16 marca

AZJATYCKA PIELĘNACJA | MASKI W PŁACHCIE 7TH HEAVEN


MASKI W PŁACHCIE 7TH HEAVEN


Jeszcze kilka lat temu maski nie były stałym elementem mojej pielęgnacji. Wszystko zmieniło się w ubiegłym roku, gdy na dobre zakochałam się w dodatkowych działaniach, mających na celu poprawienie kondycji cery, a zwłaszcza, poprawy nawilżenia. W ostatnim czasie miałam okazję zapoznać się z nową dla mnie marką 7th HEAVEN, która ma w swojej ofercie między innymi maski inspirowane wieloetapowym rytuałem Azjatek. Wszystkie z nich są przeznaczonego do ekspresowej naprawy wyglądu cery oraz są odpowiednie dla wegetarian. W przypadku tego typu masek najczęściej obawiam się: 

  • nieodpowiedniego rozmiaru i wycięcia otworów na oczy i usta, 
  • zbyt dużej ilości płynu, który spływa, 
  • zsuwania i odklejania się maski z twarzy. 

Tutaj na szczęście nic takiego nie miało miejsca, płachta dobrze się dopasowuje, choć w niektórych miejscach wymaga małego "złożenia". Najchętniej sięgałam po nie głównie rano, gdy miałam ograniczoną ilość czasu, nie miałam ochoty na dość problematyczne zmywanie zasychających, gęstych glinek, a kilkanaście minut w zupełności wystarczało. Najczęściej przed jej nałożeniem wykonuję delikatny peeling lub najzwyczajniej w świecie myję twarz domowym pudrem enzymatycznym na bazie glinki. Wszystkie składniki pochodzenia naturalnego są oznaczone w składzie na zielono.


MASKI W PŁACHCIE 7TH HEAVEN | KTÓRA NAJLEPSZA?


BŁOTNA MASKA NAWILŻAJĄCA Z MATERIAŁU BAMBUSOWEGO

Z błotną, zawierającą jagody Acai oraz między innymi aloesu polubiłam się najbardziej. Wysoką zawartość glinki i piękny zapach działał kojąco na zanieczyszczoną, nieco podrażnioną ostatnio cerę. Jako jedyna wymaga również zmycia, nie daje jednak typowego dla masek zawierających samą glinkę wysychania czy uczucia ściągnięcia podczas całego procesu. Do niej na pewno wrócę.


NAWILŻAJĄCA MASKA DO TWARZY Z WODOROSTAMI MORSKIMI

Po jej nałożeniu odczuwalne jest dość mocny efekt chłodzenia, prawdopodobnie z uwagi na zawartość mentolu. Tutaj najmniej ze wszystkich trzech odpowiadał mi zapach, nieco zbyt intensywny na mój gust. Mógłby być on więc nieco delikatniejszy, ale sam wspomniany mentol ma swoje zastosowanie, działa pomocniczo w leczeniu trądziku i cery tłustej. Z czasem staje się on jednak mniej odczuwalny, mimo to nie polecałabym jej dla osób o wrażliwej, podatnej na podrażnienia skórze. Po ściągnięciu jednak cera jest widocznie nawilżona, gładka w dotyku i nie lepka, więc nie wymaga zmywania.




OCZYSZCZAJĄCA MASKA DO TWARZY Z MIĘTĄ I DRZEWEM HERBACIANYM

Zawiera wyciąg z krwawnika pospolitego, mącznicę lekarską oraz tytułowe drzewo herbaciane, działające antybakteryjnie i ściągające pory. Pachnie widocznie miętowo, dość mocno również chłodzi, będzie więc idealna na miesiące letnie. Ma jednak małą wadę, nie nadaje się do aplikowania na uwrażliwione partie twarzy, bo może pogłębiać problem.




Więcej informacji o produktach 7th HEAVEN znajdziecie tutaj. Najczęściej widuję je w Drogeriach Hebe, a ze standardowych mogę polecić również kremową, czekoladową z kakao, błotną z węglem aktywnym oraz głęboko oczyszczającą z minerałami w szalonym, niebieskim kolorze. Każda z nich w zupełności wystarczy na dwa użycia (15-20g każda), wystarczy szczelnie je zamknąć. Te o pysznych zapachach są idealne na wieczorne SPA, poprawę humoru czy chwilę relaksu.


15 komentarzy:

  1. Jeszcze nigdy ich nie stosowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama dopiero teraz miałam okazję się z nimi zapoznać, więc jak najbardziej to rozumiem :)

      Usuń
  2. Bardzo podoba mi się w kosmetykach oznaczenie w składzie składników pochodzenia naturalnego i syntetyków. To wiele ułatwia, szczególnie osobom, które mają niewielką wiedzę na ten temat, a bardzo chcą używać lepszych kosmetyków. To też działa na korzyść firmy, bo skoro potrafi tak opisać własny skład, to znaczy, że jest go pewna i nie ma nic do ukrycia. INCI ukryte w środku kartonowego pudełeczka i napisane maczkiem zawsze jest podejrzane, a tutaj szczerze i przejrzyście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również podoba się to podejście, dopiero po testach i przy opracowywaniu recenzji zobaczyłam taki sposób oznaczenia :)

      Usuń
  3. Lubię maseczki tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również muszę koniecznie przetestować te maseczki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomocne, zwłaszcza rano :) Nie trzeba bawić się w zmywanie aż tak bardzo.

      Usuń
  5. Sama wielokrotnie się im przyglądałam, bo wyglądają naprawdę ciekawie :) Od miesięcy stawiam jednak na własnoręcznie mieszane glinki, ewentualnie na te od Rapan Beauty :) Trochę boję się wprowadzić coś całkiem nowego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie słyszałam o Rapan Beauty, chyba muszę się doszkolić:)

      Usuń
  6. ja jeszcze takich maseczek nie stosowałam i wydaje mi się, że jeszcze długo się nie skuszę. Sama glinka (czasem z aloesem) to niebo dla skóry! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszasz glinkę z żelem aloesowym? Nie słyszałam o takim sposobie, chyba muszę wypróbować:)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Sama widziałam je tylko w Hebe, a tam akurat rzadko jestem :(

      Usuń
  8. Ciekawa recenzja. Nie spotkałam się jeszcze z takimi maseczkami w drogeriach.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.
Dziękuję!