25 marca

ULUBIEŃCY | NATURATIV, SEMILAC PASTELLS 2, KERASTASE, KOLORÓWKA MY SECRET


ULUBIEŃCY | NATURATIV, SEMILAC PASTELLS 2, KERASTASE, KOLORÓWKA MY SECRET


Choć ostatnie miesiące ubiegły mi przede wszystkim na porządkach w kosmetykach, zużywaniu mniej lubianych kosmetyków, to nie obyło się bez małych przyjemności, jaką są testy nowych (lub mniej) produktów. Zauważalna jest również pewna tendencja, ulubieńcy pojawiają się rzadziej i jest ich relatywnie mniej niż kiedyś, z prostej przyczyny, z wiekiem coraz trudniej jest mi odkładać na bok sprawdzone rzeczy. Może to normalne? Niemniej jednak dzisiaj o najciekawszych mazidłach i kolorówce.

aura botanica kerastase



KERASTASE, ODŻYWKA AURA BOTANICA


W ulubieńcach bardzo rzadko pojawiają się produkty do włosów, nie mogłabym więc pominąć produktu, który szalenie mnie zaskoczył. Choć do wydawania masy pieniędzy na odżywki i maski mam ambiwalentne uczucia, tak zdaję sobie sprawę, że są osoby, które nieco bardziej luksusową pielęgnację lubią i mają do tego prawo. Do linii AURA BOTANICA podeszłam więc z dystansem, jakież więc było moje zdziwienie, gdy okazało się, że efekt jaki daje jest świetny, przy braku silikonów w składzie. Wygładza pasma po same końce, mimo, że aktualnie, z uwagi na długość ciężko jest mi nad nimi zapanować, pięknie pachnie i ma bardzo dobrą konsystencję. Jeśli więc zastanawiacie się nad sprawieniem prezentu mamie, siostrze lub samej sobie i chciałybyście spróbować czegoś droższego, to mogę ją z czystym sumieniem polecić. Odnoszę jednak wrażenie, że nie jest zbyt wydajna, ale może być to również moja wina, nigdy jej sobie nie żałowałam, a mimo to, nie obciążała włosów. Świetny produkt.


NATURATIV, RELAKSUJĄCE MASŁO DO CIAŁA O ZAPACHU KOKOSA I TRAWY CYTRYNOWEJ

Kierując się piękną, choć jak się okazało chwilową wiosną w Lublinie wyciągnęłam z zapasów kosmetyk o lekkiej konsystencji i świeżym, relaksującym zapachu. Niech nie zmyli Was nazwa, nie ma w sobie nic z ciężkich i oblepiających produktów, które trudno się wchłaniają. Z uwagi na zawartość masła shea pozostawia lekkie uczucie tłustości, które mi osobiście odpowiada, bo samo nawilżenie utrzymuje się bardzo długo, co w przypadku wrażliwej, alergicznej skóry jest niezmiernie ważne. Bardzo lubiłam również otulający scrub cukrowy tej marki.

MY SECRET, PALETA DO KONTUROWANIA

Kolejny raz, tania, polska marka zaskakuje. Ostatnie, co można o mnie powiedzieć, to to, że jestem mistrzynią konturowania. Choć przez ostatnie kilka lat nieco się podszkoliłam, to wciąż blendowanie jest dla mnie dość problematyczną zagadką, a jeden z najnowszych produktów MY SECRET, kremowa, bardzo dobrze zmielona paletka dwóch kolorów. Zdecydowanie częściej sięgam po brąz, który nie wpada w pomarańczowe tony, nie utlenia się na skórze, nie ściera się nierównomiernie i przede wszystkim z uwagi na kremowość rozciera się niesamowicie łatwo.

my secret cienie

MY SECRET, CIENIE DO POWIEK

Znacie to uczucie, gdy po toaletce walają się każde, pojedyncze, malutkie opakowania a kończy się na tym, że chowacie je w głąb toaletki i totalnie o nich zapominacie? Tak było z cieniami My Secret, które co prawda nie było tak łatwo wyciągnąć z kasetek bez ich uszkodzenia (polecam delikatne podgrzanie plastiku, dzięki czemu klej puści), ale ostatecznie udało się. Maty są nieziemsko napigmentowane, choć mogą się nieco osypywać.

cienie my secret, cienie my secret swatche

Najbardziej jednak lubię metaliczne, kremowe brązy, które robią cały makijaż, mienią się pięknie w zależności od kąta padania światła. Z palety Inglot nie jestem do końca zadowolona, bo mimo, że solidnie wykonana i prezentuje się bardzo ładnie, tak jest bardzo ciężka w porównaniu z poprzednimi, starszymi modelami zamykanymi klasycznie.

my secret cienie, metaliczne cienie my secret swatche

SEMILAC, KOLEKCJA PASTELLS #2

Ostatni miesiąc minął mi pod znakiem pasteli z najnowszej kolekcji Semilac Pastells #2, której poświęciłam osobny wpis (klik). Pięknie, dobrze kryjące rozbielone kolory, w marcu nosiłam dwa, moim zdaniem najpiękniejsze, co nie oznacza, ze wybór był łatwy. 272 Powder Pink oraz 279 Light Violet, pięknie wyglądają razem, jak również osobno. 

semilac pastells 2

Dobrze się poziomują i kryją po trzech, bardzo cienkich warstwach. Osobiście zdecydowanie bardziej wolę taką formę aplikacji. 272 w moim odczuciu wygląda jak shake truskawkowy, a 279 to unikalny odcień pomiędzy bardzo jasną lawendą a błękitem. Jedna z moich ulubionych kolekcji! Do kupienia tutaj.




14 komentarzy:

  1. Uwielbiam cienie My Secret za pigmentację i trwałość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównywałam ostatnio z przyjaciółką metaliczne MS z paletą Morphe we współpracy z Jaclyn Hyll i nie dość, że niektóre kolory były identyczne, to MS nawet bardziej kremowe i napigmentowane :D A cena zupełnie inna :)

      Usuń
  2. Boskie odcienie tych cieni, zawsze jak idę do Natury to już ich nie ma :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, ale szkoda :( A jednak warto byłoby je obejrzeć na żywo...Moja Natura jest całkiem dobrze zaopatrzona muszę przyznać, choć zdarzają się puste szafy. Możesz je jednak zamówić na stronie Drogerii i odebrać za darmo :)

      Usuń
  3. Hej :) a ja tak z zupełnie innej beczki. Będą w Stanach pewnie spotkałaś się z marką Eminence. Czy stosowałaś może ich produkty? Znalazło się może coś godnego polecenia dla skóry trądzikowej, odwodnionej, wrażliwej? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eminence ma GENIALNE produkty! W SPA, gdzie pracowałam mieli mnóstwo ich kosmetyków, Naturopatica również jest godna uwagi (serum z witaminą C). Jeśli chodzi o tę pierwszą markę, to moim hitem jest: https://eminenceorganics.com/ca/product/rosehip-maize-exfoliating-masque
      sama mam skórę podobną jak Ty, skłonną do podrażnień i mimo ceny chyba kupię duże opakowanie gdy już będę tam. Dobra była też probiotyczna, ale jednak efekt wow dawała Rosehip. Nie polecam rozgrzewających, bo mogą dać efekt bardzo czerwonej, piekącej skóry niestety :( Cleansery były genialne, delikatne, nie ściągały skóry, https://eminenceorganics.com/us/product/strawberry-rhubarb-dermafoliant to też dość ciekawy produkt. Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak wspomniana maska, mają w ofercie również inną enzymatyczną, ale nie powaliła mnie aż tak na kolana.
      Wszystkie kosmetyki miałam tylko w postaci próbek, więc to nieco za mało żeby pisać pełną recenzję na blogu :( Lekkie, rozświetlające, wodniste serum nie pozostawiające lepkiej czy tłustej warstwy też bardzo mnie kusi:
      https://eminenceorganics.com/ca/product/citrus-kale-potent-ce-serum

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
    2. oo super! :) bardzo Ci dziękuję za pomoc! :) ta maska o której wspominasz wydaje się fajna. Zamówię :D
      Cleanserów też jestem ciekawa, bo akurat oczyszczanie to etap, który najbardziej wysusza mi skórę. Ciągle szukam czegoś łagodnego i jednocześnie skutecznego :D Pójdą w następnej kolejności.

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
    3. A tak przy okazji, wracasz jeszcze do Stanów? :) ja jestem teraz na stażu w USA, ale chyba jestem zbyt Europejska, jakoś Stany mnie nie przekonały do siebie :D Fajna przygoda, ale jednak co Europa to Europa :D

      Usuń
  4. Pomysł na cienie z My Secret super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę trzeba było się namęczyć, aby wyjąć je z opakowań, ale chyba było warto :)

      Usuń
  5. Kosmetyki Kerastase do włosów są moim marzeniem i mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będzie mnie na nie stać. ;) Również te cienie do powiek mnie bardzo zaciekawiły, bo o lakierach już kiedyś pisałam, że są boskie. ;) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dostałam je w paczce PR, nigdy nie byłam zwolenniczką wydawania mnóstwa pieniędzy na pielęgnację włosów, może dlatego, że nie miałam szczególnych problemów...Tak czy siak, niedługo Anwen wypuszcza nową odżywkę do włosów, więc liczę, że będzie lepsza niż Kerastase :)

      Usuń

Proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.
Dziękuję!