Isomethyl Ionone, Limonene, Citral.


Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil, Pyrus Malus (Apple) Seed Oil, Parfum, Tocopheryl Acetate, Benzyl Benzoate, Benzyl Alcohol.


olejki anwen, anwen oleje, anwen olej marakuja, anwen olej mango, anwen olej werbena, kosmetyki anwen, olejki anwen recenzja
włosy po olejku MARAKUJA oraz masce do włosów niskoporowatych ANWEN

OLEJKI ANWEN | MÓJ ULUBIENIEC 

Wszystkie produkty mają wspólne zalety, są bardzo lekkie i nie obciążają włosów, na czym bardzo mi zależy, bo obecnie są one bardzo długie i zdarzało się, że po myciu były widocznie pozbawione objętości. Świetnie się zmywają, niezależnie od nałożonej ilości. Są bardzo wydajne, co widać po wersji do włosów wysokoporowatych, którą stosowałam minimum dwa razy w tygodniu, z prostej przyczyny. Mimo, że w teorii lepiej sprawdziłaby się u mnie ta o zapachu MANGO, tak to właśnie MARAKUJA skradła moje serce dzięki idealnemu działaniu. O innych co prawda nie mogę powiedzieć złego słowa, jednak najwidoczniej moje pasma polubiły się z konkretną mieszanką. Ku mojemu zdziwieniu jednak zapachowo wygrywa według mnie ten pierwszy. Nie są to w żadnym wypadku nuty sztuczne, duszące, jak czasem bywa przy innych produktach, gdzie cały pokój zostaje wypełniony syntetyczną, drażniącą wonią. Ogromny plus za dobrze działającą pompkę, która nie rozpryskuje olejku na wszystkie strony i nie zacina się. 

olejki anwen, anwen oleje, anwen olej marakuja, anwen olej mango, anwen olej werbena, kosmetyki anwen, olejki anwen recenzja

Jeśli szukacie produktu w wygodnym opakowaniu, który świetnie sprawdzi się do olejowania skóry głowy (nie powodował podrażnień, a przyjemnie koił), nawilżania włosów, zabezpieczania końcówek na co dzień to z czystym sumieniem mogę polecić któryś z nich. Jak widać znajomość porowatości jednak nie do końca zagwarantuje Wam odpowiedni wybór, ale mimo to myślę, że będziecie zadowolone, niezależnie który z nich wrzucicie do koszyka. Każdy z nich kosztuje 29,90 zł w sklepie Anwen (klik).



O INNYCH PRODUKTACH ANWEN PISAŁAM TUTAJ.



PRODUKT, KTÓRY MNIE ZASKOCZYŁ | RECENZJA: GLOV RĘKAWICA DO DEMAKIJAŻU

22 lutego

PRODUKT, KTÓRY MNIE ZASKOCZYŁ | RECENZJA: GLOV RĘKAWICA DO DEMAKIJAŻU

glov, rekawica do demakijazu, glov demakijaz, glov blog

RECENZJA: GLOV RĘKAWICA DO DEMAKIJAŻU

O rękawicy do demakijażu GLOV głośno zaczęło robić się już dawno temu i przyznam, że bardzo długo nawet nie spojrzałam w jej stronę. Ba, nawet posiadając ją w swoich zapasach nie paliłam się za bardzo aby ją wypróbować, mimo wielu pozytywnych recenzji. Dopiero zachwyty mojej koleżanki skłoniły mnie do jej pierwszego użycia. Czy się zakochałam? U kogo moim zdaniem sprawdzi się tak sposób oczyszczania cery?

glov, rekawica do demakijazu, glov demakijaz, glov blog

GLOV to rękawica wykonana z innowacyjnego włókna (według metki jest to 80% poliester oraz 20% poliamid), które ma za zadanie rozprawić się z każdym makijażem, w tym również oczu. Co ważne, bez użycia produktów myjących, łatwo, szybko i przyjemnie. Długo nie mogłam znaleźć dla niej zastosowania, głównie dlatego, że nie wyobrażam sobie usuwania maskary inaczej niż płynem micelarnym, a widok twarzy z rozmazanym tuszem jest dla mnie nie do przejścia. Nic nie szkodziło wypróbować ją jako ostatni etap pielęgnacji. Przed każdym użyciem wystarczy dokładnie zmoczyć ją ciepłą wodą.

GLOV | U KOGO SIĘ SPRAWDZI?


Aktualnie udało mi się doprowadzić cerę do względnie dobrej kondycji, gdzie nie potrzebuję kremów nawilżających. Zależało mi aby ten efekt utrzymać, przy czym wszystkie produkty myjące miałby by ją oczyszczać delikatnie, ale przede wszystkim dokładnie. Kiedy po nią sięgam?


  • do porannego, delikatnego mycia, aby usunąć jedynie nagromadzone przez noc sebum (za to chyba najbardziej ją lubię),
  • do wieczornego, jednoetapowego demakijażu, zwłaszcza, jeśli na twarzy miałam głównie minerały,
  • do ostatniego mycia, tuż po żelu lub pudrze myjącym, przy trwałych podkładach jak Revlon Colorstay,
  • do delikatnego usunięcia ostatnich pozostałości po maskarze (tu sprawdza się genialnie, dociera do nasady rzęs).

glov, rekawica do demakijazu, glov demakijaz, glov blog

Żywot rękawicy to trzy miesiące, warto pamiętać, aby miała możliwość naturalnego wyschnięcia, aby nie namnażały się na niej bakterie, a tuż po każdym użyciu wyprać wodą z dodatkiem mydła. Świetnie sprawdzi się dla osób, które nie sięgają zbyt często po makijaż wodoodporny, dużo podróżują lub lubią zmywać całą twarz i oczy za jednym zamachem. Przy oporniejszych tuszach jednak, odnoszę wrażenie, może dojść do niekorzystnego naciągania skóry wokół oczu. Niezdecydowanym podpowiem, że aby wypróbować ją nieco taniej można skorzystać z mini wersji Quick Treat klik, która również świetnie sprawdza się do kosmetyczki na wyjazd. 

Czy kupię ponownie? Zdecydowanie tak. Dawno żaden produkt tak miło mnie nie zaskoczył.



PAZNOKCIE NA WALENTYNKI | 5 ODCIENI CZERWIENI SEMILAC: 071, 039, 134, 172, 181 + PLATINIUM LIGHT GOLD 260

13 lutego

PAZNOKCIE NA WALENTYNKI | 5 ODCIENI CZERWIENI SEMILAC: 071, 039, 134, 172, 181 + PLATINIUM LIGHT GOLD 260

semilac 260, semilac light gold, semilac 071, semilac deep red

CZERWIENIE SEMILAC NA WALENTYNKI 

Czerwień to kolor miłości, kojarzony z klasą i elegancją, zwłaszcza gdy pojawia się na paznokciach lub ustach. Walentynki to idealny moment na przyciągający wzrok nowy manicure, nawet dla upartych fanek różu, bowiem nawet dla takich jak ja znajdzie się odpowiedni odcień. W tym roku wybrałam mocny, nasycony, z nutą wina 071 DEEP RED. Intensywna i żywa natomiast to jedna z najpopularniejszych, o numerze 027 INTENSE RED (mogłyście ją zobaczyć tutaj).

semilac 071, semilac 039, semilac 134, semilac 181, semilac 172, semilac 260

W swojej kolekcji mam jednak kilka innych, od połyskliwych, z delikatnymi drobinkami, po kremowe i z uwagi na okoliczności warto o nich wspomnieć.  

semilac 071, semilac 039, semilac 134, semilac 181, semilac 172, semilac 260

SEMILAC 071, 039, 134, 172, 181

Kremowe:
039 INTENSE RED 
071 DEEP RED 
134 RED CARPET 

Pełne drobinek: 
172 TANGO AMORE
181 SPICY SALSA 


Aby nie było zbyt nudno, postawiłam na akcent w postaci 260 PLATINUM LIGHT GOLD, który jest moim ulubieńcem z całej kolekcji. Niezwykle migoczący, nie za żółty, a szlachetnie złoty. Połączenie z czerwonym jest moim zdaniem, jednym z najczęściej zauważalnych na instagramie i chyba nie ma się co dziwić, bo jest w nim coś uroczego. 

semilac 260, semilac light gold, semilac 071, semilac deep red

Pięknych walentynek i urokliwych paznokci!


DROBNE, CODZIENNE PRZYJEMNOŚCI | MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA, MUSIEROWICZ, NUXE

12 lutego

DROBNE, CODZIENNE PRZYJEMNOŚCI | MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA, MUSIEROWICZ, NUXE

peeling ministerstwo dobrego mydla sliwka

O tym, że ostatnie miesiące okazały się bardziej pracowite, nie muszę chyba nikogo przekonywać. Na blog jedynie z doskoku pojawiały się nowe teksty i choć wciąż jest to moje główne hobby (prócz siłowni, książek i seriali wszelkiej maści) tak niestety, z uwagi na nawał obowiązków wszystkie poszło w odstawkę. Ze wszystkich komplikacji wyszłam jednak obronną ręką i miejmy nadzieję, że na dobre mogę tu wrócić, a z drobnych przyjemności urodzi się coś większego. Dziś jednak o drobiazgach, które umilały mi codzienność.

spieniacz hoffen, spieniacz do mleka biedronka

SPIENIACZ DO MLEKA Z BIEDRONKI

Kupiony zupełnie bez przekonania, a jedyną zachętą była przecena na dwanaście złotych i polecenie Miskejt, którą z przyjemnością śledzę. Do zakupu ekspresu z prawdziwego zdarzenia długa droga, a kto nie lubi kawy z pianką? Niestety, nieco rozczarowałam się już na wejściu, byłam głęboko przekonana, że w przypadku spieniacza wraz z kubkiem nie będzie konieczności ciągłego naciskania przycisku, ale ostatecznie gadżet sprawdza się super! Miarka na kubku okazała się bardzo pomocna, a jeśli opracujecie już mikrofalę do podgrzania mleka, to najbardziej instagramowy napój będzie gotowy. 

coffee, marshamllow, pianki serduszka

Od siebie dorzucę mały protip, do swojej dodaję czasem nieco oleju z orzechów lub kokosowego, rozpuszczam, a dzięki temu piana jest bardziej trwała, a cała kawa nabiera wspaniałego aromatu :) W wielu miastach są specjalne, nieco większe sklepy z sekcją wyprzedażową produktów sezonowych, więc jeśli macie chęć spróbować swoich sił, to zerknijcie koniecznie.

kindle paperwhite blog

MAŁGORZATA MUSIEROWICZ

Kto nie zna Małgorzaty Musierowicz, autorki najpopularniejszych książek dla młodzieży? Sięgałam po nie z przyjemnością mając lekko ponad dziesięć lat, więc po kolejnych piętnastu, mając na Kindlu  Szóstą klepkę czuję się jak gdybym wsiadła w wehikuł czasu. Łatwa i lekka lektura na zimowe dni, zwłaszcza, jeśli jej twórczość nie jest Wam obca. Inną, interesującą książką okazał się Cud chłopak R.J. Palacio, której ekranizację można bez problemu obejrzeć aktualnie w kinach. Wzruszające, dające do myślenia, z dobrą obsadą. Zdecydowanie warte uwagi. Chętnie poznam Wasze ostatnie odkrycia w tej kwestii. Sesja za mną!


ŚWIECE I WOSKI 

Moje kolejne, dwudzieste piąte już urodziny nie uszły uwadze moich Przyjaciół i tak oto wzbogaciłam się o kolejne, przepiękne świece. O ile mi wiadomo obie pochodzą z Tk Maxx, a muszę przyznać, że sama bardzo często zaglądam na ich stoisko (prócz standardowo kubków, na które już nie mam miejsca w kuchni) i bardzo rzadko cokolwiek kupuję. Takie prezenty cieszą więc tym bardziej. Innym umilaczem okazał się nowy kominek z Pepco kupiony za grosze. Nie przypala wosków, odpowiednio je podgrzewa, a ostatnio najczęściej używanym okazał się Dreamy Summer Nights, o nutach wanilii, heliotropu i drzewa. Ciepły i otulający, ubolewam jednak nad cenami, które bardzo w ostatnim czasie wzrosły. Przypuszczalnie jednak zrobię zapas będąc w Stanach, gdzie można trafić na promocję 1$ w salonach Yankee Candle. Żal nie skorzystać.

ministerstwo dobrego mydła peeling śliwka

PEELING MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA

Blog niby kosmetyczny, a produktów tej natury tylko dwa.. za to jakie! W okolicach świąt Pakamera uraczyła mnie pięknym prezentem, a jednym z nich był odżywczy peeling cukrowy z Ministerstwa Dobrego Mydła o zapachu śliwki. Co prawda ja bardziej wyczuwam tu czekoladę, a zaraz za nią owoce, jednak wciąż, jest to genialny, pełny cukru, wzbogacony olejem słoik pełen dobroci. Świetny prezent jako prezent, nawet dla osób, które niezbyt często sięgają po tego typu specyfiki. Pozostawia skórę nawilżoną i pięknie pachnącą. Świetny do cotygodniowego, nawet eskpresowego SPA.

nuxe balsam do ust, nuxe reve de mel recenzja

BALSAM DO UST NUXE

Marka odkrywana powoli, wciąż zaskakuje. Choć w mojej opinii balsam nie ma silnie nawilżających właściwości, to przyjemnie otula popękane usta, przynosi ukojenie, a jedwabista konsystencja umila stosowanie. Podobnie zresztą jak pyszny, miodowy zapach. Jeden z miłych rytuałów na dobranoc.



ODKRYCIA 2017 ROKU W PIGUŁCE | NAJLEPSZE PRODUKTY DO WŁOSÓW, PAZNOKCI I CIAŁA

03 lutego

ODKRYCIA 2017 ROKU W PIGUŁCE | NAJLEPSZE PRODUKTY DO WŁOSÓW, PAZNOKCI I CIAŁA


Ubiegły rok obfitował w wiele niespodzianek i pozytywnych zaskoczeń. Prócz tych życiowych, również kosmetyczne i żal byłoby mi nie opublikować jednego, choć bardzo spóźnionego podsumowania. Tym razem jednak postawię na inną formę, będą to moje odkrycia, zupełnie nowe produkty, których nigdy wcześniej nie miałam okazji używać. W innym przypadku, jak się domyślacie, musiałabym zamieścić połowę ulubieńców z zeszłych lat, a wpis przeistoczyłby się w kilkustronicowy, a zależałoby mi, aby była to typowa pigułka, esencja, creme de la creme. Zaczynamy!


ANWEN | MASKA DO WŁOSÓW ŚREDNIOPOROWATYCH
Z niesłuchaną dla mnie radością muszę przyznać, że gdyby przyszło by mi oddać wszystkie produkty pielęgnacyjne do włosów i zostawić sobie tylko jeden, to nie rozstanę się z maską do włosów średnioporowatych Anwen. W ciągu całego roku zużyłam trzy lub cztery opakowania, ale nie myślcie sobie, że dlatego, że są niewydajne. Po prostu bardzo, bardzo ją lubię i gdybym mogła, to przysięgam, nakładałabym ją co mycie. Z uwagi jednak na zawarte proteiny warto stosować ją raz na tydzień, aby cieszyć się efektem WOW. To jedyna maska, która gwarantuje good hair day, przepiękny połysk, gładkość, objętość a zarazem dociążenie...Wybija się spośród tłumu innych produktów, które są w porządku, ale nie zawładnęły moim sercem. Uwielbiam w niej wszystko, od konsystencji po zapach. Kupicie ją tutaj, aktualnie trwa walentynkowa promocja -20%, więc możemy przyznać, że nie jestem aż tak bardzo spóźniona z moim wpisem. A na kolejną chyba sama się skuszę :) O wszystkich trzech maskach przeczytać możecie również tutaj. 


ANWEN | OLEJ MARAKUJA DO WŁOSÓW WYSOKOPOROWATYCH
Choć planuję o olejkach osoby wpis, to popełniłabym wielki błąd, gdybym nie wspomniała krótko o olejku Marakuja spod szyldu Anwen. Aktualnie testuję również nowy, miętowy szampon, ale za wcześnie na jego recenzję (choć mam bardzo pozytywne wrażenia). W tym momencie mam już bardzo długie, prawie do pasa włosy, olejowanie staje się więc nieodłącznym elementem ich codziennej pielęgnacji. Trudno opisać, jak świetny daje efekt w połączeniu z maską, musicie uwierzyć na słowo :) Nawilżone, dociążone włosy, a także końcówki, lekkość zmywania, to coś, co sprawia, że awansował na mój numer 1. O wszystkich olejkach dopasowanych do porowatości pisałam tutaj. 



SZCZOTKA OLIVIA GARDEN ON THE GO
Ta szczotka, moje Panie, wygrała cały ubiegły rok. W porównaniu do Tangle Teezer, który, jakby się mogło wydawać, jest najlepszym co może włosomaniaczka (i nie tylko) mieć, wypada o niebo lepiej.  Jest bardzo delikatna, nie szarpie włosów, rozczesuje nawet najbardziej splątane pasma (kołtuny szalikowe nie są tu żadnym problemem), wszystkie moje koleżanki zakochały się tak samo jak ja. Nieco gorzej radzi sobie co prawda ze zbieraniem włosów do na przykład kucyka, ale nie jest to żaden kłopot. Myślicie pewnie, że jej mycie to koszmar? Otóż nie, choć jeśli zacznie elektryzować włosy, odżywka nałożona na naturalne włosie załatwi sprawę. Warto polować na promocje na Hairstore, czasem sklep wprowadza obniżki lub bezpłatną wysyłkę. Osobna recenzja tutaj. 


MAC, PRO LONGWEAR CONCELAER 
W momencie, gdy sieć wrze na temat najnowszego korektora Make up revolution, ja wyskakuję ze starym i dobrze znanym "maczkiem". Muszę przyznać, że zastanawiałam się nad nim bardzo długo i ostatecznie kupiłam go nieco taniej, na strefie bezcłowej. To, co muszę podkreślić, to nie jest mocno kryjący korektor. Miałam okazję się o tym przekonać, gdy nie spałam dobrze od tygodni, a na moje podkrążone oczy dwie warstwy były wciąż niewystarczające. Jednak, to, co jest jego ogromnym plusem, to fakt, że zagruntowany delikatnym pudrem, nie wchodzi w załamania, nie podkreśla zmarszczek, a przede wszystkim jest super trwały. 

TUSZ LOREAL VOLUME MILLION LASHES EXTRA BLACK
Z gamy Loreal przetestowałam już wszystkie, najnowsze tusze i nawet najbardziej polecany dwustopniowy nie sprawdził się tak dobrze, jak dobrze znana wersja VML Extra Black (klik). Świetnie rozdziela, a przy tym pogrubia i dodaje fantastycznej objętości rzęsom. Nieco podrasowane odżywką prezentują się nie gorzej niż doklejane na pasku. W sieci do zdobycia dużo taniej, za około trzydzieści złotych, przy czym jest bardzo wydajny i nie wysycha tak szybko jak większość maskar. Obecnie mam drugie bądź trzecie opakowanie, a to o czymś świadczy :) 


METALICZNE CIENIE MY SECRET
Mam niebywałą przyjemność współpracować z Drogerią Natura, dzięki czemu co jakiś czas otrzymuję paczkę z niektórymi nowościami. Tą drogą przywędrowały do mnie cienie, nad którym pracował Daniel Sobieśniewski (jego piękne prace możecie śledzić tutaj). Kilka tygodni temu pojawiły się również nowe kolory, w paletkach lub pojedyncze. Są miękkie, kremowe, ale najlepiej nakładać je na lepką bazę, aby uzyskać maksymalnie metaliczny efekt, który odmieni nawet najprostszy look. Swoje delikatnie wyciągnęłam i złożyłam w jedną, większą paletę Inglota. Idealnie sprawdzą się do makijaży wieczorowych, zwłaszcza, jeśli lubujecie się w bardzo modnych ostatnio, ciepłych, nawet rudych kolorach. Pisałam o nich tutaj, jednak od tamtego czasu w szafach My Secret znajdziecie masę, jeszcze piękniejszych kolorów.



PERFUMY
To był zdecydowanie rok perfum, nie ma co ukrywać. Przybyło mi nieco nowych flakoników i planuję więcej (mogę usprawiedliwić się 25 urodzinami, prawda?). Niezmiennie ulubione i przywołujące same dobre wspomnienia to Mon Guerlain, Armani Si, jak również popularne Lancome La vie est belle. Jeśli macie podobny gust, dajcie znać, co może mi się spodobać :) Był też jedne zupełnie nie trafione, YSL Mon Paris, za którymi nota bene szaleje moja przyjaciółka.


PAZNOKCIE
Temat hybryd jest na blogu nawet bardziej popularny, niż włosy, co patrząc na popularność Semilac wcale mnie nie dziwi. W tym roku zachwyciłam się przede wszystkim kolekcją Business Line, która wciąż przykuwa mój wzrok, gdy wybieram kolory do kolejnego manicure. Delikatne, stonowane, wyważone odcienie, można by wymieniać tak w nieskończoność. Najbardziej polubiłam się z 220 Nugat Beige, który pokazywałam już tutaj, jak również z szarościami. Dla ciekawskich, wszystkie wpisu o  BL znajdziecie tutajW grudniu natomiast zakochałam się w połyskliwych, intensywnych i zwracających uwagę lakierach Platinum, które widziałyście zapewne (a jeśli nie, to zerknijcie tutaj).


Wkrótce będzie mnie tu nieco więcej, a tymczasem zapraszam na instagram, zwłaszcza instastories :)