Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja skóry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja skóry. Pokaż wszystkie posty
ULUBIEŃCY | NATURATIV, SEMILAC PASTELLS 2, KERASTASE, KOLORÓWKA MY SECRET

25 marca

ULUBIEŃCY | NATURATIV, SEMILAC PASTELLS 2, KERASTASE, KOLORÓWKA MY SECRET


ULUBIEŃCY | NATURATIV, SEMILAC PASTELLS 2, KERASTASE, KOLORÓWKA MY SECRET


Choć ostatnie miesiące ubiegły mi przede wszystkim na porządkach w kosmetykach, zużywaniu mniej lubianych kosmetyków, to nie obyło się bez małych przyjemności, jaką są testy nowych (lub mniej) produktów. Zauważalna jest również pewna tendencja, ulubieńcy pojawiają się rzadziej i jest ich relatywnie mniej niż kiedyś, z prostej przyczyny, z wiekiem coraz trudniej jest mi odkładać na bok sprawdzone rzeczy. Może to normalne? Niemniej jednak dzisiaj o najciekawszych mazidłach i kolorówce.

aura botanica kerastase



KERASTASE, ODŻYWKA AURA BOTANICA


W ulubieńcach bardzo rzadko pojawiają się produkty do włosów, nie mogłabym więc pominąć produktu, który szalenie mnie zaskoczył. Choć do wydawania masy pieniędzy na odżywki i maski mam ambiwalentne uczucia, tak zdaję sobie sprawę, że są osoby, które nieco bardziej luksusową pielęgnację lubią i mają do tego prawo. Do linii AURA BOTANICA podeszłam więc z dystansem, jakież więc było moje zdziwienie, gdy okazało się, że efekt jaki daje jest świetny, przy braku silikonów w składzie. Wygładza pasma po same końce, mimo, że aktualnie, z uwagi na długość ciężko jest mi nad nimi zapanować, pięknie pachnie i ma bardzo dobrą konsystencję. Jeśli więc zastanawiacie się nad sprawieniem prezentu mamie, siostrze lub samej sobie i chciałybyście spróbować czegoś droższego, to mogę ją z czystym sumieniem polecić. Odnoszę jednak wrażenie, że nie jest zbyt wydajna, ale może być to również moja wina, nigdy jej sobie nie żałowałam, a mimo to, nie obciążała włosów. Świetny produkt.


NATURATIV, RELAKSUJĄCE MASŁO DO CIAŁA O ZAPACHU KOKOSA I TRAWY CYTRYNOWEJ

Kierując się piękną, choć jak się okazało chwilową wiosną w Lublinie wyciągnęłam z zapasów kosmetyk o lekkiej konsystencji i świeżym, relaksującym zapachu. Niech nie zmyli Was nazwa, nie ma w sobie nic z ciężkich i oblepiających produktów, które trudno się wchłaniają. Z uwagi na zawartość masła shea pozostawia lekkie uczucie tłustości, które mi osobiście odpowiada, bo samo nawilżenie utrzymuje się bardzo długo, co w przypadku wrażliwej, alergicznej skóry jest niezmiernie ważne. Bardzo lubiłam również otulający scrub cukrowy tej marki.

MY SECRET, PALETA DO KONTUROWANIA

Kolejny raz, tania, polska marka zaskakuje. Ostatnie, co można o mnie powiedzieć, to to, że jestem mistrzynią konturowania. Choć przez ostatnie kilka lat nieco się podszkoliłam, to wciąż blendowanie jest dla mnie dość problematyczną zagadką, a jeden z najnowszych produktów MY SECRET, kremowa, bardzo dobrze zmielona paletka dwóch kolorów. Zdecydowanie częściej sięgam po brąz, który nie wpada w pomarańczowe tony, nie utlenia się na skórze, nie ściera się nierównomiernie i przede wszystkim z uwagi na kremowość rozciera się niesamowicie łatwo.

my secret cienie

MY SECRET, CIENIE DO POWIEK

Znacie to uczucie, gdy po toaletce walają się każde, pojedyncze, malutkie opakowania a kończy się na tym, że chowacie je w głąb toaletki i totalnie o nich zapominacie? Tak było z cieniami My Secret, które co prawda nie było tak łatwo wyciągnąć z kasetek bez ich uszkodzenia (polecam delikatne podgrzanie plastiku, dzięki czemu klej puści), ale ostatecznie udało się. Maty są nieziemsko napigmentowane, choć mogą się nieco osypywać.

cienie my secret, cienie my secret swatche

Najbardziej jednak lubię metaliczne, kremowe brązy, które robią cały makijaż, mienią się pięknie w zależności od kąta padania światła. Z palety Inglot nie jestem do końca zadowolona, bo mimo, że solidnie wykonana i prezentuje się bardzo ładnie, tak jest bardzo ciężka w porównaniu z poprzednimi, starszymi modelami zamykanymi klasycznie.

my secret cienie, metaliczne cienie my secret swatche

SEMILAC, KOLEKCJA PASTELLS #2

Ostatni miesiąc minął mi pod znakiem pasteli z najnowszej kolekcji Semilac Pastells #2, której poświęciłam osobny wpis (klik). Pięknie, dobrze kryjące rozbielone kolory, w marcu nosiłam dwa, moim zdaniem najpiękniejsze, co nie oznacza, ze wybór był łatwy. 272 Powder Pink oraz 279 Light Violet, pięknie wyglądają razem, jak również osobno. 

semilac pastells 2

Dobrze się poziomują i kryją po trzech, bardzo cienkich warstwach. Osobiście zdecydowanie bardziej wolę taką formę aplikacji. 272 w moim odczuciu wygląda jak shake truskawkowy, a 279 to unikalny odcień pomiędzy bardzo jasną lawendą a błękitem. Jedna z moich ulubionych kolekcji! Do kupienia tutaj.




AZJATYCKA PIELĘNACJA | MASKI W PŁACHCIE 7TH HEAVEN

16 marca

AZJATYCKA PIELĘNACJA | MASKI W PŁACHCIE 7TH HEAVEN


MASKI W PŁACHCIE 7TH HEAVEN


Jeszcze kilka lat temu maski nie były stałym elementem mojej pielęgnacji. Wszystko zmieniło się w ubiegłym roku, gdy na dobre zakochałam się w dodatkowych działaniach, mających na celu poprawienie kondycji cery, a zwłaszcza, poprawy nawilżenia. W ostatnim czasie miałam okazję zapoznać się z nową dla mnie marką 7th HEAVEN, która ma w swojej ofercie między innymi maski inspirowane wieloetapowym rytuałem Azjatek. Wszystkie z nich są przeznaczonego do ekspresowej naprawy wyglądu cery oraz są odpowiednie dla wegetarian. W przypadku tego typu masek najczęściej obawiam się: 

  • nieodpowiedniego rozmiaru i wycięcia otworów na oczy i usta, 
  • zbyt dużej ilości płynu, który spływa, 
  • zsuwania i odklejania się maski z twarzy. 

Tutaj na szczęście nic takiego nie miało miejsca, płachta dobrze się dopasowuje, choć w niektórych miejscach wymaga małego "złożenia". Najchętniej sięgałam po nie głównie rano, gdy miałam ograniczoną ilość czasu, nie miałam ochoty na dość problematyczne zmywanie zasychających, gęstych glinek, a kilkanaście minut w zupełności wystarczało. Najczęściej przed jej nałożeniem wykonuję delikatny peeling lub najzwyczajniej w świecie myję twarz domowym pudrem enzymatycznym na bazie glinki. Wszystkie składniki pochodzenia naturalnego są oznaczone w składzie na zielono.


MASKI W PŁACHCIE 7TH HEAVEN | KTÓRA NAJLEPSZA?


BŁOTNA MASKA NAWILŻAJĄCA Z MATERIAŁU BAMBUSOWEGO

Z błotną, zawierającą jagody Acai oraz między innymi aloesu polubiłam się najbardziej. Wysoką zawartość glinki i piękny zapach działał kojąco na zanieczyszczoną, nieco podrażnioną ostatnio cerę. Jako jedyna wymaga również zmycia, nie daje jednak typowego dla masek zawierających samą glinkę wysychania czy uczucia ściągnięcia podczas całego procesu. Do niej na pewno wrócę.


NAWILŻAJĄCA MASKA DO TWARZY Z WODOROSTAMI MORSKIMI

Po jej nałożeniu odczuwalne jest dość mocny efekt chłodzenia, prawdopodobnie z uwagi na zawartość mentolu. Tutaj najmniej ze wszystkich trzech odpowiadał mi zapach, nieco zbyt intensywny na mój gust. Mógłby być on więc nieco delikatniejszy, ale sam wspomniany mentol ma swoje zastosowanie, działa pomocniczo w leczeniu trądziku i cery tłustej. Z czasem staje się on jednak mniej odczuwalny, mimo to nie polecałabym jej dla osób o wrażliwej, podatnej na podrażnienia skórze. Po ściągnięciu jednak cera jest widocznie nawilżona, gładka w dotyku i nie lepka, więc nie wymaga zmywania.




OCZYSZCZAJĄCA MASKA DO TWARZY Z MIĘTĄ I DRZEWEM HERBACIANYM

Zawiera wyciąg z krwawnika pospolitego, mącznicę lekarską oraz tytułowe drzewo herbaciane, działające antybakteryjnie i ściągające pory. Pachnie widocznie miętowo, dość mocno również chłodzi, będzie więc idealna na miesiące letnie. Ma jednak małą wadę, nie nadaje się do aplikowania na uwrażliwione partie twarzy, bo może pogłębiać problem.




Więcej informacji o produktach 7th HEAVEN znajdziecie tutaj. Najczęściej widuję je w Drogeriach Hebe, a ze standardowych mogę polecić również kremową, czekoladową z kakao, błotną z węglem aktywnym oraz głęboko oczyszczającą z minerałami w szalonym, niebieskim kolorze. Każda z nich w zupełności wystarczy na dwa użycia (15-20g każda), wystarczy szczelnie je zamknąć. Te o pysznych zapachach są idealne na wieczorne SPA, poprawę humoru czy chwilę relaksu.


ZIMA KONTRA SUCHA, ALERGICZNA SKÓRA | MOJE ULUBIONE PRODUKTY OSTATNIEGO SEZONU

10 marca

ZIMA KONTRA SUCHA, ALERGICZNA SKÓRA | MOJE ULUBIONE PRODUKTY OSTATNIEGO SEZONU

sucha skora, przesuszona skora, alergiczna

SUCHA, PRZESUSZONA, ALERGICZNA SKÓRA...


...to bardzo dokładny opis problemu, z jakim borykam się od dobrych kilku lat. Za oknem, w moim Lublinie dziesięć stopni, wydaje się więc, że to idealny czas na podsumowanie mojej ostatniej walki o komfort i nawilżenie.

OGRANICZ SLSY | ŻELE POD PRYSZNIC I OLEJKI


Zapomnij o silnie wysuszających, drogeryjnych żelach pod prysznic, które wyrządzają więcej szkody niż pożytku. Mimo, że ładnie pachną i prezentują się pięknie, to często substancje myjące, jak również barwniki i kompozycje zapachowe mogą dodatkowo przyczyniać się do pogorszenia problemu. Na co dzień dobrze sprawdzają się u mnie wszelkiego rodzaju olejki jak ISANA,  NIVEA, czy aktualnie ulubiony ORIFLAME, który nadaje się również do kąpieli. Produkty z łagodniejszymi pochodnymi SLSów, taki jak na przykład ORGANIC SHOP, również przyczyniają się do poprawy stanu skóry. Nie pozbawiają jej ochronnej warstwy lipidowej i wciąż nieźle się pienią. Dobrym wyjściem raz na jakiś czas są również gotowe peelingi cukrowe oparte na olejach i masłach. Aktualnym ulubieńcem jest miodowy NUXE lub śliwkowy, gęsty ze Ministerstwa Dobrego Mydła. Często zastępują balsamy, więc sięgam po nie w wyjątkowo leniwe dni. 


sucha skora, przesuszona skora, alergiczna

NAWILŻANIE | MASŁA, BALSAMY I OLEJKI



Po wielu testach okazało się, że parafina, to składnik, którego powinnam wyłącznie unikać. Choć są osoby, u których nie stanowi ona przeciwwskazań, tak przy wszelkiego rodzaju alergiach powoduje tylko dalsze jej wysuszenie poprzez pokrycie filmem, który zatyka pory i nie pozwala skórze oddychać. Niezastąpione jest masło shea (nierafinowane pachnie okropnie) czy kakaowe. Oba są bardzo twarde, więc zazwyczaj mieszałam je z olejem kokosowym, który zawsze mam w kuchni. Inną opcją są olejki wcierane tuż po prysznicu. W balsamach szukam jak najwyższej zawartości naturalnych substancji nawilżających, tej zimy polubiłam się z masłem BOODY BOOM o zapachu truskawkowym lub PALMERS o zapachu kakao (białe opakowanie). Po zużyciu zapasów na pewno wrócę do tego drugiego, świetnie koił, leczył wysuszone do granic możliwości okolice, a co najważniejsze, efekt utrzymywał się bardzo długo.

sucha skora, przesuszona skora, alergiczna

WODA I DIETA



Wydawać by się mogło banał, ale jak zwykle, nie można zapominać o dbaniu o siebie od wewnątrz. Przesuszenie często jest wynikiem diety ubogiej w zdrowe tłuszcze oraz braku odpowiedniej ilości wody w ciągu dnia. Warto wprowadzić do niej, zwłaszcza zimą więcej produktów bogatych w kwasy Omega. Zimą wprowadziłam do diety olej lniany i oliwę z oliwek. O nawadnianiu natomiast przypomina mi butelka DAFI z filtrem węglowym, którą staram się mieć zawsze przy sobie, w innym wypadku nie jestem aż tak skłonna sięgnąć po wodę i zwykle orientuje się, gdy zaczynam czuć się zwyczajnie źle. Czasem proste rozwiązania są najlepsze.





BEAUTY LIMITED: PEELING KAWITACYJNY W DOMU | MOJE EFEKTY I SPOSTRZEŻENIA PO TRZECH MIESIĄCACH

05 marca

BEAUTY LIMITED: PEELING KAWITACYJNY W DOMU | MOJE EFEKTY I SPOSTRZEŻENIA PO TRZECH MIESIĄCACH

peeling kawitacyjny w domu, kawitacja efekty, peeling kawitacyjny blog, beauty limited







BEAUTY LIMITED: PEELING KAWITACYJNY W DOMU | MOJE EFEKTY I SPOSTRZEŻENIA PO TRZECH MIESIĄCACH


Peeling kawitacyjny to zabieg, który interesował mnie już od dawna, jednak z uwagi na brak zaufania do kosmetyczek i kosmetologów wciąż mnie coś hamowało. W momencie gdy jednak z ciekawości przeglądałam groupon dostałam propozycję przetestowania sprzętu w domu. Skuszona propozycją dziś jestem w stanie opowiedzieć Wam o moich efektach i wrażeniach.
Kawitacja to zabieg, który ma na celu oczyścić skórę dokładniej i głębiej niż klasyczne peelingi mechaniczne czy enzymatyczne. Jego ogromną zaletą jest brak wielu przeciwwskazań i ograniczeń wiekowych. Nie oznacza to jednak, że nadaje się on dla każdego. Zrezygnować powinny z niego kobiety w ciąży, osoby chorujące na nowotwory, posiadające rozrusznik serca lub chociażby aparat na zęby (istnieje kilka innych, więc odeślę Was tutaj).

peeling kawitacyjny w domu, kawitacja efekty, peeling kawitacyjny blog, beauty limited

Początkowo jego wykonanie wydawało mi się skomplikowane, to uwierzcie mi, nie przeprowadzenie go samodzielnie nie nastręcza żadnych trudności. Podczas stosowania peelingu regularnie warto jest  pamiętać o filtrach przeciwsłonecznych. Zasada działania opiera się na falach ultradźwiękowych, które pozwalają zniszczyć martwe komórki naskórka, pozbyć się zaskórników czy dodać cerze blasku i gładkości. Po mojej kuracji maścią Acnelec i konsultacji, podczas której dowiedziałam się, że największym problemem mojej cery są zaburzania złuszczania starałam się oczyszczać ją delikatnie i oczywiście, spróbować czegoś nowego. Zabiegi początkowo wykonywałam co siedem, dziesięć dni w zależności od tego, ile miałam czasu. Każdy z nich to około 10 minut, jednak w urządzeniu prócz różnych trybów jest również timer, który sygnalizuje upływ czasu i wyłącza urządzenie. Świetnym rozwiązaniem jest możliwość stosowania go bezprzewodowo, jedno ładowanie jest w zupełności wystarczające na kilka pełnych użyć. Wraz z urządzeniem 3w1 testowałam również wielofunkcyjny masażer 6w1, ale o nim może nieco później. 

peeling kawitacyjny w domu, kawitacja efekty, peeling kawitacyjny blog, beauty limited

KAWITACJA W DOMU

Podstawową kwestią podczas wykonywania kawitacji jest uprzednio nałożenie na skórę toniku lub chociażby wody, aby można było prawidłowo wykonać zabieg. Rozpylona na skórze ciecz tworzy mikroskopijne pęcherzyki wypełnione rozrzedzonym gazem, które pod wpływem drgań ultradźwiękowych gwałtownie pękają. W wyniku tych działań dochodzi do rozbicia martwych komórek i odsłonięcia młodszej warstwy skóry o zdrowszym i bardziej równomiernym kolorycie. Podczas przejeżdżania szpatułką po skórze od odczuwalne jest delikatne mrowienie, wibrowanie, a samo urządzenie wydaje cichy dźwięk, który jest zupełnie normalny, choć początkowo może nieco zdziwić. Moc oczyszczania można stopniować, a tryb wybrać spośród kilku (oczyszczanie, odżywianie, elektrostymulacja). 

MOJE EFEKTY PO 3 MIESIĄCACH 

Przyznam, że nigdy nie byłam u kosmetyczki, ani sama również nie wykonywałam innych zabiegów niż chemiczne złuszczanie kwasami. Po pierwszym zabiegu byłam zaskoczona, jak bardzo poprawiła się przede wszystkim gładkość skóry oraz koloryt. Często zaraz po oczyszczaniu nakładałam enzymatyczną lub nawilżającą maskę i wprowadzałam ją przy użyciu urządzenia, aby wzmocnić ich efekty. Skóra widocznie bardziej chłonie składniki nawet bez drugiego wspomnianego przeze mnie etapu, więc stosuję go w dni, gdy mam swoje domowe SPA. Po trzech miesiącach muszę przyznać, że cera wygląda zdrowiej, jest bardziej sprężysta, jędrna, a przede wszystkim liczba zaskórników jest mniejsza, a właśnie na tym najbardziej mi zależało. Poniżej zdjęcie bez makijażu, które można powiększyć :)

peeling kawitacyjny w domu, kawitacja efekty, peeling kawitacyjny blog, beauty limited

Stosowałam go również na szyję i dekolt, co jak sądzę w znacznym stopniu przyczyniło się do usunięcia zatkanych porów w tym obszarze. Jeśli jednak miałam widoczne stany zapalne, omijałam te miejsca, stąd też obawiam się, że u osób z zaognionym trądzikiem zabieg może się nie sprawdzić. Dodatkowe działanie przeciw zmarszczkowe jest dodatkowym plusem, ale ciężko jest mi je ocenić po tak krótkim okresie. Jestem jednak bardzo pozytywnie zaskoczona działaniem kawitacji i z pewnością zostanie ona ze mną na długo, zwłaszcza, że ostatnio miałam małą przerwę z uwagi na masę obowiązków, co poskutkowało delikatnym pogorszeniem wyglądu cery. Czy uważam, że urządzenie to dobra inwestycja? Porównując ceny w salonach, koszt 200 zł zwraca się bardzo szybko.

Jak wspominałam wcześniej wraz z kawitacją miałam okazję wypróbować również wielofunkcyjny masażer do ciała i twarzy, który posiada różne zastosowania i działa w trybach:
- ultradźwięki,
-fale radiowe,
-EMS (elektrostymulacja mięśni)
-jonoforezy dodatniej i ujemnej,
- masażu wibroakustycznego,
-światłoterapii LED (5 rodzajów światła).

peeling kawitacyjny w domu, kawitacja efekty, peeling kawitacyjny blog, beauty limited


Najczęściej sięgałam tę pierwszą lub EMS, które sprawdzały się jako uzupełnienie zabiegów kawitacji. W ciągu tego czasu po nałożeniu żelu należy przejeżdżać głowicą po skórze, pamiętając o zachowaniu odpowiedniego kierunku od dołu, aby wzmocnić działanie liftingujące, zwłaszcza w okolicach szyi. Z tego, co się dowiedziałam można sięgać również po wszelkiego rodzaju ekstrakty i ampułki, jednak jak dotąd nie znalazłam nic interesującego, więc niestety, nie mogę się wypowiedzieć. Po 10 minutach urządzenie wyłącza się, a podczas pracy w trybie ultradźwięków słyszalny jest cichy dźwięk. Masażer, jak nazwa wskazuje jest bardzo wielofunkcyjny i uniwersalny, stąd dokładne jego przetestowanie zajmie trochę czasu. Sprawdzi się u osób, które są skrupulatne i cierpliwe, lubią zabiegi w domu i nie rzucą w kąt urządzenia po dwóch użyciach z uwagi na brak natychmiastowych efektów, na które jak wiadomo, trzeba nieco poczekać. W moim przypadku najlepiej sprawdzało się wykonywanie zabiegu podczas oglądania youtube lub serialu. Na ten moment bardzo liczę na wygładzenie skóry na czole, gdzie pojawiają się pierwsze zmarszczki mimiczne. Sprzęt możecie kupić na stronie producenta, gdzie znajdziecie więcej informacji na temat samych zabiegów i nie tylko.




TRZY ULUBIONE PRODUKTY DO UST NA ZIMĘ I NIE TYLKO | SYLVECO, NUXE, ZIAJA

27 lutego

TRZY ULUBIONE PRODUKTY DO UST NA ZIMĘ I NIE TYLKO | SYLVECO, NUXE, ZIAJA


RATUNEK DLA SUCHYCH, POPĘKANYCH UST


Siarczyste mrozy nie służą skórze, a tym bardziej wrażliwej okolicy ust, która naturalnie przesusza się bardziej i wymaga szczególnej opieki. Prócz odpowiedniej ilości wody każdego dnia niezbędne stają się odpowiednie produkty, dzisiaj więc chciałabym zaproponować Wam kosmetyki na ratunek, które na przeciw panującej aurze zapobiegną spierzchnięciu, pękaniu i wszelkim innym, nieestetycznym lub nawet bolesnym dolegliwościom. 

nuxe reve de mel, nuxe balsam do ust

NUXE, BALSAM DO UST REVE DE MEL 

O słynnym balsamie Nuxe wspominałam już ostatnio, podobnie jak o moim mało pozytywnym, pierwszym wrażeniu. Jak widać jednak polubiliśmy się z uwagi na jego wspaniałą, maślaną i bardzo otulającą konsystencję. Otula spierzchnięte i wysuszone usta dzięki wysokiej zawartości masła shea sprawdza się bardziej w kierunku regeneracji niż nawilżenia co prawda, (a na to właśnie liczyłam najbardziej). Wciąż jednak lubię sięgać po niego wieczorem, tuż przed snem. Z uwagi na mało higieniczne opakowanie nie nadaje się na produkt do torebki. Ogromnym plusem jest również miodowo- cytrynowy w moim odczuciu zapach, nieco inny niż w przypadku pozostałych kosmetyków tej marki.


ZIAJA, MAMMA MIA, LANO MAŚĆ

Produkt odkryty rok temu i wciąż nie udało mi się znaleźć nic, co odżywiałoby i nawilżyło najbardziej przesuszoną część ciała, w tym również tytułowe usta. Działa jak płynny kompres, ratuje wargi, leczy opryszczkę, skórki wokół paznokci czy podrażniony podczas choroby nos. Nie posiada zapachu i dodatkowo każda szminka czy konturówka połączona z tą lanoliną prezentuje się pięknie i apetycznie. Nie klei się, ładnie odbija światło, przy czym wciąż daje naturalny efekt w połączeniu ze świetnym działaniem. Poleciłam ją wszystkim możliwym koleżankom, teraz chciałabym przekonać również Was. Żadne pomadki i sztyfty nie spisują się tak dobrze, przy czym Ziaja to produkt tani, łatwo dostępny i szalenie wydajny.


SYLVECO, ODŻYWCZA POMADKA Z PEELINGIEM

Choć z klasycznymi sztyftami aktualnie mi nieco nie po drodze, to w dobie matowych produktów do ust pomadka z peelingiem staje się niezastąpiona. Najczęściej sięgam po nią wieczorem w razie potrzeby lub tuż przed wykonaniem makijażu. Usuwa suche skórki, odżywia i nawilża, nawet pozostawiona jedynie na moment, za co szalenie ją cenię. Wykonana z naturalnych składników, delikatnie pachnąca i tania. Pozostawiona w ciepłym miejscu może się nieco topić, co jest zrozumiałe z uwagi na zawartość oleju sojowego, wosku pszczelego i lanoliny, jednak przy patrząc na aktualne prognozy pogody to nam nie grozi. 


Jak dbacie o usta zimą?





PRODUKT, KTÓRY MNIE ZASKOCZYŁ | RECENZJA: GLOV RĘKAWICA DO DEMAKIJAŻU

22 lutego

PRODUKT, KTÓRY MNIE ZASKOCZYŁ | RECENZJA: GLOV RĘKAWICA DO DEMAKIJAŻU

glov, rekawica do demakijazu, glov demakijaz, glov blog

RECENZJA: GLOV RĘKAWICA DO DEMAKIJAŻU

O rękawicy do demakijażu GLOV głośno zaczęło robić się już dawno temu i przyznam, że bardzo długo nawet nie spojrzałam w jej stronę. Ba, nawet posiadając ją w swoich zapasach nie paliłam się za bardzo aby ją wypróbować, mimo wielu pozytywnych recenzji. Dopiero zachwyty mojej koleżanki skłoniły mnie do jej pierwszego użycia. Czy się zakochałam? U kogo moim zdaniem sprawdzi się tak sposób oczyszczania cery?

glov, rekawica do demakijazu, glov demakijaz, glov blog

GLOV to rękawica wykonana z innowacyjnego włókna (według metki jest to 80% poliester oraz 20% poliamid), które ma za zadanie rozprawić się z każdym makijażem, w tym również oczu. Co ważne, bez użycia produktów myjących, łatwo, szybko i przyjemnie. Długo nie mogłam znaleźć dla niej zastosowania, głównie dlatego, że nie wyobrażam sobie usuwania maskary inaczej niż płynem micelarnym, a widok twarzy z rozmazanym tuszem jest dla mnie nie do przejścia. Nic nie szkodziło wypróbować ją jako ostatni etap pielęgnacji. Przed każdym użyciem wystarczy dokładnie zmoczyć ją ciepłą wodą.

GLOV | U KOGO SIĘ SPRAWDZI?


Aktualnie udało mi się doprowadzić cerę do względnie dobrej kondycji, gdzie nie potrzebuję kremów nawilżających. Zależało mi aby ten efekt utrzymać, przy czym wszystkie produkty myjące miałby by ją oczyszczać delikatnie, ale przede wszystkim dokładnie. Kiedy po nią sięgam?


  • do porannego, delikatnego mycia, aby usunąć jedynie nagromadzone przez noc sebum (za to chyba najbardziej ją lubię),
  • do wieczornego, jednoetapowego demakijażu, zwłaszcza, jeśli na twarzy miałam głównie minerały,
  • do ostatniego mycia, tuż po żelu lub pudrze myjącym, przy trwałych podkładach jak Revlon Colorstay,
  • do delikatnego usunięcia ostatnich pozostałości po maskarze (tu sprawdza się genialnie, dociera do nasady rzęs).

glov, rekawica do demakijazu, glov demakijaz, glov blog

Żywot rękawicy to trzy miesiące, warto pamiętać, aby miała możliwość naturalnego wyschnięcia, aby nie namnażały się na niej bakterie, a tuż po każdym użyciu wyprać wodą z dodatkiem mydła. Świetnie sprawdzi się dla osób, które nie sięgają zbyt często po makijaż wodoodporny, dużo podróżują lub lubią zmywać całą twarz i oczy za jednym zamachem. Przy oporniejszych tuszach jednak, odnoszę wrażenie, może dojść do niekorzystnego naciągania skóry wokół oczu. Niezdecydowanym podpowiem, że aby wypróbować ją nieco taniej można skorzystać z mini wersji Quick Treat klik, która również świetnie sprawdza się do kosmetyczki na wyjazd. 

Czy kupię ponownie? Zdecydowanie tak. Dawno żaden produkt tak miło mnie nie zaskoczył.



ACNELEC ŻEL (ADAPALEN)| RETINOIDY NA TRĄDZIK I ZASKÓRNIKI

17 października

ACNELEC ŻEL (ADAPALEN)| RETINOIDY NA TRĄDZIK I ZASKÓRNIKI

retinoidy na zaskórniki, retinoidy na trądzik, retinoidy, adapalen, masci z adapalenem, acnelec zel, acnelec opinie, acnelec blog, blog urodowy, blog kosmetyczny, acnelec na recepte

ACNELEC ŻEL 1 MG/G 


Czyli ponownie o adapalenie i mojej rozpoczętej walce z zaskórnikami.

Jesień to idealny czas na rozpoczęcie kuracji przeciwtrądzikowej, zwłaszcza, że przesuszona Słońcem skóra buntuje się i często staje się jeszcze bardziej kłopotliwa niż dotychczas. Bardzo długo unikałam retinoidów, z prostej przyczyny, dość dobrze działał u mnie kwas glikolowy, jednak od około roku stan mojej cery znacznie się pogorszył, na co nie ukrywam, ma również wpływ zaburzona gospodarka hormonalna. Po mojej konsultacji u Ewy Szałkowskiej z podkulonym ogonem wracam do wspomnianej już substancji. Tym razem jednak nie jest to Epiduo lub Differin, a Acnelec. Lek dostępny jest (niestety) tylko na receptę, ale z uwagi na moje wcześniejsze doświadczenia nie wahałam się poprosić mojego lekarza rodzinnego podczas ostatniej wizyty.

MOJA SKÓRA | DLACZEGO ADAPALEN?


Zmiany zaskórnikowe, otwarte czy zamknięte nie są w moim przypadku niczym nowym. Miewałam lepsze i gorsze okresy, aktualnie jest to niestety ten drugi. Przyczyn jest wiele, od diety po stres oraz zbyt silną, jak się okazało pielęgnację. Cały system oczyszczania został maksymalnie uproszczony, aby uniknąć dodatkowego odwadniania i pobudzania skóry do nadprodukcji sebum, zrezygnowałam na ten moment również z gotowych maseczek oraz szczoteczki Foreo i skupiam się na regulowaniu rogowacenia oraz nawilżaniu. Acenelec żel 1 mg/g ma nieco lepszą i mniej drażniącą formułę w porównaniu do stosowanych przeze mnie dotychczas maści, przy korzystnej cenie około dwudziestu pięciu złotych. Nad powrotem do retinoidów zastanawiałam się już będąc w Stanach, jednak dopiero spotkanie ze wspomnianą Ekspertką (pozdrawiam!) ostatecznie mnie przekonało. Nie będę się zbytnio powtarzać o właściwościach wspomnianego składnika i jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zwłaszcza, czy preparat może sprawdzić się u Was, to koniecznie zajrzyjcie do wpisu Ewy na jej stronie.


retinoidy na zaskórniki, retinoidy na trądzik, retinoidy, adapalen, masci z adapalenem, acnelec zel, acnelec opinie, acnelec blog, blog urodowy, blog kosmetyczny, acnelec na recepte


POCZĄTEK KURACJI


Osoby, które po raz pierwszy sięgają po preparaty oparte na adapalenie często nie wiedzą, czego się spodziewać. Pamiętam moją wizytę u dermatologa dobrych siedem lat temu gdy pierwszy raz zetknęłam się z jakimkolwiek leczeniem moich zmian. Nie powiedziano mi zbyt wiele, od tego, jak mogą wyglądać początki kuracji, kończąc na tym, jak pielęgnować rozdrażnioną, przesuszoną cerę. Nie wspomniano również o konieczności stosowania filtrów, chroniących ją przeciw promieniowaniem UVA oraz UVB. W początkowym etapie takiej kuracji przeciwtrądzikowej mogą pojawiać się bowiem podrażnienia, zaczerwienienie, jak również świąd, zła reakcja na wodę oraz stosowane do tej pory produkty myjące i nawilżające. 

PODRAŻNIENIA PO RETINOIDACH | JAK ICH UNIKNĄĆ


1. Nie śpiesz się, w pierwszych dniach stosuj lek co kilka dni. Efekty złuszczania i wysuszenia często pojawiają się skumulowane po czasie, przez co trudno je wtedy opanować. Z czasem skóra powinna lepiej znosić częstszą aplikację.
2. Jeśli lek początkowo bardzo podrażnia można zaaplikować go na lekki krem, koniecznie na noc, pamiętając o wspomnianych filtrach przy porannym makijażu.
3. Uważaj na delikatne okolice oczu i ust. Zwłaszcza przy tych drugich często obserwowałam długo utrzymujące się czerwone podrażnienia, więc w tych rejonach warto być oszczędnym. 
4. Nie aplikuj żelu od razu po myciu skóry, która pozbawiona jest ochronnej warstwy lipidowej, warto odczekać minimum trzydzieści minut. 
5. Aktualnie wszelkie podrażnienia ratuję różanym kremem Make Me Bio lub Cicalfate od Avene. 


Jednym z bardziej kompetentnych dermatologów w Lublinie jest dr Adamczyk przyjmujący w przychodni na ul. Langiewicza, jednak dostanie się do niego często graniczy z cudem. Jeśli macie cierpliwość stać w kolekcje do rejestracji i odczekać swoje na wizytę, to jak najbardziej polecam.



WYLOT DO USA, PECH I KILKA NOWOŚCI KOSMETYCZNYCH Z POLSKI | MAKE ME BIO, COACH, GUERLAIN, ANWEN,

10 czerwca

WYLOT DO USA, PECH I KILKA NOWOŚCI KOSMETYCZNYCH Z POLSKI | MAKE ME BIO, COACH, GUERLAIN, ANWEN,


O moim kolejnym wylocie wspominałam niejednokrotnie, a mój brak obecności łatwo było więc wyjaśnić poprzez przedterminową sesję, masę problemów związanych z wyjazdem oraz zwykłe zmęczenie materiału. Po wielogodzinnym czytaniu notatek ostatnie, na co miałam ochotę było związane z wpatrywaniem się w komputer. W każdym razie, w czwartek doleciałam do USA, gdzie będę pracować na jednym z najlepszych i najpiękniejszych resortów (stan Nowy Jork) , a co lepsze, udało mi się wyrwać z kuchni i tym razem będę w SPA :) Nie ukrywam, że praca dla wielokrotnie nagradzanego miejsca powoduje u mnie lekki stres. Właściwie, to za kilka godzin mam zacząć, więc trzymajcie kciuki.

Post udostępniony przez Paulina, 24. (@alteregoblog)


Mam twarz spuchniętą jak ziemniaczek (zrzućmy to na mój ogromny deficyt snu, bo w ostatnich dniach spałam po około trzy godziny na dobę. Nie, nie spałam w samolocie, bo byłoby to rozwiązanie problemu.). Czy wspominałam już, że dwa dni przed wylotem rozbiłam swój telefon w dość zabawny sposób? Otóż szkło hartowane przetrwało nacisk, gorzej przyjął to jednak wyświetlacz... Na ten moment jednak nie żałuję zakupu nowego sprzętu, choć kwota, jaką wydałam jest zawrotna. Iphone 6s robi jednak genialne zdjęcia, czego się w sumie nie spodziewałam. Dziękuję AniMaluje oraz Miskejt za pomoc w wyborze :) 


Na sobie mam świetną bluzę z shein w pięknym kolorze, która pomogła mi przetrwać bardzo długi lot oraz przesiadywanie w biurze na lotnisku, gdzie to wszyscy moi znajomi, wraz ze mną musieli być zweryfikowani jeszcze raz. Wyobraźcie sobie moją minę, gdy zobaczyłam, jak jeden z funkcjonariuszy przesłuchuje człowieka pytając po co tu przyleciał, przy czym nie był zbytnio zadowolony z jego odpowiedzi (delikatnie mówiąc). Ostatecznie jednak skończyło się na godzinnym pobycie tam i sprawdzeniu danych, bez większych problemów, i całe szczęście, bez deportacji, co nie jest ani trochę śmieszne. Niewiele osób wie (i ja również do ubiegłego roku nie wiedziałam!), że otrzymanie wizy w ambasadzie wcale nie równa się gwarancji pobytu w USA. Określane jest to nie inaczej jak promesą.

maska anwen, maski anwen, anwen recenzja

Przechodząc jednak krótko do moich nowości, zakupionych jeszcze w Polsce. Łatwo się domyśleć, że połowa mojego bagażu stanowiły...kosmetyki! Tym razem zabrałam ze sobą więcej moich ulubionych produktów i choć miałam nieco wyrzuty sumienia, bo walizka ważyła 21 kg, to myślę, że było to dobre posunięcie. W Stanach trudno o dobrą jakościowo, ale tanią pielęgnację. Nowością jest krem MAKE ME BIO, polecany mi również przez Was, oraz hydrolat różany tej samej marki. Zaszalałam również zapachowo, co zdarza mi się bardzo rzadko. Mając kod do Douglasa wybrałam nowe perfumy MON GUERLAIN o powalającym zapachu oraz trwałości. Jeśli jesteście fankami nut bergamotki, to zerknijcie koniecznie, choć cena zabija. Inny flakon, jaki widzicie, to nic innego jak  lekki i świeży COACH



Nie mogło jednak zabraknąć ulubienców, czyli maski ANWEN do włosów średnioporowatych, (recenzja tutaj, sklep tutaj) olejku z marakui AVEBIO oraz olejku do włosów z ROSSMANNA. To jednak tylko malutki procent tego, co ze sobą zabrałam, może więc uda mi się przygotować osobny wpis. Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie i trzymajcie się ciepło :)



Ps. Wpadnijcie koniecznie na mój instagram, przez nowy telefon robię zdjęcia jak szalona!



FACEBOOK | INSTAGRAM | BLOGLOVIN
TANIO KONTRA DROGO: 620 I 160 ZŁOTYCH | SZCZOTECZKA SONICZNA DO TWARZY FOREO LUNA I DERMO FUTURE, MOJA OPINIA PO KILKU MIESIĄCACH TESTÓW

03 maja

TANIO KONTRA DROGO: 620 I 160 ZŁOTYCH | SZCZOTECZKA SONICZNA DO TWARZY FOREO LUNA I DERMO FUTURE, MOJA OPINIA PO KILKU MIESIĄCACH TESTÓW

foreo luna, dermo future, foreo luna mini,foreo luna opinie, foreo luna recenzja, foreo luna opinie, dermo future szczoteczka, dermo future opinie, dermo future recenzja, dermo future szczoteczka blog, blog kosmetyczny

SZCZOTECZKA DERMO FUTURE CZY FOREO? CO WYBRAĆ?

Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że ostatnie lata to zdecydowanie "era" szczoteczek do twarzy, nowoczesnych technologii i sposobów oczyszczania cery. Od dwóch lat z powodzeniem stosowałam FOREO LUNA MINI, a pełną recenzję znajdziecie tutaj. Moja opinia na jej temat nie uległa zmianie i wciąż, była stałym punktem mojej rutyny. Miałam okazję jednak przetestować bliźniaczo podobną, ale dużo tańszą jej alternatywę DERMO FUTURE z drogerii ekobieca.pl  
Różnica w cenie jest ogromna, ponad 620 złotych i 160 za tańszy odpowiednik, który, trudno ukryć, na pewno był inspirowany oryginałem. Jakie są więc między nimi różnice i czy warto "przepłacić"?

foreo luna, dermo future, foreo luna mini,foreo luna opinie, foreo luna recenzja, foreo luna opinie, dermo future szczoteczka, dermo future opinie, dermo future recenzja, dermo future szczoteczka blog, blog kosmetyczny

RÓŻNICE I PODOBIEŃSTWA

Pierwsze, co można zauważyć to różnica w wielkości, jednak niech Was to nie zmyli. FOREO w standardowym rozmiarze jest podobna gabarytowo, ale cena również znów się różni (830 złotych!). Podstawową różnicą, jaką zauważyłam na rzecz DERMO FUTURE jest fakt, że intensywność wibracji, a co za tym idzie, masażu można regulować przyciskami plus i minus. W tej pierwszej mamy tylko dwa stopnie, a na ich maksymalnym nasileniu są one porównywalne. Według producentów różnią się jednak siłą pulsacji, 8000 rpm w DM oraz 6000 rpm. Nie wpływa to jednak w żaden  sposób na efekty czy odczucia podczas demakijażu. Takie rozwiązanie zostało już jednak zastosowanie w nowszej wersji Luny Mini 2. 

foreo luna, dermo future, foreo luna mini,foreo luna opinie, foreo luna recenzja, foreo luna opinie, dermo future szczoteczka, dermo future opinie, dermo future recenzja, dermo future szczoteczka blog, blog kosmetyczny

Silikonowa powłoka w obu jest identyczna i nie odczułam nigdy żadnej różnicy, ani w dotyku palcami, ani również na twarzy, a w ostatnim czasie, po teście tańszej wróciłam do FOREO, aby podsumować swoje przemyślenia. Również wypustki nie różnią się absolutnie niczym, prócz tylnej części, która w DM dedykowana jest do masażu. To bardzo ciekawe urozmaicenie, zdecydowanie zaliczyłabym je na plus, bo świetnie jest mieć wybór. Warto jednak wspomnieć, że takie samo rozwiązanie jest zastosowanie w podstawowej wersji Luny, o której kosmicznej cenie już wspominałam.

foreo luna, dermo future, foreo luna mini,foreo luna opinie, foreo luna recenzja, foreo luna opinie, dermo future szczoteczka, dermo future opinie, dermo future recenzja, dermo future szczoteczka blog, blog kosmetyczny

DERMO FUTURE TO DOBRY WYBÓR

Ostatnią, ale najważniejszą rzeczą jest sposób oczyszczania skóry. Te akurat bardzo trudno jest zmierzyć. Co prawda podczas stosowania DERMO FUTURE miałam pewne problemy z cerą, nie obwiniałabym za to jednak szczoteczki. Po krótkiej przerwie i zmianach w pielęgnacji wszystko wróciło do normy. Po zastosowaniu ulubionego ostatnio kremu do mycia MIZON cera jest odświeżona, wygładzona a peeling nie jest koniecznością. Jeśli więc rozważacie zakup takiego sprzętu, to tańsza szczoteczka jest zdecydowanie opcją godną rozważenia :) Pamiętajcie jednak, aby nie stosować z  nią kosmetyków zawierających glinki, drobinki i inne dodatki, które mogą zniszczyć silikonową powierzchnię.
Szczoteczkę DERMO  FUTURE znajdziecie tutaj. 


KOREAŃSKA PIELĘGNACJA | TRZY KOSMETYKI MIZON DO TWARZY

16 marca

KOREAŃSKA PIELĘGNACJA | TRZY KOSMETYKI MIZON DO TWARZY

kosmetyki mizon, mizon, mizon opinie, mizon review, mizon mask, mizon snail repairing gel, MIZON SNAIL RECOVERY GEL CREAM, kosmetyki mizon recenzja

Koreańskie sposoby i podejście do pielęgnacji powoli zawładnęło całym internetem. Książka sekrety urody koreanek przez długi czas pojawiała się dosłownie na każdym instagramie, nic więc dziwnego, że wiele osób zainspirowało się piękną cerą azjatek i zaczęło wdrażać ich rady. Choć nie miałam okazji przeczytać całej pozycji, to nic nie stało na przeszkodzie abym przetestowała trzy produkty z drogierii ekobieca,pl. 

kosmetyki mizon, mizon, mizon opinie, mizon review, mizon mask, mizon snail repairing gel, MIZON SNAIL RECOVERY GEL CREAM, kosmetyki mizon recenzja

Wybór padł na markę MIZON, o której słyszałam wiele dobrego i przez ostatnie miesiące testowałam: 

kosmetyki mizon, mizon, mizon opinie, mizon review, mizon mask, mizon snail repairing gel, MIZON SNAIL RECOVERY GEL CREAM, kosmetyki mizon recenzja

Bardzo długo zastanawiałam się, czy faktycznie, pomiędzy produktami MIZON a europejskimi kosmetykami zauważę różnicę. Łatwo jednak dostrzec, że są one o wiele delikatniejsze niż te, które stosowałam. Pianka jest bardzo kremowa i delikatnie, prawie nie zauważalnie się pieni, nie pozostawia uczucia napięcia skóry, które praktycznie zawsze doskwiera mi po demakijażu. Bez problemu mogę sięgać po nią rano, a potem wybrać lekki, nawilżający żel, który wchłania się błyskawicznie i idealnie nadaje się pod minerały. Po jego zastosowaniu cera jest miękka, ale nie tłusta czy święcąca. Jeśli chodzi o jego regeneracyjne właściwości, to różnica jest zauważalna. Niespodzianki czy ranki goją się szybciej, nie powoduje pieczenia, a miałam niestety tę możliwość nakładania go na głęboką ranę ciętą, tuż po jej zregenerowaniu. Na szczęście oba kosmetyki są bardzo wydajne i starczą na bardzo długo.

kosmetyki mizon, mizon, mizon opinie, mizon review, mizon mask, mizon snail repairing gel, MIZON SNAIL RECOVERY GEL CREAM, kosmetyki mizon recenzja

Maska z fasolą, to produkt, na który liczyłam najbardziej. Jest kremowa, ale wystarczająco gęsta, nie spływa z twarzy. Zaliczyłabym ją do nawilżająco-kojąco-odżywiających produktów. Pięknie pachnie, a długo nie mogłam skojarzyć tej nuty zapachowej a w moim odczuciu jest nią...Vibovit, który uwielbiałam w dzieciństwie i mogłabym jeść go łyżkami. Wszystkie produkty przypadły mi do gustu, ale jeśli będę za czymś najbardziej tęsknić, to właśnie za pianką i żelem do mycia twarzy.


Znacie koreańskie produkty?
Możecie mi coś polecić?:)





PIĘKNE CIAŁO DO LATA | KONKURS: ZGARNIJ JEDEN Z TRZECH PROFESJONALNYCH KREMÓW WYSZCZUPLAJĄCYCH LOVELY COSMETICS

25 lutego

PIĘKNE CIAŁO DO LATA | KONKURS: ZGARNIJ JEDEN Z TRZECH PROFESJONALNYCH KREMÓW WYSZCZUPLAJĄCYCH LOVELY COSMETICS


lovely cosmetics, lovely zabiegi, lovely kosmetyki

Zimą bardzo łatwo o drobne, żywieniowe grzeszki, brak ruchu i zaniechanie dotychczasowej aktywności fizycznej. Często odbija się to na wyglądzie ciała, które skrzętnie skrywamy pod ubraniem. To właśnie w tym okresie najłatwiej zapracować sobie na cellulit i utratę jędrności skóry. Ciepłe dni zbliżają się jednak wielkimi krokami, a walkę z niedoskonałościami warto zacząć już teraz. Prócz wprowadzenia zdrowych nawyków czy też noworocznego zapisania się na fitness lub siłownię, warto poszukać sprzymierzeńca również wśród kosmetyków. 

lovely cosmetics, lovely zabiegi, lovely kosmetyki

W tym roku dzięki uprzejmości  włoskiej marki LOVELY COSMETICS miałam możliwość rozpocząć moją walkę wcześniej niż zwykle, a do mojej codziennej, pielęgnacyjnej rutyny włączyłam profesjonalny, wyszczuplający krem do ciała, która ma za zadanie intensywnie wyszczuplać, modelować, ale przede wszystkim ujędrniać skórę, na czym wyjątkowo mi zależało.  Produkt jest uzupełnieniem zabiegu najnowszej generacji START & REWIND ,który można wykonać w dobrych salonach kosmetycznych. Po zapoznaniu się z opiniami bardzo żałuję, że nie mam możliwości skorzystania z zaproszenia do Warszawy i sprawdzenia go na własnej skórze, bowiem opinie, jak i rezultaty są powalające.  Listę gabinetów znajdziecie tutaj. Może jednak uda się za jakiś czas przetestować go na własnej skórze :)

lovely cosmetics, lovely zabiegi, lovely kosmetyki

W ramach mojej kuracji przez ostatni miesiąc sumiennie aplikowałam krem dwa razy dziennie na miejsca najbardziej narażone na cellulit, czyli przede wszystkim uda, pośladki oraz brzuch, wykonując przy tym masaż aż do całkowitego wchłonięcia się. Krem ma lekką, nieklejącą konsystencję i miły zapach, który kojarzy mi się z produktami stosowanymi w gabinetach. 

lovely cosmetics, lovely zabiegi, lovely kosmetyki

Nie zawiera również parabenów i nie był testowany na zwierzętach. Dużym plusem jest działająca bez zarzutu pompka, która dozuje odpowiednią ilość produktu. W składzie substancjami aktywnymi są: kofeina, karnityna, kwas glikolowy, olej jojoba, olej różany, wyciąg z ruszczyka oraz bluszczu. Przez cały okres mojej kuracji zużyłam połowe butelki 250ml. Dzięki regularnemu stosowaniu zauważyłam zdecydowaną poprawę jędrności oraz gładkości skóry, która stała się sprężysta i prezentowała się zdecydowanie lepiej. Z chęcią będę kontunować stosowanie kremu, aż wykorzystam całe opakowanie. 

Jeśli tak jak ja, chciałybyście rozpocząć misję PIĘKNE CIAŁO DO LATA już teraz, to macie możliwość zgarnąć jedną z trzech kuracji wyszczuplających START&REWIND. Wypełnij formularz i kreatywnie odpowiedz na pytanie:


WIOSNĄ DBAM O SIEBIE POPRZEZ...






Konkurs trwa do 12 marca 2017 roku włącznie.
Wyniki opublikuję pod tym wpisem w ciągu tygodnia.
POWODZENIA!



WYNIKI:)
Natalia nati____@o2.pl
Paulina paulapau_____92@o2.pl
Magda madzia.____@gmail.com

MOJE ULUBIONE SPOSOBY NA PRZYŚPIESZENIE CODZIENNEJ PIELĘGNACJI CIAŁA, TWARZY I WŁOSÓW

31 stycznia

MOJE ULUBIONE SPOSOBY NA PRZYŚPIESZENIE CODZIENNEJ PIELĘGNACJI CIAŁA, TWARZY I WŁOSÓW


Gdyby życie byłoby idealne, wszystkie prawdopodobnie chodziłybyśmy wyspane, uśmiechnięte i miały wystarczająco dużo czasu tylko dla siebie. Nie jest jednak tak łatwo i choć na dobrą sprawę nikt nie zabroni być szczęśliwym, to w kwestii pielęgnacji ciała warto czasem sięgnąć po triki, które mogą pomóc i skrócić nieco czas spędzany w łazience. Domowe SPA jest genialną sprawą i polecam je każdemu, zwłaszcza po stresującym tygodniu, jednak zazwyczaj można zorganizować je od przypadku do przypadku, a pielęgnacja to jak wiadomo codzienne zabiegi, regularne dbanie o siebie, skórę i włosy.

GŁĘBOKO ODŻYWCZA MASKA NA BAZIE OLEJÓW

Brak olejowania przed myciem włosów zdarza mi się wyjątkowo rzadko, choć czasem ma to miejsce.  Gdy nie mam możliwości nałożyć go choćby na godzinę, to najczęściej wtedy sięgam po głęboko odżywczą maskę, która zawiera już w swoim składzie substancje oleje. Niesamowicie skraca ona cały proces dbania o fryzurę, dbając również o ich kondycję i wygląd. Zwłaszcza, że nie wszyscy muszą lubić klasyczne olejowanie, a taka alternatywa wydaje mi się całkiem rozsądną opcją. Przy całkowitym braku regularności polecałabym nawet dodatkowe wzbogacanie klasycznych odżywek kilkoma kroplami oleju, który wygładzi je i nawilży oraz zapobiegnie puszeniu się i rozdwajaniu, o które teraz nie trudno.



GOTOWA MASKA DO TWARZY

Od jakiegoś czasu praktykuję pewne wyzwanie maseczkowe, stąd, zależy mi na maksymalnym uproszczeniu całego zabiegu. Mimo, że lubię glinki, to nie zawsze mam ochotę bawić się w ich specjalne rozrabianie, odmierzanie i mycie połowy łazienki już po tym. Gotowe maski ZIAJA w słoiczkach pokazywałam już kiedyś i wciąż sprawdzają się bardzo dobrze. Co ważniejsze, są gotowe do użycia, zawsze pod ręką, działają intensywnie i wystarczy dosłownie kilka minut całego zabiegu, aby ukoić lub nawilżyć skórę. To moje kolejne opakowania maski z zieloną i żółtą glinką, które stosuję zamiennie, w zależności od potrzeb. Moje ostatnie odkrycie to maseczki w saszetkach BIELENDA, zawierające również węgiel aktywny.

OLEJEK POD PRYSZNIC


Tak, znów napiszę o olejku! Gdy nie mam zbyt wiele czasu, bo za kilka chwil muszę być gotowa do wyjścia i nie mam czasu dokładnie balsamować ciała, to z mojej półki wybieram właśnie olejek do mycia. Aktualnie kończę YVES ROCHER, jednak poprzednio lubiłam tanią ISANĘ. Dodana również do wody ogranicza nadmierne przesuszenie czy podrażnienie. Jeśli dokucza Wam bardzo sucha skóra w okresie zimowym, to jestem pewna, że pokochacie ten sposób. Dobrym pomysłem są również naturalne peelingi na bazie olejów i cukru, które pozostawią delikatną warstwę ochronną na powierzchni skóry.


PEELING ENZYMATYCZNY LUB KWASOWY

Bardzo długo nie rozumiałam istoty używania peelingów inne niż mechaniczne. Bardzo lubię efekt tarcia i maksymalnego wygładzenia skóry po zabiegu jednak w momentach, gdy brakuje mi czasu lub cera jest podrażniona, z widocznymi stanami zapalnymi o wiele lepiej sprawdza się peeling enzymatyczny. Jakiś czas temu również do codziennej pielęgnacji wprowadziłam żel FARMONA oparty na kwasie migdałowym i szikimowy. Reguluje przetłuszczanie, zwęża pory i rozjaśnia przebarwienia, przy czym nie wysusza i nie podrażnia. Oba produkty bez problemu można nałożyć i pozostawić na twarzy na czas kąpieli czy prysznica, co sprawia, że są bardzo wygodne.




Jakie są Wasze pielęgnacyjne tricki, które czynią pielęgnację prostszą i szybszą?





SOS DLA SKÓRY PROBLEMATYCZNEJ | BIELENDA, OCZYSZCZAJĄCE, CZARNE MASKI WĘGLOWE CARBO DETOX

29 stycznia

SOS DLA SKÓRY PROBLEMATYCZNEJ | BIELENDA, OCZYSZCZAJĄCE, CZARNE MASKI WĘGLOWE CARBO DETOX


Jednym z nielicznych postanowień dotyczących urody w tym roku okazało się być w moim przypadku stosowanie masek do twarzy. Przyznam szczerze, zawsze miałam problem z ich regularnym nakładaniem, a tę sytuację zmieniły nieco gotowe maski ZIAJA w wygodnych słoiczkach. Od jakiegoś czasu jednak coraz bardziej doceniam tego typu produkty i co chwila próbuję innych. Zdarzają się też takie, które sprawdzają się o tyle dobrze, że szczerze żałuję, że nie są dostępne w większych pojemnościach. Jeśli więc macie skórę problematyczną, jak ja, często zachowującą się zupełnie inaczej, od nadmiernego przetłuszczania po przesuszenie, to mam Wam coś do zaproponowania: maski BIELENDA, CARBO DETOX. 


Najtaniej można dostać je w Rossmannie w cenie około 1,60 zł za saszetkę, która wystarcza na dwa użycia. Wybierać można spośród trzech rodzajów: do cery tłustej i mieszanej, suchej i wrażliwej oraz dojrzałej. Po kilku testach mogę powiedzieć, że nie różnią się zbyt mocno działaniem. Jedyne różnice w składzie to chlorella, zielona glinka lub puder z czerwonych winogron. Bazą natomiast jest glinka porcelanowa, gliceryna oraz czarny węgiel. 


Często zdarzało się, że po nałożeniu maski nie widziałam praktycznie żadnych efektów, lub nawet nieprzyjemne ściągnięcie i wysuszenie skóry, zwłaszcza po zastosowaniu glinek. Po maski BIELENDA sięgałam w momentach, gdy cera była trudna do opanowania, zwłaszcza przed miesiączką, gdy pory są rozszerzone, skóra nie ma równomiernego kolorytu i pojawiają się na niej stany zapalne lub trudno gojące się, podskórne gule. 


Świetnie koją skórę, przywracają ładny wygląd i goją niespodzianki. Do tego delikatnie matują i nie przesuszają. Jedyny, oczywisty minus to brudzenie łazienki, stąd najczęściej nakładam ją podczas kąpieli, starając się aby nie zaschła, zwłaszcza, że glinki działają do momentu, kiedy są mokre, o czym kiedyś nie wiedziałam. Dodatkowo również, jeśli nie dopuścimy do utworzenia się skorupy, ominie nas nieprzyjemne napięcie cery. Warto dorzucić choć jedną na spróbowanie podczas wizyty w drogerii.


Jeśli znacie maski oparte na węglu aktywnym, to koniecznie dajcie znać w komentarzu!