04 sierpnia

ULUBIEŃCY I NOWOŚCI Z USA | TARTE, COLOURPOP, LAURA MERCIER, MAYBELLINE, NYX


KOSMETYKI Z USA | ULUBIEŃCY I NOWOŚCI


Mam wrażenie, że od mojego ostatniego posta z ulubieńcami minęły dosłownie wieki, a szkoda byłoby nie wspomnieć o nowościach z USA, które miałam okazję testować w ciągu dwóch miesięcy pobytu tutaj. Co zaskoczyło mnie tym razem, to bardzo duże różnice w cenach produktów do makijażu i mowa tu o marce... Maybelline. Udało mi się jednak upolować inne produkty, mniej lub bardziej dostępne w Polsce. Ogromnym plusem są częste i niemałe obniżki w sklepach internetowych, przy produktach z nieco wyższej półki -20% może robi sporą różnicę. 



COLOURPOP, PALETA GIVE IT TO ME STRAIGHT

Colourpop nie był w kręgu mojego zainteresowań, jednak z uwagi na zakupy dla koleżanki przyjrzałam się ich asortymentowi. Ostatecznie kupiłam aż dwie palety cieni, z czego GIVE IT TO ME STRAIGHT spodobała mi się dużo bardziej. 12 odcieni, z czego 5 jest intensywnie foliowych, a dwa posiadają lekko zauważalne drobinki.


Kolorystyka idealnie wpasowała się w moje preferencje. Cienie są bardzo dobrze napigmentowane i idealnie się rozcierają, osyp jest minimalny. Z pewnością przypadnie do gustu fankom ciepłych barw w makijażu, choć na stronie znajdziecie również palety pełne chłodnych czy neutralnych cieni. 

NYX GLITTER PRIMER 

Zachwalana wszędzie baza, której stacjonarnie w Polsce było mi bardzo trudno dostać. NYX znajdziecie w Douglasie, jednak kiedy nie miałam okazję wejść do perfumerii, nigdy jej nie było. Cena w Stanach jest również nieco bardziej sprzyjająca, bo tylko około 6 dolarów. Wypadałoby jednak wyjaśnić, że Glitter Primer to klej do brokatu, jednak idealnie spisuje się pod wszelkie, połyskujące cienie, zwłaszcza typu duochrome, dzięki czemu po aplikacji można wydobyć ich połysk. Świetnie przedłuża trwałość, głównie z uwagi na lepkość, a do tego jest bardzo wydajna, wystarczy minimalna ilość.



TARTE, SHAPE TAPE 

Ten produkt widniał na mojej liście już jakiś czas, jednak uznałam, że poczekam do wakacji, bo byłoby bardzo szkoda chybić z kolorem. Bestseller w Stanach, stacjonarnie do dostania w drogeriach Ulta (w których, co ciekawie dostaniemy również MAKE UP REVOLUTION). Wybór odcienia nie był dużo łatwiejszy będąc na miejscu, kierowałam się głównie podobieństwem do MAC PRO LONGWEAR, ale ostatecznie NC20 i light neutral wypadły dość podobnie. Tarte jest zdecydowanie bardziej kryjący bardziej lepki przez co wymaga przypudrowania, jak również konsystencja jest cięższa. Nie można chyba mieć wszystkiego i zważywszy na trwałość, brak podkreślania zmarszczek oraz na prawdę dobre krycie moich ogromnych ostatnio cieni pod oczami zastanawiam się nad zrobieniem zapasu.



ROZŚWIETLACZ MAYBELLINE MASTER CHROME 

Od nienawiści do miłości. Tak w jednym zdaniu mogę opisać moje doświadczenia z MASTER CHOME, który niestety w Polsce jest dostępny w kraju w cenie, która o mało nie przyprawiła mnie o ból głowy. 60 zł i ponownie, 6 dolarów zwaliła mnie z nóg. Przejrzałam jednak opinie i recenzje na Youtube, jednak nie byłam do końca przekonana, bo nie jestem zwolenniczką bardzo mocnego, metalicznego błysku. 100 MOLTEN GOLD to piękne, nieco rdzawe złoto i choć mogłoby się wydawać, że będzie do czysty brokat, to formuła jest genialna, kremowa, a nasycenie można stopniować. Jedyny minus, jaki zauważyłam, to to, że jak w przypadku większości rozświetlaczy o takim wykończeniu może podkreślać strukturę skóry. Wiele Amerykanek porównuje jego formułę i genialne napigmentowanie ze wszystkim dobrze znaną Beccą, tym bardziej więc jest do kosmetyk wart obejrzenia jeszcze przed promocją w Rossmannie.



SEMILAC

Dwa ulubione, nudziakowe produkty to pomadka Semilac w odcieniu 097 INDIAN ROSES (chyba jedyny matowy produkt w takim odcieniu, który się u mnie sprawdza) oraz lakier hybrydowy SMOKY BEIGE. Z uwagi na pracę nie mogę pozwolić sobie na żadne, szalone kolory, a przybrudzony, bardzo ciekawy odcień beżu zebrał masę komplementów i jak zwykle, szkoda było mi go zmywać. To jeden z kolorów, które wyglądają dużo lepiej na paznokciach niż w buteleczce.


LAURA MERCIER PUDER TRANSPARENTY 

Ileż ja się zastanawiałam nad tym pudrem, ile swatchy w sklepie mi zajęło, zanim ostatecznie kliknęłam go podczas promocji -20%, to wiem tylko ja (i teraz Wy). Kolejny kultowy produkt, który na ten moment zaliczę tylko do nowości, bo z jednej strony jestem zadowolona, a z drugiej naczytałam się tylu zachwytów, że nie wiem, czego oczekiwałam. Ciężko jest mi go ocenić również z drugiej przyczyny, jak co roku moja cera w wakacje pozostawia wiele do życzenia, mało co z niej nie spływa i czasem nie stosuję podkładu. Zobaczymy za kilka miesięcy.










6 komentarzy:

  1. To Ty teraz znowu w USA? :D Cienie Colourpop - przywieź mi! plizzzzzzzzzz

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to niezbyt ładne co napiszę, ale zazdro! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Paletka ma cudowne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super kolory, molten gols mnie porwal po calosci :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękna ta paleta cieni! Shape tape i Laurę też lubię :) Z kolei na pomadkę Semilac mam chrapkę.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o niereklamowanie swoich blogów w komentarzach.
Dziękuję!